Długo zmagający się z chorobą- jednoczmy się

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Długo zmagający się z chorobą- jednoczmy się

przez okularnica 28 gru 2009, 12:39
Chciałabym żeby w tym temacie wypowiadały się osoby, które dłużej walczą z nerwicą natręctw( mniej lub bardziej skutecznie). Proszę, opowiedzcie swoje historie:)
Ja cierpię na nn od 8 lat. Dokładniej, 8 lat temu zaczęły się poważne symptomy tej choroby. Jednak jak pomyślę, to już rok czy dwa lata wcześniej miałam tę chorobę. Na początku miała ona jednak inną formę- sprawdzania drzwi, kurków od gazu, tiki nerwowe. Potem, ok. 8 lat temu przybrała formę bardzo natrętnych myśli i przymusu wykonywania niektórych czynności, po pewnym czasie musiałam się zgłosić do psychiatry. Po pół roku leczenia poczułam się jak nowonarodzowa. Cieszyłam się na nowo życiem, czułam się bardzo dobrze.
Jednak co jakiś czas ona wraca. Nie jest aż tak nasilona jak w tym krytycznym stadium;) i ataki są dużo rzadsze, jednak są. Teraz staram się bardziej racjonalnie podchodzić do tych myśli, jednak wiem, że są one wynikiem jakiś lęków, pragnień, złych doświadczeń i kiedy mnie nachodzą to nawet jeśli będę wiedziała, że nie są one ważne to lęk czasem pozostaje. Może nie być związany z żądną myślą, jednak jest.
Nie biorę leków- nie wiem czy to nie błąd? Czy Wy nadal je bierzecie?
Ja takie "ataki" mam rzadko, 2-3 razy w roku, jednak są;).
Proszę, wypowiedzcie się:)
Offline
Posty
315
Dołączył(a)
31 paź 2009, 16:54

Re: Długo zmagający się z chorobą- jednoczmy się

przez ewaryst7 28 gru 2009, 16:07
Witaj.Miewam natrętne myśli.Ale zaraz wyrzucam je z glowy , bo wiem , że są absurdalne.Pozdrawiam.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Długo zmagający się z chorobą- jednoczmy się

przez EveFly 30 gru 2009, 16:17
ja swoje natrętne myśli też chciałabym z tej durnej głowy wyrzucić ale się nie da.natręctwa w postaci ciągłego mycia rąk mam od 2 lat,ale już jakieś 5-6 lat temu było coś nie tak.Przyzwyczaiłam się tak do mojej chorobyże nie wyobrażam sobie życia bez niej.To smutne i tragiczne.Leczę się(leki,terapia) i robie to trochę na siłę.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 gru 2009, 15:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Długo zmagający się z chorobą- jednoczmy się

Avatar użytkownika
przez Mallu 05 sty 2010, 06:42
W moim przypadku, pierwsze symptomy nerwicy zaczęły się ujawniać siedem lat temu, jeszcze w szkole podstawowej. Z początku była to bardziej somatyczna forma, duszności, ból w klatce piersiowej, mdłości, wymioty - wszystko przed wyjściem z domu, bądź ważnym dla mnie publicznym wystąpieniem czy zwykłym spotkaniem ze znajomymi. Później po pewnym - dla mnie jak najbardziej, traumatycznym przeżyciu - doszło do tego chorobliwe częste mycie rąk, sprawdzanie dat ważności, płukanie wcześniej umytych naczyń. Jednak - co dziwne - samej udało mi się z tym uporać, i przez ponad rok żyć w błogiej nieświadomości. Obecnie nerwica powróciła, w o wiele groźniejszym stadium, z czego wcale nie jestem zadowolona. Leczyć, leczę się zaledwie od dwóch miesięcy, ponieważ właśnie w tym okresie wszystkie objawy się... Um... Skumulowały, jeśli można to tak ująć, i sama bez niczyjej pomocy nie potrafiłam się z nimi uporać.
We're all mad here~
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
11 paź 2009, 21:47

Re: Długo zmagający się z chorobą- jednoczmy się

Avatar użytkownika
przez kotecek 05 sty 2010, 15:05
Mallu napisał(a):W moim przypadku, pierwsze symptomy nerwicy zaczęły się ujawniać siedem lat temu, jeszcze w szkole podstawowej. Z początku była to bardziej somatyczna forma, duszności, ból w klatce piersiowej, mdłości, wymioty - wszystko przed wyjściem z domu, bądź ważnym dla mnie publicznym wystąpieniem czy zwykłym spotkaniem ze znajomymi. .


Miałam podobnie, pierwsze objawy zaczeły sie już w szkole podstawowej i przybierały forme podobną do Mallu. Pierwsze poważne tąpnięcie nn nastąpiło u mnie w liceum. Ale męczyłam się z tym, sama, nie chodziłam po lekarzach, tak naprawde wtedy jeszcze nie wiedziałam że to nerwica natręctw. Leczenie rozpoczęłam , kiedy już nie potrafiłam tego przełamywać a choroba zataczała coraz silniejsze kręgi. Pamietam, że po kilku sytuacjach opowiedzianych u lekarza stwierdził, że jest to nerwica natręctw. Od tamtej pory rozpoczęłam dopiero leczenie.Moim wielkim błędem było to, że w okresie poprawy przerywałam leki, po czym choroba po kilku miesiącach wracała z silniejszym nateżeniem. Było to copś okropnego, nieznosnego z czym cięzko było przetrwać kolejny dzien.
Obecnie jestem na lekach i postawnowiłam, że juz nigdy ich nie będe przerywać, gdyż nie zamierzam znowu sie meczyć. W styczniu zamierzam też rozpocząć psychoterapię i mam nadzieje, że uda mi sie wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania czego i Wam z całego serca życzę.
Ze wszystkiego najbliższy wiary jest, być może, najbardziej zagorzały ateizm.
— Fiodor Dostojewski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 16:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 13 gości

Przeskocz do