Źle myślę o swoich bliskich, czy tylko ja ?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez jaaa 11 sty 2008, 00:49
ane mi minely same z siebie- pewnego dnia -tlumaczylam sobie w dzien w dzien ze to nie ja itp ze Bog o tym wie itp

poza tym trzeba przestac byc za wszytsko odpowiedzialnym- bo to stad tez w duzejmierze biora sie w nas te mysli- kontrola,strach ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez groza 11 sty 2008, 10:29
ane23, ja miałam (o! o dziwo - miałam. Cud na patyku! Przeszło mi?! ) miałam podobne myśli, tzn wyobrażałam sobie ludzi - zwłaszcza kiedy z nimi rozmawiałam i rozmowa była miła, hje - w różnych sytuacjach niepieknych. Generalnie wiesz co na to może podziałać? Terapia wstrząsowa pod tytułem "i co z tego" czyli sobie pomyśleć tak: i co z tego, że tak myślę?

Za pierwszym razem będziesz tym zszokowana, bo przecież to niemoralne tak myśleć o innych, złe i niestosowne - i tak dalej w ten deseń. Ale kiedy zdasz se sprawę, że: co z tego, tak też bywa - to złamiesz w sobie to ciągłe myślenie, że to złe jest.

Bo te myśli pojawiają się u ciebie tym częściej i silniej im bardziej je uważasz za niestosowne i nie na miejscu. Tak to właśnie działa. Jesli więc uderzysz w sam powód tych myśli: jaka to ty jesteś zła, że je masz, to wreszcie ci zacznie przechodzić. Pogódź się z tymi myślami.

-----

DODATEK: prawdopodobny powód, dlaczego masz te myśli może być taki (przynajmniej u mnie tak jest), że... starasz się być zawsze miła dla wszystkich. Teraz takie udawanie ideału i ostoi spokoju tak cię już zmęczyło i wydręczyło, że wszystko zaczęło działać na odwrót. Jak wstrząsy wtórne chociażby.
Jako, że nie pozwalasz sobie na okazywanie emocji do innych, ciągle siebie kontrolujesz - to przyszedł wreszcie ten czas, kiedy że tak powiem, psychika powiedziała "DOŚĆ! MAM SERDECZNIE DOŚĆ!!" i zaczęłaś mieć te myśli. Po prostu wszystko zaczyna wyłazić na wierzch, bo któregoś dnia zwyczajnie jakaś kropla przelała czarę. Przez brak okazywania emocji. Jest więc i drugi sposób na poradzenie sobie z tym: okazywanie też złych emocji: złości, zniecierpliwienia, wściekłości - tak jak należy, a nie jak anioł cierpliwości, to ci się to skończy raz dwa. No i nauczenie się mówienia ludziom "nie", odmawiania im, kiedy czegoś nie chcesz robić (a nie, że coś robisz, bo tak wypada/dobrą osobą musisz być/tak będzie innym milej/etc). Ale to zajmuje dużo czasu. Dlatego też narazie ci doradzam te mówienie "co z tego".

I wiesz? Zrobiono jakieś badania (po części związane z tym co mamy) i okazuje się, że KAŻDY człowiek miał w swoim życiu takie myśli, żeby kogoś bliskiego zabić i sobie to dokładnie wyobrażał. Nie jesteś więc takim dziwakiem, jak ci się zdaje ^^
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

przez celineczka3 11 sty 2008, 13:30
Groza Nic dodać nic ująć>>świetnie ujęłaś sprawe>>ja tez długo zmagałam się z natrętnymi myslami i teraz wiem że to co mówisz jest jedynym sposobem żeby się ich wyzbyć:):)
celineczka3
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ane23 11 sty 2008, 22:43
Groza, mądrze piszesz, faktycznie nie umiem odmawiać, nie jestem asertywna, zawsze myślę że jestem kimś gorszym od swojego rozmówcy. Nawet jak mam jakieś zdanie na dany temat to go często nie wypowiadam. Ale... no własnie są osoby np. mąż, przy których nie mam tego problemu, mówię co mi na sercu leży, nie przejmuję się czy kogś ranię czy nie, bywam nawet agresywna. Więc nie wiem jak to jest. Dodam jeszcze że wobec męża czuję ogromne poczucie winy, że moglabym go nie kochać, że podoba mi się jego kolega. Natomiast często myśli o podtekście seksualnym, albo te złośliwe pojawiają się przy osobach z mojej rodzinym, wobec męża rzadziej. :cry: wciąż mam wrażenie że kogoś to rani, mam poczucie winy, myślę że jestem okropną córką, wnuczką etc. Nie wiem skąd zależność że wobec jednych myśli są wobec innych nie.
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez groza 12 sty 2008, 04:42
ta, ja też miałam obrzydzenie do samej siebie, skąd te myśli mam. Właśnie to w nich było irytujące, że się pojawiały w momentach zupełnie nie na miejscu: ja powiedzmy rozmawiam z kimś, wreszcie rozmowa jakaś miła się wywiązuje, a nie zdawkowa - i bach: zaczynałam to sobie wyobrażać. Jasny gwint, w ten sposób to se nawet porozmawiać nie mogłam, hje. Dlatego tez zacznij mówić sobie: "i co z tego! a co, każdy ma wady, a ja mam tą obrzydliwą wadę, że to mam". Hehe, ja sobie wolę nie wyobrażać jakie męki przechodzili ci z zespołem Turreta (ci co klną na wszystkich i w najdziwniejszych momentach), hoho ^^

Ale jak to się mówi: sama nie jesteś. Ja dopóki na to forum nie trafiłam, to w ogóle myślałam, ze tylko ja mam jakieś przypadłości najróżniejsze - a tu się okazuje, że one często są wręcz typowe, hahaha! Rozumiesz: są tacy, co wiedzą jak to jest przechodzić takie męki, jak te nawracające myśli ^^ Ja też je miałam do bliskich i też najczęściej (ja, tak samo jak i ty - nie przytoczę, jakie to były myśli - bo nadal bym się spaliła ze wstydu, ze takie rzeczy można w ogóle myśleć! :oops: niech na to spadnie kurtyna milczenia: ale gdyby z tych myśli nakręcić film (ze tak to w zawoalowany sposób napiszę), to byłby to film obrzydliwy i zniesmaczający)

Acha: zapewniam cię, że to ci przejdzie. Warunek brzmi: żebyś się z tymi myślami pogodziła, zauważyła, że ani nie nastąpiła twoja totalna degrengolada, ani nie jesteś osobnikiem "do odstrzału" przez to ^^ Po prostu taki jest odruch twojej psychiki, ona w ten sposób się broni, żebyś nie oszalała od tego ciągłego udawania miłej osoby.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

przez ane23 12 sty 2008, 12:16
groza napisał(a):Ale jak to się mówi: sama nie jesteś. Ja dopóki na to forum nie trafiłam, to w ogóle myślałam, ze tylko ja mam jakieś przypadłości najróżniejsze - a tu się okazuje, że one często są wręcz typowe, hahaha! Rozumiesz: są tacy, co wiedzą jak to jest przechodzić takie męki, jak te nawracające myśli ^^ Ja też je miałam do bliskich i też najczęściej (ja, tak samo jak i ty - nie przytoczę, jakie to były myśli - bo nadal bym się spaliła ze wstydu, ze takie rzeczy można w ogóle myśleć! :oops: niech na to spadnie kurtyna milczenia: ale gdyby z tych myśli nakręcić film (ze tak to w zawoalowany sposób napiszę), to byłby to film obrzydliwy i zniesmaczający)

Acha: zapewniam cię, że to ci przejdzie. Warunek brzmi: żebyś się z tymi myślami pogodziła, zauważyła, że ani nie nastąpiła twoja totalna degrengolada, ani nie jesteś osobnikiem "do odstrzału" przez to ^^ Po prostu taki jest odruch twojej psychiki, ona w ten sposób się broni, żebyś nie oszalała od tego ciągłego udawania miłej osoby.


Dzięki, ja też zanim tu trafiłam myślałam że jestem sama. Też mam obrzydliwe myśli - również na swój temat :( Tylko ja zawsze o tym mówie, wstydze sie ale mówię - mamie, lekarzowi, przyjaciółkę, czekam na reakcję ludzi, ale nawet jak mnie pocieszają to pomaga tylko na chwilę. Więc nie wiem po co mi akceptacja innych, skoro nawet jak ja otrzymuję to za kilka chwil wymyślam kolejną paskudną myśl ? Tego mechanizmu nie rozumiem. Może ja chce usłyszeć nie pocieszenie a kilka słów że jestem nienormalna, psychiczna itp, już sama nie wiem co o tym myśleć.
Wiesz ja sie czasem zastanawiam co by było jakbym np. nagle zaczęła krzyczeć, klnąć, czy kogoś bić - coś jakby mi podopowiada żeby sprawdzić co sie stanie, czy jestem do tego zdolna. Ciągle sie boję że naprawdę mogę coś takiego zrealizować, że naprawde zostanę wariatką, że przestanę nad sobą panować. Albo np. mam myśl co by było gdybym pocałowała moją mamę (ale tak jak faceta) a może by tak zrobić i sprawdzić - potem znów jest obrzydzenie do siebie, wstyd i strach że może mogłabym naprawde to zrobić :cry:
Tak wielu rzeczy, mechanizmów jeszcze nie rozumiem.

Aaa wiesz jeszcze ktoś podsunął mi pomysł z tym żeby obrócić to w coś dobrego, pomyśleć sobie że skoro jest jedna strona medalu - to jest i druga. Na razie widzę tą złą, a może istnieje dobra, choćby taka że przez te moje myśli jestem niepowtarzalna, potraktować to jako atut, pogodzić się z tym a nie walczyć.
I czy ktoś z Was próbował pisać bloga? Tak na zasadzie oczyszczenia?
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez groza 13 sty 2008, 03:44
ane23 napisał(a):Albo np. mam myśl co by było gdybym pocałowała moją mamę (ale tak jak faceta) a może by tak zrobić i sprawdzić - potem znów jest obrzydzenie do siebie, wstyd i strach że może mogłabym naprawde to zrobić Crying or Very sad


o ja cię, dzięki, że to napisałaś! ja miałam to samo, a nawet nawroty tego ma - tylko, że ja do ojca, jezuuu. Dzięki, że to napisałaś - to znaczy, że wariatem nie jestem, haha zboczonym i obrzydliwym, hjee.

Tak, tak, to działa na zasadzie kontrastu. Im bardziej się starasz być OK, tym bardziej ci psychika pokazuje, jaka możesz być nie-OK. Ale to jest tylko na zasadzie kontrastu właśnie. Psychika ci daje jasno do zrozumienia: "jak zaraz nie skończysz tej komedii z udawaniem ideału, to ci dopiero pokażę #@*%!!!"

Tak siebie tresujesz i zmuszasz do bycia wspaniałą osobą, że masz po prostu za swoje haha ^^ (ja to samo: też miałam za swoje). Postaraj się być czasem chamska, to ci nieco przejdzie. Te myśli trzeba najpierw olać, potem zrozumieć ich przyczynę, a na koniec zwyczajnie... przyzwyczaić się do nich i nie robić z nich wielkiego halo. Wtedy ci przejdą. Mi przeszły ^^
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

przez ane23 16 sty 2008, 19:36
groza napisał(a):
ane23 napisał(a):Albo np. mam myśl co by było gdybym pocałowała moją mamę (ale tak jak faceta) a może by tak zrobić i sprawdzić - potem znów jest obrzydzenie do siebie, wstyd i strach że może mogłabym naprawde to zrobić Crying or Very sad


o ja cię, dzięki, że to napisałaś! ja miałam to samo, a nawet nawroty tego ma - tylko, że ja do ojca, jezuuu. Dzięki, że to napisałaś - to znaczy, że wariatem nie jestem, haha zboczonym i obrzydliwym, hjee.

Tak, tak, to działa na zasadzie kontrastu. Im bardziej się starasz być OK, tym bardziej ci psychika pokazuje, jaka możesz być nie-OK. Ale to jest tylko na zasadzie kontrastu właśnie. Psychika ci daje jasno do zrozumienia: "jak zaraz nie skończysz tej komedii z udawaniem ideału, to ci dopiero pokażę #@*%!!!"

Tak siebie tresujesz i zmuszasz do bycia wspaniałą osobą, że masz po prostu za swoje haha ^^ (ja to samo: też miałam za swoje). Postaraj się być czasem chamska, to ci nieco przejdzie. Te myśli trzeba najpierw olać, potem zrozumieć ich przyczynę, a na koniec zwyczajnie... przyzwyczaić się do nich i nie robić z nich wielkiego halo. Wtedy ci przejdą. Mi przeszły ^^


tak właśnie jest że im bardziej chce być normalna tym większe figle płata mi psychika, pojawiają się lęki, np. o to że mogę być kimś kim nie jestem (lesbijką, transwestytą etc), wciąż siebie o coś podejrzewam, ciągle jestem rozdrażniona i wyżywam sie na moich bliskich. Już nawet boję się oglądać zdjęcia, bo obawiam się ze coś sobie pomyślę, np. otwieram album i od razu czuję jakiś niepokój :( Ostatnio n obiedzie u teściów miałam nawet myśli że ja i teść.... brrr no i standardowo często zasatanawiam się jak różni ludzie wyglądają nago. Wstyd mi potem jak cholera, zaczynam się robić czerwona, zimne dłonie, trzęsawka i mdłości - taki atak paniki. Olewam je, staram sie, ale kurcze nie umiem tak cały czas,a jak tylko jest lepiej to zaraz sobie myśle że ciekawe na jak długo, ciekawe kiedy to wróci.
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez Zmęczona 24 sty 2008, 23:28
hej ane23 ,niezależnie od tego czy jestem w dobrym czy złym humorze ,czy spędzam miło czas z rodziną ,czy śmieje się z nimi i ciesze z ich obecności czy poprostu mam zły dzień do mnie tez czasami wkradają się jakieś myśli ,np obrażające rodzinę ,ale to przeciez nie jest zależne od nas... to samo sie pojawia... taka ta nerwica dziwna Najważniejsze jest to ,że my tak naprawde czujemy inaczej i jest nam przykro ,że takie coś wkrada się do głowy ,psychologiem nie jestem ale mysle ze to ze te mysli wywołują w nas negatywne emocje świadczy wlaśnie o tym ,że nie chcemy tych myśli bo kochamy bliskich .Myślę ,że w pełni wiem co czujesz ,ale pamiętaj gdyby nawet nasze rodziny znały mysli które do nas przychodzą nie zmieniłoby to tego ,że bardzo Nas kochają i napewno gdyby wiedzieli jak trudna to droga byliby dumni ,że sie nie poddajemy Ja niejednokrotnie czuje ból z powodu takiej czy innej myśli jaka się pojawiła ,ale wiem ,że te myśli nie pokrywają się z tym co tak naprawde czuje i wiem ,że ta choroba nie jest w stanie mnie zniszczyć ,ta choroba nie jest w stanie zniszczyć nikogo z nas ,tylko trzeba wierzyć ,że każdy dzień walki z nerwicą natręctw prowadzi do zwycięstwa ,sam fakt ,że nie poddajemy się i idziemy dalej przed siebie jest zwycięstwem - zwycięstwem każdego z nas i zwycięstwem każdego dnia :)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lip 2006, 20:02

nie jestes sama

przez pietrucha 03 mar 2008, 15:59
Czesc!
jestem tu nowa, ale jak widac nie sama.Ane 23 wiem co przezywasz, i to bardzo dobrze, dokladnie to samo mnie spotkalo kilka miesiecy temu.Wiem jak to jest, tym bardziej ze to cholerstwo dotyczy najblizszych i tego ze moglabym im wyrzadzic krzywde.A tak sie zaczelo...Dostalam propozycje pracy w firmie mojego przyszlego meza i jego mamy.Nie wiedzialam z czym to sie wiaze.Jako perfekcjonistaka robilam wszystko by przypodobac sie przyszlej tesciowej, chcialam zasluzyc na jej syna, rezygnowalam z przyjemnosci na rzecz pracy aby udowodnic jej ze jestem odpowiednia kandydatka na synowa.I powiem tylko tyle.Moj zwiazek ucierpial na tym i to bardzo, ciagle klotnie i stres firmowy przynosilam do domu, placz i nie przespane noce.Do tego doszly leki, potworne polaczone z bolem zoladka.Poczatkowo myslalam, ze to wszystko spowodowal atak paniki, jakiego doznalam na urlopie.To na pewno mialo wplyw, ale nie znaczacy.Dzis wiem, ze to dlugotrwaly stres i robienie rzeczy wbrew sobie.No i zaczelo sie. Myslalam ze zwariuje,ze cos okropnego dzieje sie ze mna i trace kontrole nad soba, i moze moglabym wyrzadzic komus krzywde.Balam sie pojechac do mamy, odwiedzic chrzesniaka, balam sie ze moglabym im cos zrobic.Myslalam ze jestem okropnym czlowiekiem, bez przerwy modlilam sie.Na widok ostrych rzeczy, narzedzi robilo mi sie slabo.Modlilam sie by Bog zeslal raczej na mnie inna chorobe- raka, zawal serca, ale nie to!!!Dzis jest troche lepiej dzieki temu, ze odkrylam forum, ze moglam na nie zajrzec w kazdej chwili i wreszcie po pol roku napisac, przekonac sie ze nie jestem sama.Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego wszystkim nerwusom
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 mar 2008, 15:17
Lokalizacja
dolnyslask

przez mariusz123567 25 mar 2008, 20:08
Ja tez tak mam :( mnie to boli, ze krzywdze w myslkach moich bliskich.... Gdy przyszedl mi strach przed homoseksualizmem, to uwazam kazdebgo czlowieka, za idiote, kretyna, zeby sie bronic przed natrectwami...
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do