Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez konewkaa 29 maja 2009, 13:50
mysle ze to niezly pomysl ;)
jak u Was?
konewkaa
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Donkey 29 maja 2009, 15:36
ja też myślę że to dobry pomysł
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez petunia 31 maja 2009, 19:14
:smile:
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Bożencia47 31 maja 2009, 21:03
Witam Wszystkich bardzo serdecznie, ale nie wiem od czego zacząć. Od 7 miesiecy miewam straszne ataki, a tak naprawde wwszystko rozpoczęło sie od małopłytkowości, która została wyleczona.Tak jak wspomniałam mam ataki, które zdarzaja sie co dwa dni a trwają czasami całą nic i kolejny, następny dzien. Moje objawy są nastepujące: podwyżsozne ciśnienie, podwyższone tętno(120 uderzen na minute), ślinotok, bole pleców, rąk, zaburzenia lekowe, wymioty, drgawki?(drżenie całego ciała), dretwienie rąk nóg, trudności w połykaniu. W czasie tego ataku jade na pogotowie, na którym otrzymam zastrzyk albo nic. Jestem załamana. Jestem na tabletakch, które nic nie pomagąją. Wszystkie badania są dobre. Do zbadania zsotał mi żołądek i kręgi szyjne. Czy to jest nerwica?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 maja 2009, 20:52

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Donkey 31 maja 2009, 21:38
A czy mialas robione podstawowe badania czyli krew,mocz,tarczyca?
Wpierw trzeba wykonać takie badanie.
Jeśli one beda w normie to mozna sadzic ze to nerwica.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez glupek_maly 02 cze 2009, 20:48
A ja jestem tu zupełnie świeża, dosłownie kilka dni temu postawiono mi diagnozę. Jeszcze wcześniej postanowiłam dokonać autoanalizy i faktycznie doszłam do tego, że nie jestem sobą, tylko tym kim chciałabym być; dla wszystkich miła, grzeczna, zawsze uczynna, dla najbliższej osoby najlepsza, bez skazy, idealna. Zdałam sobie sprawę z tego, że od siebie oczekuję dużo więcej niż od innych ludzi. I doszłam do tego, że nie mogę chcieć tego wszystkiego od siebie, bo to a-wykonalne i to to, co jest powodem moich obsesyjnych myśli. Teraz czuję się jakbym straciła całą pewność siebie, jakbym w ogóle utraciła charakter, nie potrafię odróżnić małych uchybień lub sytuacji, które nimi nie są od prawdziwych złych uczynków. Brakuje mi asertywności, zresztą chyba zawsze brakowało... To szczera prawda z tym prawdziwym ja i ja neurotycznym. Tyle, że dalej nie wiem co zrobić, żeby to prawdziwe dopuścić do głosu :?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
05 maja 2009, 12:25

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez cookiemonster 06 cze 2009, 18:31
a ja sie chcialam dowiedziec jak to jest z tym naszym prawdziwym ja , czy my bedziemy pamietali cokolwiek , czy bedziemy lubieli dalej to co lubielismy czy to bedzie takie nasze calkowite odrodzenie ?? hmm...
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez LucidMan 06 cze 2009, 22:04
cookiemonster napisał(a):a ja sie chcialam dowiedziec jak to jest z tym naszym prawdziwym ja , czy my bedziemy pamietali cokolwiek , czy bedziemy lubieli dalej to co lubielismy czy to bedzie takie nasze calkowite odrodzenie ?? hmm...
To może wiedzieć tylko ten kto to przeżył ;)

Wydaje mi się, że może być to coś podobnego do pewnego porównania Osho.
Wyobraźmy sobie wędrowca, który idąc drogą niesie w rękach kamienie i uważa je za bardzo cenne. W pewnym momencie spostrzega leżący diament. Kamienie, które niósł do tej pory wypadają mu niemal natychmiast, a on nie zwraca na to najmniejszej uwagi, będąc zafascynowany diamentem. Od tej pory niesie go w rękach, zamiast tych kamieni.

Żyjemy nie będąc tak naprawdę sobą, lecz będąc kimś, kim chcieliby inni. Te nasze "wizje" siebie (ego, "ja" sztuczne) są jak te kamienie, droga jest jak życie, a diament jak "ja" prawdziwe. Wędrowiec gdy tylko dostrzegł piękno diamentu, natychmiast odrzucił kamienie i już go więcej nie obchodziły. Gdy dostrzeżemy swoje "ja" prawdziwe, zrozumiemy na czym polega jego urok, uświadomimy sobie jego naturalność to cała iluzja po prostu wyparuje. Któż by się interesował kamieniami, mając diament w ręce? Kogóż by obchodziła sztuczność, którą żył do tej pory, jeśli naturalność jest tak lekka, swobodna, piękna i autentyczna?

Oczywiście zderzenia iluzji z rzeczywistością powodują natychmiastowy ich rozpad, co sprowadza cierpienie (ego cierpi). Dlatego wyłanianie się "ja" prawdziwego jest tak przepełnione lękiem - sztuczność ginie, ego umiera, a ego to jest wszystko to, co do tej pory o sobie myśleliśmy: poglądy, wierzenia, wzorce zachowań, uwarunkowania. Wszystko upada jak domek z kart - zostaje tylko to kim naprawdę jesteśmy, tylko to co sobie sami wypracowaliśmy nie opierając się na niczym z zewnątrz.

Jak widać droga do uzdrowienia, polega nie na dodawaniu lecz odejmowaniu. Należy porzucić wszystko co przeszkadza nam w byciu sobą... ale to już się powtarzam..
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez cookiemonster 09 cze 2009, 13:10
Hej ,
co tam u Was? przezwyciezacie lęk czy boicie sie tak samo jak ja...:(
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

Avatar użytkownika
przez Donkey 09 cze 2009, 14:50
Ja staram sie przezwyciezac lek ale wyniki nie sa oszalamiajace- najczesciej konczy sie na wzieciu tabletki ;/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez cookiemonster 09 cze 2009, 18:38
to jak u mnie... dobija mnie to ze mam do przegrania cale zycie i dalej nie potrafie sie z tym zmierzyc...
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Data 12 cze 2009, 12:40
Hej. Ja już nie wiem czy te straszne jakie odczuwamy stany to autodestrukcja czy zbliżanie się do prawdziwego źródła lęku, może lepiej wytrzymać ten okres kiedy czujemy jakby miał nastąpić koniec świata...ja ostatnio tak jak Wy byłam w okropnym stanie, aż odkryłam w sobie chyba pierwotne źródło mojej nerwicy, to znaczy straszną , zajadłą i bardzo silną agresję do mamy, tak że wytrzymałam ją tylko kilka sekund i już teraz wiem przed czym tak uciekam i dlaczego nie uwalniam tej agresji: to było coś okropnego, taka wściekłość jakbym chciała ją zabić, dodam że mama źle mnie traktowała w dzieciństwie, wyzywała i poniżała, wymagała dla siebie miłości i szacunku, wbijała mnie w poczucie winy kiedy chciałam się przed nią bronić.Teraz kiedy jestem od niej niezależna uważa, że powinnyśmy o wszystkim zapomnieć i kochać się jakby nigdy nic się nie stało. Ja uważam że matkę powinno się kochać, ona rzeczywiście zmieniła się i nie jest taka wstrętna jak kiedyś, jest nawet sympatyczna i ja też chcę o nie dobrze myśleć...
No więc ludzie trzymajcie się albowiem uczucia które w sobie dusimy są okropne, poczułam się jak sam diabeł, jakby całe zło tego świata skumulowała się we mnie, poczułam się bardzo złym człowiekiem z powodu tak silnej nienawiści w stosunku do mamy, to trwało kilka sekund i natychmiast przed tym uciekłam i co fajniejsze to uwolniłam tę agresję w kościele i byłam zdziwiona że kościół się nie zawalił od mocy tego zła ;).
Chciałabym wyleczyć tę neurotyczna więź jaka łączy mnie i mamę, ponieważ nie da się jednocześnie kochać kogoś i nienawidzić.
Ja wiem że takie uczucia trzeba przepracować, wyrzucić z siebie, ale boję się ich, no koło się zamyka. Ciągle jednak wierzę że to są kroki do wyzdrowienia, a nerwicy nie wyleczy się w ciągu kilku chwil i każde nowe odkrycie o naszych prawdziwych uczuciach zbliża nas do uwolnienia od lęków obsesji.
Data
Offline

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez cookiemonster 12 cze 2009, 13:45
Data ja mam identycznie... taka mega agresja do mamy do taty a czasami juz do calego swiata:/ uczucie jakbym chciala kogos pobic:/ a zaraz po tym nastepuje uczucie totalnego smutku... u mnie chodzi akurat oto ,ze choroba sieroca to moj kompleks od dziecinstwa i uciekalam od tego caly czas a teraz musze zaakceptowac to kim jestem i pokochac sie taka jaka jestem ale jest mi ciezko, wiem ,ze musze wywalic te negatywne uczucia , oczyscic sie i isc do przodu ale nie chce z drugiej strony zeby ktos cierpial przeze mnie...
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Re: Nerwica a nasze prawdziwe Ja

przez Data 12 cze 2009, 21:54
Cookiemonster, a czy miałaś potem kontakt z rodzicami ? Ja nie wiem co zrobić z "takimi" uczuciami w stosunku do rodziców, wolę już niszczyć siebie niż mieć świadomość że ktoś inny mógłby ucierpieć.
Jedni mówią żeby rodzicom wybaczyć, jedni żeby się od nich odciąć, na pewno dobrze zrobi odcięcie emocjonalne od rodziców, poczucie się jednostką zupełnie od nich niezależną, oni dali życie, ale to ja jestem najważniejsza, to tylko moje życie a nie nasze wspólne.
Tylko we mnie nawet odcięcie emocjonalne wywołuje strach, to tak jakbym wyrzucała z myśli matkę jak niepotrzebny przedmiot, a ona teraz potrzebuje opieki i towarzystwa, nie mogłabym zostawić jej samej, nawet emocjonalnie. Chociaż zdaje sobie sprawę, że gdybym odcięła się emocjonalnie to wybaczenie przyszłoby łatwiej.
Na pewno pod tą agresją jest nasze dobre i szczęśliwe JA, przecież ta agresja nie powstała z niczego tylko z ranienia nas w dzieciństwie ( mój dom wspominam jak pole bitwy gdzie każda kończyła się moją bezsilną rozpaczą). Tylko jak się z nią zmierzyć, co zrobić kiedy się pojawia?

[Dodane po edycji:]

Słuchajcie! Nie dajmy się tej chorobie, znajdźmy w sobie pozytywną moc żeby ja zwalczyć, w końcu to tylko nerwica, od niej się nie umiera i kto ma być górą choroba czy my? Problemy mają prawie wszyscy ludzie, choruje też dużo ludzi, każdy martwi się na swój sposób jeden bardziej drugi mniej, ale każdy z nas ma też z czego się cieszyć, z małych rzeczy czy większych, popatrzmy w okół i oderwijmy się od tych okropnych emocji, niech nie przysłaniają nam świata. To tylko strach. A na przepracowanie go przyjdzie odpowiedni moment i w końcu nas opuści.
Data
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do