Bede psychologiem choc sama mam problemy....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Bede psychologiem choc sama mam problemy....

przez kris1966 22 kwi 2010, 16:01
Z tą empatią to rzeczywiście przesadziłem(empatią,jako umiejętnością wczucia się,co przeżywa drugi człowiek).Bo są zawody,jak np. ratownictwo,gdzie empatia może nawet przeszkadzać.
A psycholog,to też taki swoisty ratownik.
Zauważyłem u psychologów,na terapii grupowej,że oni,w relacji z drugim nie boją się przeżywać uczucia,które ja raczej wstydziłbym się ujawnić.Na przykład uraza(krótkotrwała),w reakcji na atak.
Pod względem emocjonalnym psycholog musi być jak dziecko,przejawiać całą gamę uczuć-zdrowa sfera emocjonalna.
Nikt z nerwicowców nie może tego raczej o sobie powiedzieć,bo nerwica to właśnie reakcja psychiki na niechciane,spychane do podświadomości uczucia.
Wyobrażam sobie że jestem np.psychologiem i jakiś pacjent zaczyna mnie obrażać,a ja siedzę grzecznie i jestem uprzejmy(bo tak mnie mamusia wychowała :smile: ) i tłumię to co naprawdę czuję.Psycholog w związku z tym musi mieć duży dystans do samego siebie-obserwować siebie,tak jak ktoś neutralny,z boku.
I to jest też rada dla nas wszystkich.Umieć bo to bardzo pomaga w rozwoju,wręcz jest konieczne!
Ja z tą samoobserwacją kiedyś przesadziłem-skończyło się zaabsorbowaniem sobą,kolejnym cierpieniem.
A tak w ogóle,to trzeba mieć odniesienie do Boga,i tyle!
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: Bede psychologiem choc sama mam problemy....

przez mysia12 22 kwi 2010, 20:26
kris1966 napisał(a): Wyobrażam sobie że jestem np.psychologiem i jakiś pacjent zaczyna mnie obrażać,a ja siedzę grzecznie i jestem uprzejmy(bo tak mnie mamusia wychowała :smile: )


:hide: ups, to chyba o mnie! pasuje jak nic! serio, lepiej bym tego nie ujęła!
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: Bede psychologiem choc sama mam problemy....

przez buterfly 12 sie 2010, 15:08
nie prawda, że ludzie idą na psychologię bo sami mają jakieś problemy i chcą się z nich wyleczyć.
jestem na psychologii i nie uważam, żebym miała ze sobą jakieś większe problemy psychiczne (choć nie ma osoby 100% zdrowej) być może później kiedy moja wiedza będzie szersza z zakresu psych dowiem się czegoś o sobie a nawet dowiem się o jakimś moim ukrytym/wypieranym zaburzeniu.
zgadam się z tym, że nie wszyscy powinni być psychologami mając "problemy" a już napewno nie Ci, którzy nie potrafią nad sobą zapanować
to chyba w dużym stopniu może zaburzyć ocene sytuacji/problemu i późniejszej terapii
wystarczy, że nasz umysł nieświadomie zakotwiczy się na jakimś zaburzeniu, przez pryzmat siebie samego. psycholog/psychiatra/psychoterapeuta to osoby, które bez względu na wszystko muszą być neutralni. swoją osobą nie moga w żaden sposób obrazić nikogo bez względu na wyznanie, przekonania etc.
a i patrząc od strony pacjenta:
czy nie wydawało bym Wam się to dziwne, że ktoś kto ma problemy ze sobą, nie jest w stanie ich uporządkować i stara się pomóc umożliwić to innym?

ps. wyszło trochę takie masło maślane z tej mojej wypowiedzi. nie wiem czy jest to do końca zrozumiałe:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 sie 2010, 11:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Bede psychologiem choc sama mam problemy....

Avatar użytkownika
przez linka 12 sie 2010, 15:24
U nas w ogóle panuje przekonanie, ze każdy psycholog ( ten kto skończył psychologię) jest terapeutą...a prawda jest taka, ze trzeba wiele samozaparcia, kasy i czasu żeby być prawdziwym terapeutą. Studia podyplomowe, szkolenia, kursy, praktyka itd. itd. więc pewnie jedna którać psychologów się na to decyduje.
Każdy terapeuta ze związku z certyfikatem, z racji specyfiki swej pracy ( o ile wiem) ma nad sobą tzw superwizora (nadzorcę) który pomaga mu w problemach jakie mogą pojawić się pod wpływem silnej presji i wydaje mi się, że także ocenia jego stan psychiczny i "przydatność" do prowadzenia sesji.
Wiadomo każdy z nas ma problemy, psycholog także, to w końcu zwykły człowiek jest - ale to chyba byłoby nieetyczne - próby leczenia kogoś gdy sam jest chory, bierze leki itd.
To tak jakbyśmy poszli do bezzębnego dentysty 8)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Bede psychologiem choc sama mam problemy....

przez Shadowmere 12 sie 2010, 16:20
zgadzam się w 100 procentach.Psychologię zwlaszcza na swps każdy skonczyc może bez wysilku.Pozniej trzeba się szkolic na terapeutę często ladnych kilka lat.
Shadowmere
Offline

Re: Bede psychologiem choc sama mam problemy....

przez Zenonek 12 sie 2010, 16:56
A ja czytalem, ze w USA jeden z najwyszych odsetkow samobojstw jest wlasnie wsrod psychiatrow...

Ja uwazam, ze terapueci i psychiatrzy bardzo czesto maja jakies drobne problemy nerwicowo-depresyjne, ale takie jakie ma wiekszosc ludzi- dzieki temu moga lepiej pomagac innym wedlug mnie...
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do