Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Ciekawe skad to sie bierze?

przez Mafju88 17 lut 2008, 10:57
Czesc Wam.

Mam pytanie. Jak wiadomo natrectwa biora sie z ukrytych emocji badz tez z nieswiadomych uczuc. Np. Jezeli ktos sie martwi ze kogos zabije to oznacza ze on tego nie chce zrobic ale gdzies trzyma w sobie negatywne emocje.

Chcialem spytac o natrectwa seksualne. Jezeli ktos martwi sie ze jest zboczencem albo pedofilem itd... to skad takie natrectwa sie moga wziasc?:>

O ile mi wiadomo natrectwa ze ktos komus cos moze zrobic, byc homo lub zboczencem dodatkowo natrectwa symetrii i powtarzania czynnosci sa jednymi z najczestszych.

Pozdrawiam
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez IceCoffee 20 lut 2008, 23:28
Jak zapowiedziałam w wątku "powitalnym", tutaj opisuję swoją trochę skomplikowaną historię. Zaznaczę, że tutaj opowiadam o tym po raz pierwszy i kosztuje mnie to wiele, ale mam nadzieję że będzie to pierwszy krok ku dobremu.
Wszystko zaczęło się u mnie w czerwcu 2006. Zdałam pierwszy rok studiów (psychologii, żeby było śmieszniej) z dobrymi wynikami, ale kosztowało mnie to dużo czasu spędzonego nad książkami i jeszcze więcej nerwów, przed egzaminem którego bałam się najbardziej pojawiły się u mnie nawet objawy somatyczne typu zawroty głowy, z którymi nigdy wcześniej nie miałam problemów.
Zaraz po sesji początkowo odczułam ogromną ulgę. Jednak trwało to kilka dni. Pewnego dnia, nie wiem skąd, naszły mnie natrętne myśli. Od tego czasu nie dają mi spokoju i stale nękają mnie wątpliwości, czy czasem nie zajdę w ciążę w sytuacji, o której przypuszczlnie nawet dzieci ze szkoły podstawowej wiedziałyby, że to nie możliwe (nie chcę się wdawać w szczegóły). Dodam, że mogły się do tego przyczynić po części fakt, że kilka dni wcześniej słyszałam, jak moja znajoma zastanawia się czy czasem nie jest w ciąży, a poza tym bardzo dużo uczyłam się do egzaminu o biologicznych mechanizmach zachowania ludzkiego więc może to jakoś ukierunkowało moje myśli. Fakt faktem, do teraz mam tak że generalnie skorzystanie z toalety wywołuje u mnie lęk, podobnie jak nawet mycie się w wannie, choć mogę sobie 1000 razy powiedzieć że to niemożliwe, przy okazji wyrzucając sobie własną głupotę. Emocje i tak przychodzą wcześniej i są silniejsze niż rozsądek.
Myślałam, że to może przejdzie, ale w kwietniu zeszłego roku - kiedy ten akurat objaw trochę osłabł, przyszedł znienacka kolejny - natrętne myśli o możliwości zarażenia się wirusem HIV, też w zupełnie z pozoru niegroźnej sytuacji typu dotykałam jakiejś książki a potem przez przypadek się zadrapałam, później doszły sytuacje jeszcze bardziej groteskowe... I dotąd w zasadzie te 2 typy myśli natrętnych nękają mnie na przemian - jeden słabnie, drugi się nasila. Od jakiegoś czasu jeszcze doszła czynność natrętna w postaci przymusu mycie rąk, ust, oczu (czuję, że moje oczy już trochę ucierpiały wskutek częstego traktowania ich wodą z mydłem) żeby niby za wszelką cenę zabić potencjalnego wirusa HIV - lub całego ciała. Myję ręcę tak często, że już nawet domownicy zauważyłi to i aż boję się wysokości rachunku za wodę (to też powód, dle którego postanowiłam się wziąć w garść). Poza tym od niedawna jest już tak źle, że nawet boję się wziąć gołą ręką komórkę i smsy pisze przez woreczek żeby etc., wszystko przez strach przed potencjalnym kontaktem z wirusem. I tego typu zachowań doszło ostatnio sporo.

Do tego wszystkiego od października zeszłego roku bardzo obniżył mi się nastrój, z niewielkimi przerwami mam przeważnie bardzo zły. W zasadzie prawie nic już mnie nie cieszy, od czasu do czasu jedynie potrafię się w pełni zaangażować w hobby, któremu dawniej byłam bardzo oddana. Teraz często czuję że nie mam siły na to, nie warto etc. Poza tym, ze 3 tygodnie czeka mnie wyjazd za granicę (związany z hobby), który planowałam ze znajomymi od ponad roku. Kiedyś na samą myśl o nim humor mi się poprawiał, a natrętne myśli potrafiły na chwilę choć ustąpić ale teraz zaczęłam czuć, że w zasadzie nie chce mi się już tam jechać, i trzyma mnie to że nie chcę rozczarować znajomych. I to jest szczerze mówiąc głównym impulsem, dla którego postanowiłam wziąć się za siebie - taki doraźny motyw jest chyba dobrym początkiem.
Teraz mam natomiast problem co zrobić najpierw. Wydaje mi się, że chyba najlepiej byłoby najpierw pójść do psychiatry bo bez leków raczej się nie obędzie (tylko tu rodzi się kolejna wątpliwość - kto to widział żeby przyszły psycholog chodził do psychiatry... a co jak się mój przyszły pracodawca dowie...? etc. Dodam, że nie zamierzam pracować jako klinicysta, wiążę swą przyszłość z zupełnie inną dziedziną psychologii). Z tego co czytałam, potem jednak dobrze byłoby rozpocząć terapię. Ja jednak w zasadzie wiem, gdzie leży konflikt który spowodował u mnie nerwicę, ale widzę, że sytuacji tej nie zmienię dopóki nei skończę studiów i nie przejdę na własnie utrzymanie. Jednak na pewno praca nad zasobami w ramach terapii byłaby mi potrzebna, bo zbyt często wydaje mi się że jestem do niczego i w ogóle dużo problemów sprawia mi b. niskie poczucie własnej wartości i ogromne poczucie winy.

Ot, wypisałam się, objętość tego posta pewnie jest straszna i zniechęcająca do czytania, ale byłabym wdzięczna jesli komuś chciałoby się to przeczytać w całości i zasugerować mi coś, podpowiedzieć itd.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 lut 2008, 22:49
Lokalizacja
Bytom

Sposób na natręctwa

przez Rose1978 21 lut 2008, 03:07
Trochę czytałam o nerwicy. Kluczem do uzdrowienia jest nie odprawianie tzw. rytualów w momencie pojawienia sie natretnych myśli. Chodzi oto by sie nie bronić nie analizować, nie prowadzic dialogu wewnetrznego. Chory ma wewnetrzne przekonanie że jesli nie będzie tych rytuałów, to się stanie cos złego, a to guzik prawda, sama sprawdziłam. Wlaśnie te analizowanie,dialog wewnętrzny, a nie same natrętne mysli powodują chorobę, cierpienie i zwyczajne zmęczenie. Mój sposób gdy pojawi sie natrętna myśl AKCEPTACJA I IGNOROWANIE i najlepiej się czymś zająć. To naprawdę zależy od sily woli, ja ćwiczę i jest lepiej, zaczęłam zajmować się moim życiem od którego uciekłam, spacery, oglądanie ulubionych filmów. Warto też wziąć odpowiedzialność za własne zycie, szczęście,problemy, nikt tego za nas nie zrobi. Prawda uzdrawia, wlaśnie niedawno wyznałam mojemu partnerowi, że nie czuję do niego tej miłości co na początku, on przyznał że też, był ból i płakałam, ale prawda sprawiła, że objawy nerwicy odeszly. Takie nerwice to moze być ucieczka od problemu, np. toksyczny związek. Trzeba odważnie stawic czoło prawdziwym problemom, nie uciekać.
Witam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 lut 2008, 15:01
Lokalizacja
WARMIŃSKO-MAZURSKIE

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Fukit 21 lut 2008, 03:48
@IceCoffee- zastanów się, robisz to wszystko żeby żyć, a teraz chwila namysłu i... co to za życie.

Leki nie pomogą Ci w 3 tygodnie to minimum pół roku. Chodź z doświadczenia wiem, że w "kupie" siła, człowiek trochę zapomina o swoich fobbiach. Możesz się ograniczać, ale napewno nie powstrzymuj tego.

Ja miałem pod koniec terapii metodę wypracowaną przez panią psycholog. Mianowicie cofałem sięz 30 razy w drodze do szkoł, 20 minutowa trasa trwała godzinę (po lekcjach główni, czyli jest motywacja, żeby zdążyć np. na 1 lekcję, więc to nasze nn jest z lekka urojone, bo założe się, że gdybyś miała zdążyć na samolot albo podrapać się po dupie 100 razy, to pobiegałbyś do samolotu, a tam podrapał się 200 razy :)). Także Pani powiedziała, że na początku max 10 razy, potem 9, 8... I tak próobowałem. W końcu wmówiłem sobie, że muszę np. tylko 2 albo nie więcej jak 2 i przed szkołą robiłęk krok w tył, krok w przód, krok w tył, krok w przód i "odbębnione" :). Potem doszły inne, głównie teraz dręczą mnie debilne myśli, ale o tym niżej. Ciesz się, że studiujesz to co chcesz, nie przejmuj się ludźmi, tylko nie rób z siebie idiotki- oni nie są ślepi...
Grunt to znaleć w życiu cel, cel, który możesz osiągnąć, bo nie ma nic lepszego jak praca łącząca zainteresowania i hobby. Widmo codziennego wstawania o 6:00 do roboty, której nie nawidzisz, hmm...

Szczerze mówiąc mam w dupie czy Ci się uda.

Ja leczyłem się 1 rok , trochę to pomogło. W sumie nn jest ze mną już 5 lat.

Mam już dość, często mam myśli natury egzystencjonalnej. Co będzie potem, po śmierci, czemu ludzie odchodzą i jaki jest sens tego wszystkiego, kiedy w obliczu śmierci nie ma ucieczki.. Smutne, wiele rzeczy spaprałem, na które jest już za późno. Moje natrętne myśli w 80% to, co by było gdyby... gdybym ćwiczył, zrobił to prawo jazdy, gdyby lepiej poduczył się na ważne sprawdziany. Teraz w obliczu dorosłości brutalnie zdałem sobie sprawę, że moje marzenia, chodź tak proste i dostępne dla wielu z Was się nie spełnią, po części przez olewanie i odkładanie na potem i to, że tak naprawdę z góry były na straconej pozycji.

Smutne to, bo do tej pory nie sądziłem, że mi się nie uda.

Stoję teraz na rozdrożu, gdzie najpewniejsza i najlepsza droga została zamknięta. W sumie to nie ważne, co zrobię, i tak będzie dupa.

Szkoda tylko, że nie wiedziałem tego wcześniej, a może wiedziałem, ale żyłem w zakłamaniu. Czuję, że dużo straciłem odcinając się od ludzi, czuję się zepsuty, bo tak naprawdę nie potrafię już wrócić do społeczeństwa i nie widzę w nim dla siebie miejsca. Ciągle jeszcze żyję marzeniem, że może się uda, ale życie to nie film, to nie gra, w której można nacisnąć "Load".

Mam takie dni, że nie chce mi się nawet powtarzać, innym razem robię to dla innych, czasem dla siebie, ale jakie znaczenie ma czy podrapię się 7 razy po głowie czy 8, moje marzenie przez to się spełni? Żyłem tak 5 lat i mimo iż widzę jak chore to jest nie mogę przestać- to już zawsze będzie ze mną. Trochę boli fakt, że życie jest tylko jedno, niepowtarzalne, a ja siedzę sobie o 2:00 w nocy, przed kompem i piszę jakiś debilny post, którego i tak nikt nie przeczyta ze zrozumieniem, bo, po co- mało własnych problemów? Życie jest niepowtarzalne, zastanówcie się nad tym, a najgorsze, ze tak beznadziejne, a boję się...

Ja spieprzyłem sprawę, może Wam ludzie w wieku 15 lat, nie dajcie się, macie jeszcze czas. Dążcie do celu i zastanówcie się nad przyszłością, przede wszystkim racjonalnie, niektórych rzeczy nie da się cofnąć, jak wybór klasy maturalnej czy zdawanego przedmiotu na egzaminie dojrzałości, to nie jest sprawdzian, który poprawisz za tydzień, to 3 lata, które jeśli źle wybierzesz poskutkują kolejnymi bezproduktywnymi dniami, gdzie każdego ranka się budzisz i za miast myśleć "Idę dzisiaj do Lolka na imprezę", nadciąga myśl "Hmm, jednak spieprzyłem" i tak każdego dnia, jest może jakaś szansa, ale mniejsza niż kiedyś, kiedyś miałem czas i odkładałem, teraz mam go za mało żeby się przemóc i mimo to spróbować. Boje się, że się nie uda, że wreszcie "zryw", znajdę w sobie siłę, a okaże się za późno, że gdybym to zrobił kilka lat wcześniej, a teraz "Sorry Winetoo", dobrze się spisałeś, ale jest już za późno, przegrałeś, nie ma "Load"...

Hmm, nie wiem czy to efekt dojrzewania, a może "zasługa" nn, czuje się wypalony, tak wiele straciłem. Jeden błąd na starcie i lose.

...
"Shadow on The Sun"
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 lut 2008, 22:41

nie chce juz tak zyc

przez abc221 22 lut 2008, 12:39
moze i macie racje ze trzeba to przezwycieżyc ale ja juz dobre pare lat sie z tym mecze i nic nie moge sie uwolnic. co próbuje to cos jest nie tak i mysle ze to moja wina bo chciałam sie od tego uwolnic. ze to bóg kaze mi to wszystko zrobic bo ja nie to mnie ukaze - cos złego sie stanie mojej rodzinie a bardzo sie o nia boje. chciała bym zyc normalnie ale chyba mam za słaba wole i tak przychodzi mi sie z tym zyc. a moze faktycznie my jestesmy wybrani i mamy wpływ na losy naszych bliskich poprzez jak to nazywamy nn... takie myslenie tez nie jest dobre ale brak mi innych -pozytywnych- czekam... :roll:
Nie chce tak życ... za długo to trwa
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 lut 2008, 11:08
Lokalizacja
Brl

przez Zmęczona 28 lut 2008, 20:49
Patrycja powodzenia!! DASZ RADE :) WSZYSCY DAMY !! POZDRAWIAM ,TRZYMAJ SIE !! :)!!
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lip 2006, 20:02

Czy to też jest nerwica?

przez Znakzapytania 05 mar 2008, 13:24
Ostatnio wszystko mnie denerwuje dosłownie wszystko :shock:( wszystko co mnie otacza np. to co się znajduje w moim domu) nawet denerwują mnie bloki mieszkalne patrze się na nie i myśli po co to wszystko jest własciwie potrzebne na co to? Że lepiej by było żyć jak by nieczego nie było ale nie wyobrażam sobie żeby tak niczego nie było :? Od dłuższego czasu mam tez tak że ide po domu otre się o coś przypadkiem i czuje że dostaje szału :roll: musze wtedy zastanowić się nad tym przedmiotem o który się zachaczyłam, i powtarzać w myślach jego nazwe, czuje jak robie się przez to upośledzona :shock: To mnie strasznie męczy :(( Niedługo już wogle nie będe umiała normalnie funkcjonować :cry: Nawet mam juz tak z ludzmi patrze się na kogoś i czuje jak mnie on denerwuje, jak mi przeszkadza... odrazu mam myśli że chce komuś coś zrobić ale wiem że tak nie jest, i zastanawiam się czy tak może naprawde chce :( Bo ja już nie wiem czy ja taka jestem, czy to nerwica a może taka chce być?.. :? Ja nie wytrzymam sama ze sobą, mam dość :((
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
02 lip 2007, 22:50

przez mateuszzzz90 05 mar 2008, 14:02
Ja też mam myśli że moge zrobić komuś coś złego np.w domu kiedy jestem sam z mlodszym bratem to mam takie pojeb...mysli chociaż wiem że mu nic nie zrobie bo go mocno kocham to i tak one sie pojawiają
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
12 lut 2008, 23:14

Avatar użytkownika
przez n-monika 07 mar 2008, 12:48
Wiesz myśle ,że Powinnas sie wybrac do lekarza--psycholog, psychiatra, któryś z nich pomoze Ci to wszystko nazwac-----i na pewno Bedziesz sie mniej meczyc. :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

przez Mafju88 07 mar 2008, 16:37
n-monika napisał(a):Wiesz myśle ,że Powinnas sie wybrac do lekarza--psycholog, psychiatra, któryś z nich pomoze Ci to wszystko nazwac-----i na pewno Bedziesz sie mniej meczyc. Smile



Zgadzam sie ale chcialbym tez cos dodac :) Wyobraz sobie ze to tez jest uleczalne ;)
Pozdrawiam :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez midaa 09 mar 2008, 13:14
masz nerwiće natręctw, to pewne, ciągłe powtrzające się myśli ,bezsensowne, wiem jak to męczy, zacznij to leczyc i nie czekaj bo to dziadostwo, samo nie przejdzie i bądz cierpliwa. :D
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Problemy ze snem

przez cicha 09 mar 2008, 22:55
Nie wiem czy to odpowiedni temat dla NN, ale chciałabym o tym napisać, bo być może jest to związane z Nerwicą. Mój chłopak poprosił mnie abym o tym napisała na tym forum.
Ma on 18 lat i od paru lat ma duze problemy z zasypianiem, szczególnie jak jest wolne od szkoły np w wakacje. Miewa tak, ze wieczorem czuje się zmęczony, kladzie sie do łóżka i nie może zmrużyć oka całą noc, czesto bywa tak, że dopiero jak sie za oknem widno robi to dopiero zasypia. Od kilku tygodni zaczął brać melatonine, po niej mu się świetnie zasypia, jakies 15 minut po zażyciu tabletki juz jest senny i kałdzie sie spać ale problem w tym ze nawet jakby długo spał to nigdy, ale to nigdy rano nie jest wypoczęty i wyspany. Kiedy leży już w łóżku, to zaczyna myśleć o różnych rzeczach, snuje plany, myśli o zdarzeniach z przeszłości i to nie pozwala mu zasnąć. Wydaje mi się, że to ma jakiś związek z nerwicą. Miewa też tak, że zanim się położy do łóżka to musi idealnie równo ułożyć koc, bo inaczej nie zaśnie....
Proszę o ewentualne rady co ma zrobić, czy zgłosić się do lekarza? Czy ktoś z forumowiczów też ma takie problemy ze snem? Jak sobie radzić? Co ma zrobić żeby obudzić się rano wypoczęty i wyspany? Proszę o odpowiedź
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez jaaa 10 mar 2008, 00:35
pojsc do psychiatry dobrego ,ktory bedzie leczyl ew. NN a nie odrazu wpapkuje wniego leki na sen od ktorych sie uzalezni
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez cicha 10 mar 2008, 17:49
Dziękuje za odpowiedź:)
Lek melatonina nie uzależnia. Mój chłopak jest taką osobą, która ciągle o czymś myśli, on nie potrafi nigdy wyciszyć umysłu. Czy konieczna jest wizyta u psychiatry?
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do