Lęk przed lękiem

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Lęk przed lękiem

Avatar użytkownika
przez alusia 31 sty 2008, 16:02
Witam mam pytanko czy ma ktoś z Was coś takiego że wywołujecie sobie sami lęk?????
Ja mam na takiej zasadzie że często przypominają mi się jakie miałam wcześniejsze lęki i się boję równoczesnie nakręcając że one się pojawią i tak się dzieje-wywołuje lękiem lęk :/ :/
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Mafju88 31 sty 2008, 16:35
Tak mam podobnie i niestety nawroty lęku są tym właśnie spowodowane :/ Olać to jak zawsze jaklepsza recepta na to wsztstko :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez eva79 31 sty 2008, 17:04
Olac...ale jak to zrobic.Lek przed lękiem towarzyszy mi caly czas.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
09 sty 2008, 13:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Mafju88 31 sty 2008, 17:08
właśnie dlatego on powraca ;)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez Amy Lee 31 sty 2008, 20:26
Lęk w zasadzie zawsze jest przed lękiem, wiecie? Bo lęk w przeciwieństwie do strachu nie dotyczy żadnej konkretnej, prawdziwej rzeczy, realnego zagrożenia więc zawsze jest baniem się samego bania. Brrr, strach się bać.

No, ale rozumiem, że można się lękać kolejnego ataku. Ważne jest, żeby nie przypominać sobie, nie wywoływać, nie projektować i nie rozkminiać przeszłych złych stanów i emocji.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez alusia 31 sty 2008, 23:13
No właśnie tylko jak o tym nie myśleć :(
Ja mam coś takiego że jak mam dni wolne od pracy a teraz mam ich dużo bo pracuje na pół etatu i gdy siedzę w domu to ciągle mam nerwy. Nie mogę usiedzieć w miejscu bo zaczynam się bać że znów nie mogę usiedzieć w domu, że zgłupieje, że znów powraca to dziadostwo, że powrócą natręty związane z tym że sobie mogę coś zrobić itd. A jak pracowałam częsciej to było o wiele lepiej bo nie miałam czasu na rozmyślanie. Kurcze i nie wiem jak inni potrafią siedzieć w domu tak na luzie bardzo bym chciała ale jak?? Zapewne muszę się oswoić, zwolnić tempo myślenia i za bardzo się nie wgłębiać ale kurcze jak :(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Pustka

przez Pustka 04 lut 2008, 10:55
Hej alusia!!
Doskonale Cie rozumiem z tym siedzeniem w domu!Ja od pol roku jestem bezrobotna i wariuje totalnie:(Lek jest ogromny,bo caly dzien praktycznie siedze sama...mam metlik w glowie od tego myslenia...juz nie wiem,czy jestem normalna:(Ale musze jakos sie trzymac...pozdrawiam!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
28 mar 2006, 11:20
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez scrat 04 lut 2008, 17:54
Błędne koło to jeden z etapów powstawania reakcji lękowej. Martusia kiedyś o tym tu sporo pisała.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez .Tomek 04 lut 2008, 19:55
scrat ma racje. Wpadamy w błędne koło i dupsko zbite. Najlepiej znaleźć sobie jakieś zajęcie, hobby żeby zabić nudny time czymś kreatywnym albo do ludzi wyjść. Wiem, że to nie łatwe, pamiętam, że sam nie mogłem tego kroku zrobić. Trzeba znaleźć jakąś pomoc żeby było łatwiej. Psycholog to dobry krok. Zachęcam jeżeli jeszcze nie chodzisz. To nic strasznego.

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Misiunia 05 lut 2008, 20:30
Z tym siedzeniem w domu to 100% racji.Od niedzieli leżę w łóżku,bo dopadło mnie jakieś grypsko i po prostu nie mogę się opędzic się od natrętnych myśli i lęków.Próbuję się czymś zając,poczytac,pooglądac filmy,czasem to pomaga,ale na krótko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez alusia 05 lut 2008, 23:16
Misiunia wiem jak to jest, gdy siedzi się w domu i myśli, natręty wirują nam w głowie wywołując lęki a my sobie nie umiemy z tym poradzić. Wiesz wydaje mi się że powinnyśmy od czasu do czasu starać się przesiadywać w domu w spokoju, ciszy, a my uciakamy od siedzenia ze samym sobą-przynajmniej ja tak robie...... Wiem że są takie dni kiedy naprawdę muszę wyjść bo już nie daje rady ale wiem że są i te dni kiedy poprostu trzeba powiedzieć stop jak to ja mam przed samym sobą uciekac?? No bo tak właśnie robimy. Musimy zaopiekować się sobą, choć to bardzo trudne-zawsze mi to powtarza psycholog. Zaopiekowanie się sobą i zaakceptowanie siebie to bardzo ważne ale i ciężkie kroki do zrobienia ale jaką dają satysfakcje a przede wszystkim spokój :):):) Napewno nic od razu ale krok po kroczku i napewno się uda :)
Pozdrawiam :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 01 mar 2008, 17:58
No własnie ten lek przed lekiem...kolomyja normalnie ...jak mam gdzies wyjsc w obojetne jakie miejsce to najpierw do głowy przychodzi mi 1000 mysli ze moze lepiej nie a co bedzie jak :roll: i w głowie siedzi taki potwor ktory produkuje te mysli i nijak nie moge go zwalczyc :roll: ale wkoncu dochodze do wniosku ze niby jak to jakis natret ma mna rzadzic niby z jakiej racji :evil: ale i tak nie jest to łatwe :cry:
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez alusia 09 mar 2008, 22:54
Dokładnie jakim prawem lęki mają nami rządzić!!!????
My chcemy być szczęsliwi a lęk psuje nam wszystko i się pogrążamy w smutku, beznadziejności. Musimy niepozwolić mu na to do jasnej cholerki choć wiem że często jest bardzo trudno.... U mnie czasem kończy się to płaczem i bezradnością ale na szczęscie rzadziej niż na samym początku choroby-wydaje mi się że to zasługa mojego Kochanego chłopaka i psycholog która mnie uczy jak z tym żyć i podtrzymuje na duchu, a to bardzo ważne w tych złych dniach żeby wiedzieć że ktoś jest przy nas i zawsze nam pomoże :):):):):) że nie jesteśmy sami :)
Pozdrawiam i piszcie jak u Was z samopoczuciem. U mnie 2 dni trochu lękliwe ale przecież życie jest piękne i nie pozwole żeby lęki mną zawładnęły bo wiem czego chce-spokoju, szczęścia (narazie to wystarczy) :P:P:P:P:P
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do