Wyjście z mojego nerwicowego cyklu

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Wyjście z mojego nerwicowego cyklu

przez Kiton 09 lut 2009, 15:55
Witam wszystkich.

Postanowiłem sobie, że wyjdę z tej mojej nerwicy natręctw. Byłem świadom, że lęk temu towarzyszący może być ogromny. Jednak chciałem stawić mu opór. Pamiętam w grudniu tak nagle postanowiłem sobie, że koniec z tym wszystkim, lęk był ogromny, ale przetrwałem i bardzo dobrze się czułem. Jednak zdarzyło się kilka wpadek i powróciłem do starych nawyków.

Mam już trochę doświadczenia i wiem, że można z tego wyjść. Trzeba tylko mocno chcieć i nie poddawać się. W tym celu postanowiłem, że zrobię cały mój cykl natręctw i jak zakończę go i już nie powrócę do tych myśli, nawet gdyby nie wiem co, lęk byłby tak silny czy coś innego. Byłem bardzo zmobilizowany. Cykl natręctw polegał na tym, że muszę gdzieś tam wyjść i zrobić określone czynności w różne dni. I kurcze już prawie kończyłem cykl, to było w piątek i niestety z przyczyn zewnętrznych nie udało się.

Chcę to w końcu skończyć, ale chciałem doprowadzić ten cykl do końca. Naprawdę jestem przekonany, że udałoby mi się, byłem gotów na walkę, tylko chciałem doprowadzić ten cykl do końca. I teraz mam straszny lęk, mam cały czas obsesje co by było, gdybym wszystko już zrobił, naprawdę bylem gotów na walkę, ale teraz ten lek jest silniejszy, ze nie udało mi sie doprowadzić cyklu do końca.

Nie wiem, co robić, czy zaczynać cykl od nowa, czy już teraz walczyć. Mam obsesję - cały czas myślę o tym, jakby było, gdyby wtedy w piątek się udało.

Jeśli coś chcecie doradzić, to proszę piszcie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lut 2009, 09:50

Re: Wyjście z mojego nerwicowego cyklu

przez Fryderyk 09 lut 2009, 18:19
Z całym przekonaniem mogę doradzić, żeby nie czekać na nową okazję do wykonania wszystkich czynności, tylko zacząć walkę od zaraz. Skoro wiesz, że te czynności są irracjonalne oraz, że ich przyczyną jest choroba, to jest już dobry punkt wyjścia do takiej walki. Mam za sobą różne postanowienia w tym kilka związanych z uwolnieniem od natręctw - dotrzymać udało mi się tylko tych, które podejmowałem "od zaraz" bez czekania na jakiś specjalny moment typu "od poniedziałku", "od jutra" itp. Żeby nie być gołosłownym jeden (głupi) przykład. Piłem dużo napojów gazowanych wg pewnego klucza - musiała być Pepsi zwykła i dietetyczna, CocaCola zwykła i dietetyczna i kilka innych. Za każdym razem wypicie i wypróbowanie wszystkich miało być ostatni raz z zanotowaniem opisu smaku każdego z napojów. Ale w tym opisie wciąż mi się coś nie podobało i zaczynałem od nowa (czekałem na okazję, kiedy byłem sam, bo cały ten rytuał był cokolwiek śmieszny i wstydliwy). Nigdy nie było takiego prawidłowego ostatniego razu. Po prostu przestałem się tym zajmować, choć niestety przyszły inne obsesje, ale to już inna historia.

Tak że teraz nawet nie zadaję sobie trudu, by podejmować postanowienia, których nie zamierzam realizować "od zaraz".
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
20 lis 2008, 00:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do