Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez viva-23 07 mar 2010, 11:29
ja jestem osoba ktora poprostu jak cos zobaczy i czym sie przejmie badz czegos przestraszy to pozniej trawie to we śnie i śnią mi sie głupoty a potem wstaje zlana potem i mysle ,mysle,mysle-i teraz też tak bylo- jestem cudowna mamcią , JA widze jak sie opiekuje czule kochanym mojm synkiem-NIECH SIĘ DZIEJE CO CHCE W MOJEJ GŁOWIE,JA CHCE BYĆ ZNOWU SZCZEŚLIWA-MOJM SZCZESCIEM BYLO: wychowywanie synka,bycie dobrą żoną,dobrą synowa,dobrą ciociuńką dla mojej chrzesnicy- A OD MOJEGO SZCZESCIA ZALEZY również SZCZESCIE MOJEJ RODZINY-bo MAM KOCHAJACEGO ,CUDOWNEGO MEŻA.NIECH SIE DZIEJE CO CHCE,BEDE SZCZESLIWA...........
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 15:40

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez betsi 07 mar 2010, 17:55
...viva-jestes wspaniala mama i nawet na chwile o tym nie zapominaj...
...ja tez tak mam,czyms sie przejme,potem snia mi sie glupoty i potem zaczynam rozmyslac...
...China-potrafisz podbudowac czlowieka... :D dziekuje...
...kilka dni temu powiedzialam sobie,ze nie dam zmarnowac sobie zycia przez te mysli i ze to ja nimi rzadze a nie one mna...jak na razie poskutkowalo...
...bralam leki,ale odstwilam bo zaszlam w ciaze...i musze sobie jakos radzic bez...a pozatym jestem zdania,ze jak poradzi sie sobie samemu,bez farmakologii,to mozna z nerwica pozegnac sie na dlugo badz na cale zycie...mam nadzieje,ze nam sie uda,tak jak i Tobie...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 cze 2009, 18:53

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez China 07 mar 2010, 19:10
Miki 74 - super to wszytsko ujales, tego typu posty swojego czasu bardzo pomogly mi wyjsc na prosta. Viva - ciezko to okreslic co bylo najpierw bo przez dlugi czas olewanie bylo na zmiane z nawrotem mysli, niby zdawalam sobie sprawe ze nie jestem pedofilem, ze jestem normalna wiedzialam, ze nikogo nie skrzywdze a szczegolnie dziecka ale tkwilam w tym bledym kole swojej rozkminy i zaczynalam miec wtedy znowu watpliwosci, wypieralam mysli, pozniej sie wkurzalam ze tak jest i postanawialm ze musze to olac i tak w kolko. Ale mysle, ze nad tym czy jestes pedofilem czy nie nie trzeba sie zastanawiac bo oczywistym jest ze nim NIE JESTES, widze po Twoich postach (moje swojego czasu byly bardzo podobne), ze ciagle szukasz potwierdzenia ze wszystko z Toba ok, ze nie jestes pedofilem i robisz to po to zeby uspokoic leki. Kazdy na tym forum potwierdzi to ze nim nie jestes, nie ma sie nad czym zastanawiac i nie wracaj juz do tego, WSZYSTKO Z TOBA OK! Mam nadzieje ze to Cie przekonuje wiec teraz mozesz przejsc do 2 etapu czyli olewania. Miki 74 napisal bardzo fajne posty w 100% sie z nim zgadzam. Skup sie na tym co dla Ciebie wazne czyli na synku i na rodzinie, nie pozwol myslom rujnowac ci zycie i przejmowac kontroli bo to Ty jestes pania samej siebie i to Ty kontrolujesz mysli a nie one Ciebie. Betsi - oczywiscie, ze wam sie uda, jestescie wartosciowymi i wrazliwymi dziewczynami znajdzcie w sobie sile bardzo mocno trzymam za was kciuki. Pozdrawiam ;*
China
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez betsi 07 mar 2010, 21:38
..czasem to sie nie chce zyc przez to gowno...jak mialam 21 lat nie moglam usnac i pojawila sie w glowie taka mysl,ze co bedzie jak zwariuje i mnie zamkna w jakims szpitalu psychiatrycznym...to bylo okropne...dostalam takich lekow,nie spalam,nie jadlam,schudlam 10 kilo,wszystko co robilam,to jak chodzilam,kazdy moj ruch,wydawalo mi sie,ze juz zwariowalam,moj chlopak doslownie zaniosl mnie do lekarza...dostalam leki,ssri,pobralam je miesiac,wszystko przeszlo...a ja myslalam,ze juz nic gorszego mnie nie moze spotkac...
...spotkalo...w zeszle lato...mysli opisywane w tym temacie,tez nie spalam,nie jadlam,lek trwal 24 godziny...znow ta sama historia...leki...tym razem i psychoterapia...niestety w moim przypadku nie przyniosla skutku...
...wtedy w wakacje obiecalam sobie,ze juz nigdy nie dam sie nerwicy i takim mysla...ze bede silniejsza...niestety mysli wrocily...ale jestem silniejsza...ale jest mi bardzo zle...bo jestem w mojej upragnionej ciazy,czekalam na to kilka lat...i przez to gowno nie moge sie tak cieszyc jak bym chciala...moja mama mi bardzo pomaga,sama przeszla nerwice i wyszla z tego sama...no i wy oczywiscie...
...bardzo wierze,ze ten koszmar kiedys sie skonczy i zaswieci znow slonce...i zycie znow bedzie piekne...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 cze 2009, 18:53

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez China 08 mar 2010, 10:45
Na pewno tak bedzie ;* dobrze, ze wierzysz wiara w tej chorobie to podstawa wiec na pewno dasz sobie rade i bedziesz swietna mama Betsi :) :*
China
Offline

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez viva-23 09 mar 2010, 15:53
zapisalam sie do terapeuty,zeby wybila mi z glowy te moje wymysly,lęki zeby mi wytlumaczyla że ze mna wszystko wporzadku.Powiedzcie na czym polega taka terapia ,co ta terapeutka bedzie mi tlumaczyć,wypytywac sie i czy pomoze mi ? boje sie troche czy mnie nie wysmieje i albo czy uzna mnie za jakas nienormalną-dzis bylam u psychologa tlumaczyla mi ze ze mna wszystko wporzadku ale i tak pojde na terapie zobacze czy pomoze
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 15:40

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez viva-23 15 mar 2010, 11:03
witajcie bylam u nowej psychiatry,super starsza babka,wtłumaczyła mi wszystko i niestety nie obylo sie bez leku,dodstalam ale minimalna dawke,czuje sie juz teraz dobrze i po tym leku tez- dotarlo do mnie ze to nerwica a nie cos tam.. innego.jeszcze mam lęki i czasem natrętne mysli ale daja zyc ,czuje ze to powolutku mija...dzieki za wsparcie.teraz wiem ze wszyscy pisaliscie prawde ze ze mna wszystko wporzadku,ale potrzebowalam otwartego umysłu aby to zrozumiec!!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lut 2010, 15:40

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez China 15 mar 2010, 19:51
Super!!! Bardzo sie ciesze na prawde :) wiedzialam ze bedzie dobrze teraz zrob wszystko zeby tak zostalo a Twoje zycie calkiem wroci do normy :)
China
Offline

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez Złynasiebie 16 mar 2010, 21:35
Hah, aż założyłem sobie konto tutaj, tak mną poruszyła historia w pierwszym poście ;)

Poruszyła głównie gdyż borykam się z podobnym problemem i już szukałem dobrego sznura, wybierałem ubrania, list pożegnalny w głowie napisany itd...

Mam 19 lat, a cały koszmar zaczął się zeszłego lata, mimo że wcześniej popadałem już w stany subdepresyjne, obniżenie nastroju, lęki. Przepraszam z góry za urażenie poniższą treścią, bądź zbytnie wywlekani swoich myśli.
Gdy miałem jakieś 7-8 lat zostałem zmuszony do oglądania stosunku seksualnego z każdym detalem przez "wujka" czyli kolegę ojca. Potem "musiałem"(to dziwne, że nie uciekłem) patrzeć w toalecie jak ten sam gość się masturbował i pokazywał jak co działa. Z początku nie ruszyło to mną za bardzo, sam byłem z siebie dumny, że takie zdarzenia nie odcisnęły jakiegoś poważniejszego piętna na psychice. Problem się pojawił 9 lat później, gdy zacząłem rozmyślać nad tym, czy nie doszło do czegoś gorszego niż tylko zwykły ekshibicjonizm przybitego czterdziestolatka. Pojawiło się wtedy widmo, że mógłbym w przyszlosci zajac sie czyms podobnym i w taki sposob osiagac podniecenie.
Wiec standardowo zaczęło się podważanie swojej heteroseksualności, mimo że wiecznie się zakochiwałem w to jednej i drugiej.
I pierwszy(mam nadzieję) atak nerwicowy. Bo najgorszą opcją dla mnie był fakt, że mogłem zostać zmuszony do seksu oralnego. I przeniosło się to na każdy aspekt mojego życia społecznego. Nie mogłem normalnie spojrzeć na innego mężczyznę, jakiś głosik, nad którym nie mogłem zapanować nakłaniał do potwornych rzeczy. Przestałem czuć swoją wartość, nie wiem właściwie co to godność Zaczęła się faza lęku przed dziećmi, nie mogłem na nie patrzeć, boję się. Na sam widok chłopca z tornistrem odwracam szybko wzrok.
Po pewnym czasie uznałem, że trzeba jakoś temu stawić czoła. Sam ze sobą gadam(schizofrenia heh...), pytam się czemu mam robić to i owo. To zaskakujące jaki pomysłowy byłem w znęcaniu się nad sobą. Nad swoją moralnością i duszą (o ile jeszcze mam)

Od kilku tygodni zauważam poprawę. Dużo mi daje nauka, restaurowanie starej gitary kupionej w komisie, wypady ze znajomymi. Demony w głowie powoli cichną i muszę przyznać, że dużo daje zajmowanie się czymś. Głupia nauka żonglowania owocami dała mi radość i chwilę ucieczki od tego czegoś w głowie. Mam tylko nadzieję, że będę mógł życ na tyle długo by zyskać na tyle doświadczenia i mądrości, by móc nigdy nie wracać do tego co zaszło w umyśle.

3mam za Was wszystkich kciuki! :D
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2010, 21:09

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez takajakaś18 16 mar 2010, 23:57
o te mysli tez mialam kiedys natretne na pewnien tamat..az boje sie do tego wracxac wazne ze juz to mineło. :roll:
takajakaś18
Offline

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez Złynasiebie 17 mar 2010, 21:51
Heh uwielbiam Twój podpis :mrgreen:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2010, 21:09

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez takajakaś18 19 mar 2010, 10:57
czyj? :smile:
takajakaś18
Offline

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez Złynasiebie 20 mar 2010, 06:17
Takiejjakiejś czyli Twój ;) Cieszę się, że nie masz już tego problemu, w jakiś sposób mnie to pociesza
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 mar 2010, 21:09

Re: Obrzydliwe mysli i nerwica eklezjogenna

przez MoNiKa199 20 mar 2010, 14:40
Hej. Miałam podobne myśli, że nie powinnam zachowywać sie jak inni, że coś robię źle, ze grzeszę, że jestem zbyt ordynarna, nie liczę się z uczuciami innych. Oczywiście zdecydowana większość nie była prawdą! Ta większość to były kłamstwa, na które reagowałam ogromnym strachem, bo od zawsze wszystko brałam do siebie. Aż do pewnego czasu. Zauważyłam, że w sercu człowieka jest nie tylko zło, ale też bardzo dużo dobra, które często jest przysłonięte w różnych sytuacjach. Zmieniły się moje ideały, zafascynowałam się, nabrałam trochę pokory i dystansu do siebie. Starałam się postępować tak, aby nie mieć sobie prawie nic do zarzucenia.

Nerwica to tak naprawdę chęć nawiązania kontaktu Boga z człowiekiem. Jeśli zacznie się żyć w prawdzie, znać umiar we wszystkim, nie reagować zbyt często agresją i złością, wszystko jest w porzadku. Jeżeli coś nas jeszcze nadal atakuje, to już sama nerwica. Ja mam nerwicę od dziecka, ostatnio uświadomiłam sobie, że to jest ze mną prawie od zawsze. Dlatego łatwiej mi się było z tym oswoić.

I najważniejsza zasada: POZOSTAĆ SOBĄ, być autentycznym. Możemy zmieniać siebie na lepsze, ale stopniowo i to ma płynąć z serca.
MoNiKa199
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do