Nie mogę już życ!

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nie mogę już życ!

przez Messi36 27 lip 2009, 22:51
Witajcie. Ja jestem gorliwym katolikiem. Kiedyś dałem sobie zadanie ( jak wiadomo z mojej nerwicy natręctw ) taką mysl, że jak zrobie masturbację 5 razy to nie jedze do klubu ( bardzo chce tam grac i mam grac od sierpnia ). I przegrałem ten zakład myśl ( zrobiłem to 7 razy ) i jestem załamany!!!!!!!!!!! I CO JAK MYSLICIE NIE BEDE TAM JEZDZIŁ?? BOG MNIE UKARZE ZA TO ZE NIE DOTRZYMAŁEM OBIETNICY!!! BO JAK NARAZIE TO JESTEM ZAŁAMANY I JESTEM W 100% PEWIEN ZE NIE BEDE JEZDZIŁ!! NIE MOGE JUZ ZYC ! Prosze odp na to szybko!!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:38

Re: Nie mogę już życ!

przez Adaś2222 27 lip 2009, 22:55
Stary nic się nie martw, to od Ciebie zależy czy będziesz tam jeździł, jak sobie wmówisz, że nie będziesz to wtedy to się sprawdzi. Ale skoro chcesz tam jeździć to jeździj. Nie wyrządzaj sobie kary, za nic.
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: Nie mogę już życ!

przez Messi36 27 lip 2009, 23:11
No wiem, ale tak sobie to wmówiłem że prawie przez to odstawiłem to na bok. A teraz takie cos! Naprawde wydaje mi się że nie bede jedził tam grać itd. Nie wiem co robić. A jezdzic formalnie bede. Na co te objawy wam moje wskazuja??? Pozdro
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie mogę już życ!

przez Adaś2222 27 lip 2009, 23:14
To jest nerwica natręctw. Daj spokój nie rezygnuj z tego co chcesz robić bo zabierasz sobie radość życia. To od Ciebie zależy co będziesz robił. Jesteś wrażliwy i myślisz, że masturbowanie jest grzechem i masz z tym natręctwa, że potem chcesz sobie jakąś karę wyznaczyć nie wiadomo za co. Ludzie robią gorsze rzeczy i nic ich złego za to nie spotyka więc wrzuć luz. Nie widzę związku między masturbacją a jeżdżenie graniem w klubie.

[Dodane po edycji:]

To jest nerwica natręctw. Daj spokój nie rezygnuj z tego co chcesz robić bo zabierasz sobie radość życia. To od Ciebie zależy co będziesz robił. Jesteś wrażliwy i myślisz, że masturbowanie jest grzechem i masz z tym natręctwa, że potem chcesz sobie jakąś karę wyznaczyć nie wiadomo za co. Ludzie robią gorsze rzeczy i nic ich złego za to nie spotyka więc wrzuć luz. Nie widzę związku między masturbacją a jeżdżenie graniem w klubie.
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: Nie mogę już życ!

przez Messi36 27 lip 2009, 23:26
Ja nie myślę że masturbacja jest grzechem bo jest grzechem ( przynajmniej dla mnie bo jestem katolikiem ). A co do przyjemnosci, moze fizyczna ale psychiczna na pewno nie!!! Będę z tym walczył i tyle. Nie wiem czy bede jedził do tego klubu nadal bo zrobiłem masturbacje 7 razy ( mogłem 5 ) Prosze pomózcie!!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:38

Re: Nie mogę już życ!

przez Mafju88 27 lip 2009, 23:27
No to odrobinę taki przykład jaki kiedyś przypadkiem oglądałem w "rozmowach w toku". Dziewczyna, która jest agresywna mówiła, że kiedyś przestanie się bić z innymi jak będzie wiedziała, że to co robi jest złe, jeśli ją ktoś w tym uświadomi i pewnie tak się stanie wtedy jak kogoś pobije tak, że coś mu się stanie i wtedy ona się zorientuje. W każdym bądź razie chodziło o to ze wiedziała od zawsze, ze bić się nie należy. Więc to takie gadanie o tym, że nie ma sie wpływu na własne czyny i życie, bo na przykład Bóg Cie ukarze albo poprostu czegoś nie wiesz? masa powodów, po których teoretycznie coś jest narzucane... wszystko tylko nie Nasze własne decyzje? Takie stwierdzenie byłoby głupota. No oczywiście czasem coś niezależnego od Nas się może wydarzyć, ale nie ma co przesadzać.


Także jak chcesz gdzieś tam jechać i grać to poprostu to zrób.

A masturbacja nie jest zła. Radze spytać psychologa albo lepiej seksuologa do czego może doprowadzić obwinianie się za swoje czyny (masturbacje) i wypieranie popędów. I możesz zmienić trochę podejście do własnej seksualności.

Bo wyobraź sobie, że człowiek obwiniał się całe życie za masturbacje i swoje popędy, bo nie chciał grzeszyć. I nagle w momencie kiedy weźmie ślub to może, ile chce :) Tylko czy jak jego seksualność byla dla niego zawsze klopotem to nagle stanie sie czysta przyjemnością ?

Pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Nie mogę już życ!

przez Adaś2222 27 lip 2009, 23:35
Messi póki co skup się na czymś innym i zapomnij o tamtej myśli bezużytecznej i ograniczającej i rób co chciałbyś robić. Rozwijaj się ciągle zamiast cofać przez natręctwa.

"Myślisz, że stoisz i jesteś bezpieczny i na tym samym poziomie, lecz świat ciągle idzie do przodu a Ty się cofasz" Mój cytat który wymyśliłem specjalnie dla Ciebie ;-) Uśmiechnij się i pier*** natręctwa
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: Nie mogę już życ!

przez Messi36 27 lip 2009, 23:42
Łatwo powiedzieć hehe ;/ niie no już jest lepiej ( chodzi o te natrectwa ) ale po tym co zrobiłem czuje sie jak szmata hehe. Ale to nie wazne najwazniejsze to natrectwo, które przegrałem ( 5 masturbacji miałem tylko miec bo inaczej nie bede jezdził ) pozdro
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:38

Re: Nie mogę już życ!

przez Adaś2222 27 lip 2009, 23:45
Wiem, że łatwo powiedzieć, ale jedyna walka z nn to jest racjonalne myślenie którego nie posiadamy. A Ty znowu o tym "5" nie jesteś czarodziejem więc nie czaruj. Myśl o czym innym bo się wykończysz (uwierz znam to po sobie). Patrząc ciągle w przeszłość ucieka Ci teraźniejszość
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: Nie mogę już życ!

przez agnieszka1755 12 sie 2009, 18:55
Twoje natręctwo przypomina mi moje, tyle że w moich nie chodzi o masturbację gdyż nie jestem katoliczką, a gorliwa nigdy nie byłam. Ja mam tak że np. jak czegoś nie zrobie np. ubiore bluzke ktorej mi "nie wolno" w danym ndiu to wmawiam sobie że coś sie stanie np. nie zdam egzaminu. Tyle że stanie sie to nie z mojej woli, ale siła wyższ czyli los. Co do masturbacji to jestes świentym przykładem do czego prowadzi katlicka religia. Sama wierze w reinkarnacje i buddyzm. Przestałam chodzić do kościoła, gdy zaczęłam jasno myśleć po lekach i Kosciol przypomina mi rytualy nerwicy natręctw. Nigdy tak naprawde nie wierzyłam. Dużo książek czytam na tematy filozoficzne bo sie interesuje i wierz mi że religia katolicka nie jest jedyna. Ja nie uznaje żadnej religii gdyż żadna nie jest prawdziwa. Wierze tylko w reinkarnacje i skłaniam sie w strone buddyzmu gdyż buddyzm nie narzuca niczego a jedynie daje wskazówki, a czy cos uznamy za prawdziwe zależy od nas. My mamy tylko się rozwijać duchowo. Kiedyś uważałam seks za obrzydliwy, nie wiem czy w powodów religii katolickiej (moja mama jest gorliwą katoliczką) ale przeszło wraz z orgazmem i wiekiem. Wted byc może w zwiazku z masturbacja miałam podświadomy konflikt, a w czasie gdy chodziłam do Kościoła wiedzialam ze to grzech ale nie przejmowałam sie tak jak Ty. Życze zdrowia psychoczego:)

[Dodane po edycji:]

Twoje natręctwo przypomina mi moje, tyle że w moich nie chodzi o masturbację gdyż nie jestem katoliczką, a gorliwa nigdy nie byłam. Ja mam tak że np. jak czegoś nie zrobie np. ubiore bluzke ktorej mi "nie wolno" w danym ndiu to wmawiam sobie że coś sie stanie np. nie zdam egzaminu. Tyle że stanie sie to nie z mojej woli, ale siła wyższ czyli los. Co do masturbacji to jestes świentym przykładem do czego prowadzi katlicka religia. Sama wierze w reinkarnacje i buddyzm. Przestałam chodzić do kościoła, gdy zaczęłam jasno myśleć po lekach i Kosciol przypomina mi rytualy nerwicy natręctw. Nigdy tak naprawde nie wierzyłam. Dużo książek czytam na tematy filozoficzne bo sie interesuje i wierz mi że religia katolicka nie jest jedyna. Ja nie uznaje żadnej religii gdyż żadna nie jest prawdziwa. Wierze tylko w reinkarnacje i skłaniam sie w strone buddyzmu gdyż buddyzm nie narzuca niczego a jedynie daje wskazówki, a czy cos uznamy za prawdziwe zależy od nas. My mamy tylko się rozwijać duchowo. Kiedyś uważałam seks za obrzydliwy, nie wiem czy w powodów religii katolickiej (moja mama jest gorliwą katoliczką) ale przeszło wraz z orgazmem i wiekiem. Wted byc może w zwiazku z masturbacja miałam podświadomy konflikt, a w czasie gdy chodziłam do Kościoła wiedzialam ze to grzech ale nie przejmowałam sie tak jak Ty. Życze zdrowia psychoczego:)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 sie 2009, 18:41

Re: Nie mogę już życ!

przez Babooshka 03 wrz 2009, 13:53
Cos mi sie zdaje że nerwicę natręctw to sam sobie wymysliłeś....
Weź się młody za sibie i idź sie wyspowiadaj z tych Twoich masturbacji i "zadań" bo się zamęczasz. Jak sam napisałeś masturbacja jest grzechem więc czy popełniłeś ja 5 czy 7 razy to i tak grzech. Druga sprawa to że starałeś się walczyć - co akurat jest pozytywne, ale staraj się raczej przestać się masturbować. Twój problem nie jest jakiś z kosmosu, co więcej wydaje mi że większość młodzieży sie z tym boryka - co oczywiście nie usprawiedliwia nikogo - chodzi o to że dla każdego księdza to normalka że ludzie spowiadają się z takich grzechów.
Postaraj się raczej walczyć z tym nawykiem, módl się Koronką do Miłosierdzia. Wiadomo, że z regóły od razu się nie udaje ale nie poddawaj się jak się przydaży to znowu idź do spowiedzi i tak aż Cie Bóg wyleczy. Nie rób z tego dramatu życia, wydaje mi się że młody jesteś jeszcze i pewnie dramatyzujesz z tego powodu nie zasadnie.
Przeczytaj też książkę Bóg miłosierny aż tak? ks. Piotr Pawlukiewicz.
Bóg napewno będzie Cie wspierał w walce a nie czekał aż Ci się"powinie noga".
Kiedyś w Kościele słyszałam wyznanie młodego chłopaka że miał problemy z masturbacją- miał odwagę powiedzieć to przez mikrofon. Mówił że zostawił to Bogu i modlił się i że czasem zdażało mu się ulec pokusie (nie traktuj tylko tego jako taryfę ulgową!) ale cały czas walczył i był szczęśliwy.

Nie poddawaj się!!!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Nie mogę już życ!

Avatar użytkownika
przez Milutki 03 wrz 2009, 22:52
Babooshka napisał(a):Cos mi sie zdaje że nerwicę natręctw to sam sobie wymysliłeś....


Zgadzam się z przedmówcą, a poza tym Messi, w związku z tym że jesteś osobą wierzącą, może byś odważył się porozmawiać o tym z jakimś księdzem, najlepiej jakimś przystępnym, są tacy zajmujący się problemami młodzieży. Na pewno wytłumaczy Ci różne sprawy, w tym też i to, że nie należy rozpamiętywać swoich dawnych win, które już zostały Ci przebaczone i zapomniane. Błędy (grzechy) się popełnia, jesteśmy tylko ludźmi, a najważniejsze jest nastawienie człowieka, jego dobra wola i chęć poprawy.

Trzymaj się!
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do