Przekonujecie siebie?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Justine18423 02 mar 2008, 18:18
Hej.
Moja "przygoda" z nn trwa odkąd pamiętam. Namęczyłam się z niektórymi natręctwami co niemiara...
Nie było jeszcze źle, jeśli powtarzałam coś w samotności, ale kiedy kompromitowałam się w oczach innych, np. będąc dzieckiem mówiłam pacierz przy mieszkającym ze mną wówczas w pokoju bracie 30 razy (bo wg mnie powiedziałam go źle). Albo gdy poprawiałam w wypracowaniach literkę ''o'', nauczycielka pytała co mi jest....

Tak naprawdę jednak nikt nie odkrył nigdy co mi jest. Dlaczego muszę, np. podczas spaceru cofnąć się i dotknąć jakiś krzak (bo inaczej groziłoby mi jakieś niebezpieczeństwo)....

Moje natręctwa stawały się nie do zniesienia. Mogłam powtarzać jakieś czynności (np. liczyć cienie i błyski na ścianie, gdy przejeżdżały ulicą samochody, skakać tylko na czerwone miejsca w dywanie :lol: cały dzień, jeśli byłam wtedy w domu. A kiedy zaczęłam budować wielogodzinne formułki do powtarzania (i kiedyś stałam na jednej nodze-na zmianę- powtarzałam to g.....o i płakałam przez 8 godzin-non stop---------

WIEDZIAłAM, żE MUSZę Z TYM SKOńCZYć. :!:

I wiecie co wymyśliłam? (bo do tego cały czas zmierzam).Mi nie pomagały teksty typu: "Olewam to...." itd. Oj nie. Ja 'odwróciłam sens mojej przypadłości (jeśli mogę tak powiedzieć).

Otóż....Kiedy coś zmuszało mnie, abym np. nie szła dotykając łączenia płytek chodnikowych, bo inaczej umrę-odwracałam sytuację-umrę, jeśli zrealizuję tę myśl.

Niektórzy mogą powiedzieć: I co z tego? I tak masz dalej nn. A ja im powiem, właśnie ,że nie do końca.Bo...

Na początku było mi ciężko, ale zaczęłam święcie wierzyć, że stanie się się coś złego, jeśli "wykonam zadanie" zlecone przez nn. Non stop były takie sytuacje, gdzie na nowo musiałam sobie to tłumaczyć. Czasem co minutę.Później co 5....

Z upływem czasu wiedziałam, że jeśli czegoś nie robię nie powtarzam, to po co tłumaczyć sobie, dlaczego tego nie robię :-)... I przestałam...Tak, w końcu, po właściwie 10 latach męczenia się z nerwicami przestałam. Mam 24 lata. Od 4 lat nie dręczy mnie przymus i wiem jakie to było głupie. Piszę tego posta, gdyż może ktoś przeczyta moje rady i zastosuje w praktyce. Niech odwróci sytuację. A stopniowo przestanie ulegać narzucanym przez nn zadaniom i działaniom.

Ale jeszcze jedno, żeby nie było tak wesoło. Czynności pozbyłam się w ciągu kilku m-cy. Dosyć szybko i bezboleśnie. Gorzej jest z myślami. Czasami (może raz w m-cu) dopada mnie (jak ja to nazywam) 'schemat'. Czyli: przypominam sobie jakąś przykrą sytuację. A potem analizuję co się stało, dlaczego się stało, zwykle usprawiedliwiam osobę, która mnie w jakiś sposób skrzywdziła itd. Niby jest to takie zwykłe uporządkowanie myśli, ale to nie jest tak, jak u osoby 'normalnej'. Bowiem nie są to sytuacje (zazwyczaj) sprzed kilku godzin czy dni, tylko miesięcy albo nawet lat. Kiedy przypomnę sobie coś, powtarzam 'schemat' i........ulga. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że nadal dana sytuacja mnie tak samo boli.

Z tym, że...kiedyś schematy układałam cały dzień, dzisiaj zdarza mi się to rzadko i trwa co najwyżej 10 sekund. Więc nie potrafię jeszcze do końca "Pozwolić myślom płynąć swobodnie"...:-)

Od natrętnych czynności się uwolniłam. Od myśli-może w 90%(tu odwrócenie" nie działa). Ale mam nadzieję, że mi się uda. I że wkrótce będę wolna.
Pozdrawiam wszystkich. Trzymajcie się ciepło :-)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 mar 2008, 17:44

Re: Przekonujecie siebie?

Avatar użytkownika
przez silesiaster 06 mar 2008, 11:05
NN_Boy napisał(a):Gdy mam natrętne wątpliwości, to pomagam sobie mówiąc do siebie:

1) Nie musisz wcale tego powtarzać. Generalnie nic nie musisz.


fakt nie musze - a jeśli jednak w czymśto może pomóc?
2) To wcale nie jest ważne. Generalnie nic nie jest ważne.


nie no są rzeczy ważne i ważniejsze są też mniej ważne - a niby czemu to jest nieważne?

3) Nie umrzesz, jak tego nie powtórzysz.


umrzeć w danej chwili niewykonania może nie umre ale później kto wie, zresztą może stać sie coś gorszego - jak dam odpór natręctwom

4) Słuchaj, masz dwie opcje: albo olewasz albo powtarzasz. Ale jeśli chcesz aby to gówno tobą rządziło, to powtarzaj...


ale to psychika rządzi Tobą, a więc jakby nie patrzeć Twoja psychika to Ty, czyli co jestem gównem?

poprzyj przykładami swoje tezy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

Re: Przekonujecie siebie?

Avatar użytkownika
przez jaaa 06 mar 2008, 15:16
moze ja napisze ;)
fakt nie musze - a jeśli jednak w czymśto może pomóc?

z pewnoscia pomoze ci sie denrowac tylko bardziej ;) bo wniczym innym nie pomagaja ;)

nie no są rzeczy ważne i ważniejsze są też mniej ważne - a niby czemu to jest nieważne?

nic nie jest na tyle wazne by przez to cierpiec ;) i miec mysli natretne -niszczysz tylko siebie przez to


umrzeć w danej chwili niewykonania może nie umre ale później kto wie, zresztą może stać sie coś gorszego - jak dam odpór natręctwom


np.co??? nic sie nie dzieje,nie jestesmy za wszystko odpowiedzialni!


ale to psychika rządzi Tobą, a więc jakby nie patrzeć Twoja psychika to Ty, czyli co jestem gównem?

gownem jest ta czesc psychiki nad ktora kontroli nie masz - psychika jestes ty ,ty kierujesz psychika- paradoks ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do