Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pasqda 12 lip 2007, 18:27
Witam :)
Pani doktor postraktowala mnie dzisiaj jak smiecia.Coz, przyzwyczailam sie ze lekarze w tej poradni zle traktuja pacjentow, to nie tylko moja opinia.Jak sie dowiedziala ze mam zamiar jechac do tego osrodka, to tylko nawrzeszczala na mnie ze mam sie zdecydowac gdzie chce sie leczyc...Bede potrzebowala tam skierowania jeszcze, no ale moze jakos dam rade...Generalnie po wczesniejszych zapiskach z karty od innego lekarza stwierdzila, ze mam problem z alkoholem i jedyna moja nadzieja w poradni uzaleznien, ech...Tymczasowo dala mi jakis lek: Aurex (bo nie gryzie sie z alkoholem, hehe).Znacie to moze?
Pozdrawiam.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

przez MankaManka 13 lip 2007, 11:08
Zakłopotana: no, cieszę się, rozsądne pozytywne myślenie, takie nie-huraoptymistyczne, naprawdę pomaga :) Bić się trzeba i już, na tym można tylko zyskać przecież. Bij się zatem i Ty, a jeśli kiedyś zrobisz eeg, daj koniecznie znać.

pasqda: No, lekarze bywają bardzo różni, lepsi, gorsi i zupełne patałachy. Ja też takich miałem - i po prostu dawałem sobie spokój i szukałem innych. Teraz przez niemal 4 lata miałem fantastyczną Panią Doktor, ale ona kończy swoją pracę w poradni, będzie robiła teraz inne rzeczy - i przekazuje mnie komuś innemu. Drżę cały.

Jak jest u Ciebie z alkoholem, oczywiście nie wiem, ale kiedy nawet nierozgarnięty lekarz tak mówi, warto chwilę się zastanowić... W ogóle - w przypadku nerwic to właśnie terapia jest tym, co leczy, a nie leki. Żadnymi lekami nie wyleczysz nerwicy, co najwyżej opanujesz z grubsza objawy. Swoich wspomnień, osobowości, wrażliwości itd. tym nie przebudujesz. Bum.

No, tyle ode mnie na razie, wracam do roboty. Wszystkim życzę udanego, spokojnego dnia :*
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 lip 2007, 17:32

Taki krótki post

przez designer 17 sie 2007, 00:10
Witam wszystkich.
Przeglądam te wszystkie posty, i patrzę ze masa ludzi chorych na nn ma lęki, boją się siebie itp. Ja tez mam nerwicę natręctw, od ładnych kilku lat, z początku drobne fobie, czy wyłączyłem światło, zamknąłem drzwi, żelazko aby na pewno wyłączyłem ?, nic nie robiłem z tym, śmiałem się, po jakimś czasie trochę przestałem , ale powróciłem do tego czy gaz wyłączyłem, żelazko, śmiałem się, teraz mam 24 lata zauważyłem że w momentach gdzie się stresuję dopada mnie najmocniej, z tym że teraz jest to koszmar z którym nauczyłem się żyć, ale z którym nie chciałbym żyć. Zaczyna się od domykania okna, kilka klamek ukręconych , bo trzeba dobrze domknąć, bo przeciąg, zamykamy drzwi do domu, sprawdzamy kilka razy, klucz jeden ukręcony, wchodzę do pokoju sprawdzam czy wyłączone w całym domu światło, tu tak, tu tak, tu tak, tu tak, ok., a może nie ponownie tu tak, tu tak, tu tak, zamykam drzwi od pokoju, światło zgaszone przecież widzę, nie moja choroba mówi mi sprawdź bo może kontakt źle wciśnięty, pocieram pocieram, kładę się, wyłączam TV, odwracam się chce zasnąć, a wyłączyłem TV ? (1,5m dalej ) odwracam się TAK, śpię.
To jest zazwyczaj codzienna sytuacja TYLKO przed snem.
W stresie nn dopada najbardziej, przeżywam to bo mam stresowe życie .
Napisałbym więcej ale nie mam nastroju.
Walczcie z tym ludzie, ja walczę ale jest ciężko, ale jestem optymistą życiowym i wierzę ze wygram z tym.
Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Naprawianie myśli i czynności.

przez trance 18 sie 2007, 21:04
Moja świadomość każe mi naprawić coś co zrobiłem kiedyś, ale nie żaden błąd. Musze naprawić czynność, którą kiedyś wykonałem. Szedłem gdzieś tam i popatrzyłem się za siebie i mam to naprawić. Raz jechałem autobusem i popatrzyłem na drzwi, a później na szybę przednią i mam to naprawić.

Dziwne.

Sposób naprawy jest taki, że muszę wykonać tą czynność jeszcze raz w tym samym miejscu, w którym ta czynność była wykonana.

Nie chce mi się jechać do Gdańska, a później do Tczewa i wsiadać do autobusu po to, żeby naprawiać.

Te czynności zrobiłem jak miałem kilka lat, a teraz mam 21, więc to stara sprawa nie rozwiązana do dzisiaj. Po tych wydarzeniach zaczęły pojawiać się inne rzeczy do naprawienia np. to, że przejechałem nogą po podłodze albo językiem po zębach. Coś sobie pomyślałem to miałem sobie to samo jeszcze raz pomyśleć, żeby to naprawić.

Przez to, że nie udaję mi się tego naprawić mam teraz depersonalizację. Ostatnio nie mogę spać. Nie mam prawie emocji, tylko sobie zrobiłem emocje "zastępcze". Nie czuję życia. Nie mogę się uczyć. Nie mogę być z ludźmi. Wszystko jest nudne.

Jak bym to pokonał to wreszcie bym "odzyskał życie".

Wie ktoś jak sobie z tym poradzić?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sie 2007, 20:46

mam 16 lat - pomoc

przez matiaz 26 sie 2007, 23:47
Zaczęło się wszystko od wieku 7 lat gdy zaczynałem się dopytywać aby inni odpowiadali tak lub "no" i do poszczególnych osób były przystosowane poszczególne odpowiedzi. Ehh objawów jest wieeeeeeeele do dziś mam z tym wielki problem. Marze, żeby to wszystko zginęło tym bardziej, że ide do liceum. Ważny okres w życiu.

Objawy
1. Wymaganie potwierdzenia
2. Hukanie
3. Piszczenie
4. Równe rytmiczne tupanie
5. Poszczególny rytuał przywiązany do poszczególnego przedmioty: układanie w tym samym miejscu, dbanie aby był i stał tak jak wcześniej, celebrowanie używanie nowych ważnych UNIKALNYCH rzeczy, kończenie czynności różnymi gestami i zachowaniami np. Walenie w głowe zeszytem i książką po nauce przed klasówką, bądź kartkówką, zagranie poszczególnych akordów na zakończenie gry na gitarze. Ogólnie jest ich bardzo dużo, nie sposób wymienić ich. Czyszczenie korków zeby były jak wcześniej (po grze w noge) i związane z ta czynnoscia rozne rytualy
6. Mahanie głową, aby coś tam stukało
7. Rowniez dotykanie palcem w poszczegolne miejsca
8. Nie dotykanie krawedzi miedzy plytkami chodnika, podlogi podczas wykonywanie rytualow
9. Mowienie do siebie
10. Ogolnie to wykonywanie roznych rytualow czynnosci np. tak absurdalne jak kupowanie Pepsi na kazde GP Formuly 1 i treningi itd. i inne wazne wydarzenia, ukladanie poduszek idealnie tak jak byly

OJ masa masa !!!!!! rzeczy

zwykle wiążą się one z tym jak się dzieją rzeczy które wywołują u mnie ekscytacje, podniecenie. Tak jakby uwienczanie wydarzen i zachowan ktore juz moga sie nie zdarzyc. Rowniez mam atak gdy moglem zrobic cos inaczej bo poprostu wtedy by bylo lepeiej, a juz tak nie bedzie. Np nie zobacze tej samej transmisji w telewizji, lub nie wykonam juz czegos nigdy tak samo. Wtedy jakby uwalniam sie z tego zalu jesli mozna to tak nazwac i wykonuje rozne sytuacje

Potem czuje ulge, ale potem i tak przychodzi jakas nowa sytuacja itd.

Naokraglo 9 lat to samo. Wykanczam rodzicow. Mowia ze moge sie odzwyczaic sam, to takie glupe przyzwyczajenia. Wiele razy uzywano wobec mnie terapi terroru. Bywalo ze Tata mnie uderzyl mocno w glowiem gdy to robilem. CZesto Rodzice krzycza na mnie.

Ehh. Nie chce isc do psychologa bo nie mam na tyle odwagi. SZukam jakis lekow.

Ale chetnie poczytam kazdej rady jaka mi napiszecie. Ja naprawde chcialbym. Ale czuje sie tak dobrze z tymi moimi 'PRZYZWYCZAJENIAMI' ze nawet NIE CHCE SIE ICH POZBYWAC.


pozdrawiam
7
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 sie 2007, 23:34

przez lochness 27 sie 2007, 00:35
Wiesz co mnie najbardziej wkurza, że bliskie osoby, typu rodzice, tak strasznie bagatelizują sprawy. Też mam problemy emocjonalne, więc wiem o czym mówię. Tak, jak w Twoim przypadku, tak i w moim, rodzice chcą koniecznie żyć w przekonaniu, że wszytsko jest normalne. A wcale nie jest. Bo bądź, co bądź, to jest dziwne, że robisz te wszytskie rzeczy. Domyślam się także, że chciałbyś, aby twoi rodzice nie krzyczeli na Ciebie, nie używali przemocy, choć jest ona nawet rzadka. Bo wiem z autopsji, że to pogarsza jeszcze całą sprawę.
Ja też mam natręctwo, na szczęście jedno, a także nerwicę. To jedno, niby nieznaczące natręctwo utrudnia mi zasypianie, a to przy nerwicy koszmar. Trwa ono u mnie od 10 lat. Ale też tego nie lecze. Bardziej skupiam się na leczeniu nerwicy.
Ty kolego masz tego sporo. Nie wiem, czemu boisz sie psychologa, który mógłby tu dużo zdziałać. Ale co ja się będę mądrzyć, skoro sama ze swoją paranoją nic nie robię.
Tak na prawdę, to jeśli sam o to nie zadbasz, to nikt ci nie pomoże. Ponieważ, jak piszesz, do rodziców nie dociera nasilenie problemu. Może masz dobrych znajomych, bądź dziewczynę. Tyle tylko, że kiedy jest się wśród innych ludzi, o natręctwach się nie myśli z takim natężeniem.
Jeśli nie psycholog, to może psychiatra (leki uspokajające, czy coś) ale tu by się na moje oko przydała jakaś terapia.
Pozdrawiam, życze powodzenia ;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez matiaz 27 sie 2007, 00:47
tylko, że nawet przy obecnych mi się często zdarza. W kościele to normalka. Pomyśle o czymś co byłó wczoraj, co byłó fajne, czego już nie będzie. Albo nawet taka głupota jak to, że fajnie by byłó gdybym lepiej ukleknał czy sie przeżegnał lepiej, i gdybym dokładniej sluchal Mszy.

Ale dzieki za komentarz i slowa otuchy ;)

Chyba czas kiedy tego nie robilem to bywal gdy spotykalem sie kiedys z taka jedna dziewczyna. Ale to bylo troszke czasu wstecz ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 sie 2007, 23:34

Avatar użytkownika
przez Twilight 27 sie 2007, 00:54
Rzecz w tym, że skupianie sie na ''podmiotach'' natręctw nie ma żadnego celu, bo nie o nie w tej chorobie chodzi, dziś to może byc wymaganie potwierdzenia, a jutro łyżeczka, pojutrze wyimaginowany meteoryt koło marsa.

W natręctwa ''przekuwaliście'' kiedyś jakąś obawę, coś, czego nie chcieliście czuć, zamulaliście sobie tym umysł, aby czegoś nie czuć. I weszło Wam w ''nawyk'', poszerzając się na coraz więcej rzeczy jako ucieczka.

Teraz zdajecie sobie z tego sprawę i z pomocą terapii, możecie dotrzeć do źródeł i poradzić sobie z nimi dzisiejszymi, mądrzejszymi metodami. (odwaga to nie jest nie bać sie, odwaga to wiedzieć, że są rzeczy ważniejsze niż strach) A objawy będą słabnąć, aż do całkowitego zaniku.

Pozdrawiam

Ps.

Nie wymyślajcie sobie setek powodów, by się nie leczyć, po prostu zacznijcie to leczenie, bo już jesteście na to gotowi. Skoro tu jesteście.
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Twilight 27 sie 2007, 00:58
Tytuł tematu mówi sam za siebie. Proszę tu umieszczać posty z własną historią i/lub objawami i/lub pytaniami, co w związku z powyższym zrobić.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez lochness 27 sie 2007, 00:59
Moja nerwica też się zatarła, jak poznałam mojego chłopaka. Ale kiedy minęła fala zakochania, euforii, wiecznego bycia na 'tak', a teraz jest miłość, czyli totalne poznanie siebie i akceptacja, to pokazałam, jakby swoje 'różki'. Tyle, że to choroba. Ale walcze z nia, dla siebie i dla bliskich.
tak, jak Ty masz w Kościele, ja miałam w tym roku w szkole. napisałam sprawdzian, dostałam np. 5+ i sie po cichu zadreczalam, ze zrobilam, jakis glupi blad i nie mam 6. Rozumiesz o co chodzi, jest dobrze, ale moze byc lepiej. Tylko, że w zyciu nie do konca o to chodzi. Bo wlasnie, jak sie za duzo skupiamy na takich pierdolach, to pozniej rodza sie u nas natrectwa, stres, nerwice.
Łatwo gadac 8) A jak przychodzi co do czego, to juz nielatwo sobie racjonalnie tlumaczyc pewnych spraw. Niestety.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez matiaz 27 sie 2007, 01:19
kościół był jedynie przykładem. U mnie zdarza się wszędzie. W szkole też, często...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 sie 2007, 23:34

Avatar użytkownika
przez Twilight 27 sie 2007, 01:25
Mówię Wam, przestańcie się skupiać na podmiotach. Czy to w kościele, czy w bazie NASA, nie ma żadnego znaczenia... Nie o to w tej chorobie chodzi.

Oczywiście, jeśli chcecie sobie pomóc.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez lochness 27 sie 2007, 12:12
No to ja też Ci życzę wyzbycia się natręctw ;) też mam natręctwa, które uaktywniają się przed snem. I wiem, jak to jest, gdy chce się człowiek najnormalniej w świecie wyspać, a jednak tego typu myśli zakłócają normalny proces zasypiania. Przekichane 8)
Pozdrawiam!
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez lochness 27 sie 2007, 12:15
Oczywiście, jeśli chcecie sobie pomóc.

Ja chcę (;
Dlatego od września tego roku, mam nadzieję, że zmienię podejście. I wierzę, że jakoś sie to poprawi. Oby.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do