Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 cze 2011, 17:01
silleiss.osill, Myślę, że psychoterapia byłaby jak najbardziej wskazana. Żeby dojść sedna problemu, czyli uświadomić to, co nieuświadomione. Taki proces zachodzi pod wpływem sesji terapeutycznych.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez silleiss.osill 17 cze 2011, 17:12
zawsze uważałem się za osobę wiedzącą o sobie ...dużo (by nie napisać wszystko). nie sądzę by uświadomienie nieuświadomionego miało jakiś sens i okazało się pomocne, jeśli w ogóle o jakiejkolwiek nieświadomości w przypadku moim może być mowa.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
17 cze 2011, 12:47

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 cze 2011, 17:32
silleiss.osill, To powiem Tobie,że możesz być w błędzie.
NIkt z nas nie jest w stosunku do siebie na tyle obiektywny, zeby mógł o sobie powiedzieć, że jest osobą dużo wiedzącą o sobie. To nie ten kierunek myślenia.
Można wiedzieć o sobie wiele. Ale jeśli mówimy o mechanizmach i spectrum zachowań wedle których funkcjonujemy...musimy miec na uwadze te nieświadome. Podczas terapii zmienia się te nieświadome mechanizmy za pomocą różnych technik. Nawet mozesz nie wiedzieć,że te mechanizmy mogą być dla Ciebie toksyczne, powodujące natręctwa, inne zaburzenia.
Natręctwa nie wzięły się z niczego. Możesz powiedzieć dlaczego tak masz? Myślenie tylko o tym jak się ich pozbyć nie doszukując się ich przyczyny jest błędną drogą do zdrowienia.
Sam zadecydujesz w jaki sposób sięgnąć po pomoc.
Ja tylko Tobie zasugerowałam delikatnie gdzie i do kogo można się udać z problemem.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez silleiss.osill 17 cze 2011, 17:43
wiem skąd się wzięły moje natręctwa, wiem co jest ich przyczyną - tak sądzę. oczywiście mylić się mogę, jednak kto może wiedzieć o nas, czy też o naszych problemach więcej niż my sami? psychoterapia nie jest mi obca, leczyłem się kilka lat. nie usłyszałem niczego, o czym nie wiedziałbym wcześniej. nie pomogło mi wcale.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
17 cze 2011, 12:47

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 cze 2011, 17:46
silleiss.osill, Nie będę Cię namawiała. Myślę,że mogła być nieskuteczna z różnych przyczyn.
Najwazniejsza w terapii jest relacja z terapeutą.
Ja zmieniałam terapeutów.
Od 20-tu miesięcy mam tą samą i jestem zadowolona.
No...ale Ty wiesz,co dla Ciebie najlepsze.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Seroxat 19 cze 2011, 17:01
Witam. Jestem tu nowy, wiec moze napisze kilka slow o sobie - m.in. jak sie to u mnie zaczelo. A wiec natrectwa dopadly mnie gdy bylem jeszcze malym dzieckiem. W zasadzie nie pamietam kiedy dokladnie, bo siegajac pamiecia wstecz zawsze cos bylo nie tak z moim zachowaniem. Przesadne mycie rak, wykonywanie roznych czynnosci po kilka lub kilkanascie razy, parzysta ilosc razy. Piszac tekst na komputerze, kasowalem cale strony, bo zla mysl przyczepila sie do mnie i nie dawala mi spokoju. Czytajac nie bylem w stanie przekrecic kartki na druga strone, bo mysli mi na to nie pozwalaly - zmuszaly mnie do do czytania po kilkanascie razy tego samego zdania... Krylem sie z tym przez kilkanascie lat, a najlepsze jest to, ze nikt nie zauwazyl. Psycholog powiedziala, ze bylem znakomitym aktorem. Wszystkiemu co robilem towarzyszyly te zle mysli - wiecie o czym mowie - aby nikomu sie nic nie stalo, bo gdyby, to ja poczywalbym sie do odpowiedzialnosci, ze zrobilem cos (jakas czynnosc) nie pozbywajac sie zlej mysli. Troche to wszystko smieszne, dla osob ktore w tym nie siedza, ale ci cierpiacy na to samo, wiedza dokladnie o czym pisze. Po skonczeniu studiow (kierunek scisly) nie wytrzymalem - bylem bliski samobojstwa i musialem sie przed kims otworzyc, bo innaczej... Cale szczescie, ze przypadkiem spotkalem sie z psychologiem i wszystko mu opowiedzialem. Cholernie ciezko bylo sie przelamac. To tak, jakbys zdradzal najwieksza tajemnice swojego zycia, ale udalo sie. Pamietam, ze nie potrafilem tego powiedziec, wiec pokazalem. Wzialem do reki dlugopis i odlozylem go, pozniej kolejny raz go wzialem i odlozylem. Po ktoryms razie psycholog sie do mnie odezwal, a ja tylko przytaknalem. Teraz juz mowie o tym otwarcie, smiejac sie z tego co robie, bo wiem, ze nie jest to normalne, ale zaakceptowalem to. Moze nie bede sie rozpisywal, jak ewoluowała choroba, ale w miedzyczasie przyplatala sie do mnie agorafobia i fobia spoleczna. Co prawda z lekiem przed podrozowaniem poradzilem sobie jakos (zawsze mam butelke wody przy sobie - wtajemniczeni wiedza o co chodzi), ale fobia spoleczna zostala. Obecnie najwiekszy problem sprawia mi zwykle patrzenie na swiat. Wszedzie dopatruje sie proporcji. Obiekty z pierwszego planu "nakladam" na plan drugi i dziele je na identyczne odcinki, powierzchnie itp. Gdy nie mam co dzielic, porownywac, wtedy "rozdwajam" sobie przedmioty. Najprosciej wytlumacze to tak, ze patrzac na cokolwiek, moge widziec ta rzecz niezaleznie kazdym okiem (ogniskowa obu oczu nie skupia sie na przedmiocie dajac w efekcie jeden przedmiot). I wtedy wyobraznia nie ma granic!. Wiem, ze to glupie, ale nie potrafie sobie z tym radzic. Czuje sie jakbym byl w szklanej bance, nie odbieram wszystkiego tak jak powinienem, moje zmysly sa uspione. Wszystko co odbieram jest plytkie, powierzchowne. Mam tez natretne mysli, aby zrobic komus cos zlego. Moze nie do konca zrobic, ale pojawia sie wciaz to samo pytanie "co by bylo, jesli...". Wlasnie, co by bylo, jesli np. rozmawiajac ze znajomym pchnalbym go lub zranil ostrym narzedziem? Co by bylo, gdybym przechodzac obok przechodnia na ulicy wepchnal go pod nadjezdzajacy samochod? Tworza sie w mojej glowie scenariusze, ktorych sie "boje". Wracajac do zwyklych rzeczy, to nie potrafie patrzec na otaczajace mni przedmioty normalnie jak kazdy czlowiek. Zaraz oceniam ich wymiary, ciezar, objetosc, stosunek wysokosci do szerokosci, ile procent powierzchni zajmuje dany fragment do calosci obiektu itp. Jest tego cala masa. Jak bedziecie chcieli, to moge sie rozpisac, ale nie o to w tym wszystkim chodzi.
Zdecydowalem sie napisac na forum, aby dowiedziec sie, jak ludzie w moim wieku okolo 30-tki radza sobie z ZOK i czy mozna sie tego z wiekiem pozbyc, bo to naprawde utrudnia zycie. Nie ukrywam, ze mam mysli samobojcze, bo zdalem sobie sprawe, ze gdybym byl "normalny" to moje zycie wygladaloby zupelnie inaczej. Czuje sie niespelniony, zastraszony, brak mi pewnosci siebie i gdy mam dola czuje sie po prostu nikim :( Nie moge czytac, uczyc sie, bo nie potrafi sie na niczym skupic - wciaz cos chodzi mi po glowie, mozg cos analizuje. Praca mnie bardzo stresuje i za tydzien ja zakoncze, bo nie moge wytrzymac - chlone negatywne emocje wspolpracownikow jak gabka. Przychodze do domu i musze sie napic. Zaczalem palic... Moja kobieta akceptuje te moje zaburzenia i to co sie ze mna dzieje, ale ja czuje sie wobec niej niepelnowartosciowym facetem.
Jezeli chodzi o leczenie to bralem Anafranil i Seroxat (stad moj nick). Zadnej terapii. Dawki Seroxatu siegaly 60mg. Po takiej porcji czulem, ze moge gory przenosic. Obecnie nie biore nic - juz od kilku miesiecy, poniewaz psychotropy wplynely na potencje. Wiec cos za cos - odstawilem leki, aby zobaczyc, czy to leki wplywaja negatywnie na wzwod. Ale nawet po odstawieniu prochow nie jest lepiej - w zasadzie nic sie nie zmienilo (malo co jest mnie w sanie podniecic). Obiawy natrect sie nasilily i mam zamiar udac sie na konsultacje do Instytutu na Sobieskiego. Jezeli ktos z Was korzystal z porad tamtejszych specjalistow, niech napisze cos na ten temat. Jak traktuja pacjenta, czy komus pomogli i na czym polega terapia (np. grupowa) i jak ona w ogole przebiega? Nie chcialbym przed wszystkimi w grupie sobie "zyl wypruwac" :?
Koncze. Do nastepnego posta i cieszcze sie, ze nie jestem z tym sam, ze sa ludzie, ktorzy maja podobne problemy i mnie rozumnieja. Pozdrawiam P.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 cze 2011, 15:53

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Pustocień 20 cze 2011, 16:55
Monika1974 napisał(a):silleiss.osill, Nie będę Cię namawiała. Myślę,że mogła być nieskuteczna z różnych przyczyn.
Najwazniejsza w terapii jest relacja z terapeutą.
Ja zmieniałam terapeutów.
Od 20-tu miesięcy mam tą samą i jestem zadowolona.
No...ale Ty wiesz,co dla Ciebie najlepsze.



ja miałem trzech psychologów. ale co by nie mówić choroba ta jest trudna do wyleczenia, gdyż na miejsce jednych myśli czy czynności mogą pojawić się inne.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
08 cze 2011, 13:17

Witam

Avatar użytkownika
przez Thazek 20 cze 2011, 18:17
Haniuszka, Cześć i czołem ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez iwsia38 29 cze 2011, 12:36
Witam Wszystkich
Forum szukałam w związku z zaistniałą sytuacją, którą opisuje tutaj czym-jest-ptsd-t1944-210.html
Zaczęłam przeglądać fora, no i mnie olśniło, od jakiegoś czasu mam głupie myśli, ale po kolei

Zaczęło się myślę dawno temu a narastało okresowo, jak mam jakieś problemy sytuacje stresowe,

1. Musze wieczorem zmówić pacierz bo jak nie to przyjdą duchy, ale jak już zmawiam to mam wtedy wulgarne myśli, wiec znowu zmawiam i tak kilka lub kilkanaście razy aż zmowie bez myśli
2. Wychudzę z domu i czegoś zapomnę, to już wiem ze tego nie załatwię wiec siadam na chwile, liczę do 10 , pluje przez lewe ramie
3. Często wyobrażam sobie ze któremuś z moich dzieci lub mężowi coś się stało, jak się spóźnia to ze wypadek itp wyobrażam sobie swoją rozpacz nawet już opłakuję śmierć
4. Kilka razy wmawiałam sobie ze mam zawal, boli mnie w klatce, nawet raz byłam w szpitalu badania ok, a ja myślałam ze umieram
Jeszcze czasem inne głupie myśli, ale ich się wstydzę wiec nie pisze

Zastanawia mnie jedno, moja mama ma nerwicę natręctw, nigdy nie leczoną a nawet nie zdiagnozowaną, ale oczywistą..... myje ręce kilkanaście razy, szoruje je pumeksem, później gasi światło ustami żeby nie pobrudzić rąk, sprawdza gaz,światło drzwi, tez wiele razy przed wyjściem, mówi sama do siebie, wyłączone to i to i to i to, wychodzi ale nie wraca sie i od nowa to i to i to i to, tak samo jak idzie spać,
Jako matka mnie wyzywała od dziec ka od najgorszych, później moje dzieci, teraz nie mieszkam z nią od kilku lat , wiec teraz nie widuje jej napadów agresji

Zastanawiam się czy nerwica natręctw jest dziedziczna, czy też moje życie mi to załatwiło, faktem jest że bardzo szybko urodziłam pierwsze dziecko, szukałam akceptacji i miłości,

Jedno pewne ide jak najszybciej do lekarza, myślę że jestem w początkowej fazie:)

Jak myślicie ??????

Pozdrawiam wszystkich !!!!!!!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 cze 2011, 21:39

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Sampron 30 cze 2011, 23:04
Cześć wszystkim
Cześć!!! Jestem chłopakiem i mam 28 lat. Męczę się od 20 roku życia :). Zawsze byłem osobą słabą psychicznie i nieodporną na stres. Szukam pomocy bo niewiem gdzie się udać. Od 5 lat na wieczór pije alkohol aby przemyśleć swoje życie. Pisze o alkoholu bo sam nie wiem - może to on jest całym winowajcą, ale jakoś niemoge tego sprawdzić. Przerwałem studia, mam marną prace, nie mam dziewczyny, pale ponad paczkę dziennie. Jestem wiecznie zmęcznony, ledwo chodze. Nie mogę się zmobilizować aby iść zrobić podstawowe badania. Nie robiłem ich przez 5 lat. Trochę się tego boje. Wiem że to śmieszne ale to przykłady:zamykam mieszkanie i po 3 krokach otwieram aby sprawdzić czy ten popiół który spadł mi z papierosa na dywan 30 minut temu i którego deptałem 5 razy aby się jednak nie tli. Gdy wychodzę i zamykam pokój w pracy muszę wejść zamknąć drzwi i zgasić światło i zobaczyć ,że faktycznie jestem w ciemności i światło jest zgaszone. Potrafie tworzyć sobie takie wizje z tego ze np. niewyłączyłem tego światła i sie budynek zaplił zgineli ludzie a ja zostałem osądzony i ide do więzienia i myśle np. w autobusie jak siedze w więzieniu rodzice płaczą itd. itp. aż nagle docieram do rzeczywistości i myśle spoko uspokuj sie. Nagle mam np 3 godziny luzu psychicznego i czuje sie dobrze, planuje pszyszłość po czym nagle wszystko sie łamie bo patrze lustro myśle ile ty masz lat, jak ty wyglądasz zawsze bedziesz sam, zawiodłeś wszystkich, wszyscy sie z ciebie smieją a tego nieda sie tak poprostu odwrócić. Kiedyś wychodziłem ze znajomymi, a teraz jeśli niepije to sie boję, a ,że niechce pić to niewychodze bo jak popije to jest 5 razy gorzej. Byłem 3 lata temu u lekarza diagnoza:depresja lękowa i leki. Początek ok potem zaczołem brać podwójne i potrójne dawki albo niebrałem 1 dzień i popijałem alkoholu. Po 3 miesiącach odstawiłem przestraszonybo troszke przez to narobiłem przykrości sobie i rodzinie. Od tego czasu boje sie tych specyfików. Prosze Was o porade, co mam zrobić, co robić czy iśc do lekarza czy jechać np do klasztoru Shaolin ?? Troche to wszystko chaotycznie napisałem ale spieszyłem się bo sam niechce tego czytać :). Z góry dzięki za pomoć.
Ostatnio edytowano 01 lip 2011, 01:56 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 cze 2011, 22:07

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez bliksa 30 cze 2011, 23:12
Sampron, skoro od 5 lat popijasz, to ewidentnie jest to problem.
Poza tym wnioskuje, ze bardziej nękają cie natręctwa niz leki. Przejdz sie do najblizszej placówki AA i zostaniesz zdiagnozowany, okaże sie czy masz z tym problem.
Mysle, ze bez wizyty u psychiatry sie nie obejdzie, pozniej ewentualnie jakas terapia, grupowa lub indywidualna..
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić....

przez szukajacapomocy 14 lip 2011, 12:24
chce pomoc mezowi
Witam

Na forum jestem świeża, ale zaglądnęłam tu i piszę w konkretnym już celu.
Mój mąż ma obsejse na punkcie sprzątania. Na pierwszy rzut oka, wiele osób mi zazdrości, ale to wcale nie jest powód do zazdrości.
Codziennie - choćby się waliło, paliło musi zrobić swoje punkty planu (w wiekszości domów tego typu sprzątanie odbywa sie przy okazji większych świąt tylko). Wszstko może zostac odłożone na później (dzieci, odpoczynek, film, książka - cokolwiek). Priorytetem są kurze, podłogi, łazienka, blaty, frotny. Wszystko co może. I z biegiem czasu lista tych "check-pointów" robi się dłuższa i dłuższa. Nigdy mnie nie obarczał swoją obsesja (jest jej świadomy, ale przy każdej próbie rozmowy na ten temat broni jej). Ja ze swojej strony też nigdy tego mocno nie komentowałam. Czasem wspólnie się z tego śmialiśmy, ale w ostateczności jest to temat poważny.

Czala goryczy przelała mi się ostatnio. Mój mąż właśnie skończył swoje porządki i zasiadł do obiadu. Nasza córka 4-letnia, akurat zachlysnęła się w trakcie ataku wymuszonego płaczu. Wówczas mój mąż wpadł w szał. Autentycznie. Nie było problemem złe zachowanie córki, tylko to że nabrudziła. Zaczął krzyczeć, kopnął fotel (nigdy wcześniej nie miał takiego napadu agresji).

Oprócz tego, że nieustannie sprząta, to jak tego nie robi, to o tym opowiada. Co zrobi, kolejne punkty programu analizuje. Co najpierw, co potem.

Poczytałam nieco o nerwicy natręctw, wiem, że potrzebuje on pomocy psychologa. Pytanie jednak, czy jest coś co ja mogłabym zrobić? Lub czego nie powinnam robić? Czy może jak go skłonić do leczenia. I pytanie podstawowe czy nerwicę da się wyleczyć, czy możliwe jest tylko zaleczenie?
Ostatnio edytowano 14 lip 2011, 23:20 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lip 2011, 12:06

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 lip 2011, 23:21
szukajacapomocy, dobrze by było, gdyby mąż poszedł na psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Infamis 15 lip 2011, 00:04
szukajacapomocy, co miałaś na myśli pisząc, że mąż broni swojej obsesji? Uważa, że postępuje właściwie? Sprząta bo jest przekonany, że "musi być czysto"? Panujący porządek przynosi mu satysfakcję? Jeśli tak to wskazywałoby to raczej na osobowość anankastyczną.
Czy odczuwa lęk?
Przede wszystkim - po diagnozę do specjalisty.
Infamis
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 14 gości

Przeskocz do