Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: CZY MA KTOS TAK !!! ????

przez azaroth114 14 maja 2008, 20:14
Tak robie olewam to bo zauwazylem ze sam sie nakrecam :) Niepotrzebnie czytałem na temat chorób psychicznych i z tad sie to wzieło chyba :P
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
06 maja 2008, 17:51

Re: Naprawianie myśli i czynności.

Avatar użytkownika
przez singiel 15 maja 2008, 13:00
trance napisał(a):Moja świadomość każe mi naprawić coś co zrobiłem kiedyś, ale nie żaden błąd. Musze naprawić czynność, którą kiedyś wykonałem. Szedłem gdzieś tam i popatrzyłem się za siebie i mam to naprawić. Raz jechałem autobusem i popatrzyłem na drzwi, a później na szybę przednią i mam to naprawić.

Dziwne.

Sposób naprawy jest taki, że muszę wykonać tą czynność jeszcze raz w tym samym miejscu, w którym ta czynność była wykonana.

Nie chce mi się jechać do Gdańska, a później do Tczewa i wsiadać do autobusu po to, żeby naprawiać.

Te czynności zrobiłem jak miałem kilka lat, a teraz mam 21, więc to stara sprawa nie rozwiązana do dzisiaj. Po tych wydarzeniach zaczęły pojawiać się inne rzeczy do naprawienia np. to, że przejechałem nogą po podłodze albo językiem po zębach. Coś sobie pomyślałem to miałem sobie to samo jeszcze raz pomyśleć, żeby to naprawić.

Przez to, że nie udaję mi się tego naprawić mam teraz depersonalizację. Ostatnio nie mogę spać. Nie mam prawie emocji, tylko sobie zrobiłem emocje "zastępcze". Nie czuję życia. Nie mogę się uczyć. Nie mogę być z ludźmi. Wszystko jest nudne.

Jak bym to pokonał to wreszcie bym "odzyskał życie".

Wie ktoś jak sobie z tym poradzić?



adna beka, a ja myślałem że tylko ja tak mam.
Czasem to sie pojawia mi, ale tylko wtedy gdy jestem zestresowany.

Teraz zostaje mi włączony Bloototh w telefonie :D
Nie może być włączony przez całą noc bo mam film że cały nastepny dzień bedzie do dupy :D
Jaaa beka z nas :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
15 maja 2008, 10:49
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Czy da się przeżyć przeżycia myślami,myśląc ?

przez Motylek29 21 maja 2008, 14:57
Ktoś widzę, wpadł w błędne koło.
Nie rób tego bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

Uważam, że nie można przezyć życia na myśleniu. Jak chcesz sobie coś wyobrazić, skoro możesz nie wiedziec nawet jak to wygląda.

Można myśleć o rzeczach, i wyobrażać sobie jeśli je wcześniej widzieliśmy. Jakie życie było by ubogie gdybyśmy nie poznawali nowych miejsc, smaków i uczuć.

prosty przykład:
Ktoś napisał tu o cytrynie ...
W życiu by człowiekowi nie podeszła ślina do ust, gdyby nie wiedzial wsześniej jak ona smakuje.
A teraz wyobraź sobie że smakujesz jakąś potrawe której nigdy wcześniej nie jadłeś. W moim przypadku może to być krab. I co? no niestety nic. Nie jestem w stanie wyobraziś sobie tego bo nigdy go nie jadłam, nie wiem czy jest słodki, czy gożki, czy smakuje jak kurczak czy ryba .... a moża jak żaden z wcześniej wymienionych smaków.
I tak jest ze wszytskim.
Mam nadzieje, że jasno to opisałam.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Iza68 26 maja 2008, 22:16
Witam

Przeczytałam niektóre posty i chciałabym powiedzieć o swojej nerwicy natręctw. Wcześniej pisałam w temacie: witam-t12254.html
Od ponad miesiąca biorę max dawkę leku Paro-merc i czuję poprawę. Od 3 tygodni udało mi się nie sprzątać obsesyjnie :smile: , to znaczy liczyć do 5 i sprzątać przez 5 godzin. Odczuwam nadal niepokój wewnętrzny, ale mam wrażenie, że jest mniejszy. W stanach niepokoju staram się czytać książki o podobnej tematyce np. "Psychopatologia" nerwic A. Kępińskiego i wiem, że lęk anankastyczny czyli natręctw jest trudny do wyleczenia. Doczytałam się też, że zaburzenia obsesyjno-kompulsywne związane są z źle funkcjonującą biochemią mózgu. Dlatego uważam, że osoby takie jak ja- nie tylko powinny korzystać z psychoterapii(byłam 3 miesiące w Komorowie), ale też z farmakologii. W moim przypadku to działa. Mój psychiatra bardzo mi pomaga, nie tylko zapisuje leki, ale też wnikliwie stara się analizować mój problem.

Pozdrawiam wszystkich.
Iza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lis 2007, 21:47
Lokalizacja
Mława

Nerwica niszczy mnie i moje zwiazki.

przez Stokrota 28 maja 2008, 11:34
Witam. Przez jakis czas byl spokoj, biore xanax- 2 tabletki a jak mi gorzej to 2,5. lecze sie ponad rok. Niby wszystko w porzadku ale jest jedno "ale". Nikt nie moze ze mna wytrzymac, zaden facet. Nawet jezeli ukrywam przed nim swoje natrectwa to pozniej okazuje sie ze i tak nie chce byc ze mna, bo czuje ze cos jest nie tak.
Prawda jest taka ze gdy tylko spotykam kogos i zaczyna mi na nim zalezec wlaczaja mi sie mysli ktore kaza mi zabronic sobie spotykania sie z ta osoba. W mojej glowie dzieje sie cos czego efektem jest karanie sie za bledy, czy inne drobiazgi wlasnie odrzucenie tej osoby mimo ze ja tego nie chce. Po prostu czuje ze musze zerwac z nim kontakt.
To mnie wykancza. Z reguly nie doprowadza do zostawienia tego faceta ale ja staje sie nerwowa i zachowuje sie tak jakbym chciala go sobie przywlaszczyc. Tu i natychmiast on musi byc moj. Jak sie domyslacie takie zachowanie szczegolnie na poczatku znajomosci moze zniechecac... Ciagly strach ze kaze sobie go jakby odebrac sprawia ze ciagle potrzebuje udowadniac sobie ze on jednak jest moj. przez to nie daje mu zadnej przestrzeni zyciowej. to jakbym kogos osaczala.
Teraz spotkalam cudownego mezczyzne, ktoremu chyba sie podobam i znowu mi sie to wlaczylo. Nie moge spac, najzwyczajniejsze czynnosci sprawiaja mi trudnosc bo "przeciez jak serwetke poloze krzywo to nie bede mogla z nim byc... " I tak w kolko.
Moze ktos ma cos podobnego, albo po prostu opowiecie mi jak radzicie sobie w zwiazkach i czy Wam tez nerwica natrect tak bardzo utrudnia ta strone zycia.
Pozdrawiam
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

Re: Nerwica niszczy mnie i moje zwiazki.

przez danielborus 28 maja 2008, 14:34
moim zdaniem z tymi "facetami/facetem",poprostu to twoja obrona przed odrzuceniem . Odrazu na początku związku zakładasz że wcześniej czy puźniej odejdzie.Poza tym nie można mieć go tylko na "wyłączność" bez urazy ale nawet pieska spuszcza się ze smyczy."on" też musi mieć jakąś swoją swobode/pole manewru. ZRESZTĄ CO TO ZA ZWIĄZEK BEZ WZAJEMNEGO ZAUFANIA?
ps.osobiście znam przypadek wielkiej miłości kobiety niezrównoważonej i mężczyzny.Ale między nimi jest naprawde miłość.Żebyś wiedziała co ona mu wyprawia a on jej wybacza./podziwiam go za to/. trzymaj się.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 maja 2008, 17:01

Re: Nerwica niszczy mnie i moje zwiazki.

przez aga25 28 maja 2008, 16:34
Hej! Ja akurat miałam obsesję że nie kocham mojego ukochanego. Wyszłam z tego i zaczynam w końcu normalne życie. Natręctwa jak zwykle okazały się stekiem bzdur no ale żeby dojść do tego musiałam męczyć się ok roku. No więc wszystkie te obsesje to jak już pisałam w innym wątku temat całkowicie zastępczy, koncentrujemy się na temacie obsesji, które powodują u nas wiele cierpienia (powtarzamy nam dobrze znany stan z przeszłości) przez co odsuwamy od siebie właściwy problem na którym winniśmy się skupić a zatem na nas samych. Stokrotko proponuję ci taką metodę walki z tym świństwem kiedy nachodzą cię natręctwa, że nie możesz się z kimś spotkać to zapytaj siebie a to niby dlaczego miałabym nie chcieć skoro chcę? I sobie odpowiedz nikt prócz mnie samej nie może decydować co chcę a czego nie chcę robić. Mam prawo decydować z kim chcę być a z kim nie skoro chcę spotykać się z tym facetem najwyraźniej mi się podoba i dobrze mi z nim. Stokrotko a próbowałaś zrobić wokół siebie bałagan, po prostu rozrzucaj te serwetki byle gdzie a potem to posprzątaj przecież każdy od czasu do czasu robi wokół siebie nieporządek ale ten nieporządek nie sprawi, że twoje życie legnie w gruzach przecież zawsze możesz go posprzątać. Przestań przejmować się cudzymi opiniami, masz prawo być tym kim chcesz. Mam pytanie czy Ty w przeszłości byłaś traktowana w sposób przedmiotowy? Jeśli tak to masz już przyczynę dlaczego Ty również masz tendencje do traktowania ludzi przedmiotowo i warto to zmienić ale przyczyn twojego lęku nie szukaj w źle ułożonej serwetce albo w innych ludziach ale zajrzyj wewnątrz siebie, przypomnij sobie swoje dzieciństwo, otoczenie w którym dorastałaś tam znajdziesz źródło choroby. Trudne ale to jedyny sposób, że odzyskać wolność i chęć do życia.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Chyba jestem zdrowy albo mi sie wydaje

przez azaroth114 28 maja 2008, 23:03
Od kilku dni juz nie atakuja mnie zadne mysli moze czasem ale zaraz znikaja tylko teraz martwi mnie to ze nic mi sie nie mysli jakos tak normalnie a za razem dziwnie :))
Moze dlatego ze przezwyczaiłem sie do tych mysli a teraz jak odeszly to znowu sie trzeba przezwyczaic ze juz ich niema hehe
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
06 maja 2008, 17:51

Re: Chyba jestem zdrowy albo mi sie wydaje

przez Motylek29 29 maja 2008, 11:49
Wiesz, że ja miałam ostatnio coś podobnego! Poczułam się dobrze i zarazem dziwnie, że nie mam swoich natręctw, leków itp.
Myślę, że to uktyty lęk przed życiem ...
Jestem nerwicowcem od kąd pamietam i różne myśli się mnie czepiaja .. na ogół to, że jestem chora, że coś mi jest, natręctwa itp.
Chodzę teraz na teraie ... i zapytałam się spychologa (sama się później zdziwiłam) to o czym ja będe myśleć, jak już wyzdrowieje ... a on no jak to o czym o sprawach bierzacych, zakupach itp. ... ;)))
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

pytanie?

przez karol_1234 31 maja 2008, 18:12
witam wszystkich na nerwice zachorowałem w wieku 15 lat a za czelo sie wszystko od tego
ze nie znosiłem oglądać filmów horrorów bo mnie przerażały ale zawsze byłem ciekaw co sie sie w nich dzieje i chłopak mojej siostry pracował w drukarni i przywiózł stertę gazet i w niech było coś tam 10 najstraszniejszych horrorów i z ciekawości zerknołem i od tego sie zaczeło to co sie działo na tych filmach nie chciało mi wyjść z głowy i na wieczór miałem takie straszne lęki ze może sie to stać mi lub komuś z rodziny i co dzień nikomu o tym nie mówiłem bo myślałem ze to jest jakieś nienormalne po roku poszedłem do psychiatry opowiedziałem mu o tych myślach przepisała mi luxete i hydroksyzyne brałem to przez rok i myśli z znów wracały zaprzestałem to brać bo nie miałem smaku do jedzenia i lekkie zaniki pamieci po jakims miesiacu od brania luxety chodzilem do szkoły i wszystko było w porządku
aż kolezanka w klasie miała na telefonie filmik z sekcji zwłok i wszyscy sie żucili żeby sobie obejżeć a jak zwykle nie bo poprostu nie moge tego oglądac zrobiłemsie cały czerwony i wog€le ciśnienie mi skoczło i tam była taka nie przyjemna muzyka taka mroczna i znowu te mysli wrucily i zawsze jak słysze coś podobnego to mi sie ta nieprzyjemna sytuacja przypomina ta muzyka wracała i przypominała mi o tym no coś strasznego prubowałem sobie z tym radzic ale nie podziałało znowu poszedłem do psychiatry i przepisał mi asertin 50 i niejest za rewelacyjnie ale lepiej nisz przedtem i mam do was pytanie czy to można wyleczyć żeby te myśli odeszły prosze o szybką odpowieć najlepiej kogoś doswiadczonego z góry dziekuje.



ps. myślę że napisałem to zrozumiale
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 maja 2008, 17:40

Re: pytanie?

przez Mafju88 01 cze 2008, 18:22
Można. Pomyśl o psychologu, chyba jedyna droga zeby na stałe sie tego pozbyc.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

ma ktoś tak?

przez Mafju88 03 cze 2008, 13:56
Chcialbym sie dowiedzieć czy przezywaliscie cos takiego... ze np. macie natręt o zabicie kogos to straszne mysli i strasznie realne... wszystkie objawy nerwicy na raz nasilone... dodatkowo takie cos ze NIE CHCE SOBIE POMOC... jade do psychiatry i psychologa i mowie im o tym... ale i tak caly czas odnosze takie wrazenie np. "nie poslucham terapeutki bo ona moze ma racje a moze nie, a nawet jak ma to wtedy mi to pomorze i bede chodzil w takim przeswiadczeniu ktore mi pomoglo i bede zadowolony, a ja tak nie chce" wiec może jak chce? to tak jakbym nie chcial wlasnego szczescia... dodatkowo wszystko co dobre potrafie skreslic i przyjac tylko to co złe. I do tego czasami dwie emocje naraz :( złość i radość. A jak przychodzi natłok mysli to nie moge normlanie wytrzymac az mną nosi i staje sie rozgniewany... i jak juz mowilem... o nic nie dbam wszystko rzucilem co dobre :/ to juz naprawde zniszczenie zycia przez nerwice. Albo przez samego siebie
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: ma ktoś tak?

przez vesna84 03 cze 2008, 14:50
chyba wiem o czym mówisz...jak coś robie zawsze analizuje (chciałam to zrobić, cz nie??) jak całuje mnie mój chłopak (podoba mi się to czy nie??) cały czas a może, a może, a może.... :evil: jestem tym rozzłoszczona...denerwuje mnie to. często wpadam w panikę i myślę, że już długo tak nie pociągnę.a jak natręty (główie te o homoseksualiźmie) odchodza, to pojawia się myś; dlaczego ich nie ma?? czyźbym pogodziła się z tym, że jestem homo?? :cry: mówie mojej terapeutce...ona na to może przestają byś te myśli dla Pani strasze, traktuje je Pani jak każde inne... a ja po swojemu, że pewnie uznałam je za prawde..
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez nerwusss 04 cze 2008, 11:38
Pierwsze objawy tej choroby pojawiły się u mnie jak byłam jeszcze małym dzieckiem. Czułam ciągły przymus czegoś robienia. Czynności te były przeróżne i najczęściej jakieś niepoważne np. musiałam cały czas połykać ślinę i przy tym układać ręce jak do modlitwy, albo dotykać przedmiotów, denerwowało mnie to i męczyło, ale po jakimś czasie przeszło. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że jestem chora, nie wiedziałam, że istnieje taka choroba. Nie mogłam przejść, jeśli czegoś nie dotknęłam. Teraz już wiem, że były to kompulsje.
Bardzo się ich wstydziłam, czasem nawet koleżanki patrząc się na mnie dziwnym wzrokiem zwracały uwagę - co ja robię, dlaczego itp., nie wiedziałam, co im odpowiedzieć, bo sama dokładnie nie wiedziałam, dlaczego to robię, więc coś tam zmyślałam. Kiedy dorastałam strasznie mi to przeszkadzało, zawstydzało, męczyło i starałam się jakoś je przezwyciężać. Na początku było trudno. Pokusa była silniejsza ode mnie, nie mogłam się powstrzymać od kompulsji, ale z czasem mi przechodziło.
I pojawiały się znowu nowe.. i tak w kółko...
teraz już nie męczą mnie kompulsje ale te obsesyjne myśli które czasem doprowadzają do obłedu człowieka...
ale cóż trzeba wierzyć że się uda, bo inaczej nie wytrzymałabym tego niepokoju i myśli
nerwusek.blog.pl
Pozdrawiam i zapraszam --> nerwusek.blog.pl :)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
26 maja 2008, 18:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do