Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez khaleesi 17 lut 2011, 20:44
allende77, jakbym czytała siebie sprzed 5 laty :P
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Kokojoko 17 lut 2011, 21:51
allende77 mam niestety to samo... Też, po toalecie nie położę się do łóżka bez prysznica, nie piję niczego z "brudnej" (używanej np. rano a jest południe) szklanki, szoruję włosy, uszy itp. To jest okropne!
Jeśli chodzi o wyjścia to stanowią problem ponieważ, szykuję się strasznie długo. Potrafię do 3h się myć, potem godzninę się ubieram (myję ręce stale np. po założeniu skarpet, bielizny itp.), wszsyto do wyjścia musze mieć czyste a jak nie daj Boże dotknie mnie np. w autobusie ktoś brudny to od razu ubranie i torebka do prania...
Reczy z podłogi nie podnosze wcale... Leżą aż mąż je weźmie...

Obecnie zmieniłam lakarza. Nie biorę Fevarinu (brak jakiejkolwiek poprawy), przez tydzień brałam Parogen ale, nie mogłam przy nim "normalnie" funkcjonować. Miałam wymioty, napady lęku na zmiane z straszną sennością. Zasypiałam na siedząco a przecież, nie mogę tak funkcjonować... Mam zacząć brać Zotral. Ma m pytanie. Po jakim czasie można brać następny lek? Można po 1 dniu przerwy??? Tak mi kazała lekarz a ja się boję skutków ubocznych.... Czy nie należy odczekać 2 tyg.? Tak pisze na ulotce...
Kokojoko
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Pola 24 lut 2011, 12:55
Witajcie.
Jestem na tym forum od wczoraj.
Wcześniej, nie zdawałam sobie sprawy, że jestem chora...
Wcześniej siostra wspomniała , że mam natręctwa , bo co chwilę wącham ręce , ale skończyło się na tym .

Jestem osobą bardzo nerwową.
Pamiętam, że w wieku 5(?) lat wylał mi się klej w przedszkolnej szafce i bałam się komukolwiek o tym powiedzieć. Całe dnie żyłam w stresie, że się wyda, że mi coś mama zrobi. Nie mam pojęcia dlaczego.

Następnie przez ok rok żyłam w totalnym stresie, gdyż w wieku 7-9(?) lat kopnęłam w szatni kolegę i on zastraszył mnie, że jeżeli nie będę robić tego co mi mówi, to komuś to powie i nie będę miała wzorowego zachowania. A więc przynosiłam mu pieniądze, mazaki i inne rzeczy. Nigdy nikomu tego nie powiedziałam. Nawet mamie.

Myślę, że od tego czasu stałam się bardzo nerwową osobą.
Zawsze się szybko denerwowałam, choć na ogół jestem b. pogodną, wesołą osobą.

Zaczęło się od wąchania rąk i ich mycia. Co chwilę przystawiałam łapki do twarzy i wąchałam.
Następnie chyba wąchanie wszystkiego innego. Tj zabawek, rzeczy, jedzenia.
Wąchanie rąk mi odeszło. Jednak wąchanie jedzenia - nie. Wciąż to robię...

Będąc w toalecie zawsze liczyłam płytki. Ile ich jest w rzędzie. Jeżeli by dodać płytki, które są przycięte przy bokach, to ile by powstało całych płytek itp.
Dotykałam określoną ilość razy różnych rzeczy.
Nie stawałam na ulicy na przecięciach płytek (banalne objawy jak u każdego wyżej... wiem)
Jestem leworęczna i zawsze lewa strona wydaje mi się lepsza.
W kinie jak siedzę, to zawsze proszę kogoś, by się przesiadł, bo ja muszę siedzieć z lewej.
Miałam taką fobię także, że jak postawię pierwszą nogę prawą, to muszę dwa razy przejść lewą.
Dodawałam dziwne ciągi liczb. Liczyłam. Wciąż to robię. Ostatnio pokochałam matematykę.
Dopiero teraz jak to piszę, zauważyłam, że to wszystko jest chore... Tj wcześniej wydawało mi się, że jestem jakaś dziwna, może chora, ale nie wiedziałam, że istnieje taka choroba...

Częśc opisywanych natrętw zniknęła, ale czasemsię pojawia.
Mmiałam zawsze fobię związaną z kościołem. Jak zapomniałam się pomodlić, a mi się później przypomniało, jak już leżałam w łóżku, to mimo iż mi się nie chciało wstawać, to musiałam, bo inaczej
"diabeł mi coś zrobi". Z wieloma rzeczami tak jest/było. Muszę zrobić to samo kilka razy, bo może zrobiłam niedokładnie, bo mi "diabeł coś zrobi". Aktualnie mam manię robienia krzyżyka na sercu. Jadę koło każdego kościoła i to robię. Ostatnio jak jechałam z tatą ok 100km , to zaczął krzyczeć, żebym przestała za każdym razem to robić. A ja o tym nawet nie wiem... Po prostu wiem, że muszę.

W ubiegłoroczne wakacje miałam manię na tablice rejestracyjne.
Co chwilę zgadywałam z jakiego są miasta. Jak nie wiedziałam, to musiałam podejść i sprawdzić.
Na szczęście mi to minęło na początku roku...

Denerwują mnie odgłosy lodówki, zegara. Słyszę nawet zegarek na rękę, który odłożony jest kilka metrów ode mnie, albo jest schowany w szafce.

Jestem uczennicą I klasy liceum i chodzę do bardzo dobrej szkoły.
Zawsze miałam b. dobre oceny, zawsze pasek. W tym roku do tego paska brakuje.
Jestem trzecia w klasie, ale nie poprawia mi to nastroju.
Ostatnio zauważyłam, że jak dostanę 4+ to z jednej strony się cieszę, a po chwili mówię "ale mogłoby być 5", jak nawet dostanę 5- ze sprawdzianu to wiem, że to nie jest dobrze.
Jak wiem, że jestem nauczona b. dobrze na sprawdzian i dostanę trzy, to mogę oszaleć ze złości i się rozpłakać. Tyle się uczyłam, a tu trzy?!. Powiem szczerze, żadna ocena prócz 5 mnie nie cieszy.
(chociaż ost. zdażyło mi się, że dostałam 5 z wypracowania, pani napisała "praca dobra" a zaczęłam mówić "ale czemu nie 6?! czemu praca dobra, a nie b. dobra?". to mnie wykańcza, ale wiem, że muszę mieć jak najlepsze oceny. po prostu...

Zawsze wyobrażam sobie w głowie drogę.
I jak ktoś idzie tą drogą to zawsze upada. Po prostu robi się dziura i ktoś spada.
Nie wiem ...

Zauważyłam, że kiedyś też sylabizowałam słowa. Po prostu co chwilę.
Sprawdzałam, czy dobrze to robię i wgl.

Powracając do tych liczb - jak jadę na cmentarz i stoję nad grobem, to zawsze obliczam ile kto miał lat jak umarł, dodaję, odejmuję, patrzę, czy sumy, albo różnice są adekwatne do kogoś daty urodzenia, czy miesiąca. miałam też taką fobię, ponieważ po 3 miesiące po śmierci mojego dziadka umarła babcia, 3 miesiące po tym mój tata miał zawał, potem obliczałam kolejne 3 miesiące z myślą, że musi się coś wtedy stać. żyłam w strachu.

wciąż żyję w strachu, że mam nowotwór.
moja ciocia zmarła na nowotwór, mój dziadek również go miał. ja wiem, że również we mnie 'siedzi'.

Uwielbiam się przytulać, jednak bardzo mnie denerwuje jak ktoś mnie dotyka.
Ja uwielbiam to robić. Tj jak rozmawiam z kimś to przytrzymuję się jego ramienia, moim przyjaciołom jeżdżę palcem po twarzy, jednak jak ktoś dotknie moich włosów, albo ciała, to krzyczę.

Ogólnie jestem osobą, która zawsze biorę się za wszystko.
Tj zawsze jestem przewodniczącą klasy/ szkoły. Jeżeli mamy zrobić np dzień wiosny,
to ja zawsze wiem, że ktoś o czymś zapomni i zawsze robię to za niego, mimo iż mam masę innych spraw na głowie i przeżywam jak mam wszystko pogodzić. zawsze się boję. wiem, że jak ja zrobię, to będzie jedynie dobrze..

Jestem osobą, która w towarzystwie jest bardzo wesoła. Często chyba aż zbyt wesoła.
Jestem uśmiechniętą gadułą, przy której są wciąż ludzie, a tak naprawdę ich nie ma tj jeżeli chodzi o jakąś imprezę, czy spotkanie po. Mam dwóch przyjaciół, ale .. nie chcę o tym mówić :)
Po prostu w szkole jestem strasznie wesoła, a przyjeżdżam do domu i zamykam się w sobie. Jestem cicha, siedzę, nic nie mówię. Zamartwiam się wszystkim. Siedzę i wariuję.

Od małego moja mama dziwiła się, że nie mówię jej wielu rzeczy.
Tj wszyscy rodzice wiedzieli co się dzieje w klasie - moja nie.
Nadal tak jest. Nie mówię jej większości rzeczy. Jakoś nie potrafię.
A jeżeli już coś powiem i ona to jakoś skomentuje, to zawsze krzyczę i się denerwuję, bo wg mnie powinna odpowiedzieć na to inaczej. Denerwują mnie niestety jej słowa. Większość słów. Co chwilę się denerwuję, podnoszę głos. Zawsze myślę, że chce dla mnie źle, mimo iż wiem, że tak nie jest.

Bardzo dnerwują mnie również poootwierane szafki.
Wszystko musi być na słowim miejscu. Wszystko musi być zamknięte.

Sprawdzam, czy zamknęłam drzwi od domu po kilka razy.
W sumie to chyba sprawdzałam, bo teraz już tego tak częśto nie robię.

Co chwilę zdaje mi się , że mam pełen nos. Tj ciągam nosem i nie potrafię tego skończyć.
Podobno najczęściej w kościele. Nie wiem, jak to ma z tym związek.

Najgorszą rzeczą jest gryzienie długopisów, ołówków, linijek, korektorów itp.
Co chwilę muszę kupować wszystko nowe. Co chwilę gryzę i nie potrafię nad tym zapanować.

Wielu rzeczy zapominam.
Po prostu zapominam i nie pamiętam . Nie wiem dlaczego...

Co chwilę coś gubię - ale to chyba nie ma związku z chorobą.

Jestem bardzo nerwowa. Co chwilę się pocę. Będąc w szkole, nawet jak nie mam żadnej kartkówki, sprawdzianu, nic - czuję, że jestem mokra pod pachami. To jest straszne. Nic na to nie pomaga.

Wydaje mi się również, że w domowym lustrze wyglądam zawsze lepiej, niż gdzieś indziej tj w szkolnym, sklepowym itp. Zawsze marudzę, że mam wosy nie tak. Że mogłam się lepiej ubrać (jak oglądam zdjęcia tydzień po sylwestrze, czy po zdjęciu klasowym). Zawsze jest źle. Wyszykowanie ubrań do szkoły może mi zająć nawet ok 1,5h. Rodzice się denerwują jak wieczorem wychodzę z pokoju po 50razy, a rano i tak wyjdę w czymś innym. W nocy męczą mnie myśli, czy na pewno to co wybrałam jest odpowiednie..



Na koniec- dlaczego zauważyłam to dopiero wczoraj?
Otóż przedwczoraj rodzice mnie b.zdenerwowali. Weszłam do swojego pokoju i zaczęło mną po prostu trząść. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić... Uspokoiłam się, siedziałam w swoim pokoju i się uczyłam. Poczułam, że b. bolą mnie łopatki i ich okolice, że bolą mnie obojczyki i klatka piersiowa. Myślałam, że to objawy grypy, czy coś. Mama zawołała mnie do siebie i znowu się na nią b. zdenerwowałam. Usiadłam do książek, ale nie mogłam się skupić. Położyłam się na łóżku. Było mi niedobrze. W pewnej chwili wyszłam, zaczęłam śmiać się i płakać w jednym. Nie wiedziałam co mam zrobić ze sobą. Co chwilę chciało mi się płakać. W pewnej chwili zaczęło mnie uciskać w klatce piersiowej. Nie mogłam oddychać. Nie wiedziałam co robić. Rodzice zmierzyli mi ciśnienie, a tu 160/135 puls 123. Przestraszyli się bardzo. Ja nie wiedziałam co robić. Płakałam co chwilę dusząc się. Rodzice zadzwonili na pogotowie, Pani kazała mnie na nie dowieść. Nie mogłam już wytrzymać. Taka mi psiknął pod język dwa razy nitroglicerynę i po ok 15minutach zaczęłam się uspokajać.

Następnego dnia zaczęłam czytać w int. co się ze mną mogło dziać.
Przeczytałam, że to bóle wieńcowe i jednym z ich objawów może być nerwica..
Zainteresowałam się tym i znalazłam to forum (BOGU DZIĘKUJĘ!)

JAK SIĘ ROZPISAŁAM. :o WYBACZCIE. PO PROSTU JEST MI O WIEEEEELE LEPIEJ, JAK W KOŃCU TO WSZYSTKO ZEBRAŁAM I KOMUŚ TO POWIEDZIAŁAM.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 lut 2011, 11:29
Lokalizacja
Zielona Góra

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez mija 24 lut 2011, 20:57
Cześć Jestem tu nowa i tek czytam co piszecie i mi się przypomina co sama przeszłam Ja nerwice mam od dziecka a mam już 26 lat, więc trochę już razem przeżyłyśmy Pola ja wąchałam wszystko, nawet skarpetki na nogach(na szczęście swoich:) ) W domu się śmiali, że narkomanką będę A na palce to dmuchałam i było bardzo ciężko, a na końcu, za nim zaczęłam się leczyć to byłam o krok od szaleństwa, ale leki i terapia zdziałały cuda, bo teraz normalnie żyje, a leków biorę bardzo małą dawkę, a natręctw prawie już nie mam A zaczęłam się leczyć dopiero 3 lata temu Ja tu przyszłam z prośbą Proszę pomóżcie mi Byłam już na dwóch innych forach i kilka osób zgodziło się mi pomóc, ale pomogły tylko dwie, a ja mam coraz mniej czasu Ja studiuję pedagogikę społeczną i robię projekt o nas Nosi tytuł: Natrętni ludzie Chcę przeprowadzić kilka wywiadów, chociaż 3 Oczywiście anonimowo Chcę, żeby inni zobaczyli, że taka choroba istnieje i jak ciężko się z nią żyje Jeśli ktoś zechce mi pomóc niech da mi znać na kami228@o2.pl Z góry dziękuję i wierzę, że Wam też uda się pokonać tę chorobę, ba ja na razie z nią wygrywam:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 lut 2011, 20:31

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez yarosh 26 mar 2011, 21:17
Witam. Mam 33 lata. Piszę tu po raz pierwszy, ale przeglądam te forum od dawien dawna. Również mam nerwicę od dziecka. Przeszła, pojawiła się w klasie 6 podstawówki, odeszła, wróciła w wieku 20 lat, zaleczyłem ją i od dwóch lat powróciła, i trzyma się nieźle. Moim problemem jest ciągłe sprawdzanie wszystkiego, a to czy: plecak zapiąłem, telewizor wyłączyłem, światło zgasiłem, kuchenkę wyłączyłem, wodę zakręciłem, samochód zamknąłem itd., itp. Zdaję sobie sprawę, że to bezsensu, bo i tak zawsze wszystko jest OK, ale ta siła ponownego sprawdzenia często mnie przezwycięża, gdyż a nuż coś się stanie. Wiem, że najlepiej to po prostu "olać", ale to nie jest łatwe. Biorę od 5 m-cy Citronil 20mg 1-0-0 oraz Disaperid 1mg 0,5-0-0,5. Na początku lepiej działały, teraz coś słabnie ich działanie. Coraz ciężej już mi z tym żyć, bardzo męczę się.
PROSIŁBYM O JAKIEŚ WASZE PORADY, WŁASNE DOŚWIADCZENIE.
Napiszę tylko to, iż właśnie w wieku 20 lat odeszły ode mnie te natręctwa. Zaleczyłem je (lub jak mi mówią zakryłem) benzodiazepinami. Lexotan 1-1-0, Coaxil 1-0-0 (mówią mi, że on to nic nie działał), no i na noc Lorafen. Wpadłem w uzależnienie. Żyłem na benzo ok. 11 lat-tak tak, dzień w dzień. Rzuciłem-długa historia. Ale myślę sobie, że to był czas, gdzie żyłem bez żadnych natręctw, rozwijałem się zawodowo, mogłem przenosić góry. No i tak się zastanawiam dlaczego nie stosuje się do natręctw benzodiazepin, szybko mi pomogły, i nie wiem czy nie chciałbym do nich powrócić...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 lip 2009, 17:09

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Jade1982 08 kwi 2011, 21:12
Witam Was serdecznie:)
Postanowiłam do Was napisać z prośbą o pomoc. Mój brat ma nerwicę natręctw:/ Jest to młody chłopak (20 lat), student. Nerwicę natręctw wykryto u niego jakieś pół roku temu, choć oczywiście objawy miał już dużo wcześniej. Zaczął chodzić do psychologa i do psychiatry. Bierze leki, ale teraz jest już w takim ciężkim stanie, że jesteśmy wszyscy, całą rodziną przerażeni. Nie ma z nim żadnego kontaktu, tylko patrzy na nas takim "błędnym wzrokiem". Przepraszam, ale płaczę jak to piszę i może być troszkę bez składu. Powiedzcie proszę jak pomóc tak ciężko chorej osobie? Oddałabym wszystko, żeby przynieść mu troszkę ulgi w cierpieniu...Powiem szczerze nie mam pojęcia jak mu pomóc. Jeśli ktoś zna jakąś terapię (pieniądze nie odgrywają roli) czy skuteczny sposób, który może pomóc proszę napiszcie:) Nawet jeśli to tylko da troszkę nadziei. Najchętniej z okolic Wrocławia, ale i to nie ma większego znaczenia. I powiedzcie proszę w jaki sposób rodzina może pomóc? Nikt z nas nie jest lekarzem, ale doskonale zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji (mam ciężko chorą na depresję babcie). Dziękuję Wam bardzo:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 20:56

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez CichoCiemny 08 kwi 2011, 21:46
Jade1982, no a co z tym psychologiem? Nic mu nie pomaga? Może warto go zmienić? Jakie leki bierze? Pomagają chociaż trochę?
Rodzina może zrobić raczej niewiele, ogólnie człowiek chory na NN musi sam sobie pomóc, bo to wszystko siedzi w jego głowie. Ewentualnie całkowita zmiana otoczenia może tu przynieść jakieś skutki, ale to pewnie by było mało prawdopodobne, jeżeli studiuje.
CichoCiemny
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez damianos1234 22 kwi 2011, 18:33
Witam.


To mój pierwszy post, więc na początek chciałem się z wszystkimi przywitać :)

Mam 21 lat i przez 19.5 roku byłem zupełnie zdrowym człowiekiem :) Wpadłem w nerwice natręctw myślowych, stwierdzoną przez Panią Psycholog z Żyrardowa.

Moje ataki wyglądają tak, że np jak jest powiedzenie "trening czyni mistrza" to mi się uraja, że nie mogę spać, jeść tylko cały czas ćwiczyć, skoro chcę być najlepszy w czymś (a gram w piłkę)
Jak słucham muzyki, to gdy usłyszę jakieś słowo, to często biorę je do siebie, że to o mnie chodzi i biję się z tą myślą.
Często biję się jakim być, czy zabawnym, czy stanowczym czy jeszcze innymi.
Skoro chcę być najlepszy, to może powinienem być kosmitą?
Kiedyś przeczytałem zdanie napisane przez Panią psycholog, że kobiety zawsze lubią jak mężczyzna jest namiętny, no to mi się uroiło, że mam być taki zawsze.

itd. to z grubsza moje natręctwa.
było mi ciężko, często myślałem by wsiąść w samochód i się... no właśnie.

ale od 3 miesięcy się leczę metodą "ignorowaniu, nie biciu się z tymi myślami, nie wdawaniu się w kłótnie wewnętrzne" i to rzeczywiście.. na początku było ciężko, ale już jest lepiej.

zauważyłem postęp, bo np. kiedyś zatykałem uszy, bałem się czytać pewnych rzeczy, bo wiedziałem, że to mi narzuci kolejną chorą myśl do walczenia. a teraz.. nie boję się tego tak.
jak przychodzą jakieś myśli, to po prostu lecą sobie, a potem moja głowa sama odnajduję taki sposób.
dla przykładu: "myślę czy grać jak zidane czy jak messi. kiedyś z tym się biłem a teraz. samo przechodzi i potem ta myśl przestaje być znacząca."

wiem, że 3 miesiące to krótko, ale możliwe, że np na lipiec już będę zdrowy.
czy to oznaka zdrowienia?
trochę długi tekst, ale każdy z nas ma tutaj determinacje i dlatego tak ceni wypowiedzi innych, także ja proszę o odpowiedzi ludzi, którzy mogą coś stwierdzić w tym temacie.
z góry bardzo dziękuję.
Ostatnio edytowano 22 kwi 2011, 23:26 przez *Monika*, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 kwi 2011, 18:21

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez ginika69 22 kwi 2011, 18:58
Hej. widzę, że to forum jest bardzo pomocne. Widzę, że są tu ludzie którzy potrafią wysłuchać i doradzić. Chciałabym opowiedzieć wam swoją historię ale nawet nie wiem od czego zacząć... W wieku ok 14 lat miałam zdiagnozowaną nerwicę (miałam robione badania pod kątem astmy- dusiłam się z niewyjaśnionych powodów), ale zaczęło się to wcześniej. Nie wiem kiedy, w dzieciństwie odkąd pamiętam moczyłam się w nocy. Nawet nie pamiętam kiedy przestałam, ale zaczęły się inne dolegliwości. Zaczęły się stany lękowe, ataki paniki, zalewające fale gorąca i zimna, kołatanie serca, sikanie co 5 min, gwałtowne unoszenie ciśnienia, ból serca, żołądka... długo by wymieniać. Nie radzę sobie. Czasem jak się zdenerwuję potrafię zasłabnąć z niedotlenienia lub wpaść w amok. Potrafię stać lub np siedzieć bez ruchu przez 3 godziny. Czasem wydaje mi się że nie mogę oddychać (w autobusie) i po woli zaczynam panikować, ziewać, łapać powietrze....
Mam męża i dziecko (4 lata), nie dogaduję się z mężem, ciągle się kłócimy o byle głupoty. On strasznie działa mi na nerwy, mam wrażenie że wszystko robi mi na złość. Czasem nawet nie mogę na niego patrzeć, nie chcę go mieć w pobliżu, chcę żeby odszedł. On mnie nie rozumie, wielokrotnie próbowałam powiedzieć mu co mi dolega ale on przy każdej większej kłótni wykrzykuje że jestem nienormalna, psychiczna...
Boję się o dziecko. Wieczorem potrafię siedzieć i badać mu puls, sprawdzam czy oddycha, ciągle mierzę mu temperaturę... Kiedy jest chory nie śpię, siedzę przy nim i czuwam. Mąż mówi że jestem nienormalna i przewrażliwiona na wszystko. Nie radzę sobie, nie mam z kim pogadać. Pomocy...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 kwi 2011, 18:39

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 kwi 2011, 20:26
ginika69, Dobrze,że tu trafiłaś, możesz się wygadać. To forum ma charakter informacyjny. Nie diagnozujemy tutaj ;)

Z tego co piszesz, nasuwa mi się myśl,że możesz mieć zaburzenia lękowe.
Bardzo lękowo reagujesz w przedstawianych przez siebie sytuacjach.
Mąż Cię krytykuje.

Dlaczego uważasz,ze mąż Cię nie rozumie? Czego od niego oczekiwałabyś?

Dlaczego nie zgłosisz się z tymi objawami do specjalisty?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Kokojoko 22 kwi 2011, 21:04
ginika69 napisał(a):Hej. widzę, że to forum jest bardzo pomocne. Widzę, że są tu ludzie którzy potrafią wysłuchać i doradzić. Chciałabym opowiedzieć wam swoją historię ale nawet nie wiem od czego zacząć... W wieku ok 14 lat miałam zdiagnozowaną nerwicę (miałam robione badania pod kątem astmy- dusiłam się z niewyjaśnionych powodów), ale zaczęło się to wcześniej. Nie wiem kiedy, w dzieciństwie odkąd pamiętam moczyłam się w nocy. Nawet nie pamiętam kiedy przestałam, ale zaczęły się inne dolegliwości. Zaczęły się stany lękowe, ataki paniki, zalewające fale gorąca i zimna, kołatanie serca, sikanie co 5 min, gwałtowne unoszenie ciśnienia, ból serca, żołądka... długo by wymieniać. Nie radzę sobie. Czasem jak się zdenerwuję potrafię zasłabnąć z niedotlenienia lub wpaść w amok. Potrafię stać lub np siedzieć bez ruchu przez 3 godziny. Czasem wydaje mi się że nie mogę oddychać (w autobusie) i po woli zaczynam panikować, ziewać, łapać powietrze....
Mam męża i dziecko (4 lata), nie dogaduję się z mężem, ciągle się kłócimy o byle głupoty. On strasznie działa mi na nerwy, mam wrażenie że wszystko robi mi na złość. Czasem nawet nie mogę na niego patrzeć, nie chcę go mieć w pobliżu, chcę żeby odszedł. On mnie nie rozumie, wielokrotnie próbowałam powiedzieć mu co mi dolega ale on przy każdej większej kłótni wykrzykuje że jestem nienormalna, psychiczna...
Boję się o dziecko. Wieczorem potrafię siedzieć i badać mu puls, sprawdzam czy oddycha, ciągle mierzę mu temperaturę... Kiedy jest chory nie śpię, siedzę przy nim i czuwam. Mąż mówi że jestem nienormalna i przewrażliwiona na wszystko. Nie radzę sobie, nie mam z kim pogadać. Pomocy...



Mam z męzem to samo. W czasie kłótni często wyzywa mnie od psycholi i mówi że zadzwoni po karetke i zabiorą mnie w kaftanie albo że, odejdzie i zostanę sama a wtedy na pewno sobie nie dam rady itp. Czasami chce żeby odszedł. Może gdybym nie była codziennie przez niego gnębiona juz dawno bym z tego wyszła... Z drugiej strony tak bardzo boje się samotności i tego że, nie poradzę sobie sama (rodzina mi to powtarza...). Nie wie co jest gorsze. Bycie samaym jak palec czy bycie z kims kto upokarza...
Kokojoko
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 kwi 2011, 22:08
Kokojoko, Poczytaj sobie o syndromie ofiary i o toksycznym związku.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez CichoCiemny 22 kwi 2011, 22:13
Jeżeli czujesz się z tym lepiej (z tym, że ignorujesz myśli) to oczywiście dobrze i możesz dzięki temu po jakimś czasie się wyleczyć na tyle, że myśli nie będą Ci przeszkadzały. Całkowicie nie da się pozbyć myśli, ale można je właśnie ignorować (czy, jak to określił jeden z użytkowników tego forum "pozwolić im płynąć", trafne określenie) i moim zdaniem jest to najlepszy sposób.
Sam stosują tą metodę i na mnie też powoli zaczyna działać, więc tak trzymać!
Ostatnio edytowano 22 kwi 2011, 23:31 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono Twój post do w/w wątku (odpowiedź dla damianos 1234) z uwagi na tematykę dotyczącą nn
CichoCiemny
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez ginika69 23 kwi 2011, 14:23
[/quote]Mam z męzem to samo. W czasie kłótni często wyzywa mnie od psycholi i mówi że zadzwoni po karetke i zabiorą mnie w kaftanie albo że, odejdzie i zostanę sama a wtedy na pewno sobie nie dam rady itp. Czasami chce żeby odszedł. Może gdybym nie była codziennie przez niego gnębiona juz dawno bym z tego wyszła... Z drugiej strony tak bardzo boje się samotności i tego że, nie poradzę sobie sama (rodzina mi to powtarza...). Nie wie co jest gorsze. Bycie samaym jak palec czy bycie z kims kto upokarza...[/quote]

Mam dokładnie takie same myśli jak Ty! Też mnie upokaża przy każdej okazji. Nie kocham go już ale boję się samotności. Nie kocham go, nie można kochać kogoś komu nie można zaufać i się zwierzyć. Nie mam w nim wsparcia. Dla niego jestem nienormalna. Uciekam w świat nauki, studiuję, chcę być dobra w tym co robię. Czasem mam wrażenie że gdybym nie miała odskoczni w nauce- byłabym jeszcze słabsza
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 kwi 2011, 18:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do