Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

przez Sebek22 22 mar 2011, 17:36
Dziekuje Ci za pomoc i mile slowa... na dzien dzisejszy jestem na 99% pewny ze to nie powolanie do kaplanstwa chodz czasem te mysli gdzies tam kraza nad glowa...ale uciekaja zaraz ,czesto sie pojawiaja jak jestem zly jak czegos nie uda mi sie zrealizowac jak mi jest smutno jak sie strasznie nudze... alejest juz dobrze.Od jakiegos czasu postanowilem ze bede darzyl do spelnienia swoich marzen ,zaczolem od siebie duzo wymagac ,probuje sie pozbyc lenistwa i narazie powoli malymi kroczkami ide do przodu... ale wiesz co?? czuje cos takiego jak brak wsparcia czasem czuje ze jestem sam na polu bitwy ze swoimi slabosciami nalogami lenistwem...nie wiem czemu... modle sie i wiem ze BOg mi pomaga ale ja czasem tego nie widze... czasami nikt sie nie odzywa do mnie ze znajomych.. czasami ja sie nie odzywam... nie jestem do konca pewny czy te moje starania ,walka ze soba z tym zeby miec twardy i piekny charakter zeby wyzbyc sie lenistwa czy to cos da w przyszlosci... nie jestm do konca pewy i to mnie boli... mam czasem takie poczucie ze staram sie nadaremnie... inna sprawa chodzi o zwiazki z kobietami... nie potrafie jakos zadnej zdobyc... zle jest sie dziewczynom narzucac a jeszcze chyba gorzej nie pisac...nie wiem sam ciagle mam w sercu ten plomyk ktory mimo wszystko pcha mnie do przodu ta chec zainponowania wszystkim ze ja tez potrafie i spelnie swoja marzenia ta chec pokazania kazdemu ze nie jestem jakims mieczakiem...ciagle ta iskra mnie pcha do przodu...kiedy juz jestem na dole...to cos nie karze mi sie poddawac to chyba nadzieja ze bedzie lepiej i poukladam siebie w idealny krój... czas pokaze ... dziekuje Ci za pomoc naprawde doceniam:)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 sty 2011, 16:14

Powołanie...?

przez Always True 21 lip 2011, 12:09
Wszystkim odczuwającym jakieś natręctwa odnośnie powołania polecam ten artykuł http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS ... oscsw.html mi on bardzo pomógł.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lip 2011, 14:46

Powołanie...?

przez sterben 03 sty 2012, 01:14
Always True napisał(a):Wszystkim odczuwającym jakieś natręctwa odnośnie powołania polecam ten artykuł <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/md_swietoscsw.html">http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS ... oscsw.html</a><!-- m --> mi on bardzo pomógł.
hej może ktos jeszcze zagląda do tego tematu
od kilku lat dręczą mnie te myśli cy chce zostac zakonnica, z różnym skutkiem je odpedzałam, walczyłam ale teraz mając 20 lat jestem w strasznym dołku.
Na dzien dzisiejszy nie wiem czy to jest natręctwo nczy może rzeczywiste powołanie? Pojawiły sie dziwne, bo "miłe " uczucia dla tego, jakby był we mnie wewnetrzny przymus,który mnie tam ciągnie, i ja tego nie chce.Nie chce miec pozytywnych uczuc do tego, nie chce żeby mnie do tego ciągnęło.Czasem kiedy jest mi zle bo cos mi nie idie to wtedy sobie mysle zeby iśc do zakonu.Czasem przychodza mysli,że ja chce tam iśc,ze mogłabym z tego zrezygnowac co kocham ,że to jest poczatek mojej drogi tam i niekiedy czuje we mnie narastajace dziwne uczucia cos jak panike ale nawet ja sama powoli trace orientacje w moich odczuciach.Czasem budze sie w nocy z takim okropnym strachem paniką,ze nie moge tam iść, umre tam. płaczę,od kilku godzin,myśle raz ze to natręctwo raz że początek mojego powołania ale najgorsze jest to ze powtarzam sobie ze nie chce, nie wierze ale przychodza mi myśli ze pora rzucić studia, wybierać zakon, itp i niestety ...tak jakby mnie do tego ciągnęło.. wiem to jest cholernie długie dzieki ;/
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
31 maja 2011, 19:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powołanie...?

przez piecyk 03 sty 2012, 01:32
jedź na rekolekcje.. jakieś tygodniowe..
i zobaczysz.. jeśli Cię to fascynuje i ukochasz Jezusa - wstąp do klasztoru.. z resztą i tak tam masz dużo czasu na ewentualne zrezygnowanie..
a jeśli nie, to chociaż nie będziesz miała sobie nic do zarzucenia...
pozdrawiam :*

z Panem Bogiem :*
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2012, 01:26

Powołanie...?

przez izaak17 03 sty 2012, 02:10
ahhaha ta NN ciągle mnie zaskakuje:)... Nie masz żadnego powołania,bo gdybyś je miała to byś to po prostu wiedziała bez żadnych wątpliwości i z chęcią byś tam poszła. Poza tym,moim zdaniem, nie ma czegoś takiego jak "magiczne,przymusowe powołanie" Księża nie są wcale naznaczeni przez Boga w jakiś cudowny sposób Po prostu wybierają ŚWIADOMIE taki a nie inny styl życia...idź do psychologa...
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
27 wrz 2010, 21:18

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 sty 2012, 02:34
sterben, czytałam Twoje wcześniejsze wpisy na temat pedofilii itp.
Moim zdaniem masz natręctwa.
I powinnaś jak najszybciej zgłosić się do specjalisty. Nie wiem na co Ty jeszcze czekasz dziewczyno.
Ludzie, którzy są przekonani, że chcą wstąpić do zakonu zapewne borykają się z tą trudną jakże decyzją, natomiast nie powinni traktować tego wyboru jako przymusu.
To mogą być natręctwa na tle religijnym. Wcześniej miałaś inne.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Powołanie...?

przez faraus 18 sty 2012, 17:03
Są 3 kryteria podjęcia właściwego wyboru: wolność, pokój, radość. Jeśli te 3 cechy się zgrają wtedy zaczynamy prawidłowo rozeznawać powołanie. Jeśli, którejś z nich nie ma to znaczy, że albo idziemy nie w tę stronę co trzeba albo musimy popracować nad sobą aby wyeliminować to co powoduje nasze rozstrojenie. Lęk w przypadku powołania jest najgorszym z doradców, przede wszystkim moim zdaniem po trochu zniekształca nasze pragnienia. Odczuwane uczucia są tak jakby "mało rzeczywiste", powierzchowne, przelotne jak gdyby sztuczne. W przeciwieństwie do pragnień, które daje Pan Bóg, które są: bardzo głębokie, trwałe, dają prawdziwe szczęście, przyjmujemy je w całkowitej wolności, dają wolność, wyzwalają, a nie zniewalają. Trzeba nauczyć się rozpoznawać w sobie lęk i myśli o kapłaństwie, zakonie etc. są spowodowane przez nadmierny poziom lęku, gdy poziom lęku spada ustają także myśli. Tragiczne jest to, że człowiekowi wydaje się, że wszystkie sytuacje, uczucia zmierzają do zrealizowania tej katastroficznej myśli. W przypadku gdy poziom lęku jest duży moim zdaniem należy myśli całkowicie zostawić bo sobie z nimi nie poradzimy. W przypadku gdy lęk już stopniowo opadnie należy poznawać siebie, prosić Pana Boga o rozeznanie samego siebie, podejść do sytuacji spokojnie bo przecież powołanie to nasze szczęście i Pan Bóg pragnie naszego szczęścia, szczególnie nie pcha nigdzie nikogo na siłę. Jakimś rozwiązaniem w takim poznawaniu siebie są rekolekcje, ale oprócz tego czytanie Pisma Świętego, Msza Św., modlitwa, spowiedź. I to wszystko nie może odbywać się gdy poziom lęku jest zbyt duży, bo wszystkie te zabiegi będą prawdopodobnie nasilały objawy nerwicy. Pan Bóg tak delikatnie składa dary w nasze serca, że czujemy jak gdyby pochodziły one od nas.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 gru 2011, 15:48

Powołanie...?

przez Agnieszka02028 03 lut 2012, 13:19
Witam. Mam nadzieje, ze i mi ktos pomoze. Otóz od około miesiąca miewam takie glupie mysli, na poczatku staramlam sie dawac z nimi rade, ale to i tak wracalo. czasem nawet calymi dniami meczylam sie i powtrzalam w myslach: "nie, nie chce byc zakonnica". . na poczatku w kosciele czulam sie dziwnie, potem to minelo i okolo tydzien temu wrocilo. w kosciele czuje sie nieswojo. modle sie codziennie. ale ostatnio doszlo jeszcze jedno natrectwo, boje sie umrzec, boje sie ze jak poloze sie spac to juz nie wstane, i to jest okropne. mam nadzieje ze ktos takze na to zwroci uwage. Czaem moja mama slucha radia maryja i jak leci jakas bardzo ujmujaca piosenka to ja sie tak dziwnei czuje, jakbym miala isc do zakonnu, ale jak tak naprawde nie chce. jeszcze nigdy nie mialam chlopaka, mam 16 lat. ale kiedys sie juz spotykalam z jednym i jestem niesmiala wsrod innych, w domu juz nie. pomozecie mi, bo ja naprawde nie chce zostac zakonnica, ale te mysli ciagle we mnie karaza. Przepraszam ze tak duzo napisalam, z góry dziekuje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 lut 2012, 13:07

Powołanie...?

przez gwenie 05 lut 2012, 16:59
Czy jeśli się miało natrętne myśli nt powołania (przymus, uczucia, że się chce), można po ich ustaniu, po jakimś czasie mieć powołanie?
"- Ten śnieg i to i owo na mojej łączce, nie mówiąc już o soplach lodu, wszystko to nie sprawia, aby o trzeciej nad ranem było tam tak Ciepło, jak to się niektórym zdaje. Słowem, niech-to-zostanie-miedzy-nami-i-ni e-mów-o-tym-nikomu: tam jest Zimno.'
A.A.Milne
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
15 gru 2009, 14:53

Powołanie...?

przez Matiorafio 26 cze 2012, 15:07
Cześć! Jestem Mateusz, muszę wam powiedzieć, ze mam isentyczny problem... Myśl o kapłaństwie jest przerażająca... Nie chcę się rozpisywać bo moje objawy są łudzące podobne do tego co przedstawili przedmówcy, lęk przed potępieniem, choć z drugiej stron pragnienie miłości od i do kobiety z którymi mi się nie układało... Przez te myśli mam okropne problemy z koncentracją i nauką : wśród 3 wyznaczników drogi powołanian radości, pokoju i w sumie woli tež nie ma. Boje się, że chcac realizowac soje marzenia ( studiuje prawo, a chciałbym jeszcze zarządzanie na sgh, chciałbym pisać jako dziennikarz motoryzacyjnyn i może pracować jako menadżer w firmie motoryzacyjnej), robie coś wbrew Bogu, a on sobie trgo nie życzy... Od małego miałem różne nerwice... Nie wiem czy to powołanie czy moja prywatna schiza:( chciałbym, żeby mnie to nie dotkneło... Modlę się i staram się mieć " miłośc" do Boga, ale boje się że jak pojade na jakaś pielgrzymkę czy rekolekcje to zobaczę światło z nieba i z miłości, marzń będzie lipa... Staram sie byc donbeym człowiekiem, mam w sobie dużo bezinteresownej życzliwości dla drugiego człowieka, umiem przemawiać i słuchać ludzi, lubie im pomagać ale sam potrzebuje miłości i nie chciałbym być zamknięty w seminarium... Moje przymioty jednak i wychowanie w rodzinie katolickiej czasem budują przekonanie, że może ja właśnie powinienem zosatc księdzem... To uczucie jest paskudne... Boli wręcz fizycznie... Ale z drugiej strony myśl, że to co ja chce jest mało istotne bo liczy się Bóg i sprawy Boskie... W końcu Chrystus mówił " porzuć wszystkich i idź za mną"... Nie wiem, gubie się i czuje spory ból, pozdrawiam, gdyby ktokolwiek chciał pogadać o tych problemachcto niech śmiało pisze na priv
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 cze 2012, 14:53

Powołanie...?

przez HansKlosz 26 cze 2012, 22:33
Powierz Panu swoją drogę i zaufaj mu. On sam będzie działał.

Proponuję Wszystkim zbiorową psychoterapię ;) . Myślenie o zakonie może być formą ucieczki od problemów, z którymi sobie nie radzimy. Aby myśleć o zakonie trzeba mieć bardzo ustabilizowane życie zewnętrzne i wewnętrzne. W zakonie nie znajdziemy rozwiązań naszych problemów, a nawet jak ktoś wytrwa to później będzie miał jeszcze większe problemy. Bo niby skąd w kościele biorą się te wszystkie afery dot. pedofilii, molestowania, homoseksualizmu, itp.? Stąd, że ludziom z problemami wydaje się, że w zakonie, seminarium tych problemów się pozbędą, przemodlą…z nadzieją, że może Bóg ich odmieni. Niestety, zakon to nie szpital psychiatryczny, a wyciszone popędy, odłożone problemy, później wrócą ze zdwojoną siłą. Najpierw poznaj siebie, pogadaj z rodzicami, psychologiem, spowiednikiem, jedź na rekolekcję. Bóg znajdzie sposób, aby Ci powiedzieć – chodź za mną.
Aaa, jeszcze jedno – jeżeli, rzeczywiście czujesz powołanie to powiedz sobie – sprawdzam. Postulat to początkowy etap formacji zakonnej gdzie weryfikuje się prawdziwość powołań.
HansKlosz
Offline

Powołanie...?

przez sterben 08 lip 2012, 21:08
witam po dłuższej przerwie.Od stycznia tego roku uczęszczam na terapie do psychologa,który duzo mi pomógł.Przez ostatnie dwa miesiące był spokój więc nie chodziłam do psychologa.Taka przerwa na sprawdzenie.Powiem Wam co mi powiedział psycholog,że jesli siema nn to to dyskwalifikuje do przyjęcia do zakonu.Czy ktos juz sie z tym spotkał?Prosze o odp bo znów mam te same nn i nic mi juz nie pomaga i chyba znów musze iśc do psychologa ale przed tem chce zasięgnąć waszej opini...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
31 maja 2011, 19:02

Powołanie...?

przez LucP84 08 lip 2012, 21:16
No jakiś zakon to powinien być świadomy wybór a nie ucieczka od życia. W odosobnieniu takie problemy pewnie mogą się nasilić. Choć można dyskutować czy ogólnie ludzie którzy dobrowolnie zamykają się w tego typu instytucjach są na pewno zdrowi psychicznie ;)
LucP84
Offline

Powołanie...?

przez ladywind 08 lip 2012, 22:05
LucP84, słyszałam na studiach od swojej doktorki ze takie osoby maja zazwyczaj problemy psychologiczne.. :?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do