WAZNE

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

WAZNE

przez paktofonikaz 19 gru 2008, 19:06
NIECH TUTAJ PISZA WSZYSCY CI KTORZY CHCA SIE POZBYC NERWICY NATRECTW ( nie Ci ktorzy chca sie tylko posmiac ze swoich natrectw i po napisaniu postu dalej do nich wrocic i je wykonywac ) TYLKO CI KTORZY NAPRAWDE MAJA ICH DOSC ! I KTORZY CHCA SIE ICH POZBYC ! MAM NADZIEJE ZE WIELE OSOB WYPWIADAJACYCH SIE NA TYM FORUM ZAGLADA TUTAJ SZUKAJAC POMOCY LUDZI KTORZY MAJA NERWICE NATRECTW I KTORZY NIE CHCA JEJ JUZ MIEC!
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 sty 2008, 13:58

Re: WAZNE

Avatar użytkownika
przez potegapodswiadomosci 19 gru 2008, 19:11
ja chce!!!!!!!!nienawidze jej dziwka jedna, zabrała mi poł zycia prawie
Nasze WIELKIE JA(czyli mi prawdziwi), jest silniejsze niż nasze Małe Ja(czyli, nasze lęki i nerwice) i ciągle w to wierze!!
Dzieki trudnym doświadczeniom stajemy się silniejsi!
Posty
82
Dołączył(a)
31 mar 2008, 13:25

Re: WAZNE

przez HAniaa 19 gru 2008, 19:16
Ja też nie chce:) Zrobię wszystko, żeby sie tego pozbyć!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: WAZNE

przez Adaś2222 19 gru 2008, 19:17
Chcę się pozbyć natręctw!
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: WAZNE

przez paktofonikaz 19 gru 2008, 20:22
no to ekstra ! czulam ze sa ludziei ktorzy pisza tutaj po to zeby sie tego pozbyc!!!!!! :D ( tylko bez wyzwisk ;) ) a wiec.. witam ;) moze czytaliscie co pisalam juz tutaj pare razy... ( jesli nie to pisze to po to zebyscie przeczytali a dla tych ktorzy czytali pisze kolejny raz zeby zrozumieli! ) a wiec... mialam nerwice natrectw... ( nie bede pisac tutaj objawow wiele ich bylo - tym ktorzy po przeczytaniu tego stwierdza eeee pewnie nie miala, pewnie miala slaba chce napisac mialam nerwice natrectw wiem co to jest wiem jak meczy i mialam jej serdecznie dosc i ja o tym wiem najlepiej ... nie chcecie nie wierzcie ) ale teraz juz jestem ZDROWA! zdrowa i nie mam zadnych nawrotow! a otoz jaki jest sposob zeby sie tego pozbyc .. a taki - trzeba sie sprzeciwiac tym natrectwa ( podam przyklad natrectwa i w jaki sposob to robic ) np gdy chcesz myc rece... / a myles mylas rece juz 100 razy w ciagu dnia / to trzeba sobie powiedziec - NIE! NIE POJDE MYC RAK BO NIE MA TAKIEJ POTRZEBY TO CHOROBA MI KAZE MI MYC RECE! TO JA PANUJE NAD NATRECTWAMI A NIE ODE NADEMNA i poprostu postarac sie nie isc myc tych rak.. ! jesli sie uda nie pojsc umyc rak ( czego juz gratuluje ;) ) to moga pojawic sie mysli typu.. 'jej a moze ja zle zrobilam zrobilem ze nie poszlam poszlem umyc tych rak .. ? jejku jejku ' i panika... to trzeba sobie powiedziec A WLASNIE ZE NIE ! ZROBILAM ZROBILEM BARDZO DOBRZE BO TO JA WYGRALEM A NIE GLUPIE NATRECTWA! W TEN SPOSOB POKAZALEM ZE JA RZADZE NATRECTWAMI A NIE ODE NADE MNA I ZROBILEM KROK DO TEGO ZEBY BYC ZDROWYM I POZBYC SIE NATRECTW! i sie nie przejmowac tymi glupimi myslami i tak nalezy robic z kazdym natrectwem pomimo tego ze wydaje sie to bardzo proste ja wiem z autopsji ze na poczatku trzeba miec naprawde duzo sily zeby przeciwstawic sie natrectwa ale pozniej jak sie uda raz drugi trzeci.. juz jest z gorki ( takze wiem to z autopsji ) ja wlasnie tak to robilam ;) i udalo sie.. jestem zdrowa, chcialam sie tego pozbyc i udalo sie ! na szczescie sie udalo ;) zycze wam duzo sily i wiary! SPRÓBUJCIE ! ja tak robilam - nie mam natrectw znalazlam tez wypowiedzi osob ktore tez tak robily i ktore tez pisza ze natrectw nie maja! bede tutaj zagladac ... wiec jak ktos ma jakies pytania to niech pyta chetnie odpowiem ;) WIARY CHECI POWODZENIA W WALCE Z NATRECTWAMI! ZDROWIA! ZYCZE TEGO WSZYSTKIM TYM KTORZY CHORUJA NA NATRECTWA I TYM KTORZY NAPRAWDE CHCA SIE ICH POZBYC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 sty 2008, 13:58

Re: WAZNE

przez HAniaa 19 gru 2008, 20:39
Ciekawa jestem, jakiego typu miałaś myśli. Bo ja nie potrafie się przeciwstawić natręctwom, gdy dotyczą one tego, że komuś mi bliskiemu coś się stanie ( zginie, zachoruje, zostanie zamordowany itp.)... A jak długo już nie masz nerwicy? Może faktycznie w niektórych wypadkach to skutkuje:)Super:) Ja jednak stawiam na terapię:) Wolę pozbyć się przyczyn,a nie walczyć z objawami:) Ale gratuluje!To prawda, przeciwstawienie się tym chorym myślom to niemal graniczy z cudem, a Tobie się udało:)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Re: WAZNE

przez Adaś2222 19 gru 2008, 20:49
może paktofonikaz ma rację, nie liczy się treść natręctw ale sam fakt, żeby nie robić to co one karzą.
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: WAZNE

przez HAniaa 19 gru 2008, 20:58
Ja osobiście nie wierze, że to pomaga. Przynajmniej w moim wypadku:)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Re: WAZNE

przez konewkaa 19 gru 2008, 21:03
gorsza od nerwicy jest dla mnie mysl, ze to moze nie nerwica tylko ze mną jest cos nie tak [w moim przypadku: ze nie kocham swojego chlopaka...]. no ale. sprytny mechanizm to sprytny mechanizm :) wrrr!
konewkaa
Offline

Re: WAZNE

przez HAniaa 19 gru 2008, 21:15
Ja też cos takiego miałam:)Ale już mi przeszło, można powiedzieć:) Wczoraj mi jeszcze cos z tym odwaliło, ale to chwilowe:) A chodzisz na terapie konewkaa??:)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Re: WAZNE

przez paktofonikaz 19 gru 2008, 21:55
ja cos napisze...! skutki skutki ... ale z tego co ja sie dowiadywalam nawet naukowcy nie dokonca wiedza skad sie to bierze !

---- EDIT ----

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... w=83906809 - a tutaj podaje forum z gazety wyborczej... pisala na nim osoba ktorej tez sie udalo wlasnie dzieki takiemu sposobowi ... a jak dzialaja natrectwa...? ja wam zaraz napisze jak dzialaly u mnie... robilam jedno drugie trzecie pozniej az do tego stopnia zatoczyly wokol mnie kolko ze latalam od lazienki do pokoju dotklam jednej rzeczy i lecialam umyc dlonie _ oczywiscie to jeden z przykladow natrectw jakie mialam ) i gdybym nie przerwala natrectw pewno teraz bym siedziala z zakrwiawionymi dlnmi w lazience nie wiedzac nawet jaka jest pogoda ;/ ale na szczescie sprobowalam i jestem bardzo zadowolona i z tego co tez sie dowiaduje ( i co jeszcze bardziej mnie przekonuje ) nie tylko mi taka wlasnie metoda pomogla... a ze tak spytam ile chodzisz juz na ta terapie..? widzisz poprawe..? ( nie chce tutaj pisac zeby rezygnowac z terapi i wogole ale .. zeby ja moze z deka wspomoc ) ;)

---- EDIT ----

Haniu a Ty pisalas ze zrobisz wszystko...? i gdzie to Twoje wszystko..? czekasz az dostaniesz tabletke ...wezmiesz raz..i przejdzie tak jak sie pojawilo...? wlasnie ja w takie cos nie wierze....

---- EDIT ----

i jeszcze jedno.... do mysli typu ze cos sie stanie ze kogos zabijesz i wogole..? chcesz tak myslec.. ? moim zdaniem odpowiedz jest prosta i brzmi: nie ! Twoje serce wie ze nigdy w zyciu nie chcialabys zrobic krzywdy swoim bliskim...! zgadza sie ? a to ze w glowie masz mysli zle.. to wynika wlasnie z tej choroby jaka jest nerwica natrectw ( takie sa jej objawy ze uderza w rzeczy ktore sie kocha, w wiare, w rzeczy wazne... lub karze wykonywac glupoty lub jedno i drugie ) i odpowiedz jak sobie radzic..? jest prosta nie przejmuj sie .. wiesz przeciez.. ze to nie Twoje mysli ze Ty tak naprawde nie chcesz ich.. ze one nachodza same... - najtrudniej jest wlasnie to zrozumiec ze nie ma sie czym przejmowac bo to nie WY! tylko natrectwa ktore wynikaja z choroby...

---- EDIT ----

a teraz Ty konewko odpowiedz sobie czy naprawde nie kochasz swojego chlopaka.. ? jesli umiesz odpowiedziec ze kochasz.. to nie masz sie czym przejmowac ! bo w glebi wiesz ze go kochasz ze jest dla Ciebie wazny .. a to ze w glowie pojawiaja Ci sie takie mysli typu 'ja go nie kocham ' nie przejmuj sie ... tak jak pisalam wczesniej te mysli wynikaja z tego ze masz nerwice natrectw nie sa Twoje... tylko choroba je spowodowala.... ze one sie pojawiaja... TY PRZECIEZ WIESZ JAKA JEST PRAWDA ! a te natrectwa olej to tak w skorocie.. ;) i jeszcze jedno nie moze a POMAGA !
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 sty 2008, 13:58

Re: WAZNE

przez kitki 19 gru 2008, 23:19
troche mi pomogłas!

---- EDIT ----

dzieki

---- EDIT ----

dzięki
!
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
18 gru 2008, 12:48

Re: WAZNE

przez paktofonikaz 20 gru 2008, 00:13
~anus82 napisał:
04-11-2008 19:30
tez to mialam i najlepszym sposobem jest IGNOROWANIE tych mysli, trzeba sobie uswiadomic, ze to natrectwa, a nie my. to jest moze najtrudniejsze, bo ja czesto sie zastanawialam, a moze to jednak moje mysli, i tak wlasnie sie wszystko zaczyna i od poczatku nakreca, wiec jak pojawia sie 'a moze jednak...' to powinien by to sygnal, ze to natrectwa, i najlepiej na'a moze jednak' odpowiedziec sobie no trudno, moze w tym ignorowaniu zignoruje jakas wlasna mysl, a robie to bo taka jest terapia. nie wiem czy to co napisalam jest zrozumiale, ale mnie pomoglo, juz od dawna nie mam tych natrectw! powodzenia! - tutaj wycinek z forum kolejnego .. moze nie powinnam cytowac wypowiedzi czyjs osob.. ale one pisaly to na forach a ja chce wam pokazac ze to dziala !

---- EDIT ----

przepraszam za bledy ... czyis *
ZAMIESZCZAM JESZCZE FRAGMENTY PODRECZNIKA DR PSYCHOLOGI NAPISANY WLASNIE DLA OSOB CHORYCH Z NN ;) kiedys to przeczytalam i wlasnie od tego zaczelo sie wychodzenie z tej choroby i teraz wlasnie jestem zdrowa ! ;)
Czyli zaczynasz walczyć z rytuałami przez powstrzymywanie się.

Kiedy sięgasz po interesującą Cię książkę, zaczynają atakować obsesyjne myśli, które każą Ci wymyć ręce, chociaż dobrze wiesz, że myłeś je kilkanaście minut wstecz. Logiczne przekonanie o ich czystości nie działa. Obsesje nadal napierają („ A może wymyłem niedokładnie? Te kurki są takie brudne, mydło też mogło być zabrudzone, no i dotykałem jeszcze klamki, a teraz okładki książki”). Nie potrafisz się skupić, ale wiesz, że jeśli poddasz się przymusowi ponownego mycia rąk, nie poczytasz książki ani dzisiaj ani jutro (doskonale zdajesz sobie sprawę, że jutro będzie podobnie, a nie udajesz, że jutro wszystko się uda). Tym samym, dokonujesz pierwszego istotnego kroku: obiektywnie oceniasz sytuację i nie chcesz odwlekać na później. Cóż z tego: wobec intensywnych natręctw, które każą Ci wymyć ręce, zaczynasz odczuwać lęk (wcześniej był tylko niepokój). Co robić? Czy nie ma innego sposobu stłumienia lęku? Tylko realizowanie natręctw? Zadając sobie takie pytania, podejmujesz już walkę z chorobą!
Jeśli uda Ci się przeciwstawić obsesyjnej potrzebie mycia rąk i wytrzymasz następne kilkadziesiąt minut, zaczynasz odkrywać, iż nie doszło do żadnej katastrofy, chociaż rąk nie umyłeś. Ściany twojego pokoju stoją jak wcześniej, nie doszło także do kataklizmu pogodowego, nikt na Ciebie nie wrzeszczy, a Twoje ciało (pomimo pewnego napięcia) nadal funkcjonuje jak wcześniej. Powoli uspokajasz się. Lęk okazał się nie taki groźny, chociaż wcześniej nie dopuszczałeś nawet możliwości konfrontacji. Jesteś nieco pewniejszy siebie, ponieważ udało Ci się zapanować nad sytuacją (co przecież bardzo lubisz). Nie zmusiłeś się do wykonania irracjonalnych czynności, a pozostałeś cały i zaczynasz wreszcie inaczej oceniać sytuację.
Może i dzisiaj nie przeczytasz swojej ulubionej książki, ale przeczuwasz, że po kilkunastu dniach podobnych ćwiczeń, będziesz mógł ją czytać bez większych przeszkód. Stawiasz sobie inne niż dotąd zadanie:
Pokonać natręctwa! Zyskujesz pewność: Jeśli tak świetnie wykonywałem swoje natręctwa (bo chyba nikt inny nie potrafiłby wymyć rąk w podobnie doskonały sposób), to pewnie będą także świetnie się im przeciwstawiał! Potrafię to zrobić, chociaż nie od razu. Zdajesz też sobie sprawę, że to proste ćwiczenie (zaniechanie wykonywania rytuałów), nie spowodowało żadnej katastrofy, a wręcz przeciwnie: dzisiaj wygrałeś Ty.
Ten prosty przykład (który z powodzeniem możesz dopasować do swoich własnych natręctw), jest przykładem bezpiecznej terapii, którą z powodzeniem możesz stosować bez większego wsparcia osób drugich. Korzyści są oczywiste, ale spróbujmy raz jeszcze je powtórzyć:

- przejmujesz kontrolę nad sytuacją: to Ty zaczynasz kontrolować natręctwa, a nie one Ciebie;
- lęk, okazał się emocją, którą można nie tylko przeżyć, ale także opanować. W końcu to nie ktoś obcy go nasyła, ale rodzi się w Tobie i zmusza do podejmowania wrogich Ci działań (kompulsji), które pochłaniają tak ważny przecież czas;
- czujesz się pewniej, bo nie odłożyłeś zadania na później, zatem nie pozwalasz obsesjom na nieustanny atak. Tym samym (zgodnie z rysunkiem obrazującym schemat „błędnego koła”), nie prowokujesz kompulsji;
- jako, że podjąłeś walkę z rytuałami, dostrzegasz wreszcie, iż po raz pierwszy, świadomie, udało Ci się przerwać błędne koło symptomów chorobowych. Przypominasz sobie także, iż wcześniej, często nie realizowałeś natręctw zgodnie z ich oczekiwaniami, ale działo się to z powodów niezależnych od Twojej woli – ktoś Ci przerwał, coś się wydarzyło. O ile wcześniej czułeś się zagrożony i zły, to teraz, możesz czuć zadowolenie. Udało się świadomie i – przede wszystkim – samodzielnie;
- walcząc z chorobą, zyskujesz możliwość realizowania swoich właściwych potrzeb: w tym przypadku, będziesz mógł spokojnie czytać interesującą Cię książkę. Zyskujesz, zatem przekonanie, że to nie natręctwa są tu najważniejsze. Najważniejsze jest, aby ustąpiły;
- może zdarzyć się, że pierwsze próby konfrontacji z rytuałami okażą się miernie skuteczne, jednak czujesz, iż to dopiero początek Twojej walki. Nie staraj się poddawać. Z każdym dniem powinno być nieco lepiej, a kiedy wreszcie ćwiczenia znudzą Cię, okaże się, że Twoje natręctwa zostały pokonane.

Co zrobić, jeśli mi się nie udaje?

Pamiętaj, że zespół natręctw, jak każda inna choroba, ma rozmaite nasilenie. Mogło się zdarzyć, że Twoje objawy nie poddały się powyższemu ćwiczeniu. Pomimo, że zrozumiałeś, na czym polega choroba i dostrzegłeś sens podejmowania ćwiczeń, to jednak nie umiałeś sprostać zadaniu przeciwstawienia się rytuałom. Kiedy chciałeś zaprzestać wykonania, kompulsji, niepokój przerodził się w paniczny lęk, a Ty sam popadłeś w poczucie winy. Mogłeś nawet pomyśleć: „Cóż z tego, że to wszystko przeczytałem? Przecież natręctwa są silniejsze ode mnie. Muszę je realizować. Jestem bezradny. I nigdy z tego nie wyjdę. Jest nawet gorzej. Teraz będę musiał podwójnie nadrobić zaniechane czynności. Nie ma sensu w tych ćwiczeniach”. - Błąd!
Jeśli podejmiesz regularne ćwiczenia i nie zniechęcisz się, po kilku miesiącach uda się także Tobie. Nie możesz zakładać, że uda się po dwóch, trzech próbach. Niekiedy udaje się po latach, ale nie oznacza to, że przez cały czas natręctwa będą tak samo silnne, jak na początku. Pamiętaj, że Twoja choroba jest uleczalna. Ale bez Twojego aktywnego udziału w leczeniu, będzie bardzo trudno. Ćwiczenie prowokowania objawów

Zdajesz sobie sprawę, że potrafisz powstrzymywać rytuały mycia się i znacząco skróciłeś czas ich trwania. Ale jesteś tak bardzo skupiony na unikaniu kontaktu z czymkolwiek, co mogłoby Cię zbrudzić, że styl Twojego życia staje się coraz bardziej dziwaczny. Boisz się dotykać zwykłych rzeczy, w specyficzny sposób otwierasz drzwi czy puszki, nie jesteś pewien czy możesz pójść do restauracji w obawie przed kontaktem z obcymi Ci ludźmi czy przedmiotami dotykanymi przez innych. Zaczynasz, więc unikać objawów, a tym samym wycofujesz się z większości przeciętnych aktywności.
Jest to bardzo istotny błąd! Co zrobić, aby tego uniknąć?
Spróbuj sprowokować objawy. Podobnie jak wcześniej, zacznij od tych najprostszych. Jeśli lękasz się dotknięcia klamki, nie staraj się unikać z nią kontaktu, a wręcz przeciwnie. Raz jeszcze przypomnij sobie, że to nie klamka Ci zagraża. To Twoje natręctwa są właściwym przeciwnikiem. Początkowo ledwo muśnij klamkę, chociaż jednym palcem, potem wszystkimi palcami i powtórz to raz jeszcze, aby wreszcie pochwycić ją całą dłonią.
Wytrzymaj tyle ile potrafisz (znowu ten lęk). Uprzytamniaj sobie, że klamka nie parzy, że przetrwałeś ćwiczenie cały i że wokół Ciebie nie zachodzi nic, co obiektywnie mogło by być groźne. Powróć do tego ćwiczenia możliwie szybko i bądź konsekwentny. Pamiętaj: raz pokonane natręctwo, staje się wręcz śmieszne. Możesz ćwiczyć właściwie wszędzie. Jeśli mijasz szczeliny w chodnikach, celowo na nie wchodź. Jeśli nie możesz dotknąć obcych sztućców, zrób i to.
Boisz się czytać w obawie, że nic nie rozumiesz, czytaj na głos i nie staraj się wracać do początku strony. Musisz sprawdzić zapisane wcześniej kartki, zrób to sam, ale tylko jeden raz i nie pozwól, aby objawy Cię uprzedziły.
Przykłady można mnożyć w nieskończoność, ponieważ nie sposób odgadnąć treści akurat twoich obsesji czy kompulsji. Mechanizm objawów pozostaje bez zmian.
Jak zauważyłeś, najistotniejszym sukcesem tego ćwiczenia, jest samodzielne zanurzanie się w sytuacje, w których zawsze przeżywasz natręctwa. A już sam fakt, iż zrobiłeś to z własnej inicjatywy, stanowi o możliwości kontrolowania choroby. Przestałeś być bierny!. Podsumowanie:

Jak to bywa w każdym podsumowaniu, tak i tu, nie sposób uniknąć powtórzeń. Jednak nie każde powtórzenie jest kompulsją czy obsesją, zatem raz jeszcze chcemy Ci przypomnieć podstawowe informacje zawarte w tym Poradniku:

- zespół natręctw jest chorobą, której możesz się skutecznie przeciwstawić. Cierpią na tę chorobę także inni i uwierz, że pacjenci, którzy podejmują właściwe leczenie, odzyskali swoje zdrowie bądź odczuli na tyle znaczącą poprawę, że mogą poprawnie funkcjonować;
- jako „poprawne funkcjonowanie” rozumiemy możliwość realizowania zainteresowań, utrzymanie Twojej pracy, edukacji czy właściwych relacji międzyludzkich. Nie uznawaj, że „ja już taki jestem i nic w sprawie tych natręctw nie mogę zrobić”, ponieważ przytakujesz wtedy wersji życia w chorobie, która uniemożliwa Ci swobodę egzystencji;
- pamiętaj, że istnieją skuteczne sposoby terapii, a obok zleceń Twojego lekarza istnieje możliwość aktywnego udziału w walce z chorobą, co obrazują powyżej opisane sposoby terapii zwanej behawioralno-poznawczą;
- nie oszukuj się, że w Twoim przypadku nic z tego nie wychodzi, jeśli po ledwie kilku próbach wycofałeś się z terapii behawioralnej bądź odstawiłeś zlecane leki bez konkretnego uzasadnienia. Staraj się pamiętać, że na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne cierpisz od dawna (być może od wielu lat) i nie sposób uznać, iż to w jeden miesiąc miałeś odzyskać dobrą formę;
- staraj się obiektywnie oceniać natręctwa. Przede wszystkim – nazywaj je i prawdziwie podsumowuj czas, który Ci zabierają. Nie pomniejszaj ich znaczenia, nie odwlekaj i nie udawaj, że „jutro jakoś to będzie”;
- nie wstydź się prosić o pomoc. Jeśli nawet nie od razu spełni ona Twoje oczekiwania, to poprzez pokazanie tego Poradnika, możesz wreszcie zyskać lepsze wsparcie bliskich, często zagubionych i nierozumiejących co właściwie się z Tobą dzieje.

Powodzenia !
moze moj przyklad osob do ktorych dotaralam i to co napisal ten psycholog udowodni wam ze jednak cos w tym musi byc skoro ludzie zdrowieja
ZDROWIA ! i powodzenia !
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 sty 2008, 13:58

Re: WAZNE

przez HAniaa 20 gru 2008, 14:49
Żeby była jasność:)
Paktofonikaz, tabletki biorę po to, żeby normalnie funkcjonować: nie trzęść się ze strachu itp. I biorę je tylko wtedy, kiedy czuję, ze naprawdę musze. Ale tez wiadomo, ze się ich nie bierze jak Ritinoscorbinu. Nie można jednego dnia brać a drugiego odstawić. Poza tym, tabletki nie likwidują natręctw, tylko lęk, strach ( w moim wypadku). Natrętne myśli nie znikają, mam je bez względu na to, czy biore leki, czy nie.To po pierwsze.

Po drugie, już też pisałam że 4 rok chodzę na terapię i to mi pomaga. Wielu problemów już się pozbyłam. Oprócz tego chodzę na terapie grupowe, raz na jakiś czas- to też pomaga.

To, o czym mówisz, ze Ci pomogło, to tzw. terapia behawioralna. Ta metoda nie usuwa przyczyn natręctw. Zwykle pomaga tez na krótko. Tyle wiem na ten temat. I nieraz już próbowałam takiego czegoś, o czym piszesz. Uważam, że nie ma jednak sensu, żebym walczyla z natręctwami i się im przeciwstawiała. Bo to TYLKO objaw innych problemów. I to niemi trzeba się zająć, a nie objawami.

Nie chcę jednak przez to powiedzieć, że natręctwa do Ciebie wrócą; mam nadzieję, ze nie i że faktycznie jesteś już zdrowa! Tego Ci życzę:)

Chciałabym tylko zapytać, jak długo już jesteś zdrowa i jak długo się tego pozbywałaś?:)

I proszę, nie mów, że nie robię wszystkiego. Robię wszystko to, co mi pomaga. Wiem też, co jest przyczyną mojej nerwicy: uważam, ze to najważniejsze, bo powoli będę mogła się jej pozbywać.
Kiedys sama właśnie nawet pytałam psychologa o terapię behawioralną, bo byłam tym zainteresowana. Dowiedziałam się tego, co napisałam wyżej.

Może włąśnie różnica między nami polega na innej przyczynie nerwicy?Bo u mnie to sprawy z dzieciństwa, z którymi muszę się uporać...:)

Pozdrawiam:)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do