Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez kochanie 26 sie 2010, 20:47
dekiell
To ze robisz sie czerwony zdecydowanie nie jest objawem nerwicy natręctw.
Jesteś widocznie wrażliwy i nieśmiały oraz masz taką urodę, że kiedy sie zawstydzisz lub zdenerwujesz, pokazują Ci sie rumieńce.
Wiele osób tak ma. Po prostu musisz sie przyzwyczaic albo uzywac jakiegos pudru..

[Dodane po edycji:]

mary890

Może jeszcze napiszesz że ci "okrutni" lekarze sprawili, że brzuch jeszcze bardziej Cie rozbolał? Jeżeli pacjent przyjęty jest na oddział w celu diagnostyki to lekarze taką osobe muszą zdiagnozować - to jest chyba całkiem logiczne???A nie wiem czy wiesz, ale diagnostyka polega na tym, że robi się różnego rodzaju badania, a niestety chyba żadne nie jest przyjemne. Nie było to więc spowodowane złośliwocią tych lekarzy, po prostu na tym polega ich praca. Dalej nie wiedzą co Ci jest? Bo nic Ci nie jest! Jeżeli w dodatku jesteś tak emocjonalną osobą to lekarze na pewno stwierdzili że Twoje bóle brzucha są psychogenne. Może nawet wymienili Ci taka nazwe: zespół jelita nadwrażliwego. Poczytaj sobie o tym, bo Ty własnie to masz. A tak poza tym - nie przyszło Ci do głowy że to dobrze, ze badania nic nie wykazały?? Wolałabyś żeby sie okazało że masz raka?? Zupełnie nie rozumiem - masz pretensje do lekarzy o to że nie wykryli u Ciebie poważnej choroby?? Dziwne troche...

[Dodane po edycji:]

Poza tym z całej Twojej wypowiedzi, nie do końca zrozumiałam na czym polega Twój "straszny stan".. Rozumiem, że boli Cię brzuch, przyznaję, że jest to męczące. Piszesz że masz czarne myśli i lęk przed nimi, ale nie napisałaś jakie to konkretnie myśli, więc trudno do tego się odnieść.
Piszesz że nie wiesz jak sobie z tym poradzić... chyba jednak wiesz, w czym jest problem, skoro zgłosiłas sie do psychiatry i do psychologa. A dalej sama napisałaś ze starasz sie przestrzegac zalecen psychologa. Jeżeli ten psychiatra Ci nie odpowiada, to po co do niego chodzisz?? Znajdź innego, jest ich mnóstwo.
Twój problem polega na tym że masz nerwice konwersyjną, dawniej nazywało się ją nerwicą histeryczną. Dobrze więc, że chodzisz do psychologa. A jeżeli leki Ci nie pomagają i co tydzień bierzesz inne, to problem nie leży w lekach tylko w Tobie. Widocznie nie masz zaburzen w przekaźnictwie serotoninergicznym w mózgu i te leki nie są Ci potrzebne. Musisz zacząć nad sobą ciężko pracować. Przede wszystkim nie skupiaj sie tak bardzo na sobie i swoich dolegliwościach, nie nakręcaj się i nie myśl tyle( tak jak lekarz powiedział) tylko zajmij sie czymś pozytecznym albo przyjemnym. Nie masz nerwicy natręctw, więc jesteś w stanie to zrobić. Pomóc może Ci uprawianie sportu, swieże powietrze, muzyka i inne rzeczyktóre lubisz. No a przede wszystkim na terapii musisz przeanalizowac co może być przyczyną tej nerwicy. Być może tak jak ten lekarz mówi, robisz coś źle albo masz jakiś konflikt w sobie. A skąd niby ten lekarz miał wiedziec co robisz źle?Jakby Ci powiedział że robisz źle to i to , byłabyś na niego tak samo wściekła i śmiertelnie obrażona.. Konflikt wcale nie musi dotyczyć studiów ani chłopaka, chociaż to ciekawe, że te dwie rzeczy przyszły Ci pierwsze do głowy.. Może porozmawiaj o tym na terapii..? Nigdy nie wiadomo co siedzi w naszej podświadomośći.. To dość ciekawe że gdy widzisz Twojego chłopaka skręca Cię z bólu.. Ale to jest charakterystyczne dla tego rodzaju nerwicy - dolegliwości masz wtedy kiedy wszyscy widzą ( a zwłaszcza najbliższe osoby) żeby wszyscy Ci współczuli i żebyś była w centrum uwagi. To taki mechanizm. Nie wiem... może brakowało Ci uwagi rodziców i teraz starasz sie tą uwagę uzyskać w niezbyt zdrowy sposób..
Jeżeli uważasz że wszystkich ranisz, to może coś w tym jest, po prostu zastanów się i przestan ranić zamiast bez sensu użalać się nad sobą, że jesteś biedna, bo czujesz, że wszystkich ranisz... Masło maślane.. W ogóle pomyśl o innych a nie tylko o sobie!
Każda dziewczyna czasami nie ma ochoty spotkać się z partnerem, wiec nie rób z tego problemu..
Jeżeli kiedyś ze wszystkim sobie radziłaś, to bardzo Ci gratuluję. Jesteś pierwszą osobą, którą poznałam, która radziła sobie do 20 roku życia sama ze wszystkim...
A że psychiatra Cie nie słucha to sie nie dziwie - lekarze ni lubią takich osób, które tylko nad soba sie użalają. Czego Ty od niego oczekujesz własciwie? Chcesz żeby powiedział jaka jesteś biedna bo kiedy wpadasz w histerie, boli Cię brzuch? Wiesz, on słyszy tyle ludzkich dramatów na codzien od pacjentów, że Twoja nerwica nie jest dla niego zbyt wzruszająca.
P.S. Skąd wiesz, że rysuje akurat kółeczka?? To rzeczywiście nizbyt profesjonalnie, chyba naprawde sie nudzi jak u niego jesteś... Po prostu najlepiej zmień lekarza!!
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez dekiell 26 sie 2010, 21:47
jak napisał polo - wystapily objawy nerwicy natrectw, dopiero potem fobii (fobia społeczna) czyli ogolnie wstydliwość,nieśmiałość itp a ta fobia równa sie (rumieńcem) w sytułacjach których robie sie czerwony np ktos mnie o cos zapyta ktos mnie denerwuje peszy itd ... nie daje rady w wiekszej ilosci osob ... pamietam jak miałem apel w szkole i wchodząc na sale a była zapełniona cała uczniami zrobiłem sie caly czerwony wchodząc ... - czyli (fobia społeczna) tylko ta fobia urodziła sie raczej z nerwicy natrectw :) nie umiałem jeść przy kims i wogole stresowałem sie czesto przy kims i jest fobia... wiec mi nie mów ze to nie jest objawa natrectw bo przez to gówno jeszcze FOBIA SPOŁECZNA mną miata.... :( chodze do pschologa... jak terapia nie pomoze to napewno skorzystam z psychiatry i z leków które pomajaga a nawet działają w sposob który fobia znika :) czyli ze nie czuje sie czerwony na twarzy nie czuje takiego ciepla ... i jest git jestem smialy nic mi nie przeszkadza... :)
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
19 sie 2010, 14:46

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez kochanie 26 sie 2010, 21:50
mary890 napisał(a):wczoraj np bardzo nie chcialo mi sie isc na ognisko ze znajomymi ale mimo to pojechalam, nie czulam sie dobrze i wszystko mnie bolalo ale mimo to uparcie siedzialam i po jakims czasie wszystko odeszlo, zaczelam rozmaiwac z kolezankami i zapomnialam o wszystkim a jesli juz pojawialy sie natretne mysli to staralam sie odwrocic swoja uwage, bylo ciezko i to bardzo ale gdy juz wrocilam do domu doszlam do wniosku ze milo spedzilam czas i czulam sie tak jak kiedys zanim wszystko sie zaczęło.


No widzisz sama! Wystarczy przestać skupiać sie na sobie i swoich dolegliwościach, wystarczy mieć zajęcie i wszystko mija ;))

[Dodane po edycji:]

dekiell napisał(a):jak napisał polo - wystapily objawy nerwicy natrectw, dopiero potem fobii (fobia społeczna) czyli ogolnie wstydliwość,nieśmiałość itp a ta fobia równa sie (rumieńcem) w sytułacjach których robie sie czerwony np ktos mnie o cos zapyta ktos mnie denerwuje peszy itd ... nie daje rady w wiekszej ilosci osob ... pamietam jak miałem apel w szkole i wchodząc na sale a była zapełniona cała uczniami zrobiłem sie caly czerwony wchodząc ... - czyli (fobia społeczna)



Drogi kolego, nie wmawiaj sobie bzdur, po prostu przeczytaj jakie są kryteria, aby stwierdzic nerwice natręctw i sam zobaczysz, że nie ma wsród nich czerwienienia się. Jak chcesz, to w przyszłości zostań psychiatrą i zmień kryteria rozpoznawania nerwicy natręctw, ale póki co musimy stosować sie do ICD10, bo nikt nic bardziej aktualnego nie wymyślił. Jeżeli Ty twierdzisz że czerwienienie się jest objawem nerwicy natręctw, to znaczy że niewiele wiesz o tej chorobie. Jest to bardzo cięzka choroba i na pewno głównym jej problemem nie jest czerwienienie sie.
Czerwienienie się jest objawem wyrzutu adrenaliny do krwi pod wpływem emocji, stresu. Nie jest to kryterium rozpoznawcze żadnej choroby psychicznej. Po prostu niektorzy ludzie, jak mają nerwice ( albo jak sam piszesz fobie społeczną) albo nawet nie są na nic chorzy, ale zwyczajnie sie czymś zdenerwują, to mają tendencje do czerwienienia sie, jest to związane też z typem urody. Po prostu niektórzy pod wpływem stresu mają bóle brzucha, inni wzrost ciśnienia, a Ty sie akurat czerwienisz. Takie życie..

[Dodane po edycji:]

Na pocieszenie dodam, że można z tego wyrosnąć, tylko trzeba pracować nad opanowaniem emocji, jeśli chodzisz na terapie, to powinno pomóc - uwierzysz w siebie, będziesz pewniejszy, przestaniesz sie wszystkim tak bardzo przejmowac i nie bedziesz podchodził do wszystkiego tak emocjonalnie. Fobia społeczna to rzeczywiście uciążliwa dolegliwość, ale można z tego wyjśc. Na pewno ma to jakieś przyczyny w dzieciństwie i nad tym musisz z psychologiem popracować troche..A jak bedziesz myślał tylko o tych rumieńcach to dodatkowo wpadniesz w erytrofobie.

[Dodane po edycji:]

A tak z ciekawości, oprócz czerwienienia się, masz jeszcze jakieś objawy tej fobii społecznej???
Skąd wiesz, że miałeś nerwice natręctw, skoro nigdy u lekarza nie byłeś???????
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez dekiell 26 sie 2010, 23:02
kochanie moge twoje gg poprosić ? :)

słuchaj wystarczy że wpisałem w google nerwica natrectw i poczytałem troszke o tym i niby sie wszystkie objawy zgadzały...

tak fobia społeczna to nie tylko czerwienienie sie ... czerwienienie sie jest na koncu pierw jest napięcie.. strach.. jest tak to silne ze nas to zatyka poprostu.... niemozemy byc otwarci ogolnie tylko jestesmy caly czas cicho zadko sie kiedy smiejemy oddzywamy itp... jak chcesz cos wiecej sie dowiedziec na temat erytrofobi tutaj masz eleganckie forum na ktorym siedze dzien w dzien http://erytrofobia.pl/ :)

po sobie wiem że pierw zapadłem w nerwice natrectw ... a przez kilkanaście lat nie leczenie jej a rozkminiania co jest ze mna... (strach przed jedzeniem, wstydliwosc bark odwagi) zaczeła sie fobia ..... :(

a dzisiaj nie moge porozmawiac najnormalniej z osoba bardzo mi blizką... np z mama wystarczy ze mnie lekko skrytykuje albo sie zapyta coś i robie sie caly czerwony na twarzy.... nie jest to mile a tym bardziej nie znika to po kilkanascie sekundach tylko siedzi na mojej twarzy moge tak to napisac :(

koncze w grudniu 17 lat ... i przez te 17 lat zrozumiałem że jest 2 rodzaje ludzi... (czerwoni) i ci którzy sie nie czerwienieją .... ci którzy są czerwoni albo sie czerwienieją mają duzy problem z prostymi rzeczami... czesto sie motają, panikuja ogolnie zyją w duzym napięciu który jest tak mocny ze robi sie człowiek czerwony nawet w sytulacj pakowanie zakupow do lekramowki wie ze za nim jest kolejka i ze kazdy patrzy na niego.... a ten 2- ten ktory sie nie czerwieni ... idzie na przod nie patrzy sie za plecy itd... :(
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
19 sie 2010, 14:46

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez mary890 27 sie 2010, 18:15
kochanie
wiesz wielu lekarzy robilo mi badania, usg, gastroskopie, edndoskopie i zaden nie powiedzial mi ze są to bóle psychogenne, podawano mi jedynie srodki przeciwbolowe, po tym wszystkim przeszlam straszna traume bo bedac sama w obcym miescie zostalam potraktowana okropnie, w srodku nocy rzyjechalo pogotowie bo nie moglam wytrzymac z bolu, pani doktor jeszcze na mnie nawrzeszczala ze po co ja wogole ich wzywalam jakby laske robili ze przyjechali, wypisala mi jedynie skierowanie na oddzial z podejrzeniem grypy zoladkowej i pojechali, nie zabrali mnie, radz sobie pani sama i jedz sama do szpitala gdzie ja kompletnie nie mialam pojecia gdzie to jest, gdy dotarlam do szpitala odsylali mnie tylko z jednego oddzialu na drugi a ja krazylam po calym miescie. Co do tabletek ktore przyjmuje sama na wlasne zyczenie ich nie zmieniam robi to lekarz i teraz wiem ze nie robil tego prawidlowo bo powinno sie je odstawiac stopniowo a nie z dnia na dzien na inne, z lekkich na bardzo mocne. piszesz ze powinnam robic to co lubie ale nic mi nie sprawia radosci tak jak kiedys, do wszystkiego bardzo sie musze zmuszac a im bardziej sie zmuszam tym bardziej sie denerwuje. studia i chlopak jako pierwsze mi przyszly do glowy bo to sa dla mnie 2 najwazniejsze rzeczy w zyciu i dlatego na widok chlopaka skreca mnie z bolu bo wiem jak bardzo sie o mnie martwi i staram sie aby bylo normalnie ale im bardziej sie staram tym bardziej mi to nie wychodzi. napewno nie uzalam sie nad soba jak to piszesz tylko tak reaguje na to co mi sie przytrafilo, widac Ty nigdy nie byles/las w takiej sytuacji i nie wiesz jak to jest gdy wszystko czego sie pragnelo nagle sie wali z niewiadomych powodów, kazdy z lekarzy ma Cie w dupie bo zalezy im tylko na kasie i laske robia ze wogole Cie wysluchaja i pomoga( o ile mozna nazwac to pomoca) jedynie potrafia snuc swoje dziwne teorie...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 sie 2010, 09:14

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez kochanie 27 sie 2010, 19:31
Lekarze nie mówią pacjentom z nerwicą histeryczną, co im dolega, bo nie mają czasu ani ochoty z nimi dyskutować. Czasami na odczepnego mówią : zespół jelita nadwrażliwego. Czytałaś już o tym??Zostawiają psychiatrze leczenie pacjenta i informowanie go o jego chorobie. To, jak Cie potraktowali, ewidentnie wskazuje na to, że po prostu nic złego nie znaleźli w badaniach, a że dawali Ci środki przeciwbólowe to raczej chyba dobrze, skoro Cie bolało?? Jesteś typowym przykładem osoby, która chodzi po lekarzach, bo twierdzi że jest chora, a tak naprawde ma nerwice. I lekarze o tym wiedzą, bo nie Ty pierwsza jesteś tego typu pacjentką z nerwicą histeryczną czy hipochondryczną. Dlatego sie wkurzają i zbywają Ciebie. Skoro pogotowie Cie nie zabrało, to uznali, że nie jest z Tobą tak źle, oni jeżdżą cała noc i nic dziwnego że są wkurzeni, jak ktoś ich wzywa bez powodu. Gdyby było coś poważnego, na pewno by Cie zabrali, bo oni za to odpowiadają i mogą mieć sprawe w sądzie. Jeśli uważasz że potraktowali Cię źle to załóż im taką sprawe w sądzie i sie wyjaśni. A nie mogłaś wtedy sama wziąć sobie czegoś przeciwbólowego i poczekać aż Ci przejdzie???? Sama widzisz że przeżyłaś do rana, a potem krążyłaś po całym mieście. Chory człowiek nie dałby rady..A w ogole w końcu przyjęli Cie na jakiś oddział? I co stwierdzili?
Dziewczyno zrozum, masz nerwice i nic wiecej!!! Nie doszukuj sie ciągle chorób. A psychiatre zmień po prostu, dlaczego tego jeszcze nie zrobiłaś?? A jakie konkretnie leki bierzesz obecnie i w jakich dawkach? Jestem też ciekawa, jaka diagnoze postawił Ci ten psychiatra?? Co on stwierdził??
Poza tym chyba nic do Ciebie nie dotarło z tego co napisalam poprzednio, więc już kończe bo to bez sensu. Na koniec jeszcze raz powtórze: pracuj nad soba, uczęszczaj na terapie i poszukaj przyczyn nerwicy - może masz cięzkie przyżycia z dziecińtwa na swoim koncie, ale nic o tym nie piszesz, wiec nie wiem.. i przestan myślec tylko o sobie! Skup sie na czym innym. Nie jesteś ciężko chora!!
I nie wiem co takiego strasznego Ci sie przytrafiło??? Bo lekarze nic złego Ci nie zrobili, zbadali Cie tak jak powinni i to do nich należy, a każdej Twojej zachcianki to spełniac oni nie muszą. Jak koniecznie chcesz żeby wykryli Ci jakąs ciężką chorobę, to znaczy że masz duzy problem z psychiką, dlatego skup się na leczeniu u psychologa i u psychiatry i nie zawracaj wiecej głowy innym lekarzom, bo potraktują Cie tak samo jak poprzednio.
Wszystko czego sie pragnęło nagle sie wali z niewiadomych powodów??
No powód to chyba znasz - nerwica!
Ty jeszcze nie wiesz jak to jest, kiedy wszystko sie wali.. Masz wymarzone studia, masz chłopaka, ktory Cie kocha. Może chodzi o to że masz wrzesień?? ojej to straszne!! weź nie przesadzaj, wrzesień to normalna sprawa, po prostu pogodź sie z tym że nie jesteś doskonała i nie uczysz sie najlepiej na świecie to na pewno bedzie Ci łatwiej. W kazdym razie jeszcze masz szanse, żeby rzeczywiście wszystko Ci sie zawaliło, jeśli nadal bedziesz sie nad sobą użalać i nie zaczniesz nad sobą pracować.
Życze Ci, żebyś dużo nad sobą pracowala!!!

[Dodane po edycji:]

Nerwica histeryczna

Nerwica histeryczna to najstarsza postać nerwicy charakteryzująca się nagłym początkiem z równie nagłym ustąpieniem zaburzeń. Uważa się, że ten rodzaj nerwicy stanowi niedojrzały mechanizm obronny radzenia sobie z emocjami i nierozwiązanym konfliktem.

W nerwicy histerycznej dochodzi do częściowej lub całkowitej utraty integracji między wspomnieniami z przeszłości, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami czuciowymi i świadomą kontrolą ruchów ciała.
Postacie nerwicy histerycznej

postać konwersyjna nerwicy histerycznej:

Postać konwersyjna powstaje w wyniku zamiany problemów emocjonalnych na objawy somatyczne. Zaburzenia dotyczą wzmożenia lub zahamowania funkcji czuciowych, ruchowych czy psychicznych.

Mogą pojawić się więc charakterystyczne objawy takie jak: niedowłady, porażenia narządów mowy, kończyn (charakterystyczne dla porażeń histerycznych jest możliwość wykonywania ruchu porażoną kończyną w momencie gdy chory nie skupia na niej swojej uwagi), intensywne dolegliwości bólowe ograniczające się do jednego miejsca, szczególnie dotyczy to głowy, serca, brzucha, genitali (cechą charakterystyczną bóli histerycznych jest ich uporczywość i oporność na farmakologiczne środki przeciwbólowe) i in.

Przyczyny nerwicy histerycznej

Przyczyną nerwicy histerycznej są stale powtarzające się sytuacje trudne, z którymi osoba się styka i nie potrafi im się przeciwstawić. Wystąpienie nerwicy histerycznej może być też wynikiem jednorazowej bardzo silnej reakcji na sytuację zagrażającą własnemu życiu lub bliskim osobom. Zaburzenia mogą być również związane czasowo z wydarzeniami urazowymi jakie miały miejsce u osoby.
Uważa się, że zaburzenie rozwija się na bazie osobowości histeroidalnej.

Leczenie nerwicy histerycznej:

Jedną z najpowszechniejszych metod leczenia nerwicy histerycznej jest odreagowanie, wyładowanie stłumionych przez klienta uczuć. Dokonuje się to poprzez powtórzenie przeżyć będących powodem nerwicowej reakcji za pomocą hipnozy czy w trakcie rozmowy z terapeutą.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Milutki 17 paź 2010, 02:28
Blue_on napisał(a):Ech, można by tak pisać i pisać... Pewnie niewielu będzie się to chciało przeczytać w całości. Cóż, kolejne spotkanie z terapeutką już jutro, przynajmniej tam się wygadam do bólu, tutaj nie będę pisał książki;) Szkoda tylko, że każde takie godzinne spotkanie mija tak szybko...

Blue, może jednak częściej wchodź na to forum ? ;)
tu możesz pisać godzinami, tyle ile potrzebujesz... :mrgreen:
i wierz mi, że to co piszesz wcale nie musi być dla innych nudne

Dla mnie forum jest dużym wsparciem,
nie czuję się tu sam ze swoimi problemami
ponadto czasem ktoś może zainspirować, jak samemu sobie radzić... 8)
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Miss Daisy 17 paź 2010, 02:58
mary890 napisał(a):kochanie
piszesz ze powinnam robic to co lubie ale nic mi nie sprawia radosci tak jak kiedys, do wszystkiego bardzo sie musze zmuszac a im bardziej sie zmuszam tym bardziej sie denerwuje


Mary890,

NIE ZMUSZAJ SIĘ! To NIE MA najmniejszego SENSU. Masz teraz doły,jesteś wściekła,boisz się,nic Cię nie cieszy,nic Ci się nie chce i co tam się jeszcze zamarzy. Tyle. MASZ PRAWO DO SWOICH EMOCJI,JAKIEKOLWIEK BY ONE NIE BYŁY.
W słowniku języka polskiego jest jedno słowo, które raz na zawsze powinno z niego zniknąć- jest to słowo POWINIENEM-POWINNAM!!!
Raz na zawsze wyeliminuj to słowo ze swojego słownika i przestań się nim sugerować. Tak naprawdę nie da się żyć wbrew sobie; według nakazów i zakazów, które ktoś kiedyś Ci bardziej lub mniej słusznie wpoił. NIE MASZ OCHOTY to NIE JEDZ. Dlaczego uważasz,że POWINNAS JESC???

No,oderwijmy się już na chwilę od tych codziennych problemów i trosk,porozmawiajmy o takim zwykłym,codziennym życiu. Chciałabym Cię lepiej poznać Mary,może opowiesz nam coś więcej o sobie? Piszesz,że dla Twojej osoby najważniejsze są studia i związek, więc może zaczniesz od tego, tak jako oderwanie od rzeczywistości ,żeby było bardziej miło......

Co studiujesz? Jak Ci idzie na studiach????

P.S. Piszesz,że związek to dla Ciebie b.poważna sprawa-wiedz jednak,że w związku bywają czasami trudne chwile,kryzysy,negatywne emocje , problemy i reakcje na nie,a czasem nawet bywa ,że chyli się on ku naturalnemu końcowi... Dlatego trzeba ROZMAWIAĆ O EMOCJACH,ANALIZOWAĆ,USTALAĆ PROBLEMY ITD. Bo co z tego,że udajemy,że wszystko jest ok,skoro to wszystko to FAŁSZ... Jeśli związek jest dla kogoś bardzo ważny to znaczy,że on go pielęgnuje,dba o niego,a to jest równoznaczne z konfrontowaniem się oko w oko z trudnymi emocjami i problemami (na które niekiedy nie mamy wpływu),inaczej bowiem skrzywdzimy nie tylko siebie,ale i partnera, serwując mu dużą dozę fałszu,rujnując ten związek ,a w skrajnych przypadkach doprowadzając go do bycia z kimś ,kto go już nie kocha (powód X,Y,Z) i jednocześnie odbierając mu szansę na poznanie kogoś, kogo pokocha on z wzajemnością i z kim będzie szczęśliwy na tym etapie życia (i ta druga osoba również-być może na niego czeka).

Piszesz,że Twój chłopak wrócił z morza,on jest marynarzem? Czy dobrze rozumiem,że to taki związek na odległość (często nie ma go w domu) ???

MISS DAISY - emerytowana hipochondryczka ;)

[Dodane po edycji:]

dekiell napisał(a):jak napisał polo - [b]wystapily objawy nerwicy natrectw, dopiero potem fobii)


Dekiell, widzę,że strasznie wszystko roztrząsasz,żeby orzec ,czy masz nerwicę czy fobię społeczną. A czy to ma dla Ciebie jakieś znaczenie?
Dlaczego to różnicowanie jest dla Ciebie tak znaczące, czy ta różnica ma na coś jakiś wpływ? Dlaczego tak bardzo się na tym skupiasz?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
16 paź 2010, 22:11

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Milutki 17 paź 2010, 03:44
Miss Daisy, zgadzam się zupełnie, co do tego zmuszania się i konieczności "zluzowania",
a dodajmy jeszcze do tego inne sprawy, jak poszukiwanie w sobie chorób (pisała o tym wcześniej kochanie)

Czytając wypowiedzi Mary mi też przyszło na myśl, czy problemem nie jest ten związek "na odległość" ?
Może to powoduje poczucie niespełnienia, brak ciepła i bliskości z kochaną osobą ??
ogólnie - brak poczucia szczęśliwego związku, co może mieć niebagatelny wpływ na jej samopoczucie,
nawet jeżeli sobie tego nie uświadamia...

Mary napisz, jak w ogóle przeżywasz te długie miesiące rozłąki,
bo ja ci powiem, że sobie tego nawet nie wyobrażam... :hide:

Ale tak poza tym, czy u Mary to wszystko nie wygląda też na objawy DEPRESJI ?
niechęć do poprawienia sobie nastroju, utrata radości życia, brak mobilizacji do działania...
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Miss Daisy 17 paź 2010, 19:27
Milutki,

Myslé,ze poczekamy na Mary ,az sama nam opowie o swoich emocjach w zwiazku... NIc nie bedziemy jej sugerowac.

Widzé,ze jestes bardzo aktywnym uzytkownikiem tego forum, starasz sie pomagac innym ludziom... To mile :)
Nie zapomninaj jednak,ze i Ty potrzebujesz pomocy ,byc moze instytucjonalnej.
Moze Ty tez opowiesz co sie dzieje AKTUALNIE Z TWOJA OSOBA?
Podstawá w wychodzeniu z Twojego zaburzenia jest wygaszanie tzw.rytualow natrétnych, o czym zapewne juz wiesz...
Im bardziej bowiem bedziesz anagazowal sie w natretne,kompulsywne czynnosci ,ktore maja zdusic Twój niepokój wynikly z pojawiajácych sié natrétnych mysli, TYM (wbrew wszelkim pozorom) bédzie jeszcze gorzej....Zaprzestan rytualow natretnych. LÉK I NIEPOKÓJ SÁ CENÁ WYLECZENIA SIÉ Z TZW. NERWICY NATRÉCTW (OCD). Inaczej nie da sié tego zrobic.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
16 paź 2010, 22:11

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Milutki 18 paź 2010, 00:25
Miss Daisy napisał(a):Nie zapomninaj jednak,ze i Ty potrzebujesz pomocy

Tak Daisy, dzięki za troskę, dokładnie tak jest,
ja też bardzo, bardzo potrzebuję pomocy... :cry:

A ostatnio może dlatego angażuję się w sprawy innych,
bo chciałbym w ten sposób jakoś sobie pomóc... ? :bezradny:
(ale nie robię tego celowo, chyba raczej podświadomie)

Poza tym przyznam, że to forum trochę mnie nakręca (w sensie pozytywnym),
ta specyficzna atmosfera...
czuję się trochę jak na terapii grupowej... :mrgreen:

Masz rację, powinienem zająć się też sobą, bo ze mną wcale nie jest dobrze...
Jeżeli jest ktoś chętny to krytycznie przeczytać, to proszę bardzo,
chętnie podyskutuję też o sobie... :D

Miss Daisy napisał(a):Moze Ty tez opowiesz co sie dzieje AKTUALNIE Z TWOJA OSOBA?

Przez ponad pół roku brałem leki: Sertralinę, potem też Sulpiryd.
Coś tam niby działało, jakieś chwilowe nieznaczne poprawy, ale żadnego przełomu nie było.
Tydzień temu odstawiłem leki, na szczęście bez nich czuję się jednakowo jak z nimi,
przy czym może teraz mam trochę "czystszy" umysł, nic mnie nie przymula.
OK, może nie doceniam sertraliny, mogła ona jakoś tam wyrównać poziom tej serotoniny w mózgu, trudno stwierdzić...

Teraz moje "starania".
Próbowałem zmniejszać rytuały, szło raz lepiej raz gorzej, z dużym wysiłkiem udawało mi się niektóre nieco ograniczyć, ale też w międzyczasie pojawiały się nowe.
Wtajemniczyłem w mój problem bliską osobę - żonę, do której mam 100% zaufanie, więc próbujemy też wspólnie coś robić.
Kiedyś wpadłem na taki (może niezbyt mądry) pomysł, że niektóre rzeczy WYKONUJE ONA ZA MNIE, po prostu żebym "ja się nie męczył", no i tak nadal robimy. Przy czym to nie jest tak, że ona wykonuje kompulsje pod moim nadzorem. Ja pozostawiam pewne czynności jej do zrobienia i "umywam ręce", nie chcąc nic o nich wiedzieć, ani też w jaki sposób ona to zrobiła.
Dalej, mam duży problem z BRAKIEM ZDECYDOWANIA, w szczególności w ograniczaniu rytuałów. Najtrudniejszy jest ten MOMENT DECYZJI, że mam daną rzecz pozostawić... mam wrażenie, że czasem to jest po prostu niewykonalne, więc odkładam tą decyzję do kolejnych kompulsji.
Nie wiem, może lepsze jest takie nieco "na siłę" odstawianie "kuszących" przedmiotów? Póki co, brak mi odwagi na taką "siłową" konfrontację.
Niekiedy, ale rzadko, miałem takie dziwne (ale i dość przyjemne) odczucie, że mogę sobie z tym wszystkim poradzić, jeżeli tylko zechcę...
Niestety, to uczucie dość szybko znika, a potem nie udaje mi się go odbudować, szkoda, że nie jest ze mną na stałe... :-|
Czasem, ale rzadko, miałem także uczucie "lekkiego" i spokojnego traktowania przedmiotów i czynności (w stylu "wow, przecież to tylko rzecz, ona mi niczym nie grozi!"), dzięki czemu udawało mi się zakończyć kompulsje w rekordowo małej liczbie np. 2-3 razy. Ale znów - to uczucie szybko znika i nie powraca...
Jeszcze może coś takiego, że chyba mam obawy przed "radykalnym" zakończeniem danej kompulsji, bo boję się, że będą mnie męczyć koszmarne myśli z powodu "niedokończenia" danej czynności. Po tym pozostawieniu czynności raczej nic takiego się nie dzieje, owszem przez jakiś czas mam pewien niepokój o tę pozostawioną i "niedokończoną" rzecz. Dlatego też mam skłonność do wykonywania kompulsji nawet "na wszelki wypadek", żeby nie prowokować powstania przyszłych koszmarnych myśli.
Natręctwa przy pisaniu tekstów w komputerze (w tym oczywiście posty na forum, okupione natręctwami), też mają parę cech charakterystycznych, ale nie mam siły tutaj tego pisać. Opiszę oddzielnie (zresztą założyłem wątek w dziale "Nerwica natręctw").

To mniej więcej tyle z moich "osiągnięć", every criticism welcome ;)

Miss Daisy napisał(a):Podstawá w wychodzeniu z Twojego zaburzenia jest wygaszanie tzw.rytualow natrétnych, o czym zapewne juz wiesz...

no właśnie nie do końca wiem, tzn. słabo to do mnie dociera,
niby wiem o tym, że trzeba wygaszać, a stale szukam jakichś innych, zastępczych rozwiązań...
muszę sobie jakoś wpoić przekonanie o tym

Miss Daisy napisał(a):Im bardziej bowiem bedziesz anagazowal sie w natretne,kompulsywne czynnosci ,ktore maja zdusic Twój niepokój wynikly z pojawiajácych sié natrétnych mysli, TYM (wbrew wszelkim pozorom) bédzie jeszcze gorzej....Zaprzestan rytualow natretnych. LÉK I NIEPOKÓJ SÁ CENÁ WYLECZENIA SIÉ Z TZW. NERWICY NATRÉCTW (OCD). Inaczej nie da sié tego zrobic.

masz świętą rację, no tak,
jednak wysoka jest ta cena, ten lęk i niepokój...
dlaczego nie ma jakiejś cudownej tabletki... :why: :why:

Daisy, przedstawiłaś się jako hipochondryczka :smile:
tak z ciekawości, skąd masz wiedzę o mechanizmach powstawania natręctw i w jaki sposób można się tego pozbyć ?

PS. taka uwaga nt. mnie, że nie ma co mnie oszczędzać w krytyce,
bo jak nie dostanę czasem porządnego kopa, to nie ruszę z miejsca... :evil:
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez polo 20 paź 2010, 22:50
milutki-jeśli chodzi o natręctwa, to mi bardzo pomogło zrozumienie ich mechanizmów i potem ograniczanie ich ale trenowałem to trochę na terapii poznawczo-behawioralnej i nawet wtedy bez leków bym nie ruszył z miejsca, tak ciężko u mnie było (wszelkie sugestie terapeuty zamienialem w natrectwa), teraz już jest ok i leki nie są mi potrzebne, trzymam kciuki
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez ExxonValdez 19 gru 2010, 01:22
Witam wszystkich, niewiedziałem gdzie wrzucić posta to wylosowałem że bedzie tu. Chciałbym sie przedstawić i podzielić doznaniami na temat leków w NN. Otóż sprawa wygląda tak jestem osobą dosyć silną psychicznie i zrównoważonom, niemiałem nigdy depresij, długotrwałych stanów przygnębienia, mam specyficzną odmiane NN , która utrudnia mi życie poprzez to że niemoge spać tylko gdy nastepnego dnia mam wcześnie rano wstać i jestem okropnie zmeczony. Ale mniejsza narazie oto :) . Chciałem sie podzielić opinia o fevarinie i lekach ogólnie.
Na wstępie zaznacze że wg. mojej opini w moim przypadku (psychiatra tez tego samego zdania) i ogólnie w NN, jedyna skuteczna metoda doążenia do ciągłego zmniejszania problemu to psychoterapia , a nie leki , one g***o załatwiają. Trzeba stanąć przed problemem, poznać mechanizmy i zacząć zmieniać działanie umysłu, do tego potrzebne jest zlikwidowanie lęku , który napedza NN, więc tu upatruje ich jedyne zastosowanie (aby zrobić dobry grunt pod terapie beh-pozn).
A teraz już na temat samego fevarinu lek biore od 2ch miesiecy, teraz z niego schodze z dawki max.150mg teraz mam juz 50mg, odstawiam go całkowicie ponieważ zamordował moje libido, a ja teraz musze ostro palić frana przed dziewczyną bo ona nawet niewie że chodze do psychiatry i narazie wole żeby niewiedziała:D, z innych ef. ubocznych pozatym ze byłem za dnia bardziej senny niezauważyłem nic. Lek wyregulował mi nawet dosyć sen i działał uspokajająco (niewiem na ile to zasługa leku a na ile mojego przekonania ze on działa). Chcaiłem sie skupić chwile na tym fevarinie i jego wpływie na seksualność. Troche czytałem na temat leków jak dostałem tą fluwoksamine i wszedzie sie pojawiał ten efekt. Lekarke ma bardzo fajna :d i powiedziała ze jak sie to u mnie pojawi a po tych lekach zmiana w tej sferze jest niemal pewna to akurat ten efekt uboczny niemija z biegiem czasu (ja mówie ale czytałem na forach ....., a ona sie uśmiechneła i powiedziała że przypadków widziała juz miliony pracuje w szpitalu, prowadzi przychodnie, robiła prace naten temat itp. i ze statystyk do których mają dostęp jasno to wynika). Ale itak wyczytałem na forach że odsetek wystepowań dysfunkcji w tej sferze po fluwoksaminie jest najmniejszy. Więc se myśle że to niemożliwe żeby on całkiem zabił coś co mam bdb stanie :). Ale sie .... troche pomyliłem i w związku z tym co przeczytałem , co wygadałem z psychiatrą w szczerej rozmowie , potym co zbadałem na sobie i z mojej wiedzy jakiejś tam (bo studiowałem jeszcze w tamtym roku we Wrocławiu medycyne , ale mnie usunęli żetak powiem ładnie :D), wnioskuje iż to co tu przeczytałem , wypowiedzi w stylu - "jaki lek niekładzie libido----> fevarin , sertralina tylko troche", itp. to są bzdety :), nieważne czy w człowieka ... uderzy rozpędzona 120t lokomotywa, czy 12x "lżejszy" 10t autobus to efekt jaest prawie taki sam. Kazdy lek TLPD i SSRI upośledza w tym temacie każdego człowieka bezwyjątku, kwestia tylko jak bardzo i czy przekroczy on umowną granice dysfunkcjonalności. Także dlamnie lek mający zastosowanie u ludzi niebedocych chorymi na ciężka odmiane depresij, cieżkie nerwice i inne afektywne schorzenia eliminujące go niemal- lub całkowicie z prawie wszystkich sfer życia codziennego, bedących przyczyna zwiekszonego ryzyka samobójstwa i ogromnego cierpienia, to jedna wielka lipa bo co to za lek który ślepemu przywróci wzrok , a zrobi go głuchym , g***o nie lek. Oczywiście za wyjątkiem stanów które opisałem powyżej.
Co ja jeszcze napisze... , a no tak to teraz bioore juz tylko 50mg fluwoksaminy od 3dni i od 3tyg. wprowadzam trittico teraz mam juz prawie 150mg. Ale tu moje pytanie do doświadczonych w odstawianiu leków , kiedy te sprawy wróca do normy ???? bo narazie dalej wielka porażka w tym temacie . Prosze o jakies odpowiedzi. Wszystkim z góry dziekuje. Pozdrawiam. :uklon:
"Szaleństwem jest zachowywać się w ten sam sposób i oczekiwać innego rezultatu"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
29 sie 2010, 20:49

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez kasiawawrzecka 02 sty 2011, 01:05
co to morze być? siedzę z chłopakiem w samochodzie i nagle czuje w sercu a nawet w żołądku uczucie strachu lęku tak jakby miało się zaraz coś stać a co najdziwniejsze w tym że mój chłopak odczuwa to samo w tym samym czasie i w ten sam sposób.jedziemy w drugie miejsce np do mnie do domu i wszystko mija jak ręką odjął
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 sty 2011, 00:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do