Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez cookiemonster 13 cze 2009, 18:18
no te negatywne uczucia tlumie narazie bo nie wiem o co mi dokladnie chodzi w tychy emocjach , nie wiem za co jestem zla... ale to przyjdzie z czasem , wyzalimy sie , caly gniew przejdzie , a potem rzeczywiscie bedziemy musieli stac sie samodzielni , tylko polegajac na swojej wlasnej osobie , to jest troszeczke jak dorastanie , wkraczamy w ten etap nie rozwiazujac problemow z dziecinstwa , czyli mamy jakby podwojny problem bo teraz musimy sobie juz radzic sami uczyc sie tej samodzielnosci , po tym strachu napewno jest ulga i uczucia szczescia , wiem bo mialam chwilowe przeblyski swojego prawdziwego ja i poczulam sie w glebi dobrym czlowiekiem , czlowiekiem ktory ma niezaspokojone poczucie milosci ale dobrym czlowiekiem , ktory ma w sobie duzo ciepla... ale sęk w tym żeby przezyc ten strach , te ciezkie emocje , zmierzyc sie z nimi , oczywiscie to jest realne ale bardzo ciezkie , przynajmniej dla mnie , ja ciagle uciekam do swojego ja nieprawdziwego mimo ze chce juz zyc soba i tam chce przezywac szczescie , radosc , zlosc ale w rzeczywisty sposob, Data ty tez nie wkrecaj sobie teraz jak ja ,ze jestemy zlymi ludzmi , to sa po prostu zwykle emocje , zwykly zal, z czasem wygasnie , wybaczymy rodzicom i pojdziemy swoimi sciezkami , oczywiscie jak tylko zmierzymy sie ze swoim ja prawdziwym i zrozumiemy jakie jest ono piekne
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez secretgirl 14 cze 2009, 13:53
poczulam kiedys chwile ulgi i spokoju, kiedy nagle niewiadomo skad (a moze wiadomo) pojawila sie mysl 'napisana' duzymi literami...NIE MUSZE BYC KIMS KIM NIE JESTEM!
kiedys przez lata chowalam sie za wlasnym wygladem...nic nie moglao byc dobrze dopoki nie bede wygladac tak jak chce!
teraz chyba szukam schronienia w nerwicy i objawach...nie moge zyc dopoki jestem chora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
16 lut 2009, 19:31

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Data 14 cze 2009, 20:23
Ktoś tu na forum, chyba dancewiththewind opisała jak uwolniła swoją nerwicę: płakała ,krzyczała, rzucała przedmiotami i zwymiotowała, ale potem poczuła się zdrowa. To są naprawdę bardzo silne i trudne do uwolnienia emocje, ale jak jej się udało to może i nam się uda. Chyba zdecyduje się na terapię, nie daję już rady samej się z tym borykać.
Ja też nigdy nie byłam sobą, grałam całe życie, wymyślałam różne osobowości dla siebie i wcielałam się w role, albo naśladowałam romantyczne bohaterki, nawet nie miałam własnych myśli tylko takie z książek czy z filmów. Teraz kiedy chcę z tym skończyć czuję pustkę ponieważ jeszcze boję się być sobą.
Data
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Nocka 14 cze 2009, 20:48
ja nie zaluje ani dnia terapi jaka przeszlam 6 lat temu. Pomimo tego ze teraz znowu wracam na terapie.To nie jest tak ze konczysz terapie i terapeuta ci mowi idz jestes zdrowa., ale wyszlam z tamtad silniejsza i tej sily starczylo mi na kilka lat by w miare normalnie zyc. Terapia procentuje latami. Pamietam kiedy pierwszy raz weszlam na terapie i uslyszalam ze jestem w miejscu w ktorym jesli chce wyrzucic z siebie swoje emocje moge sobie powalic w worek lub krzyczec jesli tylko mam taka potrzebe Pomyslalam sobie: Jakim trzeba byc idiota zeby walic w worek albo sie wydzierac? Gdzie ja trafilam? Ale dwa lata pozniej kiedy pochowałam brata a dzien po jego pogrzebie zmarła moja mama poznalam te emocje ktore rozsadzaja cie od środka to dzieki terapi wiedzialam co ze mną sie dzieje ze mam w sobie zlośc ból i musze sie z tym uporać miesiac poźniej dotknela mnie kolejna tragedia Ponad dwa tygodnie "nie bylo mnie" patrzylam w sciane. Dzieki najbliższym nie zwariowalam i zaczelam dochodzic do siebie ale poznalam czym jest wewnetrzny krzyk Był straszny siedzial mi w piersiach dusil i bolal naprawde bolal fizycznie Znowu dzieki terapi wiedzialam co sie ze mna dzieje Nie moglam krzyczec ani plakac w domu bo mam dwoje dzieci ale wiedzialam ze musze Poprosilam meza zeby zawiozł mnie do lasu i zostawil tam mnie na troche samą i wrzeszczalam az caly bol ze mnie wyplyną nie minął ale przestal boleć i pozwolil dalej żyć. Dziś nadal nie jestem zdrowa i wlaśnie po to wracam na terapie zeby naladowac akumulatory na kolejnych pare lat Poskladać te moje życiowe puzle po raz kolejny tym razem dokladniej
Ale sie rozpisalam Pozdrawiam i nie bójcie sie terapii
Patrzeć poprzez mrok i widzieć
Dostać więcej niż dziś mam
Cały w sobie krzyk wykrzyczeć
Z losem wygrać w to w co gram
Żebym poczuć mógł jak się czuje Bóg

http://www.youtube.com/watch?v=mksboDiArm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
404
Dołączył(a)
04 cze 2009, 08:58

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Data 14 cze 2009, 21:23
Nocka ale Ci życie dokopało.
Data
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Nocka 15 cze 2009, 07:07
Data :D Mnie los cale życie kopie a ja wciaz wstaję. Jestem DDA potem chory zwiazek z mężczyzną gorszym od ojca Wychowalam dziecko chore na ADHD Otacza mnie chora rodzinka. Czasem myslę ze jestem jakims eksperymentem losu ktory sprawdza ile jest w stanie wytrzymać czlowiek nim zwariuje Czytalam o twoich emocjach do mamy piszesz ze teraz relacje sa lepsze moze czas szczerze porozmawiać. Ja tez kochalam swoja mame bezwarunkowo wciaż czułam ze ona mnie nie kocha (oddala mnie na wychowanie ciotce) Kiedy w wieku niespelna 18lat zaszlam w ciaże opuscily mnie obie ciotka odeslala do mamy a mama wygnala na ulice potem droga znowu do ciotki Jak pilka pinpongowa. Nienawidzilam wtedy swojej mamy a jednoczesnie wciaz kochalam. Minelo wiele lat nim usiadlysmy i porozmawialysmy spokojnie powiedzialam o tym jak czułam sie bardzo przez nia krzywdzona i nie kochana a ona plakala i opowiedziala mi o swoim życiu i wtedy ja plakalam. Moja corka jest teraz dorosla kiedy dorastala nie raz mi mowila ze jej nie kocham a to nie prawda bardzo ja kocham tylko nie umiem tego pokazac bo nikt mnie tej milosci nie nauczył Teraz ucze sie sama i rozmawiam z córką o swoich uczuciach na tyle ile jestem w stanie jej powiedziec
Patrzeć poprzez mrok i widzieć
Dostać więcej niż dziś mam
Cały w sobie krzyk wykrzyczeć
Z losem wygrać w to w co gram
Żebym poczuć mógł jak się czuje Bóg

http://www.youtube.com/watch?v=mksboDiArm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
404
Dołączył(a)
04 cze 2009, 08:58

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Donkey 15 cze 2009, 09:19
Nocka lepiej pozno niz wcale!
Podziwiam za optymizm!
Oby nigdy Cie nei opuszczal!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez cookiemonster 15 cze 2009, 09:23
ja wlasnie czuje ze tej zlosci jest tak pelno we mnie , ze chce juz to wyrzucic ale ciagle krepuje sie bo co inny powiedza jak nagle zaczne krzyczec:/ ale zapisalam sie na 3 miesieczna terapie w gliwicach , mam nadzieje ,ze tam otworze sie na emocje , pokocham siebie taka jaka jestem i wszytsko sie jakos ulozy... wam tez tego zycze z calego serca... bedzie dobrze!! musi!!
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Korba 15 cze 2009, 20:08
prawdziwe ja?

nie mam czegoś takiego. od kiedy choruję moje 'ja' jest ciągle jak w krzywym zwierciadle. nie wiem już co jest mną, a co chorobą - nie odróżniam. a co jeśli to depresja i nerwica są moim prawdziwym JA? co jeśli to jest moja cecha nieodłączna?
Korba
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Data 15 cze 2009, 20:20
Nocka chciałabym tak szczerze porozmawiać z mamą, ale ona nie jest na to gotowa, jej bardzo trudno jest się przyznać do błędu, chociaż jej zachowanie mówi o tym że chyba zrozumiała że mnie krzywdziła, ale nie zdaje sobie sprawy jakie spustoszenie we mnie dokonało jej traktowanie mnie. Tobie udało się znaleźć wspólny język z mamą a to bardzo dużo, usłyszeć szczere wyznanie od osoby która krzywdziła, to dodaje skrzydeł. No, życie Cię nie rozpieszczało, kurcze, a Ty masz w sobie tyle siły i walczysz o dobro rodziny. Ja też mam smutną historię życia, ale nie będę teraz o tym pisać i znowu wkręcać się w zły nastrój.
Jak się wierzy w dobro to ono zwycięży. I już!

[Dodane po edycji:]

Korba napisał(a):prawdziwe ja?

a co jeśli to depresja i nerwica są moim prawdziwym JA? co jeśli to jest moja cecha nieodłączna?
Typowe neurotyczne myślenie ;) Korba nie wiesz, że nie wolno bać się strachu?
Data
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez konewkaa 18 cze 2009, 16:25
ten temat porusza straszliwe trudny temat. poszukiwanie wlasnego "ja". oszaleć można... to zdumiewające ze czlowiek nie zna samego siebie, sam siebie sie boi. jak wiec moze ufac innym, swiatu? i w co wierzyc? jaki znalezc punkt odniesienia. pojsc do lekarza? skoro u mnie pojawia sie mysl ze ja nie wiem czy chce sie leczyc. we wszystko watpie.
i nie wiem co lubie, a to co robie uwazam za przypadkowe. raz juz nei wytrzymalam i wyplakalam cale to cierpienie, wykrzyczalam. lęk doprowadzal mnie do takich skrajnosci ze nawet nie wiedzialam czy chce sie w cos ubrac, cos oglądac. ze robie cos bo musze zachowac pozor zycia, ze idealizuję swiat.

tego typu męczarnie.. mniejsze i wieksze zaczely sie rok temu kiedy stwierdzilam ze nie chce byc ze swoim chlopakiem, ze nie kocham go a jedynie idealizuje milosc. nadal z nim jestem, nie chce sie rozstawac chociaz strach ktory mi towarszyszy i niechec jest nie do opisania. bardzo chce go kochac i ciagle nie odnalazlam odpowiedzi na pytanie dlaczego nie moge byc szczesliwa?

ktos z Was napisze ze oszukuje siebie i jego, ze biedny chlopak musi sie uzerac z chora psychicznie dziewczyną. nikt jednak nie zdaje sobie sprawy z tego co przezywam. to sie dzieje w srodku i sprawia ogormny bol. wierze jednak w to ze dam rade, ze odnajde siebie, zrozumiem bledy, ze nie jest konieczna zmiana partnera ale akceptacja, wyciszenie. naprawde w to wierze... wierze ze bede mogla powiedziec co naprawde lubie i ze da sie wyjsc z tego bagna..

pozdrowienia :)
konewkaa
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Donkey 18 cze 2009, 16:33
Nie jestes chora psychicznie!
To sa po prostu zaburzenia ktore szybko miną.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez konewkaa 18 cze 2009, 22:02
a czemu ten temat podciagniety jest pod nerwice natrectw? jakie macie problemu? opowiedzcie, jak sobie radzicie?
konewkaa
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Lena88 18 cze 2009, 23:28
Korba napisał(a): od kiedy choruję moje 'ja' jest ciągle jak w krzywym zwierciadle. nie wiem już co jest mną, a co chorobą - nie odróżniam. a co jeśli to depresja i nerwica są moim prawdziwym JA? co jeśli to jest moja cecha nieodłączna?

Dobre pytanie. Coś ostatnio chyba za często szukam "siebie". I już nie wiem,czy ja w ogóle jestem może cała jakimś objawem :mrgreen: U mnie do tego dochodzi jeszcze to dzielenie na mnie "dobrą" i mnie "złą", czyli kiedy się uśmiecham i jestem miła, albo kiedy jestem w okresie manii to jestem ta dobrą Leną, ale kiedy się wściekam, płaczę to jestem tą złą (i za cholerę nie wiem, jak to zintegrować, żebyśmy nie były dwie tylko jedna)+ W pakiecie dołączone stany totalnego pomieszania, najprostszy przykład chyba to taki, że kocham, ale nienawidzę, chcę, ale nie chcę. A ostatnio (tak mi się włączyło w ciągu parunastu minut:)) - może ja na nic nie jestem chora, może to reszta świata tylko mi wmawia, żeby mnie nafaszerować lekami i zszarzyć i znijaczyć i dopasować do swoich norm ?
a buu chyba lek zaczął działać, bo mi się myśli plączą :mrgreen:
Just listen to the music of the traffic in the city
Linger on the sidewalk where the neon signs are pretty
How can you lose?

http://www.youtube.com/watch?v=JyW1smKgJF8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
300
Dołączył(a)
16 cze 2009, 18:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 13 gości

Przeskocz do