natręctwa związane z oddychaniem

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa związane z oddychaniem

przez kratka5 29 sie 2007, 18:39
Witam,

Dziś odnalazłam Wasze forum.Jestem pod wrażeniem i zamierzam je porządnie przestudiować.Z natręctwami borykam sie juz pare lat.Zaczęło się od chyba najpopularniejszego natretnego myłsenia ze mogę cos zrobić sobie albo dziecku.Wylądowałam na terapii jakos udało mi sie to opanować-teraz już nie boję się tego nic a nic.W tzw. międzyczasie pojawiły sie u mnie natręctwa przed którymi nie ma ucieczki! Oczywiście spedziłam troche czasu nad tym żeby je wymyślić(pewnie tez zdarza wam sie wymyślać co tu by jeszcze mogło być natrectwem)Ale ale..wrócmy do natręctw -pojawiły sie myśli natrętne dotyczące oddychania widzenia slyszenia czy najgorsze myślenia w ogóle.ubzdurało mi się jak to by było strasznie sie tego wszystkiego bać1 Tych naturalnych dla organizmu rzeczy.bać się zmysłów!kazdy oddech sprawiał ze dostawałam ataku lęku,każda myśl(uczucie myslenia)(obojętnie jaka )powodowała straszny lęk.Wylądowałam w szpitalu-6 tyg leczenia potem terpaia-zaczełam to rozumiec powoli-ze to tylko nadmierna kontrola samej siebie.Ale niestety to powraca co jakis czas i męczy męczy mnie okropnie.
lekarze twierdzą ze to nn.
Co Wy o tym sądzicie?
Bo nigdzie jeszcze sie nie spotkałam z takimi natrectwami:(

Pozdrawiam,
Aska
i jak tu żyć?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 sie 2007, 15:58

Avatar użytkownika
przez Twilight 30 sie 2007, 06:52
Podręcznikowy wręcz przykład nn, klasyczny, że sie tak wyrażę - całkiem zwyczajna choroba, z której się zwyczajnie wyleczysz. Wydaje się taka straszna, bo własna :D

Świetnie, że zaczęłaś sie leczyć, nie będę Ci ''truł'', ale pamiętaj, że objawy mogą być dowolne i są kompletnie nie ważne - tak naprawdę, ''przekuwasz'' w nie całkiem inne obawy, kiedyś, być może jeszcze jako dziecka zaczęłaś uciekać nimi w niegroźne rytuały myślowe (działające jak poroniony środek na uspokojenie) i w pewien sposób weszło Ci w nawyk.

Nie chodzi o sam fakt tej obawy - chodzi o to, że nie pozwalałaś sobie na odczuwanie jej w ogóle. Odwaga to nie jest nie bać się, odwaga, to wiedzieć, że są rzeczy ważniejsze niż strach.

W trakcie terapii nauczysz sie pozwalać sobie na odczuwanie, a objawy będą słabnąc aż do całkowitego zaniku, tak jak błędne reakcje na strach, które je powodują.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez kratka5 30 sie 2007, 10:21
Dzieki za odpowiedź.Od razu człowiekowi lepiej żem taka "klasyczna":)
Postudiowałam troche to forum i widzę ,że symbol naszego lęku widocznie jest bardzo różny obraz natrectw nie zna granic:) Ale tak naprawdę wszyscy czujemy ,majac je, to samo-straszne napięcie i lęk jakiś.i tu sie kryje nasza choroba-starałam sie rozwiazywać juz rózne konflikty wewnetrzne odnalezione przez psychologów.prowadzilam rozmowy z mamą(do ktorej podobno czuje nienawisc procz milosci).malo to dało alemoze sam fakt ze mnie wysłuchala pomógl-nigdy wczesniej nie miala dla mnie czasu.
Mi osobiscie wydaje sie ze gdzies podczas mojej drogi ku dorosłości nastapil jakis blad i przestalam dorastac-zostalam mała dziewczynka w srodku-mała zalekniona dziewczynka w ciemnym pokoju,pozbawiona mamy(mlodszy brat)i ojca(zimny wychów) dlatego tez czasami w apogeum natrectw wyobrazam sobie ze to nie ja je czuje tylko to moje male dziewczątko we mnie(tzw regres).Staram sie je wtedy przytulic poglaskac ukochac wtlumaczyc ze nie ma sie czego bać.Pomaga mi tez mowienie sobie :asiu masz 33 lat a nie 5 lat.uspokoj sie-wroc do doroslej osoby-nie cofaj sie w lęki.
Ale niestety dalej nie wiem co kryje sie za tym lękime skad sie on bierze ,czego ja sie boje.wiem ze natrectwa to tylko symbol lęku-tylko czego ten lęk dotyczy tak naprawdę nie wiem.

Pozdrawiam serdecznie
Asia
i jak tu żyć?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 sie 2007, 15:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Twilight 31 sie 2007, 03:10
Wiesz już bardzo dużo - niewiele osób samodzielnie dochodzi do tego, że same objawy i ''podmioty'' natręctw nie są ważne, że kryją coś innego. Że dziś to fikcyjne zagrożenie dla naszych bliskich, a jutro możemy mieć głupie poczucie, że od nas zależy atak marsjan na księżyc. Podmioty natręctw nie są ważne kompletnie.

Nie jestem specjalista, więc mogę Ci tylko napisać, co ja na ten temat uważam. Nie tajemnica, że właściwie każdy miał we wczesnym dzieciństwie niegroźne ''rytuały'', jak stawanie tylko na równych kaflach chodnika (omijanie łączeń) czy tym podobne akcje. Skupiają one uwagę na tyle, że odciągają myśli i przede wszystkim, odciągają uwagę od odczuć, emocji, niechcianych uczuć. Normalnie zapominamy o tym, ale nn'owcy, nie pozwalając sobie na odczuwanie czegos (np. obawy) uciekają w te właśnie zwyczaje, początkowo z pozoru niegroźnie, w umyśle, w wyobraźni i ''wizjach'', działa to jak poroniony środek na uspokojenie.

Problemem nie są same te obawy, przed którymi uciekamy, tylko fakt, że nie pozwalamy sobie na ich odczuwanie. Prawdziwa odwaga to nie jest nie bać się, prawdziwa odwaga to wiedzieć, że są rzeczy ważniejsze niż strach. A my sobie nie pozwalaliśmy. Inni tez sobie nie pozwalali - lękowcy uciekali w leki przed czymś innym, anorektycy w skupienie na wadze, alkoholicy w alkohol...

Z czasem, uciekaliśmy w ten sposób przed coraz większa ilością spraw, aż w pewien sposób weszło w nawyk, w błędną reakcję na obawy. I uciekamy teraz w ten sposób przed obecnymi problemami. I tak jak nie pojawiło sie nagle w obecnej formie, tak, gdy już znamy źródła i radzimy sobie z nimi mądrzejszymi metodami - objawy będą słabnąć, aż do całkowitego zaniku, a my pozwolimy sobie na odczuwanie, nawet obaw, bo wiemy, że nam nie zagrażają.

Pozdrawiam

Ps.

Mam nadzieję, że mój post pomoże chociaż trochę :smile: A że się robi lepiej, to sam wiem p- choroba jak każda inna i wbrew temu, co sobie ''wkręcamy'', normalnie sie z niej można wyleczyć. Nie taki diabeł straszny, jak go sobie malujemy.
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 20 wrz 2007, 17:11
ja mam to samo , moimi natrectwami tez sa : boje sie ze zaraz przestane mowic , slyszec , ze komus cos zrobie itd!!!!! horror
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez silesiaster 22 wrz 2007, 13:57
nie wiem czy to komukolwiek pomoże czy nie - ja już od pewnego czasu lecze się na nn i jak czuję (np. podczas spaceru itp.), że słabnę, tracę oddech, w głowie zaczyna mi się kręcić to wmawiam sobie, że to znowu ta nerwica - mocno zaciskam pięści i zęby albo kręcę głową (ale tylko przesz krótką chwilę) i ustępuje ten stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do