zdrada

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: zdrada

przez Szyszaa 19 gru 2009, 15:03
Też się staram wierzyć, że może być tylko lepiej, choć czasami mam takie lęki że to się bedzie ciagneło przez całe życie, czasem takie stany mam że nie mam ochoty żyć przez te natrectwa a najbardziej przez to jedno, nic mnie nie cieszy, na nic nie mam ochoty tylko płacze... Miałam też nieraz ochote powiedzieć o tym mojemu chłopakowi bo samo to że mam natrectwo zdrady jest dla mnie czyms strasznym, chciałam mu o tym powiedziec czułam się z tym źle, że go oszukuje, że na niego nie zasługuje itp, ale był czas kiedy dochodziłam do wniosku że dam sobie z tym sama rade a nie bede go niepotrzebnie zadręczać, były też takie chwile zazwyczaj w tych najgorszych momentach kiedy tylko był płacz aby powiedziec mu że to po prostu zrobiłam, bo te mysli nie dawały mi spokoju ciągłe analizowanie czegoś, chociaż nie wiem z kim i nie wiem kiedy nie wiem jak że może ktoś mnie.... albo coś mi podał a ja tego nie pamietam, to straszne było :cry: :cry:
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
29 lis 2009, 16:09

Re: zdrada

przez agataaaa 10 mar 2010, 20:57
Hej jesteście tu jeszcze?? mam podobny problem choc nie dotyczy zdrady, ale tez jakies chore mysli czy przypadkiem nie zrobilam czegos zlego wobec mojego meza, fuck najgorsze natrectwo jakie moze sie zdarzyc
pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lut 2010, 21:39

Re: zdrada

przez kara2311 11 sie 2010, 01:22
hej! nawet nie potrafie opisac jak bardzo mi ulzylo kiedy w koncu znalazlam ten watek na forum.bylam pewna ze jestem sama z takim problemem,wstydze sie tego strasznie i powiedzialam o nim tylko jednej najblizszej przyjaciolce.ale ciesze sie ze jest nas wiecej,ze mozemy sie podzielic naszymi doswiadczeniami z osobami ktore przezywaja to samo.
nerwice natrectw mam od wielu wielu lat,czasami bylo lepiej czasami gorzej,natrectwa tez sie zmienialy...ale czegos takiego jak teraz jeszcze nigdy nie przezywalam...to mi zatruwa zycie,nie radze sobie zupelnie z tymi pieprzonymi urojeniami ze zdradzilam meza.tym bardziej ze jestem wlasnie w 4-tym miesiacu ciazy.wkrecam sobie ze podczas imprezy na ktorej bylam z kolezankami cos z kims zrobilam i tego nie pamietam a teraz urodze dziecko ktore nie bedzie mojego meza.to nie jest pierwsza taka sytuacja.wiele razy czy to po imprezie(nawet jesli bylam na niej z mezem),czy po zakupach czy zwyklym spacerze mialam te okropne urojenia czy aby z jakims facetem czegos nie zrobilam.dochodzilo do tego ze przestala gdziekolwiek wychodzic sama.nawet bedac sama w domu i przez okno widzac jakiegos chlopaka lub mezczyzne,pozniej zastanawialam sie czy czasem nie zrobilam z nim czegos.te okropne mysli nie pozwalaly mi normalnie funkcjonowac.nie ma dnia i godziny zebym o tym nie myslala.
obwiniam sie ze cos zlego zrobilam,ze skrzywdzilam meza.mam wyrzuty sumienia.czasem placze calymi godzinami,i nie mam ochoty zyc.wiem ze powinnam wziac sie w garsc bo nie jestem sama ale nosze malenstwo w brzuszku,jednak uwierzcie jak bardzo bym sie nie starala te mysli odpychac one wracaja ze zwiekszona sila.

mam jeszcze pytanie do osob ktore cierpia z tego samego powodu...czy w tych urojeniach i wyobrazeniach pojawiaja sie jakby rzeczywiste sytuacje?mam na mysli czy wyobrazacie sobie konkretne rzeczy ktore rzekomo robiliscie z tymi facetami?bo ja niestyety ta mam.i to jest najgorsze.bo czasami sobie myle ze to nie choroba.ze tylko sie usprawiedliwiam a tak napradwe zrobilam to tylko wymazalam z pamieci.mam nadzieje ze ktos sie odezwie.trzymajcie sie wszyscy jakos,wiem ze to nie jest latwe ale musimy z tym gownem walczyc,nie mozemy pozwolic aby te natretne mysli i urojenia zawladnely naszym zyciem.musimy sie trzymac razem.dzieki za wszystkie slowa pocieszenia.wierze ze wszystkim uda nam sie to pokonac.a moze komus juz sie udalo?prosze napiszcie.pozdrawiam
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zdrada

przez oli 11 sie 2010, 08:50
Kara opisałałaś dokładnie to samo co ja przeżywałam. Sama tyle co urodziłam dziecko i miałam dokładnie takie same myśli. Dokładnie wszystko słowo w słowo. To na pewno jest choroba nie ma nic wspólnego z rzeczywistością ja Ci to gwarantuje, że dziecko jest tylko i wyłącznie Twojego męża i prosze Cie nie pozwól sobie zabrać najpiękniejszego okresu w swoim życiu jakimś chorym bezpodstawnym myślom. Nie zastanawiaj sie nad tym ciesz sie z ego dzieciątka. Zobacz jakie to chore ( panowie przez okno). Ja bałam się jak panowie przychodzili sprawdzać liczniki. Na ognisku na którym było 20 osób w tym mój mąż też miałam myśże jakoś go zdradziłam. Dzię odzyskałam wiare w to, że to chorobą i nie można się jej oddać tylko przeciwstawić. W ciązy jest jeszcze kwestia hormonów które dodatkowo wszystko komplikują. Pierwsze trzy miesiące były okropne wręcz depresyjne ale minęło. ( magnez mi pomógł ) Nie daj sie i ciesz się dzieckiem WASZYM DZIECKIEM POWODZENIA.
oli
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 gru 2009, 16:38

Re: zdrada

przez kara2311 11 sie 2010, 20:23
olli dziekuje Ci najmocniej za odpowiedz.skoro przezylas to samo na pewno potrafisz zrozumiec jakie to straszne chorobsko.znalazlam gdzies w internecie ze nerwica natrectw jest przez psychiatrow nazywana rakiem duszy i umyslu.i to prawda!nawet czasami wydaje mie sie ze choroby psychiczne ktore czaja sie w naszych glowach,myslach sa gorsze niz choroby ciala,naprawde!

dzisiaj mam lepszy dzien,mysli odpycham jak tylko moge no i bardzo pomogl mi fakt ze nie jestem zupelnie sama z takim problemem.a caly czas tak myslalam.zdrowi ludzie ktorzy nigdy nie zetkneli sie z takim problemem nie potrafia nam pomoc chocby bardzo chcieli.dla nich niewyobrazalne jest to ze my nie potrafimy przestac myslec i analizowac wszystkiego.nie dziwie im sie zreszta.bo to co czasami zdarza mi sie wymyslac to naprawde przekracza wszelkie normy.:)

olli piszesz ze pomogl Ci magnez.tez sprobuje.moze mnie tez pomoze.no i postaram sie zrobic wszystko zeby to wstretne chorobsko nie odebralo mi radosci zycia i radosci z maluszka.dzieki za cieple slowa.trzymaj sie.pozdrawiam goraco. xxx
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Re: zdrada

przez Szyszaa 20 sie 2010, 11:43
Witam Was dziewczyny ! Nawet nie wiecie jak się ciesze że ktoś tu jeszcze zagląda :( Męcze się z tym cholerstwem juz dobrych 10 miesięcy raz jest dobrze, raz fatalnie... Kara bardzo Ci współczuję bo wiem co to jest :( też nieraz myślałam o tym że się tylko usprawiedliwiam i że tak naprawdę kiedyś to zrobiłam, mimo że nic sobie takiego nie przypominałam... Także jestem w ciązy w 4 miesiącu ;) A za miesiąc ślub... Tak bardzo bym chciała się tym wszystkim cieszyć i być szczęśliwa niestety te natrectwa nie zawsze pozwalają na to. i też takie natręctwa mam że to może nie jego dziecko ;( ale jak nie jego to niby kogo... chociaż takie myślenie niewiele mnie uspokaja:( . Jak mam ten zły okres to też boje się sama wychodzić, przechodzić koło jakiś facetów bo zaraz sobie coś ubzduram mimo że pierwszy raz ich widzę na oczy... Strasznie to jest męczące ponieważ wiesz że kochasz tego Jedynego i jego tylko chcesz, a tu przychodza Ci natręctwa że może coś złego zrobiłaś i tego nie pamiętasz... Staram się z tym walczyć, jest troszkę lepiej niż na samym początku gdzie tylko był lęk łzy panika, ale napewno nie jest tak jak bym chciała... Pozdrawiam cieplutko Trzymajcie się :*
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
29 lis 2009, 16:09

Re: zdrada

przez marciatka 20 sie 2010, 21:05
Szyszaa, bardzo dobrze, że starasz to sobie jakoś racjonalizować. Widzisz, tak bardzo kochasz swojego Jedynego, że aż boisz się, że go zdradzisz/zdradziłaś. Spróbuj sobie uświadomić, że kochasz go bardzo, bardzo mocno. I uwierz sobie. Powtarzaj sobie wyraźnie: ufam sobie, jestem wspaniała, kocham mojego mężczyznę, mam pod serduszkiem jego dziecko, kocham ich oboje.
Może porozmawiaj o swoim problemie z narzeczonym- często rozmowy wyzwalają. Ja miałam trochę podobnych obaw co do siebie i po prostu zapytałam mojego chłopaka, co dokładnie uważa za zdradę. Takie solidne wytyczenie granic sprawia, że łatwiej jest analizować, czy popełniło się jakiś błąd.

Nie mam identycznego problemu jak Ty, choć myślę, że jeden z moich jest trochę podobny- mam wrażenie bardzo słabej pamięci. Moje wspomnienia nie są usytuowane w czasie i np coś, co działo się tydzień temu, jest dla mnie jak miesiąc temu, a wspomnienia sprzed roku są już bardzo blade i nawet nie mam pewności, czy naprawdę jakieś wydarzenie miało miejsce, tak mi się wszystko zaciera. Czasami mnie to przeraża. Nie mam pojęcia, co robiłam, kiedy. Tak do końca nie jestem pewna wielu wydarzeń, pamiętam tylko urywki, które równie dobrze mogą się mieszać z jakimiś wmówionymi sytuacjami czy snami. Jakbym miała zeznawać jako świadek, byłabym bezużyteczna, bo zupełnie niepewna tego, co pamiętam.

Zastanawiam się, czy jest to może związanie z NN?
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: zdrada

przez Szyszaa 23 sie 2010, 12:22
Witaj marciatka, dziękuje Ci za słowa otuchy napewno troszke pomogły, wsparłaś mnie na duchu:* Co do rozmowy z narzeczonym o moim problemie zastanawiałam się, bo właściwie moim drugim problemem jest to że ja chce mu to wszystko powiedzieć bo czuje się winna wobec niego bo mam takie natręctwo, że coś złego robie a mu o tym nie mówie... to mnie wykańcza czasami jeszcze bardziej niż samo natręctwo zdrady, czuje poczucie winy i wyrzuty sumienia sama nie wiem z jakiego powodu. Właściwie wcześniejsze moje wszystkie natręctwa które miałam, mówiłam jemu, ale często się czułam jakbym stała przed sądem i czekała na "wyrok" straszne uczucie... Co do Twojego problemu, faktycznie jest podobny, bo ja mam tak że już boje się o to co było wcześniej, to co było miesiąc dwa temu moge kontrolować a to co większy czas temu staje się poza zasięgiem i strasznie mnie to męczy... Myślę, że to co Ty masz jest nerwicą natręctw, chociaż nie mam tak identycznie jak Ty. marciatka, A masz tak że w czasie tego natręctwa tego nie pamiętasz co było kiedyś a jak już się ono uspokoi to jest ok czy towarzyszy Ci to cały czas?
Trzymaj się i nie poddawaj, jest nam ciężko, ale nie jesteśmy same, pozdrawiam:-)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
29 lis 2009, 16:09

Re: zdrada

przez marciatka 24 sie 2010, 19:22
To wrażenie, że niewiele pamiętam, towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Oprócz niego od bardzo dawna męczą mnie różne natręctwa, muszę robić jakieś bezsensowne rzeczy, ciągle sprzątam, mam ataki lęku itp.

Czasem też bardzo boję się, że zdradzę tak na poważnie mojego chłopaka. Po prostu nie ufam sobie. Ale jak tak sobie pomyślę, to nawet nie miałabym ochoty dotykać jakoś nie po przyjacielsku, nie chciałabym takiej bliskości z innym facetem. To mnie uspokoiło.

Przytulaj się do swojego mężczyzny, uspokajaj się w jego ramionach. Takie chwile pomagają ;)
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: zdrada

przez Szyszaa 28 sie 2010, 16:20
Marciatka a te ataki lęku co masz masz tak nagle i bez przyczyny? Ja mam tez właśnie tak że jak mam nerwowy okres często zaczynam się denerwować temu towarzyszy właśnie lęk a sama nie wiem z jakiego powodu.. glupie... też oprócz tego natrectwa musze robić różne bezsensowne rzeczy zazwyczaj po 3 razy:/ Tak że jakbym ich nie zrobiła zdarzyło by się coś strasznego... Ehh... Z tym przytulaniem do faceta masz racje pomaga jego bliskość i ciepło ;) Choć powiem szczerze bo nie zawsze, w momencie paniki i tych natręctw będąc koło niego blisko czuje się źle, mam wyrzuty sumienia i czuję że nie zasługuje na ciepło i troskliwość jaką mi on daje... A z tymi wszystkimi "problemami" starałaś się porozmawiać z psychologiem? Pozdrawiam ;)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
29 lis 2009, 16:09

Re: zdrada

przez marciatka 28 sie 2010, 17:43
Nie, nie rozmawiałam z psychologiem.

Też czasem mam takie wyrzuty sumienia, zwłaszcza, jak jest mi źle i czuję, że mój chłopak mi w tym nie może pomóc :( I "moją" liczbą też jest 3 ;)

Ataki lęku zdarzają mi się zupełnie bez przyczyny, zazwyczaj, jak jestem zmęczona i zaraz jakieś dziwne myśli się do mnie przyczepiają, że jestem taka słaba, że nikt mi nie może pomóc itp. Wtedy płaczę i nie mogę się uspokoić. Na szczęście mój chłopak trochę może mnie wtedy ogarnąć, ale muszę się chyba po prostu wypłakać.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: zdrada

przez Szyszaa 29 sie 2010, 13:50
Ja właśnie chodze do psychoterapeuty ale niestety jest tak ciężko i czuje, że często te wizyty niewiele mi dają... Ostatnio to mam taki ciężki okres że żyć mi się nie chce... a wiem że musze bo bede miała dziecko, czasami martwię się że ten mój płacz i nerwy mogą mu zaszkodzić ale co ja na to poradzę jak ja nie chce się tak czuć nie chce się wiecznie denerwować i bać nie wiem czego;( trudno to powstrzymać:( Masz rację, ja też jak się wypłacze czuje sie lepiej, niestety nie zawsze na długo. A jak jeszcze pokłóce się z moim narzeczonym to mam takie poczucie winy że to przeze mnie, czuje się taka winna że nie dość że mam te natrętne myśli dotyczące zdrady i tego czy go nie skrzywdziłam w jakiś sposób, to jeszcze się kłócimy i wszystko zwalam na siebie...

heh te 3 mają chyba coś do siebie :P
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
29 lis 2009, 16:09

Re: zdrada

Avatar użytkownika
przez mansun 29 sie 2010, 14:02
Czytając Wasze posty zastanawiam się czy faktycznie macie nerwicę, czy może nie jesteście stworzone do monogamii. Monogamia nie jest naturalna, związek z jednym partnerem i traktowanie seksu z innymi jako grzech, coś złego, zostały nam narzucone przez kulturę i religię. Robienie czegoś co jest sprzeczne z naszymi potrzebami rodzi wewnętrzny konflikt i lęk.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
06 sie 2010, 20:42
Lokalizacja
Warszawa

Re: zdrada

przez kara2311 07 wrz 2010, 13:38
jesli chodzi o mnie to ZOK mam stwierdzony przez psychiatre juz wiele lat temu.natrectwa w przeciagu tego okresu wciaz sie zmieniaja.i dotycz przeroznych sytuacji i rzeczy.z niektorymi potrafie sobie radzic ale to ktore mam teraz to juz dla mnie za wiele.psychika ludzka jest tak skomplikowana i niezbadana ze tak naprawde nie potrafie odpowiedziec na to pytanie...jednak wydaje mi sie ze nie masz racji i to nie tak....chce byc z moim mezem,z nikim innym.tego jestem pewna.

dziewczyny!nie wchodzilam tu ostatnio bo mialam ogromna poprawe.mysli praktycznie odeszly a jak tylko sie pojawialy umialam je wyrzucac z glowy w tym samym momencie.niestety kolejny raz przekonalam sie ze to nie takie proste.od trzech dni jest znowu koszmar.znowu analizuje,mysle i zadreczam sie...plakac mi sie chce praktycznie caly czas i nie chce zyc...dlaczego to nie chce tak po prostu wyjsc z naszych glow?najgorsze jest to ze z jednej strony wiem ze to jest choroba a z drugiej doluje sie i zadreczam jakby cos naprawde sie stalo a ja tego nie pamietam...koszmar!

a co tam u Was?mam nadzieje ze czujecie sie lepiej,pozdrawiam Was cieplutko.trzymajcie sie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 00:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do