Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

przez ella13 16 gru 2013, 17:39
vifi napisał(a):Z tego co wiem to powołanie wyraża się przede wszystkim w pragnieniu i nie jest "przymusowe".


No właśnie, ja nie czuję żadnego takiego pragnienia. Jestem normalną katoliczką, chodzę co niedziela do kościoła, ale nie należę do żadnej wspólnoty itp., nawet nie modlę się codziennie gorliwie tylko pacierz przed snem.

Tłumaczę sobie, że moje myśli są natrętne, bo czuję lęk przed nimi, mam ich dosyć, wywołują u mnie napady paniki. Czasami pojawiają się wyrzuty, że Bóg będzie na mnie zły itp. albo, że mnie przymusi żeby iść do zakonu. Wiem, że to bezsensu.... Wcześniej miałam inne myśli, więc to na pewno NN, ale czasami się zastanawiam za bardzo i wtedy pojawia się atak lęku.

clavia napisał(a):Też miałam kiedyś myśli o zakonie, ale rozwiązałam to w następujący sposób. Przemyślałam sobie i wyszło takie coś co mi pomogło:
Ja: codziennie w kościele, dwie wspólnoty itd co = gorliwy katolik a może i fanatyk
do tego: słuchanie muzy, gra na instrumentach kiedy chcę i obserwacja nocnego nieba przez lornetkę i teleskop
Zakonnica: muza, instrumenty tylko w określonej godzinie przez określony czas, obserwacje odpadaja bo w zakonie od bodajże 22 sen dzień w dzień


Też tak sobie tłumaczę. Lubię chodzić na koncerty rockowe, chodzić do kina, spotykać się ze znajomymi. Albo wyobrażam sobie, że idę do zakonu "przymuszona" to później i tak bym uciekła po okresie próby ;p

Myślę, że te myśli wynikają ze strachu przed samotnością, i też strachu, że Bóg będzie na mnie zły albo że mnie przymusi do czegoś czego nie chcę.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:01

Powołanie...?

przez jubysek 29 paź 2015, 22:24
Witam dawno nikt tu się nie odzywał mam to samo co wy zaczeło się od człowieka na pielgrzymce z którym rozmawiałem powiedział mi że zostane księdzem niestety nie jest to moje marzenie i zmagam sie juz jakiś miesiąc z tym jest to uporczywe i natrętne myśli dziwne odbierają mi chęć życia
Kocham Boga uwielbiam go wielbie go i Maryje ale zawsze miałem wizje życia w małżęstwie polecam wam wszystkim modlitwę Nowenna Pompejańska pomódlcie się chodzi tu aby modlić sie 54 dni 3x różance dziennie polecam to działa dam świadectwo jak dokończe
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
19 wrz 2012, 18:55

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez NN4V 29 paź 2015, 22:30
jubysek napisał(a):Witam dawno nikt tu się nie odzywał mam to samo co wy zaczeło się od człowieka na pielgrzymce z którym rozmawiałem powiedział mi że zostane księdzem niestety nie jest to moje marzenie i zmagam sie juz jakiś miesiąc z tym jest to uporczywe i natrętne myśli dziwne odbierają mi chęć życia
Kocham Boga uwielbiam go wielbie go i Maryje ale zawsze miałem wizje życia w małżęstwie polecam wam wszystkim modlitwę Nowenna Pompejańska pomódlcie się chodzi tu aby modlić sie 54 dni 3x różance dziennie polecam to działa dam świadectwo jak dokończe

No pewnie - jak się modlisz, nie myślisz.
Kiedy myślisz, zaczynasz dostrzegać PUŁAPKĘ.
Jak ją zrozumiesz, inkwizycja spali Cię na stosie.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4344
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Natol 29 paź 2015, 23:01
Pamiętaj, że masz wolną wolę. Cokolwiek wybierzesz Bóg będzie z tym Ok. :-) jeśli nie chcesz być księdzem to nie bądź
It's amazing how far you are willing to go when someone believes in you.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 lis 2013, 12:38
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 30 paź 2015, 03:05
jubysek, to jest jedno z bardziej popularnych natręctw - myśli na temat powołania do zakonu i z pewnością nie powinieneś ich traktować jako powołanie.
Każdy ma swoją naturalną ścieżkę rozwoju, jest umiejscowiony w swoich doświadczeniach, tożsamości i nie da się działać jako wolny człowiek poza tą ścieżką. Bóg też tak nie działa, bo to by było wbrew temu, jak człowieka stworzył, a stworzył go tak, że człowiek musi działać zgodnie ze swoim poczuciem sensu i w zgodzie z sobą. Gdybyś miał zostać księdzem, to byś doszedł do tego sam w ten sposób, że byłoby to właśnie zgodne z Tobą, to byłaby Twoja chęć. W tym momencie to nie jest zgodne z Tobą, nie ma doświadczeń, które by Cię do tego doprowadziły, nie ma możliwości abyś to wybrał w sposób wolny, Bóg by spudłował i chciał to naprawić zmuszając Cię do czegoś ? Nie sądzę :) Bóg przygotowuje ludzi do powołania jakie im wyznaczył, od urodzenia, krok po kroku. Ciebie widocznie przygotowuje do czegoś innego, skoro te myśli są dla Ciebie udręką.
To co powiedział Ci ktoś na pielgrzymce to tylko jego zdanie, jak widać nietrafione. Pobawił się ten ktoś niepotrzebnie we wróżkę, a tylko Bóg zna przyszłość.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez NN4V 30 paź 2015, 08:26
refren napisał(a):jubysek, to jest jedno z bardziej popularnych natręctw - myśli na temat powołania do zakonu i z pewnością nie powinieneś ich traktować jako powołanie.
Każdy ma swoją naturalną ścieżkę rozwoju, jest umiejscowiony w swoich doświadczeniach, tożsamości i nie da się działać jako wolny człowiek poza tą ścieżką. ....

Upraszczając: byt kształtuje świadomość. :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4344
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Powołanie...?

przez liptint 31 paź 2015, 17:43
jubysek
o fajnie, że jest ktoś kto odmawia pompejankę. Obecnie jestem na 26 dniu błagalnej. To bardzo intensywna modliwa bo odmawia się wszystkie tajemnice. Dopiero tera prawidłowo odmawiam różaniec.
Za 2 mies napiszę czy moja modlitwa została wysłuchana.
Offline
Posty
342
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Powołanie...?

przez myślicielka 31 paź 2015, 20:49
Jubysek, powiem Ci tak: miałam kiedyś podobną sytuację tyle że z zakonnicami i zaczęłam się zastanawiać , "matko, a jak te siostry mają dar proroctwa". W Kościele jest coś takiego jak dar proroctwa, ale on rzadko dotyczy przyszłości. Nawet gdyby, to zawsze niesie ze sobą pokój i radość. Jeżeli niesie strach, zamęt - odrzucamy. I ja to potwierdzam, dostałam kiedyś prorocze słowo, które było w zasadzie w formie takiego "upomnienia", czyli w sumie nic miłego na pierwszy rzut oka, ale czułam niesamowitą radość! Poza tym rozmawiałam z księdzem i on powiedział, że jest z daleki od tego typu wizji, jak opisałeś. A teraz sobie poczytaj werset od 1 do 4. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=299 : "a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne. 3 Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze."
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 maja 2015, 13:03

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 03 lis 2015, 02:18
NN4V napisał(a):
refren napisał(a):jubysek, to jest jedno z bardziej popularnych natręctw - myśli na temat powołania do zakonu i z pewnością nie powinieneś ich traktować jako powołanie.
Każdy ma swoją naturalną ścieżkę rozwoju, jest umiejscowiony w swoich doświadczeniach, tożsamości i nie da się działać jako wolny człowiek poza tą ścieżką. ....

Upraszczając: byt kształtuje świadomość. :mrgreen:


Nie, upraszczając, świadomość kształtuje wolę, a wola świadomość i nie można się radykalizować, pomijając któreś z tych dwóch działań.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 03 lis 2015, 02:31
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

przez Ambaras 04 lis 2015, 02:12
Jubysek - gdyby nie było strachu, to też byłoby nienormalnie wg mnie. Bo patrząc nawet na zimno to wielka odpowiedzialność za innych, za siebie,konieczność dużej samodyscypliny, odrzucenia obłudy, życia w prawdzie. Przecież wielu kapłanów latami codziennie przyjmuje Ciało Pańskie. Ta bliskość Boga może budzić bojaźń. Ale to przecież nie koniec, a początek drogi. I w relacjach międzyludzkich miłościach, przyjaźniach też często zaczyna się od lęku. Boimy się reakcji tych, na którym nam zależy. A z wiekiem człowiek staje się ostrożniejszy. Ja chyba chciałbym więcej takich kapłanów, którzy dojrzeli do tego w trudach, także bojaźni i lęku, niż tych, którym przyszło to łatwo.
Bo to świadczy o głębokości, wrażliwości tych pierwszych. I taka jest często ich wiara, którą krzewią.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 07 lis 2015, 14:12
Droga Ado, miałam identyczny problem jak Ty. Jeśli są to natrętne, obsesyjne myśli i budzą w Tobie strach i przygnębienie to jest to nerwica.

Zadałam podobne pytanie Siostrze Zakonnej i odpowiedziała: "Życie zakonne jest trudnym wyzwaniem i niestety trzeba spełnić warunki, których nie trzeba przy wyborze drogi małżeństwa. Takim wymogiem jest też odporność psychiczna na stres egzystencjalny. Z lękami, które chyba każdy w mniejszym bądź większym czy znikomym stopniu mamy można wspaniale egzystować w życiu świeckim ale w życiu konsekrowanym czy duchownym już nie, bo prawo kanoniczne określa takie wymogi."


http://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&t=334310&a=2
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

przez liptint 31 gru 2015, 20:07
odniosę się do ''nowenny pompejańskiej'' o której pisał jubysek.
Udał mi się odmówić całą. Modlitwa została wysłuchana. Dostałam przedłużenie umowy na której mi tak zależało. Dlatego, że pojawiło się we mnie ‘’chcę’’.
Temat jest o powołaniu, szukaniu woli Bożej więc się dołożę.
W czasie nowenny dostałam taką odpowiedź: wierność małym rzeczom i natchnieniom.
Dekalog jest prosto napisany. A mimo to wielu ludzi nie rozumie go i błądzi.
Chodzi tu o wypełnianie podstawowych obowiązków.
Przykład
Jeśli nie zacznie się malować nigdy nie odkryję się w sobie talentu.
A później stawia się pytanie Bogu: - czy sztuka to moje powołanie.
Offline
Posty
342
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Powołanie...?

przez celinaa96 09 sty 2016, 01:42
Witajcie,
mam nadzieję, że znajdzie się jeszcze ktoś, kto przegląda wątki i będzie w stanie mi pomóc. Zdaję sobie sprawę, że wszelkie tematy dotyczące natrętnych myśli zostały już "przemielone", jednak w mojej głowie stale budzą się kolejne pytania.
Przejdę do rzeczy, mam 19 lat natręctwa myślowe dopadły mnie na początku grudnia podejrzewam, że jako skutek po długotrwałym stresie, niedostaniem się na wybrane studia, doszło do tego jeszcze niedożywienie, stały brak czasu. Według pani psycholog to właśnie fakt niedostania się na studia mógł mieć decydujący wpływ. Podjęłam już wcześniej decyzję, że na święta wracam do domu (poprawiam maturę), żeby w końcu dostać się na to, co chcę.

Zaczęło się od obsesyjnego strachu przed opętaniem. Praktycznie przez ten czas, w którym dręczyły mnie myśli i lęki nie zdawałam sobie sprawy, że to ma podłoże NN. (Wiem, że to TYLKO miesiąc, porównując do innych przypadków, ale ja nie mogłam normalnie funkcjonować). Rozpatrywałam to wszystko na serio, doszukiwałam się, mój umysł ciągle zadawał pytania a ja żyłam w ciągłym strachu...
Jestem osobą dość religijną, dlatego rozmawiałam o tym z zaufanym księdzem, uspokoił mnie, że to problem natury psychologicznej, sprawa znacząco ucichła.
Niestety nie całkowicie, bowiem żeby się pocieszyć przypomniało mi się, jak kiedyś po jakiś rekolekcjach zastanawiałam się "czy może powinnam iść do zakonu". Jednak nigdy mnie tam nie ciągnęło, wręcz przeciwnie. Myśli wtedy przeszły, natomiast ostatnio przerodziły się w prawdziwą obsesję i lęki.
Bogata wyobraźnia działała zdecydowanie na moją niekorzyść. Zaczęła się ciągła analiza, przymus doszukiwania się w sobie : "może nie wiem, czego chcę, czy aby na pewno to nie to, a może Bóg chce tego albo tamtego, a może jestem egoistką". Nie sposób wszystkiego wymienić. Dopiero wówczas, gdy zaczęłam się bać zwariowania, samej siebie, tego że nagle się zmienię w zupełnie inną osobę poszukałam informacji w internecie. Wypowiedzi osób, które walczą z czymś podobnym lub tę walkę wygrały naprawdę znacznie pomogły. Jednak nadal w mojej głowie pojawiają się jakieś "ale"...
Boję się już sama nie wiem czego... Najbardziej chyba tego,że nagle stanę się kimś zupełnie innym, Bóg zmieni mój sposób myślenia i pójdę do zakonu.
Tak wiem, to chore myślenie. Nigdy nie przypuszczałam,że przyjdzie mi o tym pisać.
Ale skoro całe życie miałam plany dotyczące tego, że założę rodzinę, będę miała dobry zawód i będę budowała życie na bazie relacji z Bogiem, to czy powinnam się obawiać ? Zawsze sądziłam,że moje plany są dobre. Wiedziałam czego chcę i do tego dążyłam. Teraz odczuwam nie wątpliwości, ale "przymus" doszukiwania się ich.
Rozpisałam się, ale i tak czuję, że to niewiele informacji. Mam wielką nadzieję, że znajdzie się ktoś cierpliwy, może ktoś kto miał podobnie i mnie zrozumie. Czy to mi przejdzie i będę mogła wrócić do tej normalnej siebie ?
Z góry dziękuję za przeczytanie o moim problemie!
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 sty 2016, 01:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do