Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez kaska.raitano 08 sie 2011, 08:16
Musze się odważyc i tyle, porozmawiam z lekarzem rodzinnym może ona zna jakiegoś dobrego psychologa. A jeśli nie to pójdę prywatnie. A na pewno wrócę tutaj i powiem jak było. Jeszcze raz dziękuję, bo jedyne forum które się odezwało jak coś napisałam. Dzięki Monika
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 sie 2011, 22:29

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 sie 2011, 08:22
kaska.raitano, Lekarz rodzinny raczej nie będzie zorientowany. Myślę,że to psychiatra jest bardziej zorientowany, powinien być.
I proszę, jak już będziesz chciała jakieś leki, to nie od lekarza rodzinnego, na prawdę.
Psychiatra + psychoterapia = małymi kroczkami do przodu.


kaska.raitano napisał(a): Jeszcze raz dziękuję, bo jedyne forum które się odezwało jak coś napisałam. Dzięki Monika

Nie ma za co. Proszę.
Nasze forum jest najlepszym forum na Ziemi :D ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez fish-ka 08 sie 2011, 15:35
Chyba zwariuje. Powoli staję się jednym wielkim strzępem nerwów i frustracji. Wyładowuje się na innych, mam ochotę na zachowania psychopatyczne, czasem nie panuję nad sobą, jestem jedną wielką kulą złości:(
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 lip 2008, 17:52
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez kaska.raitano 09 sie 2011, 22:05
Monika1974 całe dwa dni myślę o tym wszystkim, powiedz gdzie ja mam iść? Dziś siedziałam godzinę w poczekalni mojego lekarza rodzinnego z nadzieją że ona wskaże jakiegoś dobrego psychologa czy kogoś. No ale nie weszłam do niej. Internet zbiegałam cały w poszukiwaniu jakiś psychologów, oczywiście znalazłam ich sporo, nawet wiem w jakim miejscu przyjmują, tylko brak mi odwagi ;(
Powiedz a gdyby tak się przyzwyczaić do tych wszystkich dziwnych rzeczy które robię, które są w mojej głowie?
Czy można to zaakceptować?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 sie 2011, 22:29

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sie 2011, 22:09
kaska.raitano, Nie, to nie jest najlepszy pomysł, tylko pogorszysz sprawę.
Ja chodzę na terapię, na początku było ciężko.
Ale ja nie widzę innej mozliwości, niestety.
To o czym pisałaś , to praca na sesje terapeutyczne.
Samo nie przejdzie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 10 sie 2011, 12:33
kaska .raitano napisała:
tylko brak mi odwagi ;(

Myślę,że TU tkwi twój podstawowy problem-LĘK. Spróbuj na początek swojej autopsychoterapii przełamywać się we wszystkim w swoim lęku,iść do przodu,wyznaczać sobie cele i realizować je nawet na przekur temu co aktualnie czujesz .Inaczej kicha .
Monika 1974 napisała:
Samo nie przejdzie.

NIE PRZEJDZIE!
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez softy_girl 10 sie 2011, 22:02
Mam wrażenie, że nie tylko życie ucieka mi między palcami, ale też że jest ono złe. Że ja jestem zła. To nie jest tak, że ja nie ufam ludziom. Ludzie są ok. To sobie nie moge ufać. ; / Tragedia. Nic w moim życiu nie jest ok. No może jedynie wspaniała rodzina.
"Któregoś dnia rzucę to wszystko i wyjdę rano niby po chleb..."

"Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie..."

"W życiu piękne są tylko chwile..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
07 sie 2011, 19:09

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Paula95 10 sie 2011, 22:57
Cześć. Przypadkowo trafiłam na te forum. Chciałabym podzielić się z wami moją historią.

Moja choroba zaczęła się gdy miałam 7 lat. Pojawiało się u mnie wtedy , jeszcze bardzo rzadko, coś takiego podczas zabawy, że gdy obejdę w około jakiś przedmiot lub cokolwiek np. drzewo, będę wtedy 'w innym świecie' który wygląda tak samo, ale jest nieprawidłowy, nie mój. I muszę się po prostu cofnąć, przejść z powrotem w koło, tym razem w drugą stronę. I wtedy wszystko jest w porządku.

Z czasem wszystko mi się nasiliło. Gdy miałam 8 lat nawet dotykanie czegoś sprawiało dla mnie, że byłam już w jakimś 'innym świecie' . Tych światów było tysiące, poprzez dotykanie poszczególnych rzeczy, z czasem nawet patrzenie na coś przenosiło mnie 'gdzieś' w inny świat , który wyglądał tak samo, ale nie był mój. Wtedy przyszedł lęk. Że nie dam rady wrócić do mojego świata. Powtarzałam 100 razy te same czynności, żeby wszystko naprawić. Praktycznie nie mogłam normalnie żyć, bo wszystkie czynności mnie paraliżowały. 'Dotknę tego przedmiotu- będę w innym świecie, nie wiem czy odnajdę później PRAWDZIWY'

W międzyczasie doszłam do wniosku, że jeśli moja mama - najbliższa mi wtedy osoba (miałam 8 lat) dotyka innych przedmiotów, omija różne przedmioty, robi cokolwiek... to przenosi się cały czas do innych światów ...
Więc ja, żeby pozostać z moją mamą, tą właściwą... Musze robić to co ona...
Chodziłam za nią, otwierałam te same szafki, ręczniki, różne rzeczy... Omijałam te same rośliny.... Cały czas się bałam , że będę w innym świecie... Pamiętam ten strach, on mnie paraliżował... Często stawałam w jednym miejsc i bałam się poruszyć, żeby wszystkiego nie zepsuć... Moja rodzina patrzyła na to z przerażeniem. Byłam 8 letnim dzieckiem z którym do tamtej pory wszystko było w porządku. I zaczęłam robić takie 'dziwne rzeczy'

Wtedy moja mama zaprowadziła mnie do lekarza. Najpierw nikt nie chciał jej słuchać, wszyscy mówili jej, że to normalne, że dziecko powtarza bo swoich rodzicach różne czynności. W końcu ją wysłuchali. Później ja musiałam rozmawiać z lekarzem. Nie potrafiłam wtedy opisać dobrze tego co się ze mną działo. Ale to co powiedziałam lekarzowi wystarczyło żeby mi stwierdzić nerwicę natręctw. Od razu dostałam leki. I od razu trafiłam do szpitala psychiatrycznego dla dzieci. Byłam tam tylko 4 dni. W szpitalu, z daleka od bliskich mi osób czułam się strasznie, moje lęki były większe. W szpitalu mieliśmy , ja i inne dzieci , które były w szpitalu z najróżniejszych powodów , bardzo zorganizowany czas. Nasz oddział był zamknięty, i kilka godzin w swoim gabinecie na naszym oddziale była psychiatra. Siedziałam u niej cały czas. Miałam już wtedy przymus ciągłego liczenia w myślach do 4. O wszystkim jej mówiłam. Jako jedyny psychiatra wtedy, a spotkałam ich całkiem spoko, miałam wrażanie że naprawdę mnie słucha. Po 4 dniach na moją ciągłą prośbę i płacz wypisała mnie do domu.

Leki pomogły mi na tyle, że lęk mnie już nie paraliżował. Nie powtarzałam też ciągle wszystkich czynności, przestałam naśladować moją mamę cały czas Ale dalej ciągle w myślach 'musiałam' liczyć do 4, dotykać różnych przedmiotów 2 razy. Czasami było gorzej, dopadał mnie taki lęk, że płakałam całymi dniami i prosiłam moją mamę, żeby przeszła w około danego drzewa. Bo byłam pewna, że ja kiedyś przeszłam w ogół niego, i przez to byłam w innym świecie niż moja mama.
Gdy jej to próbowałam wytłumaczyć, nie rozumiała. Bo w sunie nie potrafiłam jej tego wytłumaczyć.
Raz w miesiącu jeździłam do psychiatry, leki mi nie pomagały. Tylko tyle, że lęk mnie nie paraliżował. Mogłam w miarę normalnie chodzić do szkoły.
W wieku 11 lat od leków miałam już sporą nadwagę, pomagały mi tylko do pewnego stopnia , i nic się nie zmieniało. Bardzo się bałam, że nigdy z tego nie wyjdę. Wtedy usłyszałyśmy z moją mamą o bionergoterapełcie...
Zapisałyśmy się, pojechałyśmy. Gdy przykładał nam rękę do czoła, czuło się gorąco. O wiele cieplej niż zwykłe przyłożenie ręki drugiego człowieka. Czułam jak wlewał we mnie to ciepło.
Byłam u niego 2 razy...
Moja mama powiedziała mu, że jest naszą ostatnia nadzieją. On powiedział nam, że najpierw, po jego terapii, moja choroba się nasili. A potem minie. I TAK BYŁO.
Pierwszy okres po mojej ostatniej wizycie u niego był straszny. Miałam takie lęki, jak nigdy w życiu. Płakałam całymi dniami. Powtarzałam tysiące takich samych czynności, wpadałam w panikę....

I po chyba dwóch tygodniach... po raz pierwszy od lat BYŁAM WOLNA. NIE MUSIAŁAM powtarzać tych samych czynności, liczyć w myślach, robić cokolwiek na przymus. Przestałam brać leki. I nic się nie działo. Nie było już tych 'innych światów'. Nie wiem jak to się stało, ale on mnie naprawdę wyleczył. BIONEGROTERAPEŁTA - gdyby nie on, nie wiem ile jeszcze by to trwało... Leki pomagały mi bardzo mało. Wtedy lekarze wpisali mi w kartę zdrowia zakończenie leczenia. I tak się niby skończyła moja choroba.

Teraz mam 16 lat. Nie czuję, że wszystko jest cudownie. Nadal mam lęki. Największy problem mam z dogadywaniem się z innymi ludźmi. Mam mało znajomych, nie potrafię 'na luzie' rozmawiać z innymi ludźmi. Cały czas myślę o tym co mam powiedzieć, boję się że powiem coś nie tak, coś głupiego... Boję się bardzo oceny innych... Otwieram się bardzo powoli. Często mam wrażenie, że nie jestem sobą. Czuję się, jakbym zgubiła siebie dawno temu. Nie wiem czy umiem być naprawdę sobą. Często mam uczucie wyobcowania. Czasami nawet nie chce mi się dalej żyć. Często się izoluję . Siedzę pół dnia sama w pokoju, nie mam ochoty rozmawiać z innymi. Gdy cokolwiek robię z ludźmi w moim wieku, np. idę na koncert, cały czas się zastanawiam, czy robię wszystko dobrze, boję się, jak mnie ocenią ludzie... Nie potrafię się dobrze bawić z jakimikolwiek obcymi ludźmi. Jestem bardzo zamknięta... Wśród ludzi czuję się bardzo nieswojo. A teraz idę sama do nowej szkoły. Nie wiem jak to będzie.

I jest jeszcze coś. Nigdy nie kończę czytać książki na stronie o numerze nieparzystym. Zawsze czytam jeszcze jedną stronę, żeby np. ze strony 19 doczytać do 20 i wtedy skończyć. Przed snem zamykam wszystkie drzwi w domu. Wtedy czuję się bezpieczniej.

Największy problem mam jednak z ludźmi. Bardzo doskwiera mi samotność. Mam co prawda przyjaciółkę, trochę znajomych... Ale czasami wystarczy, że zrobią coś trochę nie po moje myśli i jestem wściekła... Nie chce mi się z nimi przebywać, rezygnuję ze spotkania... A za kilka godzin wszystko mi przechodzi... i znów jest ok.

Czasem mam takie przebłyski... Że jest cudownie... jestem baardzo rozluźniona, biegam, tańczę, śmieje się.... Mogę rozmawiaż z każdym i nic mi nie przeszkadza...

Ale lęk powraca... Czasami jest gorzej i mi bardzo przeszkadza... mam wiele barier...

ale jakoś moge z tym żyć... najgorsze skończyło się kilka lat temu.

Próbowałam wiele razy otworzyć się na świat, na ludzi... Ale nie wychodziło... Każda ich negatywna reakcja, nawet najmniejsza, że ktoś nie może się spotkać, cokolwiek... Wprawiała mnie w smutek, złość , bezsilność...

Mogę się tego pozbyć ? Często chce pokonać te bariery... ale nie umiem. Jakby one pochodziły z poza mnie.

JAK MOGĘ SOBIE POMÓC ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 sie 2011, 19:48

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sie 2011, 23:27
Paula95 napisał(a):JAK MOGĘ SOBIE POMÓC ?

Nic innego mi nie przychodzi do głowy, jak tylko namówić Cię do podjęcia intensywnej psychoterapii.
Lęki mają swoje źródło, są często nieświadome. A ich powodem bezpośrednim są relacje z rodzicami, to jak Cię wychowali, jakie wzorce zaszczepili, jakie po drodze sama sobie wypracowałaś.
Leki + koniecznie: terapia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 11 sie 2011, 14:58
Witaj Paula. Za małolata miałem podobnie jak Ty ,z tym ,że u mnie były słowne formuły ,po których zmówieniu następowała chwilowa ulga.Samo przeszło (choć nie końca chyba),a w to miejsce wpieprzył sie inny bezsensowny badziew/y. Najważniejsze Paula ,że najgorsze masz już za sobą jak piszesz.Pytasz się jak możesz sobie pomóc? To dobre pytanie i ważne jest to ,że wychodzisz z tym do ludzi (Forum).
Monika 1974 dobrze Ci radzi.Spróbuj KONIECZNIE leczenia farmakologicznego(mi bardzo to pomogło,ulżyło w bólu),a z nerwicą natręctw zmagam się już 22 lata.Dobrym wyjściem byłaby tez psychoterapia.Ja dopiero teraz sie na nią zdecydowałem,bo same leki to za mało.Masz dopiero 16 lat,WALCZ O SIEBIE!!!Wszędzie ,pamiętaj bywają chwile lepsze i gorsze i nic nie jest czarno-białe.Nerwica to choroba ,jakkolwiek sie ona u Ciebie przejawia i zawsze tutaj trzeba próbować a nuż coś zaiskrzy i pomoże .Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez yarosh 12 sie 2011, 12:11
Hej,

Od roku męczy mnie nerwica natręctw. Miałem chyba wszystkie jej objawy: sprawdzanie czy np. woda jest zakręcona, gaz wyłączony, drzwi zamknięte, dotykanie przedmiotów odpowiednią ilość razy (nie miałem tzw. mycia rąk). Biorę 20 mg Citalopramu rano. Wiem, że bardzo dobra jest psychoterapia, ale jestem za granicą a mój język obcy nie jest wystarczający, aby ją podjąć. Ale jest OK. Wszystko to pokonałem. Dużo czytam i staram się każde natręctwo zrozumieć i dojść do wniosku, że jest ono bezsensowne. I mogę powiedzieć, że te powyższe natręctwa pokonałem. Ale ostatnio jednej rzeczy nie mogę pokonać. Mianowicie potrafię wywołać jakiś "urojony ból". Np. dotknę czegoś palcem i zaraz wydaje mi się, że ten palec mnie boli. Cały czas myślę o tym palcu i odczuwam dziwny ból. Ból ten np. nie przeszkadza mi w spaniu, zasypiam OK i śpię dobrze . Rano budzę się i jest w porządku, ale przypominam sobie o tym palcu i znów myślę o nim i odczuwam ten ból. Po prostu gdy myślę o czymś innym czy rozmawiam z kimś nie czuję tego bólu, ból odczuwam tylko wtedy kiedy myślę o tym palcu (nie zawsze jest to palec, może być np. reka czy noga). I mogę np. kilka dni odczuwać ból palca i nic nie ustępuje. Ale wmówiłem sobie, że jak dotknę go to przestanie boleć. I.... dotykam raz i w sekundę ból ustępuje. MAGIA??? CO to może być??? Wydaje mi się , że jak tylko to zrozumiem to nerwica natręctw będzie pokonana. Ale co to jest??? Jak to pokonać, jak przetłumaczyć sobie??? Jak o tym nie myśleć??? Może ktoś miał coś podobnego i jakoś to pokonał???
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 lip 2009, 17:09

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez teodor711 12 sie 2011, 21:25
Witajcie.
Na nerwicę natręctw zachorowałem jak miałem 12 lat. Mój ojciec na początku sądził, że jestem po prostu świrem. Moja mama pracuje za granicą i dlatego wmawiam sobie, że dom jest na mojej głowie.
Nikomu nie potrafię zaufać. Codzienne szarpanie drzwi, zakręcanie gazu, pilnowanie, aby wszystko było wyłączone z kontaktu i.t.p., doprowadzało mnie i nadal doprowadza do szału. Staram się hamować od różnych czynności przy moich znajomych, ale to jest na prawdę trudne. Moi rodzice ciągle mówią, abym z tym walczył, lecz jest to niesamowicie ciężkie (sami zresztą najlepiej wiecie jak to jest). Uczę się z tym żyć, a najbardziej boję się, że nikt nigdy mnie nie zrozumie i pozostanę na zawsze sam. Chciałbym znaleźć bardzo bliską osobę z którą mógłbym porozmawiać o wszystkim co mi leży na sercu.
Każdy dzień jest jak niesamowicie trudny tor przeszkód. Nawet zwykłe umycie rąk w łazience sprawia, że siedzę w niej przez 10 minut. Na razie mam dopiero 14 lat, ale aż boję się pomyśleć co będzie później, skoro natręctw ciągle przybywa. Ciesze się, że mogę podzielić się swoimi problemami z wami, gdyż wiem, że je na pewno rozumiecie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 sie 2011, 13:40

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez nika. 14 sie 2011, 17:59
Witajcie,

Może niektórzy z Was mnie pamiętają, ale wątpię, bo byłam na forum krótko. Trochę żałuję, że weszłam na nie znów, bo myślałam, że skończyłam z tym wszystkim. Ale po kolei. Mam 14 lat - niedługo 15. Kiedy pisałam o nerwicy natręctw, doszłam do wniosku,że tak mam ją - ale nie chce się faszerować lekami, na innym forum poradzono mi by darować sobie lekarza, bo przylgnie do mnie etykietka wariatki. A ja tak bardzo chcę być normalna. Więc uznałam, że muszę z tym jakoś żyć. Potem myśli zniknęły, przestałam się wiecznie bać nerwicy i żyłam zupełnie normalnie. Tyle, że ostatnio one znowu wróciły - i jestem gotowa zaakceptować, że choruję, mogę iść się leczyć. Tylko boję się, że nie mam nerwicy a coś znacznie gorszego. Kiedyś, bardzo interesowałam się tematami z zakresu psychiatrii i czytałam np. o objawach manii prześladowczej, schizofrenii, itd. Czytałam np., że taka osoba myśli, że ktoś ją podtruwa, etc. Podam taki przykład:
wczoraj jadłam babkę drożdżową. Było mi po niej niedobrze i pomyślałam: "co, jeśli były w niej jakieś leki". A zaraz potem, pomyślałam, że to całkowicie niemożliwe i absurdalne. Nie wierzę w to i jem normalnie, ale takie myśli się zjawiają. To samo - wyobrażam sobie, że w moim domu są kamery, a zarazem mam pełną świadomość, że ich nie ma. Wiem, że to tylko wytwór mojej wyobraźni. Teoretycznie te rzeczy nie przyszły mi do głowy same, a przeczytałam je. No, ale mimo to... boję się rozmawiać z mamą. Ona była taka szczęśliwa, kiedy jej powiedziałam, że czuję się dobrze i wszystko mi minęło. Boże, co ja mam robić ? Nie chcę spędzić życia w psychiatryku. Mam plany na przyszłość, marzenia, które chcę zrealizować. Chcę pójść na studia, pracować jako dziennikarka. Ale czy mogę ? może nadaje się już tylko do wariatkowa ?
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
29 kwi 2011, 13:47

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Badziak 15 sie 2011, 11:50
nika., nie martw się. Jakbyś miała schizofrenię to nie przyszłoby Ci do głowy, że te myśli są absurdalne. Szukałabyś większej ilości kamer i byłabyś przekonana, że istnieją.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do