Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co mam robić?

przez lolka34 24 cze 2008, 22:53
NIewiem czy mam nerwice. Wszystko zaczęło się po egzaminach po szóstej klasie(mam 13 latex).Wszystko było w porządku.Aż do czasu gdy koleżanka powiedziala mi o egzorcyzmach emili rose.Przeczytałam na wikipedi i zaczęły się lęki. Budizłam się w nocy i miałam myśli a co jeśli jestem opętana?Szukałam objawów ale ich nie znalazłam.Potem na kilka dni miałam spokój.Znowu obudziłam się w nocy oblana potem z dreszczami i myślą;Co jeśli jestem chora i umrę?Powiedziałam mojej mamie.Sama nie umiałam sobie z tym radzić.Mama poradziła mi jogę i enigme.Pomogło.Przez misiąc nic mi się nie działo.Znowu powróciło.Dzieje się to w nocy.Nie mogę spać i mam myśli;Co jeśli umrę?niewiem czy iść do psychologa doradźcie mi co mam zrobić z tym cholerstwem bo zwariuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!please
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 cze 2008, 22:30

Re: Co mam robić?

przez zabawny 24 cze 2008, 23:27
Nie jestes z pewnoscia opetana, ani od tego nie umrzesz o to akurat nie musisz sie martwic..

Jestes po prostu wrazliwa i uczuciowa osoba, za co mozna tylko Ciebie cenic, wrazliwe osoby reaguja w takich sytacjach lękiem

Masz problemy lękowe i wiem dokladnie co czujesz bo mialem tak samo 5 lat temu..

Skoro sama joga i enigma pomogla az na miesiac to cwicz reguralnie, nawet jak nie rozwiaze to problemu do konca to na pewno w znacznym stopniu pomoze..

Psycholog/Psychiatra to żaden wstyd, na pewno pomoze i zrob to dla samej siebie..

Wszystko bedzie dobrze, powodzenia..
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
10 cze 2007, 21:35

Re: Co mam robić?

przez nerwusss 25 cze 2008, 15:59
lolka34 nie martw się moim zdaniem to jest nerwica normalni ludzie nie reagują aż tak strasznym lękiem
jeśli zauważyłaś że jakieś czynność (joga) Ci pomagają to nalezy je kontynuować
a swoją drogą lęki to "straszna rzecz" mi się już dłuższy czas utrzymują i tylko czasem przechodzą ajj nie wiem czy to minie mam nadzieje, że jak najprędzej ustąpią. Rozpoczeły się wakajce i bede miała mniejsze kontakty z ludźmi a to mi bardzo pomagało :(((
Pozdrawiam i zapraszam --> nerwusek.blog.pl :)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
26 maja 2008, 18:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co mam robić?

przez lolka34 28 cze 2008, 22:46
Dzięki wam wszystkim:)Fajnie jest wiedzieć że nie jestem sama.Dzięx:*:(POzdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 cze 2008, 22:30

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Lilly11 10 lip 2008, 23:35
A ja calkiem niezle radze sobie z nerwica, ale wiara jest mojim slabym punktem. Jestem bardzo religijna i od pewnego czasu nie moge sie skupic na modlitwie bo mam jakies mysli o szatanie, w sumie nie dopuszczam ich do siebie ale przychodza mi do glowy same mysli ze moge to pomyslec (wiem strasznie glupie). Kiedys bardzo lubilam sie modlic, jednak dzisiaj to straszny wysilek. Modle sie na glos zeby nie mogla myslec, ale moje mysli bywaja czasem szybsze wiec zaczyna modlitwe od nowa takze zajmuje mi moze pol godziny zwykle odmowienie "Ojcze nasz", "Zdrowas Maryjo" i "Aniele Bozy..." do tego jeszcze prosze Pana Boga oto zeby strzegl mnie, moja rodzine i przyjaciol przed...(I tu tysiac zagrozen:gwalty, opetanie, prostytucja, choroba psychiczna itp...heheheh to totalnie pokrecone, az smiac mi sie samej chce ale inaczej nie zasne) do tego jeszcze musze poprosic papieza, Pana Jezusa i Najswietsza Maryje o to by mnie strzegla przed zlem (Mam figurke Swietej Maryji, krzyz z Panem Jezusem i widokowke z papiezem i kazdy przedmiot musze ucalowac) Wiem, co myslicie ze moze sie nabijam czy cos, ale to prawda, to jest moj codzienny rytual przed snem. Ogolnie sprawy religii sa moja slaboscia. Potem jest lek przed choroba psychiczna, ale z tym radze sobie z latwoscia, bo gdy przychodzi strach wchodze na fora i portale o nerwicach i wtedy tlumacze sobie poraz kolejny ze jest to tylko nerwica i inni maja gorzej (Nie to ze cieszy mnie ze ktos ma gorzej, przykro mi z tego powodu ale jest mi troche lzej ze swiadomoscia ze nie musze brac lekow jak inni) No i z ta choroba psychiczna najbardziej przeraza mnie to ze moge komus zrobic krzywde, dlatego jak juz ktos tam napisal rowniez boje sie nozy. To takie okropne, bo ja kocham ludzi, nie jestem agresywna, nie krzycze na nikogo i nie lubie krzywdzic, wiec te mysli sa dla przerazajace i nie podobne do mnie. Nie chce byc jakas psychopatka i boje sie o tym komus powiedziec. Jak ma krojic cos kolo kogos, zalewa mnie pot i od razu chowam z powrotem noz. Boje sie nawet uderzyc kogos w samoobronie bo mam lek ze moge kogos zabic ( w sumie predzej mozna mnie bo waze 40 kilo i mam 150 cm). Kiedys jak ktos mnie zaczepial od razu skakalam jak tygrys do walki, ale teraz nie potrafie, bo sie boje ze jak potrafilabym kogos uderzyc to potrafilabym tez kogos zabic. Gdy mam takie mysli mam ochote uciec jak najdalej od ludzi, wybiec z domu i biec przed siebie. Nie rozumiem tego bo jestem niesamowicie lagodna, cierpliwa i naprade trzeba sie postarac zeby wyprowadzic mnie z rownowagi. Nie mam checi krzywdzenia innych wrecz przeciwnie bardzo lubie innym pomagac. Czy to nadal nerwica czy juz jakas schizofrenia? Bo tak w ogole to radze sobie niezle, duzo lekow przelamalam lub oslabilam: Moge pic kawe, nie potrzebuje lekow (nawet herbatki z melissy), nie boje sie juz w takim nasileniu wyjazdow za granice. Napiszcie co sadzicie o tym
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lip 2008, 23:04

Re: Co mam robić?

Avatar użytkownika
przez nike2013 12 lip 2008, 23:24
lolka34 napisał(a):Nie mogę spać i mam myśli;Co jeśli umrę?


Pamiętam, ze jak byłem mały też miał takie lęki przed spaniem. Panicznie bałem się, że umre w nocy i to będzie moja ostatnia noc. Ogolnie mówiąc wpadałem w panikę. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale chyba jakoś dawno bo pamietam to jak przez mgłę. Natomiast teraz boję się tego, że moje natręctwa myślowe mnie nigdy nie opuszczą i będę budził się rano z tą świadomością :( .

Myśle, że takie lęki, które masz i wogóle nerwica dotykają ludzi z natury wrażliwych. Więc tak jak napisał zabawny na pewno nie jesteś opetana.

Staraj się nie zamartwiac tymi myslami, pozwól im swobodnie płynąć przez Twój mózg. Jeżeli będziesz starać się je blokować, mogą powrócić z jeszcze większym natężeniem. Ja np czasem sobie wyobrażam, że znajduje sie w poczekalni na dworcu a mysli, które do mnie przychodzą to podrózni, którzy przyjeżdzaja, odjeżdzaja. Czyli chce traktować ten stan jako coś przejściowego, na co nie mam wpływu. No bo przecież jak czekasz na dworcu na pociąg nie masz wpływu na to kogo spotkasz, ale wiesz jedno, że w końcu pociąg przyjedzie i pojedziesz do domu.
Jedni powinni w nagrodę żyć po raz drugi, inni za karę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
03 lut 2007, 19:39
Lokalizacja
K-PAX

Moja historia

przez Dzidzik 13 lip 2008, 14:02
Witam wszystkich. Jestem tu nowa i chciałabym napisać historię swojej choroby. Nie wiem, czy ktoś ma podobnie. ale może będziecie w stanie mi pomóc..
Zaczęło się chyba już w dzieciństwie..Pamiętam jak panicznie się bałam, że coś się złego stanie (szczególnie mojej Mamie), gdy nie powiem na głos każdej mojej myśli, nawet jakiejś drobnostki, miałam 5 lat, a już takie myśli mnie dręczyły. Bałam się też panicznie grzeszyć, uważałam, że jak nie powiem, tego co myślę, to oznacza, że kłamie..Oczywiście zawsze, jak Mama gdzieś wychodziła, to strasznie się bałam, że coś jej się złego stanie, ale tak chyba ma każde dziecko, które jest silnie związane ze swoją Mamą..tak mi się zdaje..
Okres dojrzewania: Wtedy zaczęła się obsesja liczenia wszystkiego oraz dotykania przed snem i wyjściem z domu każdej szafki w pokoju. Każda szafka musiała być domknięta, musiałam umyć odpowiednią ilość razy ręce, bo jak nie to coś się stanie. Słodziłam herbatę odpowiednią ilość razy, jak się ubierałam, miałam też określony rytuał. Wszystko w/g ustalonych przeze mnie zasad, jeśli się zapomniałam, musiałam sie rozebrać i ubrać raz jeszcze...
Już w kresie dojrzewania zaczęły się początki najgorszej mojej nerwicy natręctw, która teraz mnie opętała.
Pamiętam jak spisywałam rozmowy telefoniczne po kolei zapisując, kto co mówił. Spisywałam też w co byłam danego dnia ubrana z dokładnością i nie mogłam powtórzyć żadnego elementu z garderoby w ciągu następnych dwóch tygodni. Może to zapisywanie wynikało z tego, że pisałam pamiętnik? Nie wiem... z czasem pisanie pamiętnika zaczęło mnie męczyć, bo nie skupiałam się na ogólnych sytuacjach. lecz już na samych szczegółach, co doprowadzał mnie d szału...
Teraz jestem młodą dziewczyną: dusza towarzystwa, każdemu zawsze doradzam, pomagam, przez wszystkich ogólnie uważana za atrakcyjną i przebojową do tego wrażliwą dziewczynę, a w środku cierpię na straszne natręctwa. Jak się spotykam z ludźmi jestem pełna życia, jak jestem sama nic nie potrafię innego robić prócz myślenia. Moje życie sprowadza się do tego, że niesamowicie dbam o siebie, pracuję, spotykam się z chłopakiem, z przyjaciółmi i myślęęęęęęę..
Opiszę teraz moją aktualną dolegliwość. Mam obsesję na punkcie przypominania, przypominam sobie wszystko z dokładnością, ale do tego stopnia, że muszę od początku do końca wiedzieć, jakie słowa były wypowiedziane w jakiej sytuacji, z jakiego powodu, jak to sie zaczęło. szczególnie jak są to jakieś miłe rzeczy, to muszę to wiedzieć, tak jakbym bała sie, że nigdy już to nie zostanie wypowiedziane. Czasem mam ochotę wszystko to zapisać. ale gdy zaczynam wiem, że znowu będę skupiać się na samych szczegółach co mnie wykańcza...i czasem rezygnuję z tego, mówię dość. a potem wpadam w panikę, że jak mogłam nie zapisać. że teraz to się pewnie to nie powtórzy i biegnę z kartka spisuje wszystko i wtedy czuje spokój...czasem w myślach sobie wszystko przypominam i już olewam to spisywanie ( czego i tak po miesiącu żałuję)
Spisuję każdy telefon od mojego chłopaka..(dzwoni do mnie często w ciągu dnia, ja wszystko muszę spisać i opisywać co do mnie mówił).
Często spisuję nasze intymne sytuacje z ogromną dokładnością. Jak czegoś sobie nie mogę przypomnieć to wariuję..
Gdy mój chłopak jest ze mną i mówi jak mnie kocha i prawi mi komplementy, ja już w myślach rejestruję wszystko, żeby broń Boże nie pomylić kolejności..
Czasem powtarzam te wszystkie słowa Mamie, żeby jakby co spytać jej, jak to było..
Dodatkowo( ale to zawsze tak miałam) spisuję wszystkie smsy.
Nie wiem, co mam robić...
Jedyna osoba, co wie o moim problemie jest Mama. Jakby inni sie dowiedzieli tp by nie uwierzyli. Ja, co na codzień jestem pełna życia, zawsze ambitna, dobrze pracuje, najlepsze stopnie, pomagam innym w ich problemach - sama potrzebuję pomocy? TO NIEMOŻLIWE...a jednak..
Pomóżcie mi, błagam. Napiszcie, co sądzicie o mojej przypadłości, czy sadzicie że jest tego jakaś przyczyna?
Chcialam nadmienić, że mam czasem spokój z tym, ale tylko wtedy gdy dzieje się coę wyjątkowego w mym życiu, gdy czymś jetem zajęta. Jednak zawsze to wraca...czasem jest spokój miesiąc, dwa, a potem wraca z podwójną silą...
Byłam u lekarza, ale tabletki sprawiły, że z wesołej dziewczyny stałam sie na maxa wyciszona, więc zrezygnowałam..
POMÓŻCIE mi BŁAGAM..
Pozdrawiam.
DZIDZIK.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 lip 2008, 13:09

Re: Moja historia

przez Dzidzik 13 lip 2008, 16:51
Nie wiem, czy jestem tak dziwnym przypadkiem, że nikt mi nie odpowiedział :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 lip 2008, 13:09

Re: Moja historia

przez ewaryst7 13 lip 2008, 17:06
Dzidzik, Witaj. Nie zniechęcaj się . Ludzie po prostu , moga NIE WIEDZIEĆ co Ci odpisać.Wydaje mi się , ze w Twoim przypadku , scczególnie ważna będzie psychoterapia . Męczysz się , bo przecież jesteś świadoma swoich dziwactw.Dlatego działaj. Lecz się .Można z tego wyjść.Gwarantuję.Ale SZUKAJ pomocy. U fachowców.........Nie zwlekaj z tym za bardzo.Czy Twoja mam , wie o wszystkim? czy próbowała Ci jakoś pomóc?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Moja historia

przez Dzidzik 13 lip 2008, 17:31
Moja mama wie dokładnie o wszystkim. Niestety często sama ją męczę mim wypytywaniami, czy pamięta jak jej opowiadałam, a jak było dokładnie. Widząc jak się męczę stara się udzielić mi odpowiedzi, ale też często mówi, żebym dała sobie spokój, że nikt nigdy nie zdoła zapamiętać wszystkiego co do joty, że ważne, że pamiętam, że była taka chwila, a takie szczegóły o jakie wypytuje naprawdę nie są aż tak ważne. Często jej przytakuje, bo rzeczywiście sobie zdaję sprawę z tego, że zbytni sie przejmuję, ale niestety za jakiś czas wszystko wraca. Mama sama mi poradziła bym poszła do lekarza, ale naprawdę po tamtych lekach czułam się taka otępiała i nawet mama mówiła, że nie było we mnie życia..Może powinnam iść do psychologa (chodziłam do psychiatry)Teraz siedzę sama i aż płaczę, bo przed chwilą znowu wyjęłam multum pozapisywanych karteczek szukając jakiejś informacji, nie znajdując jej dostałam takiego ataku strachu i złości na siebie, że jak mogłam nie zapisać tamtego wydarzenia z dokładnością od początku do końca i wszystkich słów. Chcialam teraz usiąść i pisać, ale boje się, bo co z tego, że zapiszę, będę spokojniejsza, jak za 5 min przypomni mi sie inna historia i tak calą niedzielę bym spędziła wśród kartek i zapisywaniu rzeczy nawet z przed pół roku. Boję się..przecież nie można żyć tylko przeszłością...Nie wiem.. może jak założę swoją rodzinę to to minie, będę miała męża dziecko, to nie będę miała czasu na takie rozmyślanie...;(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 lip 2008, 13:09

Re: Moja historia

przez Dzidzik 13 lip 2008, 17:33
I dziękuję za odpowiedź ewaryst7 .
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 lip 2008, 13:09

Re: Moja historia

przez nerwusss 14 lip 2008, 16:58
droga dzidzik
naprawdę wspólczuje Ci z powodu tych natręctw, ale to tylko obsesje TYLKO I WYŁĄCZNIE
Czy próbowałaś np nie pisać czy coś się wtedy działo, może warto się powstrzymywać od zapisywania tych drobiazgów? Jeśli wariujesz to watro wybrać się do specjalisty aby zapisał Ci odpowiednie leki
Pozdrawiam i zapraszam --> nerwusek.blog.pl :)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
26 maja 2008, 18:21

Re: Moja historia

przez bialechmury 14 lip 2008, 20:02
Poruszył mnie twój problem i poradze ci to co mi samej pomogło mam nerwice lękowa ale można powiedzieć że to też jakieś natręctwo.Więc dobre odżywianie i jem codziennie prawie całą mleczną czekolade i jeżdże na rowerze conajmniej 30 min.Czekolada dostarcza magnezu uspokaja a uprawianie sportu powoduje zmęczenie organizmu i jak człowiek się zmęczy to tak mu myśli nie latają poprostu nie ma się siły.Pozdrawiam
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
17 maja 2008, 17:58

Re: Moja historia

przez Capsel 14 lip 2008, 20:46
bialechmury napisał(a):Więc dobre odżywianie i jem codziennie prawie całą mleczną czekolade i jeżdże na rowerze conajmniej 30 min.Czekolada dostarcza magnezu uspokaja a uprawianie sportu powoduje zmęczenie organizmu i jak człowiek się zmęczy to tak mu myśli nie latają poprostu nie ma się siły.Pozdrawiam


buhahahahahahahahahahah :lol: o malo sie nie zesralem, czekaja ,chwile buhahahahahhhahha

dlugo pozniej poostanim buhahahahahhah :arrow:

mleczna czekolada wali ci ileś razy wyzsza dawke insuliny niz potrzebujesz (szczegolnie jak zjesz ja tak o siadlai zjadla tabliczke) taka ze twoj organizm glupieje co dla nerwusow niespecjalnie dobre. Kup se orzechy albo watrobke drobiowa albo jakakolwiek

jazde na rowerze,moze byc,zlagadzasz ten szok insulinowy.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
13 lip 2008, 19:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do