Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Moja historia

Avatar użytkownika
przez carlos 14 lip 2008, 21:26
Dzidzik napisał(a):..
Byłam u lekarza, ale tabletki sprawiły, że z wesołej dziewczyny stałam sie na maxa wyciszona, więc zrezygnowałam..
DZIDZIK.


Droga Dzidzik. Farmakologia polega na DOBRANIU odpowiednich leków dla pacjenta. Każdy z nas reaguje na nie inaczej, dlatego należy dobrać odpowiednie. Daj znać lekarzowi , że ten lek Ci nie pasuje, powinien spróbować dobrać inny, bardziej trafny, które naprawdę może Ci pomóc.

Nie wolno się zniechęcać i tak do tego podchodzić. Pomyśl też o psychoterapii, bo naprawdę warto ! Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Moja historia

przez Capsel 14 lip 2008, 22:29
carlos napisał(a):
Dzidzik napisał(a):..
Byłam u lekarza, ale tabletki sprawiły, że z wesołej dziewczyny stałam sie na maxa wyciszona, więc zrezygnowałam..
DZIDZIK.


. Farmakologia polega na DOBRANIU odpowiednich leków dla pacjenta. Każdy z nas reaguje na nie inaczej, dlatego należy dobrać odpowiednie. Daj znać lekarzowi , że ten lek Ci nie pasuje, powinien spróbować dobrać inny, bardziej trafny, które naprawdę może Ci pomóc.

Nie wolno się zniechęcać i tak do tego podchodzić. Pomyśl też o psychoterapii, bo naprawdę warto ! Pozdrawiam


myslisz ze poslucha? kto powiedzial ze ludzie to klamcy ? -zapomnialem
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
13 lip 2008, 19:41

Re: Co mam robić?

Avatar użytkownika
przez scrat 19 lip 2008, 19:43
No, świadomość tego że sytuacja kiedyś minie dodaje odwagi.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co mam robić?

przez Cassandra 19 lip 2008, 19:53
Ja też zaczęłam świrować po obejrzeniu filmu, więc znam twój problem. Napewno nie jesteś opętana, uwierz mi. Masz poprostu wrażliwą psychikę. Tak mi się wydaje, że to może być nozofobia, chociaż nie jestem lekarzem. Zastanów się czy ty zachowujesz się jak ta postać z filmu? Dodam jeszcze, że przede wszystkim nie jesteś nią, tylko sobą, więc nie identyfikuj się z jakimis postaciami z filmu. Ostrzegam i mówię to szczerze NIE CZYTAJ niczego, szcególnie z internetu na temat chorób psychicznych i opętań. Będzie dobrze, tylko się nie poddawaj. Pozdrawiam serdecznie :):):):)
Cassandra
Offline

Re: Co mam robić?

Avatar użytkownika
przez midaa 20 lip 2008, 20:39
Wiesz z tym nie czytaniem niczego to tak do końca nie jest, bo nie ucieka się od problemu, może nie czytać ,nie oglądać a i tak od tego nie ucieknie bo np. przypadkiem coś usłyszy.Generalnie cały sęk w tym,że by funkcjonować normalnie tj. móc czytać, słuchać i nie zamartwiać się,że też się to ma.Tylko to wymaga podjęcia leczenia i dużej pracy nad sobą.
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Moja Nerwica

przez Dedkr 23 lip 2008, 19:55
Sprawa wygląda tak że ponad 3lata temu nabawiłem się tego z powodu przykrych przezyc które miały miejsce w moim życiu.Zaczęło się tak że miałem lęki,myślałem że jestem na coś chory wmawiałem sobie sam choroby jakieś itd obszedłem wszystkich lekarzy okazało się że jestem zdrowy i poszedłem najpierw do psychologa potem do psychiatry stwierdził że to zaburzenia nerwicowe przepisał leki dokładnie cloranxen i fluanxol i po ok miesiącu wszystko się skończyło z objawami łącznie, oczywiscie leki odstawiłem. Minęły ponad 3lata , w lutym tego roku zostałem fałszywie oskarżony o kradzież trafiłem na Policje gdzie grożono mi pobiciem więzieniem itd itd sprawa się wyjaśniła że to nie ja i było ok.Niestety pojawiły się u mnie znów lęki itd więc poszedłem od razu do lekarza bo miałem wyjazd za granicę do pracy więc nie mogłem czekac.Przepisał te same leki i po ok 2tygodniach wszystkie objawy ustąpiły mogłem spokojnie pracowac,wróciłem do Polski i sprawa zaczyna się jak by od nowa z tym że lęki jak by ustąpiły a pojawiają się wcześniejsze natręctwa. Np takie które uderza we mnie najbardziej , że może nie Kocham swojej dziewczyny itd .. Jest to bardzo uciążliwe i męczące tym bardziej że jesteśmy razem ponad 7miesięcy jest nam bardzo dobrze i zrobił bym dla niej wszystko a napewno Ją Kocham ale niestety takie natręctwa się pojawiają nie raz w jej towarzystwie wtedy zaraz dostaje lekkiego ścisku w żołądku i przeszywa mnie lęk... Nie chce brac tych leków zbytnio, w sumie nigdy żadnych skutków ubocznych po nich nie miałem ale niestety po nich się tyje a jestem człowiekiem aktywnym fizycznie 7lat gram w kosza,jeżdże na rowerze , pływam. Tak w ogóle mam 22lata. Zakupiłem dzisiaj zioła o nazwie Sedivitax jak nie pomogą to chyba wrócę do Cloranxenu i fluanxolu nie mam zamiaru cały czas byc dręczony jakimiś absurdalnymi myślami i sie przy tym jeszcze dołowac....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lip 2008, 14:42

Re: Moja Nerwica

przez Mafju88 23 lip 2008, 22:56
sprobuj psychologa... pasuje raz a dobrze sie rozprawic z myslami... a nie co raz zarzywac leki
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Moja historia

przez martini80 31 lip 2008, 10:08
Witam DZIDZIK. Historia twoich natrectw w 90% przypomina mi moja, tzn. ubieranie sie w okreslony sposob, banie sie o bliska osobe, siedzenie nad jakims szczegolem godzinami to wszystko co znam bardzo dobrze. Poza tym etapy rozwijania sie nn i ich rodzaje do zludzenia w wiekszosci przypominaja moje. Ja rowniez tak jak Ty jestem uwazany za bardzo odpowiedzialna osobe, zawsze pomagalem innym, doradzalem i wysluchalem wszystkich, no wlasnie wszystkoch, ale nie samego siebie i teraz mam....Poza tym ja do przesady myje rece ( oczywiscie o okreslony osob, jak nie wyjdzie to od nowa itd), mam obsesje na punkcie wracania sie lub sprawdzanie wszystkiego po kilka razy - np 3,5,7 itp. A jak jestem sam to tylko mysle, mysle i jeszcze raz mysle..... Wiec nie jestes sama z tym wszystkim. mysle, ze w duzym stopniu wiem co czujesz. Pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 lip 2008, 23:25

Ciężki przypadek nerwicy natręctw

przez anna54 07 sie 2008, 18:46
17 lat temu zachorowałam nagle na nerwicę natręctw i tak naprawdę do dziś nie znam przyczyny. Cały czas leczę się ambulatoryjnie i byłam w różnych szpitalach, ale bez efektu. Mój problem to lęk przed bakteriami, zarazkami, wirusami a więc przesadne dbanie o higienę i mycie wszystkiego czego dotknę. Moja choroba bardzo utrudnia mi życie i przeszkadza w pracy, a jestem informatykiem. Moja choroba zabrała mi najlepsze lata mojego życia. Jestem bardzo załamana i gdyby w Polsce była eutanazja zdecydowanie zgłosiłabym się. Moi najbliżsi nie rozumieją mojej choroby i mam do nich o to żal. Mój tok myślenia jest zborny, ligiczny -taka jest opinia biegłego psychiatry, a ja wykonuje czynnośći (rytuały) które są irracjonalne.
Może ktoś wygrał z tą chrobą, umie z nią skutecznie walczyć lub wie gdzie leczyć się, aby były efekty - proszę aby do odezwał się do mnie.
Dla mnie ważne jest wsparcie psychiczne, którego mi brak i czasami mówię, że chciałabym mieć rodzinę zastępczą, która akceptowałaby mnie taką jaka jestem i pomogła mi walczyć z tą chorobą.
Ulgę przynosi mi rozmowa z drugą osobą, która też jest chora (depresja - często mnie dopada lub inne lęki) dlatego po powrocie ze szpitala po 3 tygodniach chcę tam znowu wrócić, bo tylko chory rozumie chorego.
Od zdrowych można wyłącznie usłyszeć, weź się w garść, za mało dajesz z siebie, nie walczysz z chorobą, kiedy ta głupota wywietrzeje Ci z głowy.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 sie 2008, 18:40

Re: Wykonuje natrectwa aby zapobiec pewnemu wydarzeniu.

przez coyote 07 sie 2008, 19:29
U mnie na początku objawiało się to właśnie tym że wykonywałem rózne natrętne czynności żeby zapobiec czemuś co miało się niby wydarzyć. Dotyczyło to bliskich lub mnie. I oczywiście póki czegoś konkretnego nie zrobiłem cały czas miałem wrażenie że coś się złego może stać.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 sie 2008, 17:36
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez fish-ka 07 sie 2008, 22:15
Uffff jak dobrze wiedzieć, że nie jestem sama, że jest mnóstwo ludzi o podobnych problemach.
Jestem nowa, więc przedstawię swoją historię.
Wszystko zaczęło się w wieku 13-14 lat. Od dziecka łączyła mnie silna więź z matką (może nawet zbyt silna).
Odkąd pamiętam zawsze bałam się, że umrze. Te lęki powoli zaczęły przeradzać się w obsesje. Wydawało się, że mogę mieć wpływ na jej życie, że mogę zrobić coś, za co karą bedzie jej śmierć. Zaczęły pojawiać się w mojej głowie przymusy i zakazy-coś zrobię/ czegoś nie-mama umrze. Był to także sposób na zmotywowanie siebie do czegoś: nauczę się, posprzątam bo w przeciwnym razie coś się stanie. To były takie "zakłady", coś na zasadzie GRY Z PANEM BOGIEM. Nim zauważyłam zaplątałam się na dobre.
Do lęków o matkę doszly jeszcze lęki o....własne dzieci (w wieku 14 lat!). Bałam się, że już teraz jestem w stanie myślami lub czynami sprawić, że w przyszłości urodzą się chore.
Schemat był taki sam jak z mamą. Coś MUSZĘ, czegoś mi NIE WOLNO.
Za złamanie "zakazu" lub nie dotrzymanie "nakazu" aby uniknąć kary dla mamy lub dzieci musiałam się "wykupić" za pomocą karania siebie (rezygnowanie z czegoś przyjemnego, przymusowe wykonywanie tzw. "pożytecznych czynności" z reguły bardzo uciążliwych-w końcu kara to kara).
ZACZĘŁAM ŻYĆ W PASKUDNYM ŚWIECIE LĘKÓW, OBSESJI I CIĄGŁEGO POCZUCIA WINY...:(
W wieku 19 lat moje marzenie się spełniło-dostałam się na studia w Krakowie. Całe wakacje czekałam na wyjazd i "nowe życie".
To życie okazało się jednak K O S Z M A R E M...
Natręctwa zaatakowały ze zdwojoną (a może potrojoną siłą).
Tak jakby żył we mnie stworek, który dozował moje szczęście i w razie jego "nadmiaru" podnosił alarm i przechodził do ataku, amunicją były natręctwa.
To było jak bombardowanie bez chwili spokoju.
Na zajęciach na uczelni często musiałam wychodzić do toalety, żeby poukładać sobie myśli bo przez ich natłok TRACIŁAM KONTAKT Z RZECZYWISTOŚCIĄ...Płakałam wtedy, biłam w ściany, prosiłam Boga o pomoc. Nie mogłam skupić się na nauce do egzaminów, potrafiłam podrzeć pracę na zaliczenie gdyż w trakcie jej pisania pojawiła mi się np. bluźniercza myśl.
Kładłam się późno spać bo miałam do wykonania natrętne czynności, chodziłam niewyspana, poczochrana, byle jak ubrana.
Tak jak wspomniałam zaczęłam żyć w swoim zawikłanym świecie, czasem tracąc kontakt z rzeczywistością (!) mówiłam do siebie (!!!) przy innych ludziach, kręciłam głową chcąc zaprzeczyć natrętnie nawracającym myślom lub obrazom, robiłam to często nieświadomie i automatycznie, a ludzie to widzieli i brali to za tiki nerwowe ( z resztą poniekąd mam to do dzisiaj choć już teraz bardziej nad tym panuję).
W tamtym okresie stres był tak wielki, że na zmiane miałam nerwowe bóle brzucha lub głowy.
Jednym z moich najbardziej dziwacznych objawów był lęk przed wyrzuceniem jedzenia (co w moim mniemaniu było grzechem ciężkim i mogła za to spotkać kara moje dzieci), chcąc uchronić je przed "potępieniem" jadłam zepsute, spleśniałe rzeczy (cud, że nic mi się nie stało). Kiedy jechałam do rodziców w odwiedziny (oni mieszkają w domu jednorodzinnym) potrafiłam... grzebać w kuble na śmieci (stojącym przed domem), żeby sprawdzić czy żadne jedzenie nie zostało wyrzucone. Wyjmowałam resztki w stanie rozkładu z zamiarem zjedzenia tego...;/
Na szczęście za każdym razem ktoś z rodziny mnie powstrzymywał przed tym.
W wirze kar upłynęły najlepsze lata mojego życia...
Każdy wyjazd, impreza, jakakolwiek przyjemność była mi bezlitośnie odbierana przez tego cholernego pasożyta-"kontrolera mojego szczęścia".
Chodziłam na terapię, rozmawiałam z księżmi, z wieloma osobami, wyszłam z tego kryzysu, który opisałam powyżej.
Nadal jednak jestem chora na nerwicę natręctw. Z wiekiem zmienia się trochę ich treść. Schemat jest jednak ten sam: nakaz/zakaz- poczucie winy-kara. Karą zawsze jest odebranie sobie tego co miłe, fajne, na czym mi zależy...:cry:
Obsesyjnie myję ręcę, nie dość, że cierpię na atopowe zapalenie skóry (przez co jest ona wysuszona i popękana) to dodatkowo myję ręcę kilkadziesiąt razy dziennie. Boję się obsesyjnie, że mogę czymś zarazić moje narządy rodne (i w ten sposób mieć kłopoty z ciążą), przed wzięciem prysznica kilka- lub kilkanaście razy myję ręcę, żeby nie przenieść jakiś zarazków, musze mieć sterylnie czyste ręcę kiedy ubieram bielizne, ręcznik, kąpielowy, który spadnie na podłoge jest nie do użytku.
Mam natrętne myśli o treści religijnej, boję się Boga.
Nie chodzę jednak do spowiedzi bo jestem skrupulantką i wyolbrzymiam swoje grzechy, mam obsesje, że spowiedź jest nieważna itd.Mam bluźniercze, nieprzyzwoite myśli w kościele, podczas modlitwy, na widok obrazków świętych.
Mam kłopoty z myciem swojego ciała, gdyż "każdy niewłaściwy dotyk" uważam za onanizowanie się...
Moje życie składa się z zakazów i nakazów, ciągle coś muszę lub czegoś mi nie wolno... NIE WIEM CO ZNACZY SŁOWO "WOLNOŚĆ"...
Jestem tym "balastem" obłożona z każdej strony, zawładnął każdą sferą mojego życia. Decyduje za mnie, "kieruje mną" mimo, że ja tego nie chcę. Jestem marionetką w ręku potwora (którego poniekąd sama wyhodowałam w sobie) :cry:
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
24 lip 2008, 17:52
Lokalizacja
Kraków

Re: Wykonuje natrectwa aby zapobiec pewnemu wydarzeniu.

Avatar użytkownika
przez jaaa 08 sie 2008, 00:11
pomyslcie sobie ze to bezsensu tylko choroba i nie jestescie bogami by czemus zapobiegac;)
konkretnie nie robcie nic
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: Ciężki przypadek nerwicy natręctw

Avatar użytkownika
przez jaaa 08 sie 2008, 00:13
ja jestem chora na NN i mimo ze cie rozumiem to tez ci napisze daj ze spokoj z natrectwami skoro chcesz byc wolna,od ciebie zalezy czy bedziesz zdrowa i dobrych lekow;) powodzenia ci zycze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Zniszczone zycie. Znieksztalcony profil twarzy przez nerwice

przez PanWielkieNic 10 sie 2008, 17:29
Witam. Mam 20 lat. Od malego mam nerwice natrect. Mysle, o strasznych rzechac, ze cos mi sie stanie, ze umre itp. Do tego dochdza natrectwa typu - nacisnij klakwisz kilka razy, dotkni czegos 19, wypowiadaj jakies slowo przed zdaniem... Ale to, co zniszcylo mi zycie, to jedna z najgorszych rzeczy, jaka moze sie przytrafic czlowiekowi. Chodzi mi o to, ze od okolo 3 lat, mam natrectwo, ktore przejawia sie zaciskaniem miesni prawego profilu twarzy (bardzo mocne puszczanie oczka), tak, ze wszystkie miesnie mi sie napinaly. Po 3 latach, zmienil mi sie wyglad profilu. O ile lewy mam w miarde ladny, to wstyd mi saidac obok kogos prawym profilem. Nie lubie patrzec na siebie w lustro, dostaje szalu, ze zniszczylem sobie zycie. Nie chodze na imprezy, do przyjaciol, nie lubie prowadzic auta. Nie mam dziewczyny. Blagam, czy ktos zna jakis sposob, ze cos z tym zrobic? Kazdego rana budze sie z ta mysla. Nie mam pieniedzy na zadne operacje, chociaz i tak bym sie bal. Prosze, czy ktos moglby mi w jaki kolwiek sposob pomoc? Co robic, gdzie z tym isc? Dziekuje z gory.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 sie 2008, 16:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do