Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Babooshka 02 wrz 2009, 12:46
Nie mozna się poddawać -NIGDY!!!
Kurde czuje się jak "kaznodzieja" ale weźcie ludzie tyłki w troki i zostawcie te wasze problemy Bogu - kto was lepiej zrozumie???????? Mam na mysli szczere zostawinie Bogu wszystkiego, w sercu i zaufanie Mu. Koronka do Miłsierdzia działa, ale nie jak różczka Harrego Pottera i to że czasem chwilowo się pogarsza nie oznacza że jest gorzej - paradoks ale tak bywa. Tu chodzi o Wasze życie!!! Walczcie le nie sami - tylko z Tym który Was kocha njbardziej na świecie!!! Szukajcie pomocy chociaż mielibyście odwiedzić 10 psychiatrów, iść tysiąc razy do spowiedzi!!! To jest trudne wiem samam się męczę - raz idzie lepiej raz gorzej ale z całej siły starajmy sie nie poddawać!!! I to nie prawda że juz zawsze tak będzie - Bóg może wszystko!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 28 wrz 2009, 18:46
Hej, u mnie dominuja obsesje, takie "mordercze", natrętne mysli o treści, hmm, mocno wulgarnej. Zaczęło sie to od takich myśli na temat Boga, potem poszło jak lawina. Pojawiały się w myslach wyzwiska na bliskie mi osoby, potem na mniej bliskie, a znane z widzenia. Teraz wystarczy, że o kimś pomyślę, a w mojej głowie kłębią sie niecenzuralne myśli. Im osoba jest dla mnie milsza, tym te wyzwiska są dosadniejsze w treści. Ostatnio poraziły mnie takie mysli na widok mojego najukochańszego psa, łącznie z tym, że mogłabym cos mu zrobić. Idiotyczne to jest. Czasami próbuję je zignorować, wtedy zmieniaja sie na np takie, ze nie wytrzymam napięcia zwiazanego z tymi myslami i coś sobie zrobię, nie wiem dokładnie co, ale takie mysli budzą we mnie przeogromny lęk i totalne wyrzuty sumienia. Paskudne to jest. Borykacie sie z czyms takim?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Babooshka 30 wrz 2009, 09:35
ano borykamy się... oj borykamy....wiele osób ma jazdy z agresywnymi myślami - nerwicowa norma :P
ja się staram zdać sobie sprawę, że nie chcę w ten sposób myśleć i olewam te myśli, ale "olewać" nie oznacza że zostawiam je zupełnie tzn. dobrze jest na terapii wyjaśnić czemu one powstają, trzeba rozszyfrować ich genezę. Podsumowując - olewam je kiedy się pojawiają (co oczywiście wychodzi raz lepiej raz gorzej) ale na terapii wałkuję ten temat bo za takimi myślami często kryją się inne problemy i aby się do nich dokopać i je wyjaśnić trzeba czasu, cierpliwości i duuuuuuuuużo wiary!!!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 30 wrz 2009, 18:29
Chodzę na terapie psychodynamiczna, też mówiłam terapeucie, ze te mysli nie dają mi zyć. Okazuje się, ze przyczyn jest mnóstwo,np. kiedy komuś czegoś zazdroszczę, (a nie uważam, że zazdrość to dobre i normalne uczucie i wypieram sie tego), albo kiedy czuję sie do czegoś zmuszana a tak naprawdę to zawsze wtedy, kiedy czuję napięcie psychiczne. zauważyłam też , ze kiedy zmniejszaja sie objawy somatyczne to wzrasta poziom mysli natretnych i na odwrót. jesli czuje sie podle fizycznie to te mysli jakoś zanikają. Eh, pokręcone to jest wszystko. normalny masochizm:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Babooshka 01 paź 2009, 10:36
Honey_Lady wiesz z tą zazdrością to też kiedyś "filozofowałam" i wydaje mi się, że uczucie zazdrosci to w sumie normalne uczucie i nie da się chyba go wyprzeć. Wszystko zależy co z tą zazdrością robimy tzn. czy ją pielengnujemy - to wtedy juz nie dobrze. Poza tym jest ogromna różnica między zzdrościa np. chciałabym mieć taki super dom jak moja nadziana koleżanka a zawiścią czyli dążeniem "po trupach" do osiągnięcia tego czego komus zawiścimy/zazdrościmy i tworzeniem w sobie czegoś w rodzaju nienawiści.
Jak myslisz?
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 01 paź 2009, 14:51
Myslę, ze należy odróżniać uczucie zdrowej, mobilizującej do działania zazdrości od niezdrowej zawiści. Aco do tych "mordeczych myśli" to często powtarzajacym sie zdaniem mojego terapeuty jest : "no i co z tego?..." Nie rozumialam tego na początku, ale teraz myslę, ze chodziło mu oto, że co z tego,że o kimś pomyslę "Ku...wa". itd itp. Przeciez ja tak nie uważam, ani nie mówie tego komuś w twarz, nie ranie nikogo. Hmm, no nie wiem, bo ranię chyba siebie, ze w ogóle tak myslę. Nie przeklinam, jestem chrześcijanką, a takie mysli doprowadzaja mnie do rozpaczy. I wtedy wzrasta mój poziom lęku, bo wydaje mi sie, że nie panuję nad sobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez zNNerwicowana 13 paź 2009, 20:09
przeczytałam masę artykułów na temat NN, stąd wiem że to o mnie mowa ;]
już jakiś czas temu podejrzewałam że jest coś ze mną nie tak :P
moje objawy to:
- w sklepach nie biorę rzeczy, które stoją z przodu albo na wierzchu (przecież tyle ludzi je dotykało!) , zawsze wygrzebuje gdzieś skądś tam;
- segreguję zakupy, np. paniczny strach ogarnia mnie na myśl, by do jednej siatki włożyć np. czekoladę i jogurt;
- wolę się poobijać o wszystkich w autobusie niż dotknąć którąś z tych rur ;] mogę ewentualnie oprzeć się o kasownik;
- staram się nie dotykać klamek, jeśli już muszę, to od razu myję ręce (zawsze nosze przy sobie chusteczki nawilżane);
- klapę od wc otwieram nogą ;] siadam tylko w domu i u babć;
- mam awersję do metalowych sztućców w restauracjach itd, zanim nie wytrę ((pomimo iż nie są brudne)), nie zjem;
- unikam dotyku innych osób, kiedy jadę np autobusem i ten dotyk jest nieunikniony - słucham muzyki, by skupić się na jednym zmyśle i ignorować drugi;
- namiętnie czytam, wszystko, wszędzie, gdzie tylko widzę jakiś napis;
- czytając jakiś tekst ((szczególnie uciążliwe było to na maturze, kiedy po przeczytaniu całego tekstu źródłowego nie wiedziałam z niego kompletnie nic ;])) często myślę wtedy o czymś innym i dupa ;] ;
- wracając już, do domu, zawsze wpadam w panikę czy aby na pewno przekluczyłam drzwi;
- nienawidzę zmian; kiedy kupuję coś nowego do pokoju przeżywam katusze, bo muszę coś przestawić, potem przez kolejne dni również;
- nie odpuszczę kiedy nie dojdę do sedna sprawy, problemu itd; będę tak długo myśleć aż wymyślę;
- wszystko muszę mieć poukładane, posprzątane;
- często przed snem jak się nakręcę to myślę i myślę i myślę o śmierci; kończy się to różnie;
- namiętnie sprawdzam czy wszystko mam;
- odchodząc z jakiegoś miejsca zawsze się odwracam, bo może coś zostawiłam;
- pomimo iż wiem że to irracjonalne, myślę o czymś i wkręca mi się to do tego stopnia, że jestem przekonana że to prawda;

myślę, tzn. jestem pewna, że jest to skutkiem mojego chorobliwego dążenia do perfekcji.
a także fobii przed zarazkami, przesadnej fobii.

zastanawiam się nad jakąś terapią ale nie chcę łykać psychotropów po których będzie mi gorzej albo że po ich odstawieniu wszystko wróci.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 paź 2009, 19:53

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez normalny będe 18 paź 2009, 17:33
Znerwicowana mam trochę podobnie jak ty. Też czasami dąże do perfekcji. Jest to strasznie chore. Miałem tak że ktoś coś powiedział (głupiego) to mi się wydawało że ten człowiek jest głupi, po co on to zrobił, jak tak nigdy nie zrobię. Też czasami podnosiłem klapę WC nogą w miejscu publicznym. Też musiałem mieć umyte ręce aby coś zjeść (jak wyszedłem od WC czy po powrocie z miasta). Czasami jak sprzątałem pokój to prawie wszystkiego się pozbywałem. Wszystko chciałem sprzedać a zostawić sobie tylko kilka rzeczy. Z tego co piszesz to masz ciężko w życiu, ja ci nie pomogę, jak chcesz to ić do lekarza albo może ktoś z forum ci pomoże.
Odchodzę z forum jako zwycięzca. Bo tak naprawdę nic mi nie było. Ale wszystko temu potworowi co siedział mi w glowie i jest u każdego człowieka, zniszczyłem go jego własną bronią. Obojętnie co nie zrobię będe szczęśliwy, w granicach rozsądku, bo przecież nie zabiję człowieka. :) Pokój wam.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
05 paź 2009, 18:54

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez nonamebella 23 paź 2009, 20:51
witam ;) jestem tu nowa, mam 17 lat i chciałam napisać o moim problemie.
nie pamiętam jak już długo ale pewnie tak ok. 10 roku życia zaczęły denerwować mnie różnie dźwięki. siorbanie, cmokanie, mlaskanie, pociąganie nosem, stukanie palcami o stół czy coś takiego, sapanie no i to najgorsze... chrapanie !
w domu najbardziej cierpię z powodu mojego taty. od kilku lat jednak nad nim pracuję no i w sumie jest już lepiej :D ale nadal mnie to wszystko denerwuje.

od września ubiegłego roku mieszkam w internacie. byłam m.in. z siostrą, która także strasznie chrapie. pierwsze parę miesięcy było okropne. mimo że leżąc w łóżku miałam słuchawki na uszach, to do połowy października nie było nocy, podczas której spałabym dłużej niż 2 godziny. to było coś strasznego. przez niewyspanie chodziłam w ciągu dnia jeszcze bardziej znerwicowana, a co za tym idzie, jeszcze bardziej mnie wszystko denerwowało.
w tym roku mieszkam z drugą siostrą, która chrapie mniej, ale za to sapie (nawet nie wiem jak to nazwać, zawsze się śmiejemy że 'zasysa powietrze' :D). Jednak dzięki lepszemu sprzętowi (czyt. mp3 a nie niewygodne słuchawki do telefonu) bez problemu zasypiam i śpię całą noc.

gdy przyjeżdżam do domu na weekendy, wystarczy że ktoś pijąc herbatę tylko raz siorbnie, dopóki nie wyjadę do internatu na wszystkich się wyżywam.

najbardziej mi szkoda ludzi, których krzywdzę, mimo że naprawdę tego nie chcę. ale co zrobić ?

często mam także silny ból w klatce piersiowej (podobno to na tle nerwowym, ale powiedziały to koleżanki więc...) i gdy tylko usłyszę jakiś denerwujący dźwięk serce zaczyna mi niesamowicie walić. gdy jestem w domu zamykam się w pokoju, zakładam słuchawki i płaczę, jednak w internacie za bardzo nie mogę sobie na to pozwolić i wszystkie emocje kumuluję w sobie.

piłam melisę, jednak na mnie nie działa. u żadnego lekarza nie byłam, bo wszyscy mówią, że nie jestem jedyna na świecie, którą coś wkurza. wydaje mi się jednak, że mój stan to czasem już przesada. nie chcę do końca życia tak ciągnąć. jak będę kiedyś spała z mężem ? po prostu nie wyobrażam sobie takiego życia.

pisząc tu nawet nie wiem czego oczekuję, współczucia - na pewno nie, może jakiejś porady ? nawet nie potrafię sobie wyobrazić, żebym mogła zasnąć słysząc czyjeś chrapanie albo nie denerwować się, siadając z kimś niekulturalnym przy jednym stole.

czytałam bodajże na 4 stronie o osobach z podobnym problemem ale chciałam odnowić ten wątek.
przepraszam za to rozpisanie ;)
i pozdrawiam wszystkich ;)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 paź 2009, 20:26

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez diabełek 01 lis 2009, 19:37
Hej. Przez przypadek tu trafiłam... Mam 18 lat. O tym "czymś" dowiedziałam się niedawno, a od jakiś trzech lat doskwiera mi nerwica i... mam jej dość!
Zaczęło się... w sumie to nie wiem kiedy się zaczęło. Panicznie boję się pająków. Nawet tych najmniejszych. Jak widzę, zabijam, albo uciekam w bezpieczne miejsce.
Jestem w klasie maturalnej i tak trochę mi przeszkadzają te natręctwa. Za dużo czasu to zajmuje.
Przed spaniem, zwykle jest to codziennie, chyba z 6 razy muszę iść do toalety, bo wmówiłam sobie, że jak nie pójdę to coś tam się stanie.
Kilkakrotne patrzenie w okna - zwykle jest to 4 razy - bo jak więcej, to się pewna osoba na mnie pogniewa czy coś. Chociaż wiem że ta osoba mnie lubi, darzy mnie sympatią i traktuje normalnie. I co najważniejsze, nie ma powodu, aby gniewać się za cokolwiek!
Kolejna rzecz - jazda samochodem - jak spowoduję wypadek to nie będzie to za fajnie - kolejny rytuał to patrzenie się na jeden konkretny dom u mnie w miejscowości... i też powtórka co najmniej 4 razy. Aż się boję wsiadać za kierownicę...
I doskwiera mi bardzo dużo innych przypadłości - zamykanie drzwi --> powroty, z myślą "czy aby na pewno je zamknęłam", wyłączanie gazu w domu, wody, światła --> włączniki i wyłączniki, zamykanie drzwi do pokoju wieczorem i powroty też z rytualnym czterorazowym "wróć!"
Masakra jakaś. Jak z tym walczyć? Nic nikomu nie mówię, zachowuje się zwykle normalnie, bez żadnych przypadłości i nikt nic w sumie nie podejrzewa, a ja się męczę. Nie chcę iść z tym do lekarza. Chciałabym jakoś sama sobie z tym poradzić i nie wiem jak. Liczyć sobie dni bez powtórek? Zająć się czymś konkretnym. Stałam się apatyczna, jak z przysłowiową depresją. Drażnią mnie ludzie w klasie, najchętniej bym ich wysłała na Marsa. Nie potrafię się skupić dłużej nić 45 minut na czymś jednym, bo odrazu dziwne myśli --> "czy aby na pewno nic nie powiedziałam takiego złego, że się ktoś zgniewa, zagniewa, zabije mnie, itd."
Proszę napiszcie, co o tym sądzicie :) Ja się czuje chyba normalna, ale te rytualne powtórki, doprowadzają mnie do szału! I nie wiem jak z tym walczyć...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lis 2009, 19:24

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez kotecek 02 lis 2009, 11:36
Jeśli te natręctwa nie są u Ciebie na tyle silne, że potrafisz sobie z nimi poradzić, to wystarczy sama psychoterapia. Ale kiedy jest to zbyt uciążliwe w normalnym funkcjonowaniu i sprawia, że ciężko jest Ci się uczyć czy skupić na czymś, co do niedawna lubiłaś, to napewno nie obędzie się również bez leków, bo takie ciężkie natręctwa prowadzą do depresji, co z kolei wyłancza Cię całkowicie z normalnego funkcjonowania.
Ze wszystkiego najbliższy wiary jest, być może, najbardziej zagorzały ateizm.
— Fiodor Dostojewski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 16:47

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Jesterus 24 lis 2009, 23:41
Przez długi czas przeglądałam i czytałam posty wielu forumowiczów. Osobiście z nerwicą natręctw zmagam się od 15-16 lat, czyli prawie całe życie. W chwili obecnej jestem na studiach i widzę, jak wpływa to na efektywność mojej pracy i kontakty z innymi ludźmi. Jest źle, tyle mogę stwierdzić. Jak znalazłam to forum, to nieco ożyłam. Zobaczyłam, że nie tylko ja mam tego typu "odchyły" jak to lubiła nazywać moja matka.
Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Początkowo było tylko ciągłe wielokrotne spoglądanie na różne przedmioty, w tym mój ulubiony schemat "lampa-stół", podnoszenie klamek do góry, unikanie przerw w płytach chodnikowych. POtem pojawiło się chodzenie do ubikacji przed snem po pare-parenaście razy, sprawdzanie czy drzwi są zamknięte, gaz i woda zakręcone, klepałam włącznikami światłą by upewnić się, że na pewno światło zgasło. Najnowsze hity to zamykanie lodówki po kilka razy i sprawdzanie, czy plecak jest zapięty. No miodzio, różnorodność kwitnie. Jeszcze fobia perfekcyjnego przedziałka, sprawdzanie czy woda w ubikacji nie cieknie. Rodzice nie mogą przeze mnie wody odkręcić w łazience bo dokręcam kurki na chama. No i wszystkie czynności mają być powtórzone 4, 7, 9, 11 razy, choć bywają odstępy od tej reguły.
W klasie maturalnej chodziłam do psychoterapeuty i teraz mi tego cholernie brakuje. Obecnie nie mam żadnego wsparcia psychicznego. Rodzice sprytnie bagatelizują mój problem, mówiąc, że przesadzam i że mi przejdzie. Leki psychotropowe zażywałam krótki czas i szczerze tęsknię za tym stanem lekkiego otępienia i obojętności. Codziennie mam huśtawki nastroju od euforii po chęć mordu, kłuje mnie w klatce piersiowej i uciska w dołku. W dodatku to poczucie, że za bardzo się nad sobą roztkliwiam i jestem skończoną egoistką. Zdaję sobie sprawę, że nie gram blues'a i nie potrzebuję stale odczuwać wewnętrznego gniewu i poczucia swojej beznadziejności. Czuję się trochę jak chomik, który utknął w kołowrotku - raz zaczynając biec, musisz biec dalej.
Mam kilka sposobów by oszukiwać ten mój system natręctw, np. udało mi się przekonać swój mózg, że jeśli koleżanka była po mnie w łazience, to ona na pewno dobrze zakręciła wodę i nie muszę już jej sprawdzać, podobnie jest z drzwiami i innymi pierdołami. Czasami w moim liczeniu udaje mi się policzyć do 1 i na tym zaprzestać. Sukcesem jest dla mnie jeśli zasnę od razu po położeniu się do łóżka, bo nie myślę o tym żeby znów latać do kibla.
No jak dla mnie mój powyższy opis nadaje się na niezłą sztukę komediową. Mamuśka nadała mi ksywę "psychol" i bynajmniej nie pieszczotliwie. Z resztą moją pierwszą wizytę u psychoterapeuy wymusiłam na niej płaczem i histerią, bo nie dawałam sobie już rady z tym wszystkim.
Obecnie marzę o chwili ulgi wewnętrznej i wytchnienia, ale moje studia i wiele innych czynników nie pozwalają mi na tą nirvanę.
Łączę się z wami z dobrymi intencjami. Wiem, że jest wam wszystkim ciężko. Jak macie jakąkolwiek możliwość pomocy, od razu z niej korzystajcie...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 lis 2009, 23:14

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez solipsea 02 gru 2009, 16:26
Witam wszystkich. :) Choruję na nerwicę natręctw od 3 lat. Zachorowałam będąc nastolatką, ale wtedy przeważały u mnie głównie kompulsje. Prawdziwy dramat zaczął się, kiedy ewolucji uległy obsesje... W których występowałam w roli oprawcy. Myśli na temat zrobienia krzywdy ludziom w moim otoczeniu, szczególnie moim bliskim, odebrały mi ochotę do życia. Odczuwałam potworny lęk przed możliwością wprowadzenia w czyn, którejkolwiek z moich chorych myśli... Potem zaczęłam się zastanawiać nad prawdopodobieństwem wystąpienia u mnie choroby psychicznej. Najpierw podejrzewałam u siebie schizofrenię, potem chad. Nakręcając się bez opamiętania, doświadczyłam uczucia derealizacji. Wpadłam też w depresję, która totalnie zniszczyła mnie jako człowieka... Nawet wykonywanie najprostszych czynności stało się dla mnie ogromnym problemem. Wzięcie prysznica stanowiło dla mnie czyn nieomal nadludzki... I taki stan powtarzał się u mnie kilkakrotnie w ciągu tych trzech lat. Niestety ostatnio choroba przybrała takie rozmiary, którym moja zszarpana psychika nie była w stanie samodzielnie stawić czoła. Postanowiłam, że po dwuletniej przerwie udam się na powrót do psychiatry. Lekarz przepisał mi leki, które pozwoliły mi na wstanie z łóżka... Ale choroba niestety nie zniknęła. Mam jednak świadomość, że farmakologia to tylko tzw. środek wspomagający. Dlatego rozpoczęłam psychoterapię, która mam nadzieje pozwoli mi lepiej zrozumieć siebie i umożliwi mi poznanie źródła moich natręctw i lęków... Pozdrawiam wszystkich. :):)
solipsea
Offline

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 02 gru 2009, 16:43
solpsea!

Gratulacje, to bardzo dobry pomysł z tą terapią!! Szkoda,ze wczesniej nie zglosilas sie, ale coz......tak widocznie mialo byc...w koncu dojrzalas do decyzji.
Ja tez chodze na terapie.
pozdrawiam
Monika
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do