Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez magdalenabmw 09 kwi 2010, 13:42
Dlatego właśnie ja ciągle odwlekam moją psychoterapię, bo wiem że na początku jest pogorszenie... A czuję się nieżle i boję się że jak zacznę chodzić na terapię to koszmar wróci... :? Potrzebuję więcej odwagi aby stanąć twarzą w twarz z moim demonem- nerwicą.
magdalenabmw
Offline

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez refren 12 kwi 2010, 00:11
Chciałeś, żeby Ci przeszło po jednej wizycie?! :) Jeślibyś nie poszedł na terapie i tak prędzej czy później objawy same by wróciły i już byś się nie czuł jak młody bóg. Z perspektywy czasu oceniam pewną moją terapię jako najbardziej skuteczną ze wszystkich, a po każdej wizycie wychodziłam rozbita. Po kilku dniach zaczynałam czuć się wolna, jak minęło wzburzenie spowodowane dotykaniem trudnych punktów i docierało do mnie pozytywne przesłanie tego, co usłyszałam. Często też najpierw w tym, co nam mówi psycholog słyszymy własne lęki, a nie przekaz obiektywny i dopiero po czasie możemy go właściwie odebrać. Poza tym z reguły jest tak, że tuż przed wizytą u lekarza, psychologa czujemy się lepiej, bo podświadomie czujemy się bezpieczni, że zaraz ktoś się nami zajmie. A to złudne uczucie. Poza tym jeszcze, natręctwa nie lubią być prześwietlane i czując takie zagrożenie na chwilę się wycofują. Takie to przebiegłe bestie.
refren
Offline

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez mysia12 12 kwi 2010, 08:40
refren, a jaki rodzaj terapii oceniasz jako tak skuteczny dla Ciebie? Psychoanaliza, behawioralna czy jakaś inna?
Czy prowadził ją terapeuta - psycholog czy psychiatra?
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez refren 12 kwi 2010, 13:22
Poznawczo - behawioralna, z naciskiem na poznawcza. Ale nie chodzi tylko o metodę, ale o trafienie na właściwą osobę, która nas przekonuje. I o to, żeby samemu się nie poddawać, nie wycofywać z życia, otwierać na nowe treści, a nie ciągle mielić stare.
refren
Offline

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez mysia12 12 kwi 2010, 22:20
Czy polegało to na rozpoznawaniu wiarygodności myśli i ich interpretowaniu w inny sposób?
Jeśli jakieś myśli budzą w nas jakieś odczucia, to jeśli uda nam się je racjonalnie zmienić to zmianią się też odczucia????
W teorii to nawet logiczne,tyle że u mnie pojawia się napięcie/lęk i pozornie nie rejestruję przyczyny (nie towarzyszą temu myśli, a jeśli sąto jakieś ogólne,np. boję się, że coś źle zrobię).
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez refren 12 kwi 2010, 23:34
Na forum nie da się tego rozwiązać. Ale zdecydowanie jeśli zmienimy myśli, albo ich interpretacje (czyli też myśli) to zmienią się też odczucia :). Na tym chyba każda terapia się opiera. Ale i tak dokładnie nie wiem, co masz na myśli, bo ciężko na takich ogólnikach się porozumiewać.
refren
Offline

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 kwi 2010, 23:49
mysia12,

Bo nie jesteś pewna .....brak pewności. Tego też trzeba sie nauczyć. Myśli mogą się zmienić...oczywiście, ale pod wpływem swoich działań. Jeśli jesteśmy czegoś pewni,że robimy to dobrze i są efekty....wtedy też myśli się zmienią.....bo.......to co robisz przynosi upragniony efekt, więc jesteśmy zadowoleni i tak zmienia się myśl.
Jeśli jesteś czegoś niepewna, a chcesz zmienić na siłę myśl........to jest to trudne. Bo skoro nie ma efektów, które Cię upewnią i usatysfakcjonują to nie potwierdzisz swoich mysli.

Uwierzyc w siebie i w swoje możliwosci to tez praca nad sobą. Trzeba sobie zadac pytanie dlaczego nie potrafisz uwierzyc w siebie. Jakies porazki? POrazki też mogą byc budujace, jesli wyciagniemy z nich wlasciwe wnioski. Autoterapia jest cieżka.......osobiscie bym sie zniechecila.Zreszta nie posaidam takiej wiedzy,zeby sterowac swoja podswiadomoscia i nieswiadomoscia w taki sposob,zeby wyjsc ze swoich wewnetrznych konfliktow.

[Dodane po edycji:]

mysia12,

Bo nie jesteś pewna .....brak pewności. Tego też trzeba sie nauczyć. Myśli mogą się zmienić...oczywiście, ale pod wpływem swoich działań. Jeśli jesteśmy czegoś pewni,że robimy to dobrze i są efekty....wtedy też myśli się zmienią.....bo.......to co robisz przynosi upragniony efekt, więc jesteśmy zadowoleni i tak zmienia się myśl.
Jeśli jesteś czegoś niepewna, a chcesz zmienić na siłę myśl........to jest to trudne. Bo skoro nie ma efektów, które Cię upewnią i usatysfakcjonują to nie potwierdzisz swoich mysli.

Uwierzyc w siebie i w swoje możliwosci to tez praca nad sobą. Trzeba sobie zadac pytanie dlaczego nie potrafisz uwierzyc w siebie. Jakies porazki? POrazki też mogą byc budujace, jesli wyciagniemy z nich wlasciwe wnioski. Autoterapia jest cieżka.......osobiscie bym sie zniechecila.Zreszta nie posaidam takiej wiedzy,zeby sterowac swoja podswiadomoscia i nieswiadomoscia w taki sposob,zeby wyjsc ze swoich wewnetrznych konfliktow.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez mysia12 13 kwi 2010, 08:44
refren napisał(a):Na forum nie da się tego rozwiązać. Ale zdecydowanie jeśli zmienimy myśli, albo ich interpretacje (czyli też myśli) to zmienią się też odczucia :). Na tym chyba każda terapia się opiera. Ale i tak dokładnie nie wiem, co masz na myśli, bo ciężko na takich ogólnikach się porozumiewać.


Zaciekawiły mnie Twoje doświadczenia z terapią poznawczą, gdyż jest to jedna z głównych technik terapeutycznych. Opiera się ona na założeniu, że mamy dostęp do jakiś świadomych myśli i możemy je inaczej interpretować, co z kolei może odmienić uczucia z nich wynikające.
Ja mam raczej doświadczenia bliższe z terapią wywodzącą się z psychoanalizy, która z kolei zakłada, że trzeba wydobyć z podświadomości to co nieuświadamiane, szczególnie jakieś przeżycia z przeszłości i emocje z nimi związane.
Mimo, że obydwa te podejścia są uznawane i praktykowane przez psychoterapeutów to zasadniczo różnią się między sobą (poznawcza - świadome myśli, psychoanaliza - to co nieuświadamiane).
Zaintrygowała mnie skuteczność t. poznawcze, bo ja jej nie stosowałam, a wydaje się (pozornie) prosta i logiczna.

[Dodane po edycji:]

Monika1974 napisał(a):mysia12,

Bo nie jesteś pewna .....brak pewności. Tego też trzeba sie nauczyć. Myśli mogą się zmienić...oczywiście, ale pod wpływem swoich działań. Jeśli jesteśmy czegoś pewni,że robimy to dobrze i są efekty....wtedy też myśli się zmienią.....bo.......to co robisz przynosi upragniony efekt, więc jesteśmy zadowoleni i tak zmienia się myśl.


Nie jestem pewna, czy robię coś dobrze. Mam wątpliwości, np. czy bawiąc się z dziećmi w jedną zabawę nie powinnam bawić się z nimi w coś innego. Lub gdy się uczę do jednego wykładu to mam odczucie, że "zaniedbuję" materiały z innego. Mam też wątpliwości, czy żyjąc swoim życiem, nie "zaniedbuję" mamy, która miała może inne oczekiwania do do mnie (abym całe życie spędziła z nią, a nie wychodziła za mąż...). Dla osoby z boku może się to wydawać świrowaniem, ale ja właśnie takie odczucia miewam i stąd napięcia, niepokój, nie byłoby mnie tutaj, gdybym była zadowolona z tego co robię i miała dobre samopoczucie;-)

Co do sterowania myślami, to jednak chyba w moim przypadku nie działa. Przypomniałam sobie, jak miałam takie bardzo złe samopoczucia kilka lat temu, to próbowałam sobie w myślach mówić, że mam dobre udane życie, dobrą pracę, kochajecego męża itp itd. i za nic nie czułam się lepiej. Może w moim indywidualnym przypadku problem leży faktycznie w nieuświadamianym urazie gdzieś głęboko w duszy i cokolwiek bym nie myślała to dopóki tego nie znajdę i nie wyrażę, to nic nie da. To tak jakby słownie próbować się przekonać do tego, że nie jest się głodnym!!!!
Ale też może są osoby, u których faktycznie samopoczucie wynika z jakiś gnębiących myśli (błędnej interpretacji otoczenia, zdarzeń) i zmiana myślenia i podejścia do zdarzeń może diamteralnie odmienić samopoczucie.
Czyli tak naprawdę przyczyny NN mogą być różne u różnych osób i zależnie od tego psychoterapeuta dobiera jedną z technik psychoterapii.
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 kwi 2010, 18:55
mysia12,

Dlatego najlepiej chodzic na terapię. Bo nieświadomosć jest wielka. Zwłaszcza gdy szukaliśmy sami.....i nie potrafiliśmy odnaleść tego czegoś.
To są właśnie te wewnętrzne konflikty w nas. Pozornie tylko nam się może coś wydawać.
Dlaczego masz zadowalac mame? Separowanie się........nie mam na myśli odseparowania się jako ucieczki, ale odnalezienie siebie...w czym sięnajlepiej czuję , co mi przynosi zadowolenie.
NIe wiem czy chodzisz na terapię. Cięzko komuś tak naprawdę doradzać.
A umiesz odpowiedzieć sobie na pytanie? co właściwie chcialabyś robic w życiu? Jak ono miałoby wyglądać?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez refren 13 kwi 2010, 19:57
"Co do sterowania myślami, to jednak chyba w moim przypadku nie działa. Przypomniałam sobie, jak miałam takie bardzo złe samopoczucia kilka lat temu, to próbowałam sobie w myślach mówić, że mam dobre udane życie, dobrą pracę, kochajecego męża itp itd. i za nic nie czułam się lepiej."
Takie sterowanie to nie jest praca z myślami.

Pewien mój znajomy idąc plażą zobaczył kawałek szkła. Miał myśl, że jeśli je tak zostawi, to ktoś się zrani. Jednocześnie, jeśli je przesunie w prawo, to może właśnie przez to ktoś w nie wejdzie. To samo w lewo. - Dlaczego nie wywaliłeś tego po prostu do kosza? - zapytałam.
Natręctwa...
refren
Offline

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez mysia12 14 kwi 2010, 08:55
refren
podoba mi się ten przykład ze szkłem :-)

To jak z myśleniem lateralnym, jesteśmy tak "zaślepieni" konkretnymi rozwiązaniami, że nie zauważamy/ nie szukamy innych. Lub nie potrafimy ich wymyślić...

[Dodane po edycji:]

Monika1974 napisał(a):mysia12,

Dlatego najlepiej chodzic na terapię. Bo nieświadomosć jest wielka. Zwłaszcza gdy szukaliśmy sami.....i nie potrafiliśmy odnaleść tego czegoś.
To są właśnie te wewnętrzne konflikty w nas. Pozornie tylko nam się może coś wydawać.
Dlaczego masz zadowalac mame? Separowanie się........nie mam na myśli odseparowania się jako ucieczki, ale odnalezienie siebie...w czym sięnajlepiej czuję , co mi przynosi zadowolenie.
NIe wiem czy chodzisz na terapię. Cięzko komuś tak naprawdę doradzać.
A umiesz odpowiedzieć sobie na pytanie? co właściwie chcialabyś robic w życiu? Jak ono miałoby wyglądać?


Monika, ja chodziłam na terapię humanistyczno-egzystencjalną, a obecnie chodzę na psychodynamiczną. Jest już tak naprawdę ogromny postęp - natrętne myśli i czynności prawie kompletnie wygasły, mam jednak nadal często uczucie napięcia, niepokoju, głównie na punkcie, czy postępuję dobrze/ właściwie....
Dlaczego mam zadowalać mamę? Pytanie pozornie logiczne, ale nie dla mnie. Tak byłam nauczona - mam być grzeczna i dobra, pomagać, troszczyć się, itp. itd. Tak to we mnie wrosło, że we wszelkich aspektach życia skupiam się na obowiązkach i postępowaniu "słusznie", a gdy chcę coś robić dla siebie (zabawa, odpoczynek, rozrywka, kupienie czegoś dla własnej zachcianki) to pojawia się silny niepokój....

Mam jeszcze pytanie do Moniki? Jakiego rodzaju Ty miałaś/ masz trudności? Czy chodziłaś/ chodziśż na psychoterapię? i jakiego rodzaju? z jakim skutkiem?
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez refren 14 kwi 2010, 17:11
Mysia!
Też mam często napięcie, czy postępuję właściwie. Zauważyłam, że składam się z dwóch części : zdrowej, która intuicyjnie i rozsądkowo mówi mi, jak żyć i że moja "naturalna" wrażliwość jest wystarczająca (wrażliwość serca), oraz drugiej, absurdalnej, ślepego pędu do doskonałości, która w istocie jest stanem nienaturalnym, niemożliwym i hamuje rozwój, zamiast go wspomagać. Zgadnij, której słucham? Z tym, że ja mam mamę po swojej stronie, w tej wrażliwości zdrowej, bo nie wychowywała mnie restrykcyjnie. Ty masz głos mamy po drugiej stronie, to utrudnia.
Podziwiam Twoją konsekwencję w szukaniu rozwiązania i odpowiedniej terapii.
Terapia humanistyczno - egzystencjalna to coś, co możemy też sami ciągle podejmować swoim życiem.
refren
Offline

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez mysia12 14 kwi 2010, 17:35
refren napisał(a):Mysia!
Też mam często napięcie, czy postępuję właściwie. Zauważyłam, że składam się z dwóch części : zdrowej, która intuicyjnie i rozsądkowo mówi mi, jak żyć i że moja "naturalna" wrażliwość jest wystarczająca (wrażliwość serca), oraz drugiej, absurdalnej, ślepego pędu do doskonałości, która w istocie jest stanem nienaturalnym, niemożliwym i hamuje rozwój, zamiast go wspomagać. Zgadnij, której słucham? Z tym, że ja mam mamę po swojej stronie, w tej wrażliwości zdrowej, bo nie wychowywała mnie restrykcyjnie. Ty masz głos mamy po drugiej stronie, to utrudnia.
Podziwiam Twoją konsekwencję w szukaniu rozwiązania i odpowiedniej terapii.
Terapia humanistyczno - egzystencjalna to coś, co możemy też sami ciągle podejmować swoim życiem.


Dziękuję Ci refren za twoje słowa. To co piszesz brzmi tak znajomo... ślepy pęd do doskonałości... który hamuje zamiast rozwijać...

Moje poszukiwanie rozwiązania oscyluje na pograniczu obsesji ;-) choć można by to nazwać dużym samozaparciem i determinacją :-)

Ostatnio sama stosuję dla siebie elementy trzech podejść:
1. psychoanaliza, aby dotrzeć do źródeł konfliktu i przyczyn zaburzeń (w sumie to przepracowywane jest też na terapii)
2. elementy terapii implozywnej, tzn, teza, że "lęk można przetrzymać" (oswojenie i następnie wygasanie lęku, już nie wpadam w panikę gdy się pojawia, ale po prostu trwam)
- oraz poznawczej - czyli szukanie innych interpretacji moich obaw - np. może coś źle zrobię, ale czy muszę wszystko zawsze robić dobrze? czy naprawdę zdarzy się coś złego, gdy czegoś nie zrobię?
3.humanistyczno-egzystencjalna - doświadczyć, przeżyć coś nowego, w relacjach z ludźmi, przełamuję stare schematy, poruszam tematy, których dotąd bałam się poruszać...

refren, a czy mogę zapytać jakiego rodzaju problemy miałaś? i skąd się wzięły (jeśli wiesz), bo jak zrozumiałam, mama była dla ciebie wsparciem. Piszesz bardzo dojrzale, zastanawiam się ile masz lat?

Dodam że oczywiście kontynuuję terapię, mimo wszelkich poszukiwań nie jestem przecież specjalistą, zresztą uważam, że relacja z terapeutą, jako drugim człowiekiem odgrywa tu ogromną rolę.
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: Moja nerwica pogroszyła sie po wizycie u psychologa

przez refren 14 kwi 2010, 20:26
Mysia, uda Ci się! Twoja determinacja jest niesamowita (i możliwości). Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie skąd się wzięły moje problemy. Może u mnie to kwestia jakichś predyspozycji i różnych sprzecznych doświadczeń, które ciężko ze sobą pogodzić, różnych wzorców osobowych, które chciałam realizować jednocześnie? Czytałam ostatnio, że natręctwa są efektem nadpobudliwości niektórych funkcji :myślenia, wyobraźni, ruchu, uczuć, która nie znajduje właściwego ujścia. Po prostu za dużo myślę, za mało robię :). Poza tym mój ojciec ma dwubiegunówkę, geny też nie pies, choć mi w co innego poszło. 27 mam podobno lat, ale zatrzymałam się na 20stu :).
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do