myśli agresywne... prosze o pomoc

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Mafju88 26 cze 2009, 00:59
Moge Wam powiedziec tyle (niestety troche Was przybić i sprowadzić na ziemie), ze natrectwami poprostu uzalacie sie nad soba. Kazdy mowi o objawach, to czy zrobi komus krzywde czy nie i skupiacie sie na nich... a w nerwicy o to wlasnie chodzi zeby skupiac sie na objawach (natrectwach) i odciagnac uwage od prawdziwych klopotow, ktore sa dla Was o wiele bardziej ciezsze niz te natrectwa w ktorych sobie tak bezpiecznie siedzicie. Wiem ze to co powiedzialem wiekszosci moze sie wydac absurdalne ale akurat taka jest prawda. Zamiast gnić we własny sosie zajmijcie sie razem z psychologiem wlasnymi klopotami. Warto zaufac sobie i wkoncu sie przekonac ze nie jestescie tacy jak to natrectwa Wam podpowiadaja (a przekonacie sie o tym predzej czy pozniej, zalezy na ile macie sil zeby sie upierac i uzalac nad samym soba) i wziasc sie za prace nad soba. Za swoje realne klopoty. Bo skoro objawy z medycznego punktu widzenia sa niewazne (tak mowil moj psychiatra) to po co sie na nich skupiac? a przeciez w tej chorobie kazdy sie skupia tlyko na tym!! tym co tak naprawde jest najmniej wazne. Rozumiem ze cierpimy bo mamy te objawy, ale patrzac caly czas na nie, z choroba nie wygramy. Predzej czy pozniej przyjdzie taki moment (wiem po sobie) ze trzeba nie zwracac na te objawy uwagi, mimo iz one wystepuja i uwierzyc w to ze za tymi natrectwami cos sie kryje.... cos dla Nas ciezkiego i zajac sie wlasnie tym klopotem (mimo iz mysli caly czas kieruja ku natrectwom).

Moze tak sie mowi ze osobie w depresji nie mozna mowic zeby wziela sie w garsc, to prawda. Ale u Neurotykow jest tak ze akurat to im mozna powiedziec i nie oznacza to tego, ze nie ma on miec objawow, ale ma sie starac i walczyc. A nie byc wiecznie lękowo-anankastyczną osobowościa. Bo predzej czy pozniej sami sie za siebie bedziecie musieli wziasc ;) Nikt za Was tego nie zrobi, nie spadnie manna z nieba i napewno ie bedzie tak ze cos sie zmieni bez waszego udzialu. Radze zejsc na ziemi i tez terapii nie traktowac jako "cos tam sie dzieje i kiedys bedzie ok tlyko bede chodzic" tylko wglebic sie bo tak jak mowie... nic poza Wami i nic samo sie nie zmieni. Ani na gorsze ani na lepsze.

Mam nadzieje ze troche pomoglem i nie zdolowalem za bardzo znerwicowanych ;)

Pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Aneta22 26 cze 2009, 08:50
wszystko pięknie ładnie , wszystko sie zgadza ,ale ...
jeśli ktoś ma tak nasilone natręctwa zwiazane z tym ,że zabije kogoś ,zrani itd to uwierz mi ,zadne tłumaczenie nie pomoze!!! myslisz ,że ja siedze i czekam na cud lub niewiem siedze z załozonymi rękami i nic nie robie? oczywiscie ,że chodze na terapie, biore leki, lecze sie ,ale chyba brak ci podstawowej wiedzy dotyczącej nerwicy natręctw myslowych, gdzie wyraznie mozesz poczytac o tym ,że człowiek tak bardzo niechce tych mysli i sa one tak aburdalne,że potrafia całkowicie zmienić zycie i utrudnic je. dla mnie np teraz mimo ,że mam wiele planów staram sie je wykonywać, zycie jest udreką bo mam myśl ,że i tak jestem psychopatka itd.. jestem na etapie ,że nie pomoze mi mowienie " i tak tego nie zrobisz" bo ja jestem przekoana ze zrobie i jeśli nigdy w zyciu nie miałeś podobnych mysli to przestań filozofować, bardzo Cie o to prosze ...

[Dodane po edycji:]

chciałam powiedziec ,że ja też choruje na depresje.. nie jest to tylko i wyłacznie nerwica ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez koniusz 26 cze 2009, 12:36
Ja też to mam <<mysli agresywne>> . Ale wiem ze każda myśl jest taka sama. Znaczy to że nic nie wnosi. Tylko że przez tak zwane wychowanie nauczona nas oceniać co jest dobre a co złe. I to normalne że takie myśli przychodzą do głowy gdyż umysł jest zmienny i nie utrzyma nawet gdyby sie chciało ciągłego stanu radości . Jedyne co jest "troszkę" nie na miejscu to sposób reagowania na daną myśl.

Przykładem jest myśl pojawiająca sie u kogoś w super zdrowiu i nastroju by kogoś skrzywdzić a myśl taka przychodząca do głowy nam. Ten pierwszy nawet nie pociągnie mysli dalej bo nie zareaguje na nią bo potraktuje ja jałowo a my niestety ze skłonnościami do lękliwego reagowania zatrzymamy się przy tej mysli i rozwiniemy ja dalej. Czyli dolejemy oliwy do ognia...

To co mi pomaga to -
- gdy przyjdzie niechciana myśl dalej już jej nie rozwijam (nie karaj sie nie obwiniaj nic złego nie robisz)
- traktować je jak przelotnie a nawet dodać im koloru ( przerobić je na śmieszne ) i zmienić punkt myślenia

Co jest ważne aby nie robić specjalnie nic wielkiego gdy się takie myśli pojawiają gdyż to dodaje energii takim myślą ( z tą myślą będzie potem związane wiele czynności lub innych myśli co będzie przywoływać je częściej) dodatkowo zaczynają mieć wtedy większy pęd. Nie próbować ich tłamsić bo i tak wyjdą na powierzchnie umysłu lub ukażą się jako nieokreślony lęk lub niepokój, nie próbować uciekać od nich tylko spojrzeć na nie jak na nudne zdjęcie i pozwolić odejść dalej...

Oczywiście to tylko moja metoda którą właściwie jest podstawową zasadą wszystkich medytacji Buddyjskich. I nie mówię że wam będzie skuteczna...

Ale dużo myśl o pozytywnych sprawach wprowadź ciepło i radość do swojego serca no i pielęgnuj spokój...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 wrz 2008, 18:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Aneta22 26 cze 2009, 13:19
świetny post .. gratuluje :)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Mafju88 26 cze 2009, 15:48
Aneta22 napisał(a):wszystko pięknie ładnie , wszystko sie zgadza ,ale ...
jeśli ktoś ma tak nasilone natręctwa zwiazane z tym ,że zabije kogoś ,zrani itd to uwierz mi ,zadne tłumaczenie nie pomoze!!! myslisz ,że ja siedze i czekam na cud lub niewiem siedze z załozonymi rękami i nic nie robie? oczywiscie ,że chodze na terapie, biore leki, lecze sie ,ale chyba brak ci podstawowej wiedzy dotyczącej nerwicy natręctw myslowych, gdzie wyraznie mozesz poczytac o tym ,że człowiek tak bardzo niechce tych mysli i sa one tak aburdalne,że potrafia całkowicie zmienić zycie i utrudnic je. dla mnie np teraz mimo ,że mam wiele planów staram sie je wykonywać, zycie jest udreką bo mam myśl ,że i tak jestem psychopatka itd.. jestem na etapie ,że nie pomoze mi mowienie " i tak tego nie zrobisz" bo ja jestem przekoana ze zrobie i jeśli nigdy w zyciu nie miałeś podobnych mysli to przestań filozofować, bardzo Cie o to prosze ...

[Dodane po edycji:]

chciałam powiedziec ,że ja też choruje na depresje.. nie jest to tylko i wyłacznie nerwica ...



Podstawowej wiedzy to moze Tobie brak, bo ja akurat tez mialem stany depresyjne i bardzo nasilone natrectwa i tez nikt nie mogl mi przegadac, ze psychopata nie jestem. Tylko ja na szczescie jestem po tym etapie i jestem w dobrej kondycji psychicznej i mowie co zauwazylem z perspektywy czasu.

A jesli Cie to nie przekonuje co powiedzialem mozesz sobie zobaczyc moje pierwsze posty, jak blagalem o pomoc kazdego na tym forum.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez betsi 26 cze 2009, 20:27
...ja biore doxepin i fluanxol...ten drugi nasila dzialanie doxepiny i jest na natretne mysli...mi nardzo pomogly te leki...jeszcze miesic temu bylam wrakiem czlowieka,mialam natretne mysli 24 godziny na dobe...minelo...pewnie wroci,ale ja cieze sie kazdym "normalnym dniem"...zaczelam psychoterapie...
...staram sie olewac te mysli,jak przychodza to po prostu nie zaglebiam sie w nie,jak tylko poddaje cos watpliwosci i zaczynam analizowac staram skupiac sie na czyms innym...wiem o czym piszesz,Ty nie potrafisz nie myslec o tym...dokladnie przez to przeszlam,to byl koszmar...dobrze dobrane leki to pol sukcesu...sprobuj z tymi co Ci napisalam...
...ja bylam juz wariatka,psychopatka,pedofilka...przeszlo...Tobie tez przejdzie... :D
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 cze 2009, 18:53

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Aneta22 27 cze 2009, 14:32
wczoraj było nawet, nawet a dziś od rana te okropieństwa. zmuszam sie żeby spac bo wtedy nie mysle :/ wiem,wiem powinnam coś robić. to nie jest tak ,że cały czas siedze i czekam na to zeby lepiej sie poczuc, robie coś tam ,ale ciezko sie ejst skupić i czuje sie zle...ja niewiem juz sama czy ja sie tych mysli boje, są momenty ,że są one tak realne ,że wydaje mi sie ,ze juz w tej chwili coś zrobie masakra :(
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Mafju88 28 cze 2009, 09:11
Znam to uczucie. Osobiście miałem takie uczucie przez wiele miesięcy, ze zaraz komus cos zrobie, do tej pory czasem mi wraca. Ale nawet pomimo tego mozna byc spokojnym ze nie jestes zagrozeniem dla nikogo :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: myśli agresywne... prosze o pomoc

przez Aneta22 28 cze 2009, 21:29
nikt tego niewie ,że nie zrobie, nawet ja sama.. a jeli mysli beda silniejsze ode mnie?? kto wie czy ludzie którzy popełniaja przestepstwa nie maja podobych problemów ..
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

myśli agresywne... prosze o pomoc

przez vifi 04 wrz 2012, 11:02
Może i nikt nie wie, ale większe są szanse że kogoś przez przypadek przejedziesz samochodem (np. bijąc się z myślami) niż że nagle postanowisz zrealizować swoje natrętne myśli przed którymi tyle czasu się bronisz. Dlatego nawet dla dobra tych osób lepiej się tym jak najmniej przejmować.. no i leczyć.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

myśli agresywne... prosze o pomoc

przez bedzie.dobrze 31 paź 2012, 11:54
hahaha jestem wściekła na cały świat..przede wszystkim na te absurdalne natrectwa! Wczoraj obejrzałam jakis film, w ktorym byl sobie seryjny zabojca.. tak czulam w kosciach, aby nie ogladac go..haha bo teraz kiedy znow mam nawrot nerwicy to sie nakrecam jak katarynka..i znow natrectwa 'a jak stane sie zabojca? Jakims seryjnym morderca zwyrdonialcem?'....BZURDA wiem...10 lat temu tez maltretowałam ten temat..ale było znaczniej gorzej...teraz wiem z czym 'walcze'...chodze na terapie...wiem, ze to tłumiona zlosc znajduje sobie ujscie wlasnie dzieki takim obsesjom...WSCIEKA MNIE TO! Co za upierdliwe zaburzenie...i chociaz wiem,ze nie jestem psychopatka i,ze te mysli nie sprawia,ze sie nia stane..to i tak psuja mi one dzien! No /cenzura/ mac! Wscieka mnie to, ze chodze na terapie 1,5 roku i wciaz nie umiem sie ogarnac...ze biore leki 10 lat i sie od nich uzaleznilam i, ze w sumie nie likwiduja problemu od razu. Wsciekam sie na rodzine, bo mnie nie wspiera. Wsciekam sie na BEZROBOCIE! skonczone studia, znajomosc jezykow obcych, doswiadczenie zawodowe i co? I dupa..siedze 5 miesiecy w domu i nie moge znalezc pracy..a moja terapetuka twierdzi, ze ja NIE CHCE znalezc pracy...wlasnie..musze jej powiedziec na nastepnej sesji, ze mnie tym wkurzyla! Jestem zła na sama siebie, bo nie umiem zyc jak normalny człowiek..a jednoczesnie mam swiadomosc, ze to nie moja wina!!! To moj 4 epizod nerwicy i mam wrazenie,ze sie nigdy nie skonczy...chociaz jest lepiej niz np ostatnio. Wkurza mnie to, ze tyle jeszcze pracy przede mna..chciałabym zeby to odeszlo jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki! OK Drodzy Forumowicze..plis plis napiszcie mi cos pocieszajacego :hide:
bedzie.dobrze
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do