Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 02 lut 2010, 10:52
Cierpię na taką właśnie przypadłość nerwicową: nie potrafię pojąć najprostszych decyzji, zajmuje mi to godziny, a jak już się na coś zdecyduję, to potem rozważam w kółko wszystkie za i przeciw, zazwyczaj żałując tego co zrobiłam/ na co się zdecydowałam. To mi cholernie utrudnia życie, ale nie mogę z tym skończyć.... Ktoś z Was sobie poradził? Przy pomocy psychologa? Pozdrawiam
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

przez miki74 02 lut 2010, 11:02
Może w momencie, gdy stajesz przed wyborem, wybieraj to, co wzbudza w Tobie strach/lęk. A gdy pojawią się myśli, o katastroficznych następstwach decyzji, to uspokój się sama powiedzeniem np. to trudno.
miki74
Offline

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez Paranoja 02 lut 2010, 11:07
miki74, to nie działa. Wiem o co chodzi, bo sama mam problemy z podejmowaniem decyzji. Ja mam akurat to z powodu mojej mamy, która zawsze nade mną stała i pilnowała czy mam lekcje odrobione, czy się spakowałam, co kupuję, itp. Teraz w dorosłym życiu nie umiem samodzielnie żyć.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 02 lut 2010, 11:41
Paranoja

dokładnie ta sama sytuacja. Tylko że u mnie w domu wszyscy mi to robili (podejmowali decyzje, wyręczali lub wręcz negowali każde moje posunięcie) i.... Najgorsze jest to, że oni chcieli dla mnie dobrze, ich rady są i były rozsądne, korzystne dla mnie, ale ja na zasadzie buntu i uporu pchałam się w drugą stronę.... Teraz jest o tyle lepiej, że czasem pomyślę co i jak.... Ale i tak nie wiem co robić.

miki74

Tak miałam tą metodę, wybierać opcję najbardziej wzbudzającą lęk. Płacę za to somatyzacją i depresją.
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

przez montechristo 02 lut 2010, 12:32
A ja uważam że ma to związek z depresją/nerwicą czyli z zabużona gospodarką neuroprzekaźników.
Ja znowu zawsze umiałem podejmować decyzję i robiłem to szybko i raczej celnie.
Od momentu gdy mam depresję/nerwice stanowi to mega problem.

Generalnie uważam że w tym stanie jest osłabiona nasza wola, czyli motywacja i to ma zwiazek z decyzyjnością
Szukam na to jakiś dodatkowych leków, chyba cos na dopaminę pomoże
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez Paranoja 02 lut 2010, 12:51
whiteblackchocolate, ja potrafiłam zadzwonić do mamy żeby przyszła do sklepu zobaczyć co chcę kupić i jak w niej wyglądam bo nie wiedziałam czy kupić. Mama zawsze wszystko lepiej wiedziała, chciała mnie uchronić przed złymi wyborami. Wiem, że źle nie chciała
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez Bylejaka 02 lut 2010, 13:03
Ja równierz od zawsze mam problemy z podejmowaniem najprostszych decyzji. Wk.u.r.w.ia mnie to strasznie. To bardzo przeszkadza w życiu.
Niewiem co sie ze mną stało, niewiem co się ze mną dzieje...!!
Jak ktoś ma duszę i ciało, podobno ma jeszczę nadzieję.
Wśród tłumu wyprana z rozumu.
To życie jest moje czy czyjeś...??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
28 gru 2009, 20:37
Lokalizacja
Wawa i okolice

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

przez miki74 02 lut 2010, 13:10
Paranoja napisał(a):miki74, to nie działa. Wiem o co chodzi, bo sama mam problemy z podejmowaniem decyzji. Ja mam akurat to z powodu mojej mamy, która zawsze nade mną stała i pilnowała czy mam lekcje odrobione, czy się spakowałam, co kupuję, itp. Teraz w dorosłym życiu nie umiem samodzielnie żyć.


Paranoja, nie pisz proszę - to nie działa. Uogólniasz. Być może to nie działa na Ciebie (ani na whiteblackchocolate). Ale może działać na innych (np. mnie ta metoda pomaga rewelacyjnie).

Nie piszę tego, by Cię skrytykować, tylko, że tak powiem - dla przyszłych pokoleń ;). Bo jak ktoś będzie czytał ten post, to nie powinien odnieść wrażenia, że moja metoda jest bezwartościowa. Nie jest taka. Tylko po prostu na jednych działa, na innych, mających inne przypadłości - nie. Więc może przyszłemu czytelnikowi (pozdrawiam go już teraz :) ) ta metoda pomoże.
miki74
Offline

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez Bylejaka 02 lut 2010, 13:22
Próbowałam tak, ale zawsze sie wycofywałam... A teraz nawazniejsza decyzja przede mna ponownie i pozostawie to by ktos za mnie podja te decyzje. Takie wybieranie tego czego sie boimi moze pomóc jezeli wybór okaze sie własciwy po fakcie, to wtedy nabierasz pewnosci siebie i pózniejsze niepowodzenia znosisz łagodniej.
Niewiem co sie ze mną stało, niewiem co się ze mną dzieje...!!
Jak ktoś ma duszę i ciało, podobno ma jeszczę nadzieję.
Wśród tłumu wyprana z rozumu.
To życie jest moje czy czyjeś...??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
28 gru 2009, 20:37
Lokalizacja
Wawa i okolice

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 02 lut 2010, 13:51
miki74
Cieszę się, że Ci to pomaga. Kontynuuj, a pewnie ktoś też jeszcze spróbuje.

do dziewczyn

Wiecie, to jest taki koszmar, bo ja mam od razu 1000 pomysłów w głowie i nie mam filtra na lepszy i gorszy.... Wszystkie opcje takie same. A jak dokonam złego wyboru.... uuu, sama się na sobie mszczę, otoczenie mi tym oczy wykuje... Ale podobno nie podejmowanie decyzji to też jakaś decyzja :twisted:
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez Prometeus 02 lut 2010, 16:20
whiteblackchocolate, Cześć

Ja byłem do jakiegoś czasu "synkiem mamusi" (do tej pory czasem nim bywam), ale jakoś mi przeszło, choć przy podjęciu jakiejś decyzji czasem się łapię na myśli "co na to mama?" :lol: ale od od razu parskam śmiechem i mówię sobie "no co Ty Piotrek dorosły chłop z ciebie, sam podejmij decyzje - lepszą/gorszą będzie twoja w każdym razie".

Podobno kobiety zawsze są niezdecydowane, to wasza naturalna cecha :? :P . Przy nerwicy problem się wyostrza. Jednak skupiając się na rozwiązaniu problemu chciałbym zasugerować wam, żebyście może zaczęli od innej strony? Skupiacie się na samym momencie decyzji, a wydaje mi się że może powinniście zastanowić się co jest dla was ważne, co lubicie i co wy uważacie za słuszne. Gdy się tego dowiecie, sama decyzja nie będzie stanowić problemu. System wartości macie podporządkowany Matkom i członkom rodziny, dlatego że nie macie własnego zdania, a dlaczego nie macie? Bo się o nie siebie nie pytaliście.

Może zrobicie teraz kilka ćwiczeń :D :

1. Weźcie kartkę papieru. Wypiszcie wszystkie wartości jakie wam przyjdą do głowy i jakie uważacie za cenne, np. zdrowie, pozycja społeczna, miłość, praca itd. Potem poukładajcie je w hierarchie. Zatrzymajcie się na dłużej przy każdej z nich i wymyślcie jak najwięcej przykładów co konkretnie każda dla was oznacza. Pracujcie z tym ćwiczeniem co jakiś czas, gdyż elementy te są zmienne.

2. Podsumowujcie i wyciągajcie wnioski według siebie np. po obejrzeniu filmu zadajcie sobie pytanie, "co JA o nim sądze?" "co dla MNIE znaczył? "co MI się w nim podoba". Tak samo róbcie widząc np. bluzkę w sklepie. Wypowiedzcie sie o pierwszej z brzegu, "nie podoba mi się bo...". Wymyślcie inne pytania, nauczcie się mieć własne zdanie na różne tematy. Stosujcie sformułowania: uważam, tak myślę, to moje zdanie.

Zachęcam też byście zajrzeli do mojego artykułu o afirmacji ( ale innej od wszystkich), mam nadzieję, że wam się przyda, BĘDĘ WDZIĘCZNY ZA OPINIE ;)

http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-120_afirmacja_wedlug_full_moon_1.html
http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-124_afirmacja_wedlug_full_moon_2.html
To BE YOURSELF is all that you can do

Czat naszej grupy medytacyjnej:
http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatID=GrupaMedytacyjna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
07 gru 2009, 11:42
Lokalizacja
Szczytno/Olsztyn

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 03 lut 2010, 11:21
Prometeus
Po pierwsze: dzięki za odpowiedź.
Widzę, że Tobie terapia pomogła :) Jestem córeczką Mamusi, ale córeczką, która oszukuje, stawia na swoim, robi różne dziwne rzeczy a dopiero potem mam wyrzuty sumienia ;( do tej pory wydawało mi się, że realizuję swój system wartości, ale zrobię sobie ćwiczenie, może coś nowego się urodzi. BTW, polecam książkę Padesky, Greenberger "Umysł ponad nastrojem", niezła, ćwiczenia z koncepcji poznawczych.
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

przez MoNiKa199 12 lut 2010, 14:32
Idź za głosem serca i rozsądku. :) Zaprzyj się siebie, swojej choroby i wybieraj to, co uważasz w głębi za słuszne. Nie rozmyślaj za dużo nad tym

Ja mam często taki sam problem, ale wszystko zalezy od nastawienia, przeciez muszą być jakieś normy i prawda w tym, co się powinno robić
MoNiKa199
Offline

Re: Obsesyjna niemożność podjęcia decyzji

przez anka1985 18 sty 2011, 10:45
Ja też tak mam. Jestem jedynaczką, pół roku temywyprowadziłam się z domu. Mama nie zgadzała sie z tą decyzją od początku. Gduy zamieszkałam sama okazało się że nie mam pomysłu na to by cokolwiek zrobić. Zawsze mieszkałam z mamą i babcią i to One robiły wszystko za mnie - nie pamiętam żebym cokolwiek sama chciała - nie musiałam bo mnie w tym wyręczały, podejmowały każdą decyzję, nawet odpowiadały za mnie gdy ktoś mnie o coś pytał, do jakiegoś czasu ich słuchałam. Przyszedł okres "buntu" i myślałam że jak powiem nie to już jest moja własna decyzja, i to jest mój pomysł na siebie. Dostrzegłam teraz że nigdy nie wyszłam z uzależnienia od nich i nigdy nie zrobiłam nic "mojego". One zawsze były i są moją odskocznią, potrafię zrobić co mi każą, potrafię im się sprzeciwić, ale nie potrafię znależć nic swojego, nie mam pomysłu na siebie. I przez pół roku mieszkania samotnie, chociaż rzadko się z nimi kontaktuję i odwiedzam by nie miały na mnie wpływu, to i tak go mają - nie zrobiłam nic, bo potrzebuję ich by mieć jakiekolwiek zdanie. Nie potrafię się uwolnic od tego choć się staram. Przede mną parę ważnych decyzji do podjęcia ale mam w głowie chaos, przychodzą mi różne pomysły ale nie potafię sie na żaden zdecydować, do żadnego nie jestem przekonana, wszystkie możliwości budzą mój lęk. I tak oto jestem ciągle na etapie zastanawiania się a czas ucieka, nawet jak wybiorę którąś to czuję że i tak nie będę z niej zadowolona. Męczę się z tym strasznie i mój chłopak również, bo jedna z decyzji dotyczy Naszego bycia razem.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 sty 2011, 10:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do