Pojawienie sie realnego zagrozenia

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pojawienie sie realnego zagrozenia

przez soja 17 paź 2008, 12:26
Witam serdecznie. Dawno mnie tu nie było. Ale wracam, bo znowu nie daje rady. Jesli ktos pamieta moja historie to moje natrectwa dotyczyły głownie zazdrosci i domniemanych zdrad mojego meza. Kiedy zniknełam z forum z nadzieja, ze dam rade chorobie pojawiły sie natrectwa zwiazane głownie ze strachem o utrate bliskich. Tzn. ze ktos z nich zachoruje, bedzie miał wypadek i.t.p. Meczyło mnie to okrutnie. Znowu dół i cała kupa leków. To natrectwo zepchało na dalszy plan natrectwo zazdrosci. Meczyłam moich bliskich, zeby robili badania bóg wie jakie, kiedy ktos z nich wychodził z domu, miałam przerazajace wizje wypadków. Czasem nawet roiły mi sie w głowie mysli, ze to ja zrobie im cos złego. Obrzydzało mnie to strasznie. I tak sobie zyłam w tym strachu nafaszerowana lekami, kiedy dowiedziałam sie, ze moja mama ma po 6 latach nawrót raka. Przerzuty do kosci. Rozwaliło mnie to kompletnie. Jeszcze nigdy podczas choroby nie czułam sie tak potwornie. Spełniły sie moje najgorsze lęki i koszmary. To o czym bez ustanku tak myslałam urzeczywistniło się. Moze to troche moja wina, bo bez przerwy tłukłam sobie do głowy, ze cos sie złego stanie. Nawet wam nie potrafie opowiedziec co sie teraz ze mną dzieje. Nastąpiła u mnie kompletna degradacja psychiczna. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac. Do tego dołączyły się urojenia, ze rak po mnie tez przyjdzie i ze mnie obserwuje z ciała mamy. Cały czas mam wrazenie, ze mnie obserwuje i sie ze mnie smieje. I ze mówi- zniszcze cie, zabije cie i wszystkich twoich bliskich. Mam nad wami władze absolutną. Od kilku tygodni przesladuje mnie mysl, zeby wyprac ziemniaki w pralce. Po co??? Dlaczego??? Co się ze mną dzieje??? Biore kupe psychotropów, a cały czas jestem bardzo pobudzona. Trzęsą mi się ręce i czuje się jakbym miała jakies delirium po narkotykach. Co mam robic? Czy ktos z was miał taka sytuacje, ze spełniły sie jego najgorsze lęki? Że to czego tak panicznie sie bał, okazało się rzeczywistoscia? Ja juz nie wiem co ze sobą zrobic. Chyba zwariuje. Wczoraj byłam u psychiatry. Dał następne leki i powiedział, ze pomóc nie potrafi. Jak nie psychiatra, to kto ma mi pomóc? Geriatra, albo ginekolog ??? Nie mam juz sił. Boje sie, ze jedynym wyjsciem jest leczenie szpitalne. Powiedzcie mi co robic???
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Re: Pojawienie sie realnego zagrozenia

przez Alexandra 18 paź 2008, 06:04
Potworne leki ani nie zmniejszaja ryzyka tragedii, ani go nie zwiekszaja. Mozna bac sie cale zycie, a w wieku 80 lat stwierdzic "po co cale zycie zmarnowalam na leki"... mozna sie niczego nie bac i zostac zabitym przez przyslowiowa cegle na ulicy. To, co Ci chce powiedziec to kwestia tego, ze przez swoje obawy nie wywolalas nawrotu choroby Mamy. rozumiem Twoj strach i przerazenie. Bierz regularnie leki przepisane przez psychiatre. jesli chcesz sie wygadac, pisz na priva.

Chcialam zapytac, jaki nowotwor miala Twoja Mama ?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: Pojawienie sie realnego zagrozenia

przez soja 18 paź 2008, 10:17
Dzieki Alexandra :) Moja mama miała 6 lat temu raka piersi. Teraz wykryto u niej przerzuty do kosci.
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pojawienie sie realnego zagrozenia

przez Gigusia 18 paź 2008, 12:44
Do Soji myślę że powinnaś iść do psychologa a najlepiej na psychoterapię np; grupową a jeśli myślisz że to co dzieje się z twoją mamą to twoja wina to spróbuj zadziałać w drugą strone myśl o jej powrocie do zdrowia będzie ci lepiej no i cuda przecież się zdarzają pozdrawiam
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
22 wrz 2008, 22:40

Re: Pojawienie sie realnego zagrozenia

przez soja 18 paź 2008, 13:53
Do psychologa musiałabym isc prywatnie, bo w moim miescie nie ma panstwowego. A niestety na prywatna terapie mnie nie stac :(
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Re: Pojawienie sie realnego zagrozenia

przez Alexandra 19 paź 2008, 01:36
tak myslalam, ze rak piersi :( najbardziej przerazajace jest to, ze ciagle slysze ze kobieta po raku piersi 5, 6 lat spokoju i nagle przerzut na pluco lub kosci... tak samo bylo z moja ciocia. 7 lat wszystko super i przerzut. i jak tu sie nie bac ? i wierzyc, ze rak to nie wyrok?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do