Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez maniek102 27 kwi 2008, 16:53
Czy ktoś z was ma natrętne myśli dotyczące powołania do zakonu/kapłaństwa? Ja od kilku lat mam nerwicę natręctw i było tego trochę: że jestem psychopatą, gejem, mordercą... A teraz znowu to że jestem powołany najpierw do seminarium teraz że do zakonu. Myślę o tym całymi dniami i czasami doprowadza mnie to do szału albo do bluźnierstw skierowanych wobec Boga a po chwili go za to przepraszam i na spokojnie mówię: "Panie Jezu kocham Cię ale chcę powołanie do małżeństwa a nie zakonu"- tak w ogóle to chyba mam zbyt skrupulatne sumienie i poczucie winy nawet po najmniejszym grzeszku. Wierzę w Boga i dziękuję mu za pomoc w moim zmaganiu się z chorobą ale nie chcę być zakonnikiem ani księdzem! Ciągle o tym myślę, boję się, analizuję. Lękam się teraz modlić i chodzić do kościoła bo myślę że mimo mojego sprzeciwu Bóg i tak mnie omami i wybiorę tą drogę. Przeczytałem chyba wszystko na temat powołania i wiem że to nie moja droga że to mnie nie pociąga. Między innymi ludzie z nerwicą nie są brani do zakonu ale to nadal mnie dręczy i odbiera spokój. proszę o odpowiedź... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 paź 2007, 15:54
Lokalizacja
okolice Nowej Soli

przez mariusz123567 27 kwi 2008, 21:55
oo dobre :) tez tak mialem ale wiesz chwilowe :) po prostu wiem ze do kosciola mnie nie ciagnie, choc w dziecinstwie lubilem "odprawiac msze" i sie bylo ministrantem =D
nie wiem jak Ci pomoc
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez pikpokis 28 kwi 2008, 07:40
maniek ja mysle ze dobrze by bylo zebys poszedl z tym do psychologa! ( wiem i kto to mowi.... ) wiesz co ja widze ze sie modlisz to modl sie z wiara o to ze wczesniej czy pozniej modlitwa zostanie wysluchana i pozbedziesz sie tych wszystkich glupot.... bo wiem jakie to ciezkie! pozdrawiam sie i glowa do gory! nikt cie w koscielne progi sila nie zaciagnie:) zyj normalnie! pozdrawiam cie!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maniek102 28 kwi 2008, 22:10
Dzięki wam za słowa otuchy:) Tak się składa że leczę się już jakieś dwa lata u dobrej psycholożki... ale czasami myśli wracają. Właśnie jutro idę na kolejną sesję i sobie o tym porozmawiam. Byłbym bardzo rad gdyby ludzie których natręctwo tego rodzaju dotykało lub nadal męczy pisali o swoich przeżyciach i jak to wszystko oni widzą. Jeszcze raz dzięki za odpowiedzi... czekam na kolejne :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 paź 2007, 15:54
Lokalizacja
okolice Nowej Soli

Re: Powołanie...?

przez różyczka24 10 lis 2009, 11:26
maniek102 wątpie ze tu zagladniesz bo ostatni post jest z ponad połtora roku ale jesli byś był to z chęcia bym sie rozpisała.... mam bardzo podobny problem. Zakochałam sie w chłopaku , juz jakis czas temu.. kilka miesięcy,, jesteśmy oczywiscie para, z dnia na dzien coraz wspanialszym związkiem. planujemy wspolna przyszlosc mzoan powiedziec :D zawsze biegałam za chloapaka jeszcze poltra roku temu bylam zakochana po uszy w takim jednym glupim bardz ( juz wiem jaki byl :D ) chlopaku ale to przeszlosc. w kazdym badz razie zawsze temat chlopakow , głupot itp ;D . teraz jestem szcześliwa w moim związku, uwielbiam tego chlopaka. MAM NERWICE NATRĘCTW, i od jakieogs czasu bardzo mnie "prześladuje" myśl : "a moze ja powinna isc do zakonu ? mzoe ja sie mijam z powołaniem, mzoe małżensytwo , bycie rodzicem to nie to co zawsze chciałam? " rozsadza mi głowe od tego ! naprawde ! denerwuje sie złoszcze sie, teraz to nei wiem co myslec jak sie zachowywyac, KURDE. ja mojego chłopaka uwielbiam , uwielbiam z nim byc , rozmawiac , pomagamy sobie szanujemy sie , on wie ze mam NN wspiera mnie idzmey razme nawet na wizyte jedna, chwile erotyczne są wspaniałae :D. JEJKU boje sie ! ja nie chce byc zakonnica. ale jesli mam byc ? co ja mam robic. im jest fajniej tym te mysli bardziej mnie dołuja! KUrde mam dosć tego wszytskiego tej pieprzeonej nerwicy (mysli na tle religijnym) dołów, zesranego zycia,! tych przemyslen! tego dobierania do glowy wszytskiego! MAM DOSĆ.


p.s przepraszam ze nie pisalam zbyt poprawnie...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 paź 2009, 15:34

Re: Powołanie...?

przez Malowana Lala 10 lis 2009, 22:55
Ja też mam podobnie a własciwie to sama nie wiem co mam. Czasami dręczą mnie myśli o tym,że może zostanę zakonnicą a tego nie chcę, chcę mieć rodzinę. Czytałam kiedyś,że Pan Bóg nie dręczy myslami o zakonie, nie nakazuje tylko to ma być wolna wola człowieka. Także wydaję mi się,że to natrętne myśli. Chociaż u mnie pojawiają się także myśli,że nie nadaje się posiadania męża ponieważ mam natrętne mysli i moje życie z nim to będzie męka, bo cały czas będę miała natrętne myśli na jego temat itp. Dziwne to wszystko..
"Jeśli będziesz pragnął szczęścia, będziesz niespokojny, dopóki go nie osiągniesz. Będziesz nieustannie przeżywał stan frustracji; niezadowolenie i niepokój zabija każde prawdziwe szczęście, jakie może się pojawić".
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
09 sie 2009, 17:08

Re: Powołanie...?

przez różyczka24 13 lis 2009, 12:45
Malowana Lala, słuchaj ja chodze do psychoterapeuty i troche tez już wiem :) troche.. heh . no wiec chce Ci tylko powiedziec ze NN nie przeszkadza Ci w byciu żoną :) ja mam chłopaka jak pisałam wczesniej, on wie ze mam NN idziemy nawet razem w pon. do terapeuty bo on chce wiedziec jak mi pomóc. NN jest wyleczalna!! :) dalej sie lecze i są gorsze i lepsze dni
(teraz akurat mam te gorsze... ) ale NN jest wyleczalna ! trzeba być silnym ( i kto to mówi?? :D ) jest mi ciezko naprawde,ale sie nie poddaje. bo sobie mysle ze kiedys będzie cudownie ! ze sie wylecze i bede szczesliwa zona i matka :) z reszta mimo NN nieraz coś gadamy slubie w zartach takich malutkich. chce sie wyleczyc bo wiem ze zycie wtedy będzie wspaniałe :)

a TY ? długo masz NN ? jak sie czujesz ile masz lat ?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 paź 2009, 15:34

Re: Powołanie...?

przez Adaś2222 19 lis 2009, 15:19
Przestań stary nie masz powołania, to są tylko natręctwa daj sobie spokój z tym, i zajmij się tym co naprawdę lubisz a nie wymyślasz tutaj jakiegoś księdza :lol:
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Re: Powołanie...?

przez Pan Pacjent 21 lis 2009, 19:28
A ja tak szczerze to chciałbym zostac ksiedzem lecz zakichana NN mnie dopadla, i mam ostatnio problemy z zalem za grzechy,spowiedzia,trace rozeznanie w tych sprawach powoli(chodzi o grzechy ciezke i lekkie).
Pan Pacjent
Offline

Re: Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez maniek102 08 gru 2009, 15:41
Witam wszystkich :smile:
To prawda, dawno nie zaglądałem do tego tematu. Nie robiłem tego ponieważ obsesyjne myśli na temat mojego "powołania" z biegiem czasu były coraz mniej natrętne i prawie całkiem ustały. Czasami wracają gdy organizm próbuje rozładować emocje i nierealizowane potrzeby... jak to nerwica :x
Różyczko24 staraj się nie przejmować tymi myślami choć wiem że to bardzo trudne. Zobaczysz że z biegiem czasu same ustąpią. Musisz tylko przestać się nimi interesować. Wiem jak to jest kiedy praktycznie co dnia czyta się artykuły w internecie na temat powołania między innymi świadectwa, porady księży itp ale to jeszcze tylko zaostrza te cholerne natręctwa. Jeżeli staniesz się obojętna na to wszystko (to wymaga czasu) to zobaczysz że twoim powołaniem jest właśnie to by być żona i matką ;) Bóg na pewno nie dręczył by nas w tak brutalny sposób.

Pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 paź 2007, 15:54
Lokalizacja
okolice Nowej Soli

Re: Powołanie...?

przez baldus 09 gru 2009, 01:32
do maniek102: a jak długiego czasu wymagało w Twoim przypadku to zobojętnienie?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:45

Re: Powołanie...?

przez różyczka24 09 gru 2009, 13:26
Dzieki maniek102 :) masz racjee. teraz też juz tak na to nie reaguje. Jestem z moim chłopakiem i on daje mi wielkie szczęście :). Niestety NN mam ale on mnie wspiera i mam nadzieje ze z czasem wyjde z tego.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 paź 2009, 15:34

Re: Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez maniek102 10 gru 2009, 00:35
Nie ma za co rózyczko24.Cieszę się że mogłem pomóc :smile:


Baldus, takie zobojętnienie w moim przypadku trwało rożnie. Ja sam nawet nie spostrzegłem kiedy przestałem o tym obsesyjnie myśleć. Przed tym pseudo powołaniem były inne natręctwa myślowe ,które odczepiły się w podobny sposób. Wracają czasami ale na krótko i nie mają już takiej siły. Jeżeli masz podobny problem pisz może jakoś pomogę.

Polecam psychoterapeutę. W znacznym stopniu przyspiesza to "zobojętnienie".


Pozdrawiam wszystkich :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 paź 2007, 15:54
Lokalizacja
okolice Nowej Soli

Re: Powołanie...?

przez gwenie 15 gru 2009, 15:24
ja mam podobny problem. natrętne myśli na ten temat trwają u mnie dość długo, aktualnie od 2 miesięcy biorę leki, ale nie chodzę na psychoterapię. O ile same natręctwa nie są już takie silne, to jest we mnie niepokój. Stwerdziłam, że skoro przyczyną jest konflikt wewnętrzny to może to być jakieś takie podświadome albo wyparte pragnienie bycia takim człowiekiem. I to drążę. Momentami mam nawet takie odczucia/uczucia takiego pragnienia/popędu, których jednak ja nie chce, nie akceptuje.
Wszystkie moje argumenty dlaczego chce być, ujmijmy to świecka są dementowane przez myśli, których ja nie myśle. ale ja bym chciała(przynajmniej tak tym moim rozsądkiem) pozostać osobą, która chce odkrywać Boga w miłości, w rodzinie, w sobie. Nie jestem zbyt katolicka. Chcę się poznawać, chcę się angażować w naukę. Ten obraz Boga miłości, już mi sie dość zatarł, chwilami nie rozumiem, czemu przez to przechodze, nie wiem czy jest szansa, że zajmę sie czymś i przestanę myśleć, a zacznę żyć i tak w miare czuć w sobie pokój. Chwilami mam wątpliwości czy to na pewno ta choroba, czy moje ego jest dobre, że tak obstaje przy swoim.
Macie jakieś pomysły co może być przyczyną tego konfiktu wewnętrznego i jak to rozwiązać?
I nie przyjmują tylko tych z czynną nerwicą czy ze skłonnościami też?
"- Ten śnieg i to i owo na mojej łączce, nie mówiąc już o soplach lodu, wszystko to nie sprawia, aby o trzeciej nad ranem było tam tak Ciepło, jak to się niektórym zdaje. Słowem, niech-to-zostanie-miedzy-nami-i-ni e-mów-o-tym-nikomu: tam jest Zimno.'
A.A.Milne
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
15 gru 2009, 14:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do