Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 09 sty 2016, 17:47
celinaa96, bardzo dobrze, że rozmawiasz z księdzem i psychologiem, szukasz pomocy.
U mnie problemy zaczęły się na pierwszym roku studiów, to nie najłatwiejszy okres i u wielu osób z problemami zaczęły się one w tym okresie. Pocieszające jest to, że w Twoim wieku ma się jeszcze dużą plastyczność psychiczną i wiele rzeczy można sobie wypracować, poukładać. To nie jest jeszcze raczej etap dojrzałości i można dużo zrobić, żeby poradzić sobie z własną psychiką. Choć może to trwać kilka lat, co nie znaczy, że objawy muszą być cały czas silne.
U Ciebie widać z opisu, że masz skłonność do obsesyjnych myśli. Wiele osób z natręctwem zaczyna opis od pokazania, że nie jest to pierwszy ich problem tego typu, jest to chęć zaznaczenia, że myśli, które je dręczą, podobnie jak wcześniejsze, uważają one za sprzeczne ze swoimi pragnieniami, absurdalne. Ale nie mają stuprocentowej pewności i przez to narasta lęk.
<<Być może chcę czegoś innego, niż mi się wydaje, ale to wypieram>>, <<Być może głębsza "ja" wie lepiej, czego potrzebują, a "płytsza ja" od tego ucieka>>, <<być może to moja podświadomość mówi mi, co powinnam zrobić, a świadomość odrzuca>>- to różne wersje myśli, które nakręcają nerwicę i ciągną na manowce. W gruncie rzeczy ta druga "osobowość" to lęk. Nie można oddawać swojej podmiotowości, chcesz czego chcesz i tyle. Nie chcesz czego nie chcesz. Nie ma drugiego dna, to tylko lęki czy echa jakichś nierozwiązanych konfliktów nie dotyczących powołania. Być może niepewność co do własnych umiejętności decydowania o sobie, brak zaufania do siebie. Lub efekt zbyt magicznego rozumienia powołania. A powołanie dotyka serca, tego kim jesteśmy. Nie można się stać nagle stać kimś innym, nie jesteśmy robotami, żeby Bóg nas miał nagle przeprogramować. Często osoby najpierw poznają jakiś zakon, siostry w nim przebywające i czują, że to miejsce dla nich. Powołanie opiera się na jakichś realnych doświadczeniach. To że się kiedyś nad życiem w zakonie zastanawiałaś, to normalne, bo myślimy nad wieloma możliwościami. Nad najbardziej szalonymi pomysłami. I wybieramy coś dla siebie. Potem nieraz zmieniamy koncepcję, bo ciągle w życiu się czegoś uczymy.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

przez celinaa96 09 sty 2016, 21:10
refren,
[size=50] dziękuję Ci bardzo. Muszę przyznać, że przeszukując fora internetowe i wątki tutaj natknęłam się na kilka Twoich postów i to one w szczególności podnosiły mnie na duchu i z tego fałszywego myślenia.
To, że jakąś grupa osób miała lub ma problemu zbliżone do moich nieco uspokaja, jednak w głowie ciągle pojawiają się myśli "a co jeśli moja sytuacja jest inna ? co jeśli mi nie przejdzie?"
Naprawdę marzę o tym, żeby opuściły mnie te wszystkie dręczące myśli. Poznałam niedawno fajnego chłopaka. Przy normalnych okolicznościach byłabym super szczęśliwa a teraz coś mi nie pozwala, mimo że zawsze o tym marzyłam i przecież nadal marzę! Zaczynam się doszukiwać: "a co jeśli ja się z nikim nie dogadam, co jeśli nie nadaję się do związku itp."
Zawsze miałam dobrą relację z Bogiem, tak mi się wydaję, dlatego pewnie te natrętne myśli są dodatkowo trudne dla mnie. Chcę żyć w wierze, ale nie chcę wariować i przesadzać :(
Nigdy nie chciałam i nie chcę iść do zakonu. Czasem wymyślam, że wolałabym już to i to, byle tylko nie zakon. Przeraża mnie myśl, że to może się zmienić, że mogę chcieć kiedyś ( a przecież nie chcę!). Tak, jakbym miała z dnia na dzień stać się inną osobą, utracić tożsamość na rzecz czegoś innego. Nie chcę już analizować... Czy ten stan minie ?
I teraz bardziej konkretne pytanie, czy warto iść do psychiatry po leki ? Miałam już takie chwile, że chciałam jak najszybciej tam biec, byle tylko przestać myśleć i normalnie żyć. Lubię swoje życie i nie chcę go zmieniać. :(
W przyszłym tygodniu mam dopiero drugą konsultację u psychologa. Potem może zdecyduję się psychoterapię, to drogie, ale trudno... jeśli pomoże. Czy ktoś z Was przechodził taką terapię ?
Przepraszam, znów się wyżaliłam. Dziękuję za każde wsparcie;)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 sty 2016, 01:09

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Nortt 10 sty 2016, 16:21
Stop this madness !@
Ludzie, wiadomo świat jest zły i zepsuty, ale reagowanie na to w ten samodestruktywny sposób, znaczy reagowanie ''powołaniem'', nie jest lepszy od cięcia się żyletką..... Natury i tak nie oszukacie i więszość z was potem będzie molestować dzieci... i po co? Bo uległem sieczce którą wmawiano mi od dziecka ?
Świat należy zmieniać na lepsze, a nie usprawiedliwiać całe te zło istnieniem jakiegoś semickiego bóstwa, które rozliczy wszystko w przyszłym świecie //// Znacie jakieś inne światy, wymiary że takie bzdury pleciecie? Prawda jest taka, że religia katolica to religia egoistyczna. CO niektórym w temacie radzę się porządnie wysrać, albo przenieś ten temat do działu ''schizofrenia''
Wenlaflaksyna, Mirtazapina i symbolicznie Metylofenidat
''Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
05 gru 2015, 21:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Nortt 10 sty 2016, 16:59
A może uczynicie dzięki temu świat lepszym?? Chrześcijanie rządzili światem przez wieki, wieki mordów i wojen religijnych, wieki ciemnoty i Hipokryzji(Inkwizycja, mordowanie w imię boga w Amerykach, Dysputy kardynałów ''CZy indianie są ludźmi mającymi duszę'' itp. z Nowych czasów to korzystanie z robotników przymusowych przez ''klechów stan'' podczas 2 wojny światowej w Niemczech, czy sprzyjanie dyktatorom przez jana bambra 2), raczej nic dobrego z tego nie wynikło. Wasza chęć brnięcia w ''powołanie''; wynika z ciemnoty i lęku.
Wenlaflaksyna, Mirtazapina i symbolicznie Metylofenidat
''Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
05 gru 2015, 21:16

Powołanie...?

przez celinaa96 10 sty 2016, 20:40
Nortt, ależ mi pomogłeś ! Od razu czuję się lepiej.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 sty 2016, 01:09

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 11 sty 2016, 01:00
celinaa96 napisał(a):To, że jakąś grupa osób miała lub ma problemu zbliżone do moich nieco uspokaja, jednak w głowie ciągle pojawiają się myśli "a co jeśli moja sytuacja jest inna ? co jeśli mi nie przejdzie?"
Naprawdę marzę o tym, żeby opuściły mnie te wszystkie dręczące myśli. Poznałam niedawno fajnego chłopaka. Przy normalnych okolicznościach byłabym super szczęśliwa a teraz coś mi nie pozwala, mimo że zawsze o tym marzyłam i przecież nadal marzę! Zaczynam się doszukiwać: "a co jeśli ja się z nikim nie dogadam, co jeśli nie nadaję się do związku itp."


Na tym to dziadostwo polega, że zawsze jest jakieś "a co jeśli", jakiś kontrargument. Dlatego, jak kiedyś mi powiedziała pani psycholog, w którymś momencie trzeba uciąć te rozważania, bo i tak się do niczego nie dojdzie.
Ze swojego doświadczenia wiem, że trzeba nieraz nie walczyć z natrętnymi myślami, odpocząć od walki. Ogólnie dobre jest dużo odpoczynku i powrót do porzuconych przyjemności, zainteresowań.
Z tym chłopakiem możesz wpaść w pułapkę, taką że on będzie dla Ciebie "deską ratunku", żeby zaprzeczyć myślom o powołaniu i będziesz szukać w tym jakiegoś potwierdzenia, jak coś nie wyjdzie, to zwiększy Ci się lęk a propos powołania. A co jeśli to nie jest ten właściwy chłopak, tylko 10-ty z kolei będzie właściwy, którego poznasz za x lat?
Jeśli chodzi o leki - jakbym była na Twoim miejscu, to bym wzięła. Są leki (SSRI lub SNRI), które dobrze działają na natręctwa. Żałuję że ich od razu nie dostałam, tylko jakieś shity. Problem z nimi jest taki, że później bardzo ciężko je odstawić, częste są po odstawieniu nawroty. Mają też skutki ujemne: mogą trochę obniżać koncentrację i intensywność przeżywania - co jest dobre w przypadku objawów nerwicy, gorsze jeśli chodzi o resztę, mogą też obniżać motywację do działania. Ale moim zdaniem to jest i tak lepsze niż koszmar nerwicy natręctw. Da się żyć. Na lekach, z wyciszonymi trochę objawami, łatwiej przejść terapię,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez Nortt 11 sty 2016, 09:20
celinaa96 napisał(a):Nortt, ależ mi pomogłeś ! Od razu czuję się lepiej.

Nie ma za co, a jak masz jeszcze wątpliwości co do powołania, to po prostu przeczytaj pismo święte(Najlepiej w orginale) Jezus jasno się wyraża''Darmo dostaliście, darmo rozdajcie'', to co robi ten cały watykan to bluźnierstwo i świętokradztwo w imię mamona i macania dzieciaków, podbudowywania własnego wydumanego ego, egoizm i wszystko co najgorsze na świecie.
Wenlaflaksyna, Mirtazapina i symbolicznie Metylofenidat
''Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
05 gru 2015, 21:16

Powołanie...?

przez celinaa96 12 sty 2016, 17:17
refren napisał(a):
celinaa96 napisał(a):To, że jakąś grupa osób miała lub ma problemu zbliżone do moich nieco uspokaja, jednak w głowie ciągle pojawiają się myśli "a co jeśli moja sytuacja jest inna ? co jeśli mi nie przejdzie?"
Naprawdę marzę o tym, żeby opuściły mnie te wszystkie dręczące myśli. Poznałam niedawno fajnego chłopaka. Przy normalnych okolicznościach byłabym super szczęśliwa a teraz coś mi nie pozwala, mimo że zawsze o tym marzyłam i przecież nadal marzę! Zaczynam się doszukiwać: "a co jeśli ja się z nikim nie dogadam, co jeśli nie nadaję się do związku itp."


Na tym to dziadostwo polega, że zawsze jest jakieś "a co jeśli", jakiś kontrargument. Dlatego, jak kiedyś mi powiedziała pani psycholog, w którymś momencie trzeba uciąć te rozważania, bo i tak się do niczego nie dojdzie.
Ze swojego doświadczenia wiem, że trzeba nieraz nie walczyć z natrętnymi myślami, odpocząć od walki. Ogólnie dobre jest dużo odpoczynku i powrót do porzuconych przyjemności, zainteresowań.
Z tym chłopakiem możesz wpaść w pułapkę, taką że on będzie dla Ciebie "deską ratunku", żeby zaprzeczyć myślom o powołaniu i będziesz szukać w tym jakiegoś potwierdzenia, jak coś nie wyjdzie, to zwiększy Ci się lęk a propos powołania. A co jeśli to nie jest ten właściwy chłopak, tylko 10-ty z kolei będzie właściwy, którego poznasz za x lat?
,


Masz rację, nie chcę wiązać się z kimkolwiek, uciekać od myśli i w kółko coś potwierdzać. Tym bardziej, że nigdy nie miałam żadnych wątpliwości co do tego, jak chcę żyć. To skomplikowane, bo muszę analizować to, czego nie chcę. Mam nadzieję mimo wszystko, że to minie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 sty 2016, 01:09

Powołanie...?

przez liptint 24 sty 2016, 19:45
...mi nieudało się skończyć studiów. Później dość długi czas dręczyłam się tym. Rozmawiałam tyle razy z moją psycholog.
Były we mnie dwie myśli:
1. nie skończyłam bo nie dałam rady.
2. Nie skorzystałam z szansy.
W czasie tych studiów objawiło się moje chorobowe funkcjonowanie a pozatym dużo braków.
Byłam ostatnio a adoracji. I o czym tu mówić.
Miałam silne poczucie, że Bóg mówi do mnie. Bo sama zaczełam jakby potakiwać. Choć nic nie słyszałam. Część duchowa rozumie a ta zmysłowa jest zaciemniona i dlatego stawia pytania: - nie czuję, Boże gdzie jesteś, co mam zrobić.

Dopiero teraz dostałam taką odpowiedź.

''Boże przyjmuję to wszystko co dziś przygotowałeś dla mnie. Amen
Offline
Posty
342
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 26 sty 2016, 16:13
Są też misjonarze świeccy. Ale to na marginesie.

Nie możesz się w życiu kierować jakimś snem Twojej matki czy jej opowiadaniem o jakimś śnie.
Wiara w przeznaczenie, w to że istnieje jakiś z góry przeznaczony nam los, jest niszcząca dla psychiki, dlatego m.in sam Bóg zakazuje wróżb. Coś czego się obawiasz, co wisi nad Tobą, jest Ci przeznaczone, a czego nie chcesz, jest jak fatum w tragedii greckiej, to nie jest myślenie chrześcijańskie. Równie dobrze mógłbyś sobie postawić tarota i martwić się, że np. za tydzień umrzesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

przez Reynevan 26 sty 2016, 16:45
refren napisał(a):Coś czego się obawiasz, co wisi nad Tobą, jest Ci przeznaczone, a czego nie chcesz, jest jak fatum w tragedii greckiej, to nie jest myślenie chrześcijańskie.

Fakt. Myślenie chrześcijańskie sprowadza się do dni ostatecznych, które zapewne teraz mamy (ironia), Armageddonu i piekła, do którego się trafi za trzepanie kapucynka w zaciszu domowym. :mrgreen:
Reynevan
Offline

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 26 sty 2016, 19:05
To świadkowie Jehowy regularnie ogłaszają daty końca świata, w katolicyzmie jest raczej nacisk na pewne struktury (Bestia, Antychryst), które na dobrą sprawę mogą się w historii powtarzać. Jest rozeznawanie znaków czasu, ale nigdzie nie ma konkretnej daty, okresu jaki pozostał do powtórnego przyjścia Jezusa. Mamy być gotowi cały czas. Poza tym każdy ma wpływ na opóźnianie końca świata - przez swoje modlitwy i nawrócenie może opóźniać jego przyjście, jak twierdził np. mistyk o. Badeni. Nie jest też tak, że każdy wie, jaki go czeka szczegółowy los, są ogólne losy ludzkości. Piekło nie jest fatum, bo człowiek ma wpływ czy tam trafi przez swoje uczynki i wiarę, a Bóg jest sędzią miłosiernym, a nie bezwzględnym.

PS.
Reynevan napisał(a): i piekła, do którego się trafi za trzepanie kapucynka w zaciszu domowym. :mrgreen:


Myślę, że na widoku publicznym nie jest lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

przez Reynevan 26 sty 2016, 19:40
refren napisał(a):To świadkowie Jehowy regularnie ogłaszają daty końca świata, w katolicyzmie jest raczej nacisk na pewne struktury (Bestia, Antychryst), które na dobrą sprawę mogą się w historii powtarzać. Jest rozeznawanie znaków czasu, ale nigdzie nie ma konkretnej daty, okresu jaki pozostał do powtórnego przyjścia Jezusa. Mamy być gotowi cały czas.

No tak, ,,bo Świadkowie Jehowy to i tamto"...
Katolicyzm pod tym względem jest jeszcze gorszy, bo wywołuje permanentne poczucie lęku w człowieku. Niepewna wizja końca świata potrafi sparaliżować co bardziej wrażliwą osobę.

refren napisał(a):Poza tym każdy ma wpływ na opóźnianie końca świata - przez swoje modlitwy i nawrócenie może opóźniać jego przyjście, jak twierdził np. mistyk o. Badeni.

Kim jest tzw. mistyk, by wiedział, co może wpłynąć na rzeczony koniec świata, a co nie? W jaki sposób kontaktuje się on z bogiem? Dlaczego to głównie katolicy są mistykami, a protestanci trafiają do piekła pod ziemią (sic) i widują szatana? :mrgreen:

refren napisał(a):Piekło nie jest fatum, bo człowiek ma wpływ czy tam trafi przez swoje uczynki i wiarę, a Bóg jest sędzią miłosiernym, a nie bezwzględnym.

Primo, który bóg jest miłosierny? Zapewne nie ten starotestamentowy (Rdz 6, 5-8).
Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem».
[Tylko] Noego Pan darzył życzliwością.

Secundo, czy miłosierny ojczulek wysłałby swoje kochane dzieci na wieczne potępienie? Cóż to za miłosierdzie i dobroć? Poza tym, dlaczego w pierwszych księgach ST nie ma wzmianki o piekle?
Reynevan
Offline

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 26 sty 2016, 19:58
Reynevan, te kwestie były niezliczoną ilość razy dyskutowane w innych wątkach, ostatnio tu.
religia-wiara-modlitwa-wiadectwa-uzdrowienia-zbiorczy-w-tek-t54516.html

Wydaje mi się, że to wątek dla osób, które mają natrętne myśli czy wątpliwości na temat powołania, a nie kolejne miejsce, gdzie osoby nienawidzące religii będą wylewać swoje wszystkie żale i zamęczać tym paru forumowych katolików.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do