Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

przez akwen 31 sty 2016, 21:27
Reynevan napisał(a):
Michellea napisał(a):Chodziło mi o to, że ludzie zwykle nie zmieniają wiary jak rękawiczek, nawet jak nie są super religijni, nawet jak się z pewnym aspektem tej wiary całkowicie nie zgadzają.

Co to za wiara, która nie pokrywa się z dogmatami Kościoła?


Ogólnie rzecz biorąc pożyteczne religie mają ze sobą wiele wspólnego.

Katolicyzm jest pożyteczny, a jego dogmaty można rozmaicie interpretować.
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
27 sty 2016, 23:34

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez NN4V 31 sty 2016, 22:23
akwen napisał(a):...Katolicyzm jest pożyteczny, a jego dogmaty można rozmaicie interpretować.

Nie jest pożyteczny.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4318
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 31 sty 2016, 23:46
Reynevan napisał(a):
Michellea napisał(a):Chodziło mi o to, że ludzie zwykle nie zmieniają wiary jak rękawiczek, nawet jak nie są super religijni, nawet jak się z pewnym aspektem tej wiary całkowicie nie zgadzają.

Co to za wiara, która nie pokrywa się z dogmatami Kościoła?

To było stwierdzenie faktu, a nie ocena wiary tych ludzi. Co do Twojego pytania, wg mnie? Słaba.

Edward27 napisał(a):na spokojnie sobie analizuje, że jeśli bym czuł powołanie to by mnie tam ciągło i bym nie chodził smutny, zdołowany i rzekłbym depresyjny na samą myśl o tym. Tak reaguje na te myśli plus ogromny lęk, że a może jednak to mi się podoba, a nie podoba!

Raczej byś czytał o Bogu i szukał jak zostać księdzem :) Mnie się zawsze przy natrętnych myślach wydaje, że mi się podobają, u mnie to już nieodłączny element.

Edward27 napisał(a):Ja unikam tematu kościoła, obraków i osób duchownych. Poprostu odcinam się od tego wszystkiego do momentu kiedy się uspokoje.

W momencie silnego lęku - ok, ale nie unikaj na dłużej, bo to też jest kompulsja.

Edward27 napisał(a):Kurde, ale że mózg tak reaguje na stres? I że narzuca takie chore i wzięte z powietrza myśli?

Ja mam tak, że w stresie mam więcej natrętnych myśli. No chyba, że całkowicie skoncentruję się na tym, co mnie stresuje, np. egzamin.

Edward27 napisał(a):Już schudłem 25 kg a do ślubu chyba pojadę na wózku inwalidzkim. Taki mały joke ;)

Ja pewnie też schudłam, bo od czasu nasilenia nerwicy mniej jem, a w trakcie natrętnych myśli i analizowania ich kompletnie nie mam ochoty na słodycze. Paradoksalnie są jakieś plusy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 04 lut 2016, 00:08
Edward27, powołanie daje Bóg, nie po to żeby kogoś udręczyć, tylko żeby w ten sposób realizował swoje życie i był szczęśliwy. Nie chcesz być księdzem, więc to nie jest Twoje powołanie.

Edward27 napisał(a):Codziennie myślę o tym, od rana czuję niepokój i jakieś takie dziwne uczucie w sercu jakbym był lekko przygnębiony, dobity czy nieszczęśliwy, że muszę przeżyć kolejny dzień i walczyć. Walczyć o szczęście.

Wiem jak to jest. Budzisz się rano, przez chwilę jest OK, a potem pojawia się ta natrętna myśl i wpadasz w błędne koło nerwicy. Nie bój się, nie zostaniesz księdzem. Wiem, że trudno w to uwierzyć, bo ciągle nie masz 100% pewności, sama nie jestem pewna czy to czego ja się boję nie jest prawdą i mam dziś naprawdę zły dzień, także wiedz, że nie jesteś sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 10 lut 2016, 03:19
Edward27, to że masz jakieś przyjemne odczucia, kiedy pomyślisz o byciu księdzem, nie oznacza powołania, liczy się moim zdaniem ogólna tendencja, a ta jest u Ciebie przeciwna. Nerwica wykrzywia zresztą wgląd w siebie, zniekształca, lęk z jakichś cieni, pozorów, okruchów lepi coś dużego. Jak myślisz o życiu ze swoją narzeczoną to z pewnością też masz miłe uczucia, w dodatku jesteś ich pewien i jest to trwała tendencja, pragnienie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 10 lut 2016, 10:18
To,że ktoś wielbi kościół katolicki.I tm,chodzi to czy znaczy,że ksiądz z niego ma być.Myli się ten,kto takie tezy stawia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16474
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Powołanie...?

przez myślicielka 11 lut 2016, 22:59
Rozmawiałam z księdzem na podobny temat, bo cały czas miałam schizy, że muszę iść do zakonu. To znaczy pojawiał się jakiś argument za i rodziło się pytanie "a jeśli tak mam, to czy wtedy będę musiała...?" I niestety jak to bywa, jedna odpowiedź nie wystarczała. Głowa podsuwała mi inne argumenty i w końcu zapytałam się, czy kiedykolwiek będę musiała, czyli będzie to grzech, jeśli w końcu nie wstąpię na tę drogę. Odpowiedział, że tu wkracza rozum - odpowiedź brzmi NIE.

http://dominikanie.pl/2015/02/powolanie ... -w-szachy/
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 maja 2015, 13:03

Powołanie...?

przez Kasiula93 29 lut 2016, 22:53
Hej :) zagląda tu ktoś jeszcze? Jak sobie radzicie? :)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 sty 2016, 18:34

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 mar 2016, 15:18
Cudownie. Dziś znów chcę zostać zakonnicą po tym jak rozmawiałam z kimś religijnym i poczułam jakieś "uduchowienie" :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

przez Kasiula93 13 mar 2016, 16:15
Michellea napisał(a):Cudownie. Dziś znów chcę zostać zakonnicą po tym jak rozmawiałam z kimś religijnym i poczułam jakieś "uduchowienie" :?


Kurczę, ciężko mi coś odpowiedzieć, bo sama ostatnio mam gorszy czas chociaż już wydawało się, że było lepiej! Ale wystarczyło słowo, myśl, obraz żeby wróciło :( Także całkowicie Cię rozumiem z tym co przeżywasz :(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 sty 2016, 18:34

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 mar 2016, 23:22
Dajesz mega dobre rady innym na forum

Haha, dzięki :mrgreen:

W sumie to trwało tylko przez chwilę. Już mi się odwidziało.
Cieszę się, że u Ciebie lepiej. Oby tak dalej :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 mar 2016, 23:30
Żeby i mnie się tak polepszyło...
Ile jeszcze do ślubu? I powodzenia na nowej drodze życia :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Michellea 13 mar 2016, 23:52
Żebym to ja miała jakichś kandydatów ;)
To super. Jedno jest pewne, za 5 miesięcy i 15 dni już nie będzie możliwości, żebyś został księdzem :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Powołanie...?

przez Adziulka 17 maja 2016, 13:43
Cześć, zastanawiam sie czy ktos tu jeszcze zaglada. Mam ten sam problem co wy, jednak wcześniej nie cierpiałam na nerwice natręctw dlatego tymbardziej sie boje ze to powołanie bo wcześniej takich problemów nie miałam. Umówiłam sie juz do psychologa na wizytę i mam nadzieje ze mi pomoże. Jak sobie radzicie? Czy da sie z tego wyleczyć i normalnie żyć? Prześladuje mnie myśl, ze jak juz nawet zarecze sie ze swoim chłopakiem to stanę przy ołtarzu i wtedy dopadną mnie te watpliwości i nie bede w stanie odpowiedzieć 'tak'. Boje sie ze Pan Bóg jakoś mnie przygotowuje do tego i przez to te myśli. Boje sie ze dopoki nie zdecyduje sie na wstąpienie do zakonu to te myśli nie znikną. Mimo, ze rozmawiałam z bliskim mi księdzem który twierdzi, ze to nie jest powołanie tylko moje wkrętki ja sie cholernie boje. Włącza mi sie myślenie ze pewnie tak tylko mowi, żeby przekonać mnie do Boga a on wtedy sprawi, ze mi sie 'zachce'. On powiedział, ze póki co nie ma podstaw żeby myślec ze to powołanie i ja oczywiście czego sie czepiam? Tego 'póki co' i myśle ze co jak kiedyś mi to powołanie jednak przyjdzie, ze ja je odkryje i jednak sie okaże ze mam powołanie. Panicznie sie tego boje, przez jakiś czas przychodziły mi myśli ze wolałabym sie zabić niż isc do zakonu. Czuje sie tak jakby Pan Bóg mi mówił, ze mam tam isc niezależnie od tego co ja chce i zaufać mu i uwierzyć ze bede tam szczęśliwa.... Mam straszny mętlik w glowie. Codziennie budzę sie ze strachem. Nawet jak to wszystko pisze to wydaje mi sie to powołaniem, jedyne co mnie pociesza to to właśnie forum, bo daje nadzieje ze jednak nie jestem skazana na ten zapyziały zakon
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
17 maja 2016, 13:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do