Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

przez laveno 13 lip 2016, 08:28
Po Twoim poscie refren sie uspokoilam, taka ulge poczulam, ze to nerwiica i wymyslam kolejna wkretke, to dzis rano znowu wrocilo od nowa ...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 lip 2014, 18:15

Powołanie...?

przez laveno 13 lip 2016, 09:12
Co jeszcze dodam, jak tak sobie mysle.
Ze moze zakon wydal mi sie jako takie miejsce azylu, gdzie za mnie zorganizuja wszystko, ja sie niczym nie bede martwic, swiety spokoj bede miec. Nie bede musiala szukac pracy, starac sie wyjsc z nerwicy, zmienic charakter, postarac sie kogos znalezc, zalozyc rodzine, zarobic na siebie, wyjsc na przeciw lekom, itd.Taka ucieczka przed zyciem, zobowiazaniami. Tylko, ze nie ma tu zadnej religijnosci a paradoksalnie strach, ze jakas sila wyzsza mnie tam zamknie a ja poprostu w glebi serca nie chce tam isc, ze stwierdzi, ze tak dla mnie najlepiej, a ja nie chce i tylko sie teraz buntuje, ale bede musiala ulec. Chce normalnie zyc w swiecie, w domu, jak inni. Moze ja sie do terapi jakies nadaje ...

Przepraszam, ze tyle pisze ...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 lip 2014, 18:15

Powołanie...?

przez Adziulka 13 lip 2016, 10:32
Słuchaj laska!
Ja jestem świeżo po/w trakcie radzenia sobie z tym natręctwem. Są gorsze i lepsze dni, jak jest dobrze to wydaje sie tak absurdalnie śmieszne ze wiem ze to nie możliwe tymbardziej ze ksiądz do którego ostatnio napisałam sam zapytał sie czy nie mam przypadkiem jakiejś nerwicy obsesyjnej bo Bóg ludzi nie dobija tylko dźwiga z opresji, stawia na nogi i daje im szczęście. Musisz to zrozumieć! Ja sama z tym walczę i teraz tak pisze a za jakiś czas znowu bede leżeć w łożku i płakać, ale za każdym razem ten strach jest mniejszy i moja załamka tez. Trzeba walczyć, dosłownie. To jest nieustanna walka o to zeby nie myślec o tym natręctwie. Te moje chwilowe załamki tylko potwierdzają ze to nie jest powołanie. Jesli bedziesz czuła sie spokojna to nie panikuj, bo ja miałam tak ze ta myśl była i ja ja starałam sie ignorować wiec w pewnym momencie przestała być taka ważna i zwyczajnie do niej przywykłam, ale potem zaczęło sie myślenie, ze skoro juz mi to nie przeszkadza to moze JEDNAK mam powołanie bo juz sie jej tak nie boje. Jak bedziesz miała taki etap to nie panikuj, jakoś trzeba z tego w koncu wyjsć ;)
Co do Twojej chęci bycia sama... Jest powołanie do zakonu, do małżeństwa i do życia samotnego. Serio cos takiego jest. Wtedy oddajesz sie bliskim, masz dzieci swoich bliskich i traktujesz jak swoje. Jestes takim troche aniołem stróżem. Choćby taki Szymon Cholownia. Nie wiem czy przez ch czy h ale niewazne. Jest sam, był w seminarium a robi tyle wspaniałych rzeczy mimo ze w nim nie został, bo nie chcial i Bóg go za to nie bije - w przenośni oczywiście. Koleś ma swoją fundacje, jeździ do Afryki i wcale nie musi być księdzem. Mówił ze po prostu nie spotkał jeszcze odpowiedniej osoby i wg mnie to jest bardzo fajny przykład tego, ze życie samotne, nie w zakonie, jest bardzo dużo warte! I w tym momencie dostaje zawału serca w związku z tym, ze tak dobrze komuś radę, to moze powinnam isc na zakonnice haha. Pamiętaj tylko o tym, ze nie jestes sama z ta nerwica. Serio wierzysz ze Pan Bóg powołuje w 'ten sam sposob' tyle osób? To byłoby absurdalne. No chyba ze mamy otworzyć swój własny zakon dla nerwicowcow. Sami siebie wykończymy :P
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
17 maja 2016, 13:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powołanie...?

przez laveno 14 lip 2016, 00:14
Adziulka, dzieki!
Wystraszylam sie, ze skoro nie czuje jakiegos smutku, ze moglabym byc w zyciu sama to jednak potwierdza to powolanie do zakonu :roll: a Bog tak zrobi wkoncu, ze tam trafie. Dawno nie czulam takiego leku ....

A wlasnie nie poznalam nikogo, jak narazie, odpowiedniego. I to tez nie tak, ze mam chec bycia sama. Jak kogos spotkam to super a jak nie, to tez swiat sie nie zawali, mowi sie trudno. To tez wynika z moich doswiadczen i nerwicy. Brak zaufania do ludzi itd

Duzo dal mi przyklad z Holownia haha :D dzieki :) Narazie lek opadl, mysli o zakonie nie bombarduja. Ciekawe na jak dlugo ;) choc" a co jesli" gdzies tam jest. Ale trzeba walczyc jakos.

Az dziwne,ze az tyle osob ma natrety na tym samym tle i objawiaja sie identycznie ...

Najgorsze, ze sie naczytalam tych for chrzescijanskich jak ludzie mieli powolanie, ze tez byl bunt na poczatku itd i teraz to wglowie siedzi i straszy a co jesli ze mna bedzie tak samo .... Ja zawsze sie naczytam czegos, jak nie o chorobach to teraz cos takiego. Swietnie :D
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 lip 2014, 18:15

Powołanie...?

przez Adziulka 14 lip 2016, 07:17
Ja tez sie mnóstwo naczytałam o rożnych 'znakach', o tym tez ze czasem znakiem powołania mogą być natrętne myśli, ale jak sie człowiek zgodzi to jest szczęśliwy i tez miałam przez to ogromny problem i tez było ciagle 'a co jesli'. Zreszta nie ukrywam, ze to mam cały czas tylko to ignoruje. Pomogły mi bardzo zwykle tabletki uspokajające. Takie ziołowe za pare złotych w aptece. Nie wiem czy to efekt placebo, ale nawet jesli to mi sie podoba :D
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
17 maja 2016, 13:30

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 14 lip 2016, 14:33
laveno napisał(a):Jak pisalam jestem pogodza, ze moge nikogo nie znalezc, ze przez zaburzenie nie nadaje sie do zycia z innymi. To wpadla mi mysl " to jak tak to tylko zakon nie ma, ze nie chcesz, albo malzenstwo albo zakon - takie powolanie czlowieka, nie ma zadnego bycia singlem".


Chodziłam do poradni katolickiej na terapię i kilka bardzo wierzących psycholożek to ...hmm... stare panny (singielka jest młoda), przewijałam się przez różne szpitale i tam też widziałam wierzące panie psycholog niezamężne, może powinnaś zostać psychologiem? ;) Znam też sporo osób (kobiet), które założyły rodzinę po 30-tce, a także takie, które mają ponad 30 lat i mają nadal nadzieję. Średnia wieku w Polsce dla kobiety wychodzenia za mąż to 28 lat, a Ty masz dopiero 26! Jeszcze masę rzeczy Cię czeka. A że nie jesteś desperatką i nie szukasz na siłę, umiesz być sama, tym bardziej nadajesz się do związku. Choć jest też dużo osób samotnych, wierzących, nie w zakonie i pogodzonych z samotnością.
Podsumowując, Ty się dziecko nie denerwuj, ciesz się życiem i obserwuj. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

przez laveno 14 lip 2016, 21:36
Dzieki dziewczyny, troche mnie ponioslo przez ten lek nagle :D ze co jak zostane powolana albo co gorsza w glebi chce, ale jeszcze o tym nie wiem albo nie chce sie przyznac.. za duzo sie naczytalam ...

Wiem, ze 26 lat to nie koniec swiata, wrecz przeciwnie :D tylko u mnie juz wiekszosc z rodziny w wieku 20 cos lat miala huczne wesele. Ja nigdy takiego parcia nie mialam na wesele, wgl "nadajemy na innych falach", czasem jest sie zmeczonym jak wszyscy sie dopytuja o jednym a tu jeszcze nerwica, i te mysli. I tak mi wyszlo, ze co jesli moje przeznaczenie to zakon ... mysle, ze te mysli mogly sie pojawic jako skojarzenie zakon -azyl, ucieczka przed problemami i zyciem a, ze tego nie chce to wyszedl natret i takie nerwicowe wymuszone uczucie chcenia, ze co jesli tego chce, taki przymus.

Adziulka napisał(a):mogą być natrętne myśli, ale jak sie człowiek zgodzi to jest szczęśliwy i tez miałam przez to ogromny problem i tez było ciagle 'a co jesli'.


Dokladnie caly czas mnie to przesladuje, tez to wyczytalam, te "znaki". Mam nadzieje, ze uda mi sie to zignorwac ... tylko mnie jak zlapie natret to potrafi trzymac nawet z rok dopoki nie zamieni go inny gorszy ...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 lip 2014, 18:15

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez blondi21 29 lip 2016, 09:47
Witam,
mam to samo.
Zmagam się z nerwicą i depresją od 6 lat. Też męczą mnie myśli o powołaniu, opętaniu itd. Przez to wszystko mój nastrój się pogarsza jeszcze bardziej. Czasem już nie wiem kim jestem i czego chcę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 lip 2016, 08:59

Powołanie...?

przez Adziulka 29 lip 2016, 10:10
Ja postanowiłam, ze ide do psychologa, bo sama z tym nie dam rady. Byłam u jednej Pani, ale mi nie pomogła niestety, nie trafiła w moje gusta i czułam sie u niej jak w psychiatryku, tworzyła straszna przestrzeń pacjent-lekarz, wiec próbuje gdzie indziej, ale dotarło do mnie, ze potrzebuje czyjejś pomocy. Jeszcze teraz te światowe dni młodzieży, wszędzie zakonnice... Nie pomaga to ani troche.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
17 maja 2016, 13:30

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 29 lip 2016, 14:00
Pomyślcie sobie, czy jak byście miały w tym momencie definitywnie wybrać, to zdecydowałybyście się pójść do zakonu? Myślę, że nie. Chwilowy impuls, pomysł, przypływ pozytywnych uczuć względem"zawodu" zakonnicy, czy księdza nie jest powołaniem. Ono zresztą nie jest niezależne od woli człowieka, Bóg do niczego nie zmusza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2224
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

przez ego 29 lip 2016, 15:07
Michellea napisał(a):Bóg do niczego nie zmusza.
Jakoś sobie nie przypominam, żeby jakiś bozia pytał się mnie, czy mam ochotę znaleźć się na tym popierdolonym świecie ani czy mam ochotę być tym kim jestem...no cóż, może chociaż do życia wiecznego mnie nie będzie zmuszał...
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 29 lip 2016, 15:25
ego, czytaj ze zrozumieniem i w kontekście. Mówimy tu o powołaniu, nie o istnieniu. To po pierwsze. A po drugie, to nie jest wątek do dyskusji na temat zasadności, czy jej braku w przypadku wiary katolickiej. Jak chcesz sie kłócić to idź do innego wątku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2224
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

przez ego 29 lip 2016, 15:31
Michellea, ale ja nie zamierzam się kłócić :angel: , chciałam tylko powiedzieć, że ja po prostu nie czuję powołania do życia, no :evil:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Powołanie...?

przez laveno 31 lip 2016, 21:37
Michellea napisał(a):Pomyślcie sobie, czy jak byście miały w tym momencie definitywnie wybrać, to zdecydowałybyście się pójść do zakonu? Myślę, że nie. Chwilowy impuls, pomysł, przypływ pozytywnych uczuć względem"zawodu" zakonnicy, czy księdza nie jest powołaniem. Ono zresztą nie jest niezależne od woli człowieka, Bóg do niczego nie zmusza.


Ja nie. Mam inne plany/marzenia. Gdzies tam wiem, ze to pewnie wkretka kolejna ale jak zwykle jest A CO JESLI. Ciekawe, ze tak duzo ludzi z nerwica ma ten lek przed zakonem i to niekoniecznie bardzo wierzacy. Tak samo jak strach przed schizo, wmowienie sobie a co jesli jestem homo, opetnie i inne rewelacje. Te juz przerabialam teraz sie z tego smieje a wtedy to byl horror.

Co do SDM na mnie z moimi lekami nie zbyt dobrze podzialaly. Wszedzie w tv zakonnice, mowa o powolaniach, smierc wolontariusza - dlaczego? a byl taki mlody, gdzie byl Bog? Papiez promujacy ubostwo - nie zeby to bylo cos zlego, ale mi sie juz wlaczyly wyrzuty, ze tyle ludzi gloduje itd wiec np nie mozna isc do restauracji trzeba wszystkie pieniadze rozdac, nie miec nic na wlasne przyjemnosci bo to grzech i za to czlowiek bedzie potepiony - pieklo. I, ze musze is do zakonu skoro tak pomyslalam o tej jakby ascezie. No masakra zyc sie odechciewa z tymi myslami -.- Chcialabym nie myslec na kilka dni ....

Wczoraj na czuwaniu SDM bylo przedstawienie na scenie z dziewczyna, ktora zrezygnowala z imprezowania i stala sie zakonnica a mi sie prawie slabo zrobilo ... takze .. :D
Moze tez jednak poszukam psychologa, tylko czy to cos da ...
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
15 lip 2014, 18:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do