Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Mafju88 26 sty 2008, 01:12
Jezu nie wiem czy to wmawiania sobie tego i teraz mam takie wrazenie czy naprawde cos mi jest:( boje sie ze z nerwicy to sie w takie cos przeksztalcilo :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:43 am ]
powtarzanie tych samych mysli, przed snem mysli same plynące, wrazenie (od kiedy sie martwie tym) ze jakas inna osoba za mnie patezy i mysli - czy to mozna przyrownac nerwicy?
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez myselw 26 sty 2008, 02:20
wybacz ten temat byl wiele razy walkowany.
nie jestes chory na schize.osoby chore na schize nie odczuwaja tego ze sa chore,jezeli jestes swiadomy tego ze niby masz schize to jest to typowy obraz nerwicowy.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
04 sie 2007, 01:17

przez pikpokis 26 sty 2008, 11:03
Mafju!!!!! Sluchaj ja zanim dostalam tego gowna co do mojego chlopaka mialam tygodniowy horror ze mam schizofrenie! i naprawde postrzegalam swiat inaczej! minelo mi to po jakims fajnym dniu ale co z tego jak na drugi dzien przyszlo wiesz co..... co smieszniejsze nawet wczoraj balam sie ze mam schizofrenie! szlam wieczorem i wydawalo mi sie ze ktos za mna idzie! oczywiscie : schizofrenia! tak samo bylo tydzien temu stalam w kosciele przy dzwiach i slyszalam co chwila jakis dzwiek, okazalo sie ze to moj kaptur.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Mafju88 28 sty 2008, 18:14
dobrze piszecie ze raczej nie. Tez mam taka nadzieje zle co tu myslec skoro czuje sie zmeczony caly czas. Caly czas mi sie zdaje ze jestem lub bede taki jak w lękach. Jak sie klade i chce zasnąć to jakies obrazy widze albo nie wiem co tam jeszcze. Ogolnie juz wielu rzeczy sie boje. I jak mam myslec ze mnie cos powazniejszego nie dorwie :/

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:15 pm ]
i ogolnie wydaje mi sie ze sie zmienilem przez ta chorobe i nie bede taki jak kiedys.... ze juz tak na stale. Analizujac przeszlosc mysle ze tedy juz cos sie ze mna dzialo a wtedy czulem sie super i myslalem ze jest ok :/
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Jovita 28 sty 2008, 18:19
Mafju88 napisał(a):Jak sie klade i chce zasnąć to jakies obrazy widze albo nie wiem co tam jeszcze


widzisz je w myslach??? bo ja tak mam i nawet czasem rozmawiam sobie z kims...
Schizofrenia he he nawet bys nie byl swiadom ze ja masz wiec jesli podejrzewasz o to siebie to przykro mi ale schizofreni nie masz na 100% .
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Mafju88 28 sty 2008, 19:04
nie to ja nie rozmawiam ale widze jakies twarze, rozmowy innych ludzi i myzyka czasami sama gra :/ ale tylko jak klade sie spac i chce wylaczyc podswiadomosc i nie myslec o niczym. Boje sie troche tego

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:40 pm ]
czyli mam uznać ze to czego sie boje, zmiana pogladu na swiat, jak jade w autobusie to boje sie ze mi sie wydaje wszyscy maja chorobe psychiczna (od kiedy przeczytalem ze w schizie tak sie wydaje) bo akurat to staralem sie dostrzec i o tym myslalem , i cala reszta powtarzanie zdan w myslach to przypisac nerwicy!?

PROSZE O ODPOWIEDŹ
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Wyleczalne? Czy potrzebny lekarz ?

przez Adamath 30 sty 2008, 23:02
Witam i przepraszam jeśli założyłem temat w złym dziale :)

Moje pytanie jest takie czy mój przypadek to da rady wyleczyć jak by tu napisać "w domu" czy psychiatra to najlepsze rozwiązanie... i co mi dolega ;) bo się nie znam na tym.

Przez 2 lata obgryzam paznokcie dzień w dzień aż krew się leje :/
mrugam oczami co chwile tam mocno muszę je zamknąć żeby normalnie się spokojnie poczuć i zawsze 3 razy zamykam... jak za mało razy to się denerwować zaczynam :/ takie głupie....
co kilka godzin muszę walnąć w stół mocno żeby się uspokoić :D
jak idę spać to 3 razy sprawdzam czy komórka wyłączona i przed zamknięciem oczu muszę usiąść wyprostować się i dopiero mogę sie położyć bo nie zasnę inaczej :/... i takie różne duperele :D
Cały czas chodzę zdenerwowany... nawet jak mam weekend to i tak czuje w środku stres.... nawet jak spotkać się chce z jakąś dziewczyną to taki stres mam że wytrzymać nie mogę... BARDZO NISKĄ SAMOOCENĘ MAM...

Proszę się nie śmiać :D może śmieszne ale nie dla mnie !! :/
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 sty 2008, 22:49

przez Mafju88 31 sty 2008, 00:22
wiem ze to smieszne nie jest :) idz do psychiatry bo to natrectwo :) nic strasznego dla Ciebie ale dla Twoich oczy i paznokci to pewnie tak :D to sie zmieni co sie martwisz:)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Mam podobne myśli

przez madzik1985 31 sty 2008, 20:58
Od lat mam nerwicę natręctw plus kompulsję tak więc zdaję sobie sprawę o czym piszesz. Też potrafię wmówić sobie coś i dojść do momentu kiedy prawie w to wierze, ze to dzieje się naprawde. Niegdyś potrafilam sobie wmowic, ze wszedl we mnie duch, tak zadzialala mi wyobrażnia, a potem przez ciagle powtarzanie w glowie tych wizji doszlam do takiego stanu leku, ze myslalam juz, ze moze to jest prawda skoro tak sie boje. wówczas czulam wiele objawow somatycznych, plus atak strachu, a takze nerwowe oddychanie.
potrafie sobie wymyslic tak duzo nieprawdopodobnych rzeczy, ze az sama jestem w szoku. Tak więc lekko nie jest! Serdecznie pozdrawiam!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 sty 2008, 23:48

Różne stany w nerwicy

przez Mafju88 01 lut 2008, 00:58
CZy ma z Was ktos tak ze co jakis czas dolek spowodowany nerwica? i Ataki glupoty... czy ze macie ochote swirowac pawiana ze tak powiem :D inaczej wyglupiac sie ;) i wogole to ze czasmi nie czujecie ze jestescie soba... watpliwisci straszne co do swojego chatakteru :( a to nie depersonalizacja i nie derealizacja... Inaczej to stan calkiem inny niz zazwyczaj a mija tylko po poprawie i uswiadomieniu sobie kilku rzeczy zwaizanych wlasnie z tym ze jednak wiem jaki mam charakter... to raczej nie zaburzenia osobowosci bo te cechy charakteru wykluczaja poszczegolne zdarzenia o ktore sie martwie i stad sie one biora... gdy to sobie wytlumacze wraca to do normy... ma ktos tak?:>
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Nerwica natręctw - pytanie

Avatar użytkownika
przez numero_uno 06 lut 2008, 01:44
obecnie mam zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Wiele czytałem na temat tego zaburzenia. Na wikipedii pod tym hasłem znalazłem coś takiego:
"Teoria uczenia się zakłada, że obsesje i kompulsje są próbą obniżenia poziomu lęku, a sposób neutralizacji lęku, jako skuteczny, ulega utrwaleniu. Zwrócono uwagę na specyficzne cechy wczesnodziecięcego przywiązania dzieci (typ lękowo-unikający), które jako dorośli cierpią na ZOK. Określone zachowania, polegające na dużej kontroli i emocje rodziców ujawniane podczas procesu wychowywania powodują, że dziecko dąży do wyzbycia się własnych emocji, fantazji i impulsów a polega przede wszystkim na intelekcie i kontroli. (zobacz: siatka uczuć zastępczych)"

nie pojmuję ostatniego zdania. Czy ktoś byłby w stanie mi to wytłumaczyć? chodzi mi o siatke uczuć zastępczych. Nigdzie w internecie nie mogę znaleść wytłumaczenia tego pojęcia a mam pewną koncepcje na ten temat ale nie jestem pewien. Czekam na Wasze opinie.
Pozdrawiam
Optymizm jest prawdziwym kamieniem filozoficznym, który zmienia w złoto wszystko czego się dotknie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 lut 2008, 00:09

przez celineczka3 06 lut 2008, 08:57
Oto bardzo ciekawy artykuł o uczuciach zastępczych jaki znalazłam w internecie, może się przyda:):):)

UCZUCIA ZASTĘPCZE


Dzisiaj parę słów na temat pewnej umiejętności, której uczymy się przez całe dzieciństwo i jeszcze trochę. Umiejętność okazywania uczuć jest być może najważniejszym czynnikiem decydującym o tym, jak dobrze będziemy czuć się wśród ludzi - i jak dobrze oni będą się czuli w naszym towarzystwie. Jest ona ważna także z innego powodu. Lekarze coraz częściej podkreślają, jak ważne jest znaczenie emocji dla naszego zdrowia. Wygląda na to, że stan emocjonalny człowieka wpływa na skuteczność działania jego systemu odpornościowego. Kiedy pojawiają się długotrwałe, przykre przeżycia - stajemy się bardziej podatni na choroby. Wynika z tego, że najkorzystniej jest, gdy przeżywane przez nas uczucia są od razu rozpoznawane - i otwarcie wyrażane na zewnątrz.

Teoretycznie, wszystko jest więc stosunkowo proste. Dlaczego więc tego nie robimy?

Tak się składa, że jednocześnie z opanowywaniem sztuki wyrażania uczuć, musimy opanować drugą umiejętność: ukrywanie uczuć. Ćwiczymy to prawie od momentu, kiedy tylko możemy sobą kierować. Bardzo nam w tym pomagają rodzice. „Nie maż się”, „nie bój się”, „nie ma powodu się złościć”, „powinieneś kochać babcię”, „powinnaś się wstydzić” itd., itp. Trochę to przypomina jeden z rysunków Mrożka. Reżyser na planie filmowym krzyczy przez tubę: „Słońce! Wschodzić, puszczać promienie! Wyżej!”

Nie mamy wpływu na to, że przeżywamy emocje. To co możemy zrobić, to ukryć ich istnienie przed innymi i (niestety!) przed sobą. Jako dzieci uczymy się tego bardzo szybko. Później, gdy dorośniemy - możemy, podobnie jak reżyser z rysunku Mrożka łudzić się, że to co się dzieje, jest pod naszą kontrolą.

Powstrzymywanie się od okazywania rzeczywistych emocji innym ludziom, to bardzo pożyteczna umiejętność. Powoduje, że nie obciążamy osób z otoczenia własnymi problemami, a nasze zachowanie jest ujęte w pewne reguły, staje się przewidywalne. Jest wiele sytuacji, w których okazanie prawdziwych uczuć może być groźne. Ktoś może być wściekły na to, że „padło na niego”, ale na policjanta wypisującego mu mandat raczej nie nakrzyczy. Nie jest jednak pewne, że odmówi sobie przyjemności zezłoszczenia się na siedzącą w samochodzie żonę. Tym bardziej, że to jej się spieszyło.

Często tak właśnie się dzieje, kiedy musimy przed kimś ukryć „złe” uczucia. One nie znikają. Przenoszone są na innych - niestety, najczęściej na tych najbliższych. Wbrew pozorom, to nie jest jeszcze najgorsze.
Najgorzej jest, gdy człowiek nie ma świadomości tego, jakie uczucia naprawdę przeżywa. Jak to możliwe?

Wyobraźmy sobie Adasia, który rozbił sobie kolano. Jego ojciec, który wie, że chłopaki nie płaczą, mówi mu na przykład: „nie bądź baba”, „zbij rowerek, to przez niego się przewróciłeś”. Młody człowiek już wie, że jak boli, to nie wolno płakać (bo to się nie podoba tacie). Wolno za to się złościć. Zanim dorośnie, zdobędzie wiele podobnych doświadczeń.

A jak to bywa z dziewczynkami? Mała Ewa pokłóciła się z bratem o to, kto ma teraz jeździć na rowerze. Mamie, która ich rozdziela, wyraźnie się to nie podoba. Ewa słyszy, że nie wolno jej się bić z bratem. Dziewczynki tak nie robią. Kiedy zaczyna płakać, mama wyraźnie zmienia ton. Zaczyna ją pocieszać. Ewa już wie, że kiedy się złości, nie wolno jej krzyczeć i walczyć o swoje - wolno za to płakać. Zanim dorośnie, odbierze wiele podobnych lekcji.
celineczka3
Offline

Mam to w ....

przez Fukit 06 lut 2008, 23:01
Witam.

Jakby tu zacząć, hmmm... Dziwna sprawa. Mam nerwicę natręctw już parę dobrych lat. Chodziłem do psychologa, ale czy pomógł- moim zdaniem nie, wszystko co do tej pory osiągnąłem w dziedzinie natręctwa jest tylko i moją zasługą. Każdy dzień to walka, ale walka przegrana... Przewyższa przygnębienie, a przede wszystkim złość. Gniew na siebie i na świat, na ludzi którzy nie rozumieją. Widze jak moje ciało zmienia się od tego stresu, chudne czuje się jak gówno lecz nic nie mogę poradzić.

Brzydzę się tymi całymi paczkami przyjaciół, na tych wszystkich alkoholowych imprezach gdzie podchmieleni ludzie udają tych kim nie są i nie będą. Wolę np. siedzieć na skraju lasu i myśleć, o tym co by było gdyby. GDYBY, GDYBY, GDYBY- nieważne jakiego wyboru dokonam jest zawsze zły, przeżywam katorgę kiedy mam podjąć ważną decyzję, brak mi pewności siebie. W taki sposób zrezygnowałem z rozszerzonego obowiązkowego WOSu, bo się boję, że nie zdam, a co! Napiszę podstawowy, który zapewni mi pracę w Biedronce, wśród tych wszystkich ludzi, których obecnoś mnie przytłacza, ale nie ze strachu, ze złości, chciałbym być sam. Mieszkać w jakimś domku w górach. Tylko ja i moja broń, obserwować świat przez celownik lunety, być wolnym, uwlonić się od konwenansów. Nie chcę iść na studia, a muszę! I co zrobić, jak wyrwać się z tego zakmniętego koła, jak dostać się na administrację, której nie cierpie, na dzienne z podstawowym WOSem, polskim i angielskim. Jak przeżyć życie, które narazie jest bezproduktywnym żywotem.

Każdego ranka budzę się i myślę, kolejny jałowy, pusty dzień, a jedyny postęp jaki robie to matura, która zbliża się wielkimi krokami. Siedzę i piszę, zgasł mi MP3 (no /cenzura/ dlaczego teraz, a nie za 10 minut), dlaczego wszystko musi być zawsze przeciwko mnie, a ja przeciwko wszystkiemu? Nie mam sił, sporadyczne powtórzenia mają pomóc zachować życie, ale to co tak chronię można nazwać "życiem", a może wegetacją- tak, to lepsze słowo, doskonale wyraża to co czuję ja, osoba z nerwicą natręctw i aspołecznym przystosowaniem do życia, które powoli przechodzi w antyspołeczność. Nie mam już sił... Do tej pory można było spokojnie wgeteować, teraz zacznie się praca albo co gorsza studia (o ile gdzieś się dostanę), będę siedział za biurkiem, wypełniał PIT, będę pił kawę, będę pospolitym robolem... Nie chcę, boję się, a co gdyby wziąć byka za rogi, wreszcie się odważyć, nie lepiej nie, jeszcze się nie uda...

Może iść zmienić na ten rozszerzony wos, spróbować, a może nie. Czy dostanę się na dzienne zdając pospolite, nie...
"Shadow on The Sun"
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 lut 2008, 22:41

przez smutna48 07 lut 2008, 12:30
Witaj jak tak czytam Twoj post to w niektorych słowach jak bym czytała o sobie... Tylko że moje zycie jest takie że ja w okoł siebie nie mialam za długo nigdy paczki przyjaciół... na wielu się zawiodłam z resztą nie istotne całe zycie bylam odsunięta i mam i miałam wielkie kompleksy na tym punkcie... Jest to zmorą mojego zycia! Słuchaj jak nie sprobujesz to się nie przekonasz probuj cos w zyciu robić nie boj sie iśc na przod nie zwalniaj nie poddawaj się !!! Nie zaklądaj nigdy z gory, że coś Ci się nie uda tak nie wolno!!! Takim mysleniem nie zajdziesz daleko bedzie się blokować na każdym kroku. Ta choroba jest uleczalna naprawde mozna sobie z nią poradzić ... Uwierz mi można tylko nie można podchodzic do tego tak że po co coś robić wogle jak i tak nie wyjdzie!!!! Nie wiesz tego a myśłac tak powodujesz to naprawde uwierz w siebie zapisz się na terapię i do psychiatry walcz o Siebie i nie poddawaj się nigdy Pozdrawiam.
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do