Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Leider 28 wrz 2007, 20:05
Czesc. Wpadlem tu zeby opowiedziec swoja historie.
Przez blisko 2 lata cierpialem na bardzo silna nerwice natrectw. Wywolalo ja u mnie przemeczenie - chcialem byc najlepszy w klasie i zakuwalem sie do pozna. Stresowalem sie, ze jak nie dostane dobrej oceny, to mnie wyrzuca z liceum - to byla 1. klasa. Bylo to tak naprawde nieuzasadnione, bo pelno kolegow i kolezanek mialo slabe oceny i jakos nikomu nie grozilo wyrzucenie i nikt tym sie zbytnio nie przejmowal. Ja jednak panicznie sie balem, ze pare trojek i juz mnie wywala. Skonczylo sie tak, ze bylem najlepszy w klasie, mialem czerwony pasek, a swiadectwo wreczyla mi sama dyrektorka na koniec roku. Niestety tym ciaglem lekiem, ze dostane slaba ocene - co u mnie gratyfikowalo - najpierw strach przed dwoja, potem troja, wreszcie czworka - spowodowalem, ze poszukiwac zaczalem 'pomocy' w czymkolwiek, by lepiej sie nauczyc w nocy. Wmowilem sobie, ze jak nie spojrze na zegar na scianie to czegos tam nie zapamietam. Potem zaczalem myslec, ze jak patrzac na ten zegar wyobrazam sobie np jakiegos kolege co zle sie uczy, to tego nie zapamietam. Tak wiec zerkalem na ten zegar co chwile i ciagle wbijalem sobie jakies obrazki do glowy. Robilo sie to potwornie meczace i przenioslo sie u mnie na niemal kazda czynnosc zyciowa !!! Nawet przy myciu rak - oczywiscie zawsze musialo byc 4 razy, myslac o jakims tam obrazku czy zdaniu, przez co potrafilem myc rece nawet przez 15 minut parzac je sobie goraca woda ! Mimo bolu dalej lalem ukrop, bo przeciez mialem zla mysl w glowie ! Zaczely mnie draznic rozne dzwieki, gdy ktos glosno oddychal, ja zaczynalem sie dusic, nie moglem zlapac oddechu. Mialem wrazenie, ze ten glosny oddech wchodzi do mojej glowy i zabija moj mozg. Popijajac jakikolwiek napoj to samo- musialem miec dobra mysl w glowie przy przelykaniu: jak bylo zle, to powtarzalem i powtarzalem az w koncu mialem pelen brzuch i 'calowalem' pusta butelke czy kubek. Gdy slyszalem jakis dzwiek zaczynalem go 'odbijac'. Na glosne kroki reagowalem swoim tupaniem siedzac przy krzesle. Gdy ktos sie zaczynal smiac, ja plulem na sciane. Tak plulem, ze az zeszla z niej farba. Pograzalem sie w tej nerwicy i pograzalem. Mialem problemy z zasnieciem, gryzlem swoje koszulki. Mylem sie rzadko, gdyz kazda kapiel to samo -umycie np. nogi nie myslac o czyms tam bylo nieprawidlowym jej umyciem. Wmawialem sobie, ze myslac zle, powoduje, ze ta noga jest brudna, zla, skazona. Malala liczba moich kolegow. Nie mialem wtedy internetu czy komputera. Po powrocie ze szkoly, w ktorej niewiele gadalem z kolegami zaczynalem sie bawic w swoja nerwice. W drugiej klasie nerwica byla silniejsza od moich ambicji szkolnych i zaczalem dostawac coraz gorsze stopnie. Rodzice byli na mnie zli, nie mogli patrzec jak mi odbija i chcieli mnie oddac do szpitala psychiatrycznego. Nie wiedzialem wtedy, ze to, na co cierpie, jest czesta choroba w spoleczenstwie. Sam juz zaczynalem myslec, ze jestem wariatem. Ocknalem sie dopiero wtedy, gdy nareszcie sie porzadnie zakochalem. Wtedy wreszcie te glupie nawyki zanikly. Przekonalem sie, ze to czy siade tak z ta mysla w glowie czy inna nie bedzie mialo znaczenia. Wtedy z kolei - w kolko myslalem o swojej ukochanej. W kolko wyswietlalem sobie jej obrazek w moich oczach. Nerwica zatem trwala - ale juz byla lagodniejsza. Niestety doprowadzala ona do depresji. Tracilem chec do zycia, do zdania marury. Schudlem kilkanascie kilo. Mialem caly czas zaschniete gardlo, scisniete. Platal mi sie jezyk jak mowilem, zasypiajac czulem dusznosci, panicznie balem sie ciemnosci. Mialem objawy klaustrofobiczne, ciagle pocily mi sie rece. Nieustanny lupiez. Ciagle przyspieszone bicie serca. Dopiero jak sie porzadnie rozczarowalem ta miloscia, nerwica zupelnie ustapila. Dzisiaj w zasadzie czuje jeszcze pewne jej objawy, czasami mozg mi nadaje jakies obrazki, kawalki slow gdy robie takie codzienne czynnosci, jak np. przekrecanie zamku w drzwiach, jest to jednak juz silnie zlagodzone. Na ta nerwice nie wiem czy sa jakies leki - podejrzewam, ze mozna dostac jakies psychotropy. Szkoda, ze moi rodzice nie skierowali mnie za wczasu do jakiegos psychologa, moze by mnie wyleczyli. Niestety ja to mialem przez blisko 6 lat tak naprawde, dopiero ostatnie wydarzenia wybily mi zupelnie z glowy ta nerwice.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 19:34

przez 125klara 29 wrz 2007, 23:46
Leider, a co sie stalo, ze juz twoje objawy oslably?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 lip 2007, 15:24

Avatar użytkownika
przez Jovita 02 paź 2007, 15:25
ja mam tylko do was takie jedno pytanko : ocencie czy to jest nerwica natrectw , bo sama juz nie wiem!!!!!!!!!

otoz od 4 iesiecy leczylam sie na depresje i nerwice lekowa ale leki mi nie pomagaly wiec jakies 2 tyg temu poszlam do innego poleconego psychiatry, stwierdzil on ze to co sie ze mna dzieje to nerwica natrectw!!!
no i ni jestem pewnabo czytajac wasze posty to ja mam zupelnie inne problemy! otoz strasznie boję sie smierci i moje mysli podpowiadaja mi ze po co cokolwiek robic jak i tak umre !! wobec tego stracilam ochote na wszystko ledwo zyje bo wszystko przekladaj moje mysli ktore powtarzaja mi "po co????" !!!!! w dodatku kolejnymi objawami sa mysli samobojcze i to ze czesto widze w swoich myslach swoja smierc tzn widze jak sie zabijam jak moja rodzina placze itp!!!! w dodatku jak patrze na moich bliskich to nie widze w nich kocganych mi osob tylko chodzace kosci i mieso czyli zero uczuc i wogole , boje sie co to moze byc??? lekarz stwierdzil ze natretne mysli !!!!!!!!!!! czy to prawda?
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amicuss 02 paź 2007, 18:45
Jako nowy witam wszystkich forumowiczów .
Odkąd tylko pamiętam cierpię na nerwice natręctw ,lecz do pewnego momentu nie zdawałem sobie z tego sprawy, myślałem ze po prostu już takli jestem. Dopiero gdy zachorowałem na głęboką depresje i trafiłem do psychiatry, to pewne rzeczy zostały mi uświadomione i wtedy zaczołem ,,walkę ‘’ z tą choroba. Leczę się od 2003r. (w tym miałem rok przerwy).Cały czas biorę leki, ale powiem wam że zbytnio mi nie pomagają ,a nawet bywa gorzej. Do tego stopnia ze musiałem zrezygnować z pracy, bo choroba strasznie mi ją utrudniała (dostawałem w pracy takich ataków leków że wożono mnie do szpitala na zastrzyk uspokajający ). Od lutego tego roku chodzę na terapię. Na początku była poprawa, ale potem wszystko zaczęło wracać. Już chwilami brakuje mi siły, ale się nie poddaje  ciągle pracuje nad samym sobą. W tej chwili oczekuje na pobyt w klinice nerwic w Warszawie, bo zostałem do niej przyjęty, tylko czas oczekiwania jest od 3do9 miesięcy. Moja rodzina nie wie ze jest to nerwica natręctw(dopiero jak dostałem skierowanie do kliniki to im powiedziałem ze mam nerwice i tylko tyle). Do momentu zanim dostane wezwanie do kliniki nerwic mój Terapeuta zaproponował mi pobyt na oddziel dziennym psychiatrycznym, i się na zgodziłem. Może to cos mi pomorze(mam taką cichą nadzieję ).Dobra, to by było na początek tyle o mnie. Pozdrawiam wszystkich znerwicowanych i nie tylko 
Cierpienie wymaga wiecje odwagi niz śmierć.
Nie bierz życia na serio-i tak nie wyjdziesz z niego żywy.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 17:12

przez kaurwaki 03 paź 2007, 19:18
jak przeczytałam Twojego posta MankaManka to aż sie popłakałam bo tak długo szukałam kogoś kto będzie czuł to co ja. Mnie denerwuje szczekanie psów i pociaganie nosem a czasem wszystko. trwa to u mnie juz jakieś 7 lat. Niewiem jak się tego pozbyc. poczatkowo rodzina mowiła mi " jesteś nie tolerancyjna, poprostu się wyłącz i nie myśl o tym" ale tak się nie da. Jak już raz usłyszysz to słyszysz cały czas prawda? Poza tym boisz sie miejsc w których możesz to usłyszeć. Dosc dziwne jest to że np. kiedy mi się zdarzy pociagnąc nosem to nie mysle o tym i wtedy mnie to nie denerwuje. Zastanawiam się jakie to banalne szczekanie psa, pociaganie nosem to dzwieki takie normalne a dla mnie kojarza sie tylko z piekłem i mękami... podam swoje gg jak będzie ktos chciał o tym dłużej pogadac 6287202

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:51 pm ]
hmm może ogolnie mało napisałam o sobie ale to przez te emocje. No więc już jako mała kilku letnia dziewczynka czasem nie mogłam się uspić bo słyszałam brzęczenie lodówki na innym pietrze u siebie w domu. Nikt inny nie słyszał takich cichych dzwieków. Potem poszłam do szkoły muzycznej tam dobry słuch był mi potrzebny. Ale nagle zaczęło mnie denerwować nerwowe również pocaganie nosem mojej babci. Nie mogłam z nią przebywać to była dla mnie tragedia. Potem złościło mnie przełykanie śliny mojej mamy to jak tata strzelał paznokciami, a teraz niedawno szczekanie psa. Dawno nie robiłam eeg ale jak byłam dzieckiem dostawałam co jakiś czas strasznych, wręcz nie do opisania bóli głowy przy których byłam na pograniczy utraty przytomności. Moje eeg wtedy wykazało jakies nieprawidłowości ale nikt nie wiedział o co chodzi. Bóle przeszły została tylko łagoniejsza migrena no i to wsłuchiwnie się. Strasznie bolało mnie to jak nie mogłam przebywać z rodziną tylko dlatego że coś mnie w nich denerwowało. Te wyrzuty sumienia były ogromne. Ale to jest wg mnie jedynie natręctwem nie sadze zeby miało jakies powiązanie z neurologią chociaż kto wie. Dziwne jest to że z pośród miliona róznych dźwieków zawsze wyłapuje te które mnie denerwują. denerwują trudno to tak nazwac to jest coś co doprowadza mnie do pasji wraz z nieopisanym lękiem. Paranoja. Jak można bac się dźwieku pociaganie nosem? a jednak można... Chodże na psychoterapie od roku . Musze przyznać ze jest lepiej. Mam dni kiedy mogę siedzieć z babcia, albo słuchac odgłosów natury...wraz z psami. Jednak troche więcej nadal jest dni w których płacze juz za pierwszym brzmieniem szczeknięcia. aha u mnie jest jeszcze taka mała tendencja że wyłapuje dźwieki które już kogoś denerwują tzn. kilka miesięcy temu nie drazniły mnie psy mogłam sobie spać przy szczekaniu całego stada, ale moja mama kiedyś powiedziala" nie wytrzymam przez tego psa sąsiadów się dziś nie uspie" i o d tamtej pory zaczełam sie wsłuchiwac czy rzeczywiście tak często szczeka a potem zaczeło mnie to równiez denerwowac. Może ktoś podobnie reaguje na takie sugestie. Czekam na jakieś posty i pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 paź 2007, 18:57

przez mentos88 10 paź 2007, 20:43
Ja mam gorszy problem..stosuje leki, które obniżają mają aktywnośc(czyt. sprawność) seksualną;/ i nie wiem co z tym zrobic>>jak temu zaradzić??
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 paź 2007, 15:33

Avatar użytkownika
przez jaaa 19 paź 2007, 20:47
gdy mysli natretne wracaja jak bumerang co jakis czas ? czy leczy sie wtedy NN czy nie? leki chyba nie lecza powstawania ich tylko objawy silne prawda? bo to jest wlasnie moj problem umiem sobie z nimi poradzic i jest cisza jakis czas i znow sobie je przypomne :roll: nie wiem co robic leczyc czy nie co z tego jak pobiore leki odstawie za jakis czas a te same mysli natretne wroca?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

BRRYY...

przez KAYUNIA 22 paź 2007, 23:53
a JA REAGUJE POCENIEM SIE I TOTALNA NIEMOCA PONOWNEGO ZASNIECIA NA DZWIEK TZW. SAPANIA (NIE MYLIC Z CHRAPANIEM) I GARDLOWEGO 'KLIKANIA' W NOCY . NIE MOWIAC JUZ O DZWIEKU PILOWANIA PAZNOKCI, ZWLASZCZA JESLI JESZCZE KTOS TO ROBI W MIEJSCU PUBLICZNYM NP. AUTOBUSIE. ZGROZA!
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
22 paź 2007, 21:29

przez gigs77 23 paź 2007, 16:56
Ja również myślałem że jestem sam ze swoją nerwicą ,że nikt nie wie jak to jest .Udałem się na testy nerwicowe do psychiatry i co się okazało wszystko tam było wszystkie moje obiawy natrectwa typu (sprawdzanie kurków od gazu po kilkadziesiąt razy dziennie).,i zrozumiałem że niemoge być jeden z tymi natręctwam.Czytam forum i widze że ktoś ma te same troche się uspokajam mimo wszystko. :P
By dokonać wielkich dzieł, powinniśmy nie tylko planować, ale również wierzyć.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 paź 2007, 18:04
Lokalizacja
GRYFINO

Czy nerwicy moga towarzyszyc omamy???

przez Pustka 06 lis 2007, 12:24
Czesc Wszystkim!
Zastanawiam sie,czy przy nerwicy moga zdarzyc sie omamy???Wiecie cos o tym??pozdrawiam:)
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
28 mar 2006, 11:20
Lokalizacja
Toruń

mam zabuzenia obsesyjno-kompulsywne jusz od 3 lat:(

przez Krychaa 06 lis 2007, 19:31
mam różne lęki jestem bez leków. uczestniczyłam w terapii ale ona nic nie pomogła:/. Nie wiem co mam dalej robić ?? Życie traci sens. Szukam dobrych rad.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 lis 2007, 19:06
Lokalizacja
Białystok

przez bartas 09 lis 2007, 21:06
Hmm. Ja się zmagam z nerwica natrectw od 4 lat, w tej chwili mam 18. Zaczęło się nagle, spadło jak grom z jasnego nieba, całkowicie uniemozliwiając mi normalne życie. Moja nerwica polega na myciu rąk, żeby broń Boże ktoś się nie pobrudził, już nawet nie chodzi o mnie. Z tym, że na początku tzn przez pierwszy rok, może troche dłużej, myłme ręce kilka godzin dziennie, nie mogłem już dotykać niczego. Siedziałem na kanapie ze złożonymi rękami i nie robiłem nic. Kolejne rzeczy stawały sie brudne - jedna po drugiej. Właściwie nie żyłęm tylko wegetowałem bo było to połączone z bardzo silnymi wyrzutami sumienia i jego okropna wrażliwościa. Zero radości tylko popadanie w depresje. Próbowanie różnych mydeł nie wysuszających rąk nie zostawiających śladów na rękach. Teraz wiem, że sie nie da. Moje ręce wyglądały jakbym miał permanentnie założone biała gumowe rękawiczki. Najgorsze były mydła w płynie. Od nich moja skóra była tak sucha, że każdy ruch powodował jej rozerwanie i okropny ból. Leciał krew wszytsko się babrało. Potem wizyta u psychologa i psychiatry po ktorych byłe całkiem załamany, dotarło bowiem do mnie, że jestem chory i sam z tego nie wyjdę. Teraz żyje normalnie, jestem prawie zdrowy. Prawie wszystko zawdzieczam moim rodzicom, którzy stwierdzili, że nie będą oszczedzali na moim zdrowiu. miałem to szczescie że mogłem sobie pozwolic na jedne z najlepszych leków, rodzice nie przejęli sie też rachunkami za wodę - o 300zł wiekszymi niz normalnie... pewnie się przejęli ale nie dali po sobie poznać. Nie wiem co bym zorbił bez leków, przyjaciół i rodziców. Chyba cała akcja "wyjście z nerwicy natręctw" byłaby niemożłiwa. Jeżeli kiedykolwiek bedziecie się zastanawiać czy wziąć leki, to uważam że powinniscie sie na to zdecydwać - naprawdę bardzo pomaga
Niesie Cię pozytywna myśl, że nie jest źle, że to wszystko ma jakiś sens.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lis 2007, 20:40
Lokalizacja
Rumia

Pytanie!!!

przez dziubek 10 lis 2007, 17:07
Czesc, jestem tu nowy i mam pytanie do was. Od kilkunastu miesiecy mam problemy z cisnieniem skacze mi nawet do 180/90, serce tez mi wali. Wiec poszedelm na badania do przychodni, po ktorych nic sie nie dowiedzialem bo wyniki byly dobre a lekarka mi mowi ze sie bardzo denerwuje i mam nerwice (w sumie to 2 mi tak powiedzialy). Rowniez w pracy zauwazylem ze robie jakies glupie rzeczy przed wyjsciem do domu - sprawdzam czy woda jest zakrecona czy grzejniki powylaczane, listwa od komputera wylaczona, oczywiscie wszystko po 100 razy. Juz nie mowiac o zamykaniu dzrzwi i kłódki po te sprawdzam z 1000 razy:) a po zrobieniu kilku kroków w strone domu zaczynam sobie wmawiac ze ich nie zamknalem. Wiec prosze odpowidzcie mi czy to naprawde nerwica??


P.S Chyba mam tez natręctwo mysli np. jak mnie brat wkurzy to strasznie mnie zaczyna nosic i wyobrażam sobie ze biore noz i wbijam mu w głowe ( oczywiscie nic takiego bym nie zrobil).


Z góry dzieki i za wszystkie błedy ortograficzne przepraszam:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2007, 20:47

Co mi w koncu jest? Bo juz sama nie wiem:(

przez sredniowieczna_panna 12 lis 2007, 18:09
Zalinkuje swoje posty w wypowiedziach, to bedzie latwiej. Troche bedzie z tego balagan, przepraszam, ale wydaje mi sie, ze jesli ktos bedzie chcial mi pomoc (czy raczej-bedzie mial czas), to tak bedzie latwiej, niz pisac wszystko od nowa jeszcze raz..

Trafiłam na to forum, majac bardzo męczące objawy NN. Pisalam o tym tu: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#52403 . Pozniej napisalam to: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#83479 , http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#83903 , http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#85209 (problem stale powracający, mimo tego, ze niejednokrotnie dostalam potwierdzenie od osob kompetentnych (ksiadz, teolog), ze jesli planuje sie z kims slub, to jedyna granica jest wspolzycie, mam manie poszukiwania potwierdzenia i tego,z e byc moze zataje "grzech bliskosci" i pojde do piekła!), http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#83905 (to na szczescie uciekło), http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#83520 ... Na dodatek mam powazne problemy z akceptacja siebie (http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... ght=#90182 i http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... c&start=45 przede wszystkim).


Nie wiem tak na prawde, co mi jest. Tak, jak pisalam, trafilam na forum z objawami NN. Mialam isc na psychoterapie, a pierw do psychiatry. Za pierwsza wizyte u psych zaplacila moja mama, po tym, jak ja obudzilam w nocy cala roztrzesiona. Mowila, ze jesli bede chciala, to moge chodzic na psychoterapie, po czym powiedziala, ze to za drogie i ze mam jesc persen i deprim:/ dobre sobie:( Od tamtego czasu zbieralam sie 1000 razy, zeby cos wykombinowac-np chcialam isc do psychiatry za swoje pieniadze i dac mamie wynik diagnozy, zeby miala czarno na bialym. Probowalam isc do psychiatry, ale za pierwszym razem ludzie w poczekalni patrzyli na mnie, jak mi sie zdawalo-wrogo, nieprzyjaznie. Przestraszylam sie i ucieklam :oops: Innym razem bylam zdecydowana i poszlam zmoim chlopakiem, wydawalo mi sie,z e to bedzie pewniejsze. I nie potrafilam sie zdecydowac, aby zapukac do gabinetu, stalam i stalam i stalam pod nim w nieskonczonosc....i tylkoo oblewalo mnie naprzemian zimno i goraco i tak w kolko, az w koncu zwialam, z reszta ta sytuacje opisywalam w ostatnim linku. Powiem Wam szczerze-marze o psychoterapii. Ale wiem, ze dopóki nie bede miala wlasnej swobody finansowej (wlasna praca), to nie widze tego:(

do moich dziwactw nalezy takze budzenie sie w srodku nocy i przerazliwy lek-nie wiem, przed czym. wiem,z e nie jest to wynik koszmaru, tylko strach przed samym niespaniemw nocy chyba, bo nie wiem, przed czym innym???????? Leże w lozku, serce mi wali, boje sie ruszyc, drazni mnie kontakt ciala z czymkolwiek, zaczynam oddychac gleboko i modlic sie, aby zasnac jak najpredzej.. i myslac o tym, nie moge zasnac i tak w kolko. Ostatnio nie wytrzymalam i poszlam do rodzicow. Mialam nadzieje, ze to moze w koncu jakos wplynie na decyzje dot. placenia za moja psychoterapie. I co uslyszalam?????? Znow to o jedzeniu deprimu i...ze powinnam wyzyc sie, uprawiajac jakis meczacy sport i wtedy bede zbyt zmeczona, aby miec lęki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :evil: :cry: :cry: :cry: CO TO MA BYC ZA POMOC?!?!?!?!? ;(((((((((((((((((((((((

Odechcialo mi sie;( wzielam persen i poszlam spac do siebie;(((((((((((((
PRzed nastepna noca panicznie balam sie, ze znow sie obudze... I oczywiscie obudzilam sie, mimo,z e wzielam persen przed spaniem....

Trudno mi powiedziec, co dokladnie mi jest, bo nie mam juz takich objawow Nn, jak mialam miesiac temu. Co mam, to to, o czym pisalam w "Manii na temat Boga"-mimo, ze ksiadz i teolog(niejednokrotnie) tlumaczyli mi, ze jesli planuje slub, to jedyna granica jest seks...to ja i tak potrafie miec nawroty mysli,z e "potrzebuje potwierdzenia" (przeciez juz je dostalam kilka razy!!!), ze byc moze zatajam grzech przy spowiedzi, ze "pojde do piekła"...za co, za milosc????? ;(

Poza tym czuję lęki niezwiązane z niczym. Potrafie nic nie robic, np ogladac tv i jesc sniafdanie i czuc lek-nie wiem, przed czym. Sam w sobie. Jakis niepokój. Taki cień....

Jestem nerwowa, płaczliwa, szybko sie denerwuje, usprawiedliwiam sie bezsensownie, zakladam jedynie czarne scenariusze "bo tak bezpieczniej".... Brak akceptacji siebie sprawia, ze trudno mi uwierzyc, ze moge miec jakas wartosc, ze moge byc dla kogos wazna (z wyjatkami-wiem, ze jestem wazna dla mojego chlopaka, chociaz nie mam pojecia, jak to mozliwe). Czuje sie gorsza od innych:(

Ostatnio na zajeciach jestem bardzo aktywna i zaczelam sie obawiac, ze ludzie beda mnie brac za kogos, kto sie wyzyzsza i beda obgadywac za plecami... a tego nie chce... i zaczelam sie zastanawiac, czy nie lepiej usunac sie w cien, podczas, gdy dlugo walczylam o to, aby miec ta pewnosc siebie i przemoc sie, zeby zglaszac sie na zajeciach. Odwage mam dopiero od czasu bycia na 2gim roku studiow, czyli od zeszlego roku.... I co? I teraz to jest probleme,m, bo co, jesli inni beda o mnie zle mowic? Martwie sie tym 'zlemowieniem', bo bedac uczennica gimnazjum, przezywalam takie dreczenie i odtad nie potrafie uwierzyc, ze moze byc inaczej:( Ostatnio zestresowalam sie i zmartwilam bardzo tym, ze znajomy okreslil moje gadanie jako "pierdoły", zapewne tylko dlatego, ze było sprzeczne z tym, co mowila jego dziewczyna...

Mialam duzy problem ze zdaniem prawa jazdy, bo nie wierzylam w siebie. W koncu zdalam i teraz nie jezdze, bo mam wstret do tego. Szczegolnie, ze musze jezdzic z moim bratem, ktory sobie ze mnie kpi i ktory ogolnie ma taki charakter, jakby mna troche pogardzal;( wstydze sie przy nim jezdzic iz achowuje sie jak debilka:( To jeszcze bardziej mnie zniecheca:((((((

Nie potrafie dogadac sie z rodzicami, sa tacy niedzisiejsi i sztywni, model rodziny - hierarchia, czyli dziecko jest podwladnym, ktory ma mniej do gadania. Kiedy chce sie klocic o swoje zdanie, to slysze sugestie, ze jestem zlym dzieckiem, lub wrecz teksty typu "pamietaj o czwartym przykazaniu!", "tak to sobie możesz do kolezanki mowic!", "i ty chodzisz do spowiedzi/Komunii??????". I to tylko na to, ze mam inne zdanie, niz mama i ze probuje to zdanie przeforsowac. A jesli przypomne mamie, ze cos niemilego powiedziala, to na mnie krzyczy "wiesz, co to znaczy wybaczac???", podczas, gdy sama potrafi sie czpeiac i mi wypominac:( Dochodzi do tego,z e zaczynam miec wyrzuty sumienia, jesli sie na nia zdenerwuje z jej winy:(((((((((((( bo wmowil a mi przypadkiem , czy nie, ze jestem zla:(((( Ona sobie pewnie nie zdaje sprawy z tego.... Ale nie chce z nia o tym rozmawiac, bo uslysze kolejne wyrzuty;(

W ogole ostatnio zaczyna mi sie chciec plakac z byle powodu, ot tak po prostu, siedze sobie i mi smutno, coraz smutniej, a w domu nie mam mozliwosci wyplakania sie, bo zaraz ktos sie przyczepi;((((

Ostatnio głównym moim stwierdzeniem jest smutne "wszystko jest bez sensu" :( Na duchu potraf podniesc mnie jedynie moj facet, a on niedlugo na dlugo wyjezdza:(( I nie wiem, jaks obie sama poradze:(((((

Mam wrazenie, ze jestem spieta w sobie, spętana niewidzialnym czyms, jakims lękiem, ktory nie pozwala mi normalnie funkcjonowac. I ze sie tylko pogrążam:( Ze, jak to mowi kolezanka, ktora od roku namawia mnie na terapie, biję się po głowie, zamiast sobie pomoc.;(
Ratunku:( Co mi jest tak w ogóle? bo ja juz sama nie wiem;((((((((
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do