Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Moja historia oraz moje problemy.

przez lockheed 18 lut 2015, 01:18
Stary dałem radę i Ty dasz! Jakoś samo przeszło, znalazłem pracę, zamieszkałem z dziewczyną i już jestem pod tym względem zdrowy :)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
30 lis 2011, 21:22

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez MaciejMarkowski 21 lut 2015, 23:34
Cześć mam na imię Maciek, mam 19 lat i mam HOCD. Szukam pomocy, porady jak z nią walczyć, a teraz moja historia.
(przepraszam za tak długi post)

Najpierw opiszę swoje wcześniejsze nerwice które nękają mnie tylko w szczególnych sytuacjach:
- Podczas wizyty u rodziny, gdy niosłem po schodach swojego rocznego kuzyna, w mojej głowie pojawiły się myśli by zrzucić go z tych schodów. Dręczyła mnie ta myśl przez kilka godzin, nie mogłem dać sobie rady z tą myślą nie skłamie jeśli napisze że podczas tych myśli czułem jak by wykręcało mi ciało byłem bliski łez.
- Gdy widzę gumę którą ktoś przykleił do ławki, krzesła, fotela to automatycznie muszę się patrzeć na nią jak najdłużej, natomiast mój mózg każe mi to wylizać, pogryźć oraz pożuć.
- Jak coś prasuje i wyłączę żelazko i gdzieś wychodzę to muszę cofać się kilka razy by sprawdzić czy żelazko zostało wyłączone, a pomimo tego w autobusie, samochodzie czy podczas drogi na przystanek wmawiam sobie że nie wyłączyłem żelazka i spale chatę, tak samo mam z drzwiami czy zostały zamknięte.

A teraz moja historia z HOCD.
Wszystko zaczęło się dokładnie na przestrzeni marca, a kwietnia ’14r. Naszła mnie myśl by pocałować kumpla i przez całą godzinę lekcyjną mózg podpowiadał mi żebym go pocałował. Nie pociągało mnie to, wręcz brzydziło, kilka razy nachodziła mnie jeszcze ta myśl nie związana tylko z innymi osobami też z klasy, ale były to kilku sekundowe myśli. Na szczęście ustąpiło i byłem wolny od tych myśli.
Kolejny epizod był jeszcze bardziej dla mnie bolesny, podczas pewnego sobotniego dnia, nachodziły mnie myśli że całuje się z innym kumplem oraz liżę jego klatkę piersiową. Nie mogłem sobie poradzić z samym sobą, zsunąłem się z tapczanu nawet nie mogłem opanować tego i automatycznie zacząłem płakać, nie kontrolowałem śliny która kapała mi z ust niczym wściekłemu psu. Było to najboleśniejsze przeżycie w moim życiu. Kilka razy się dostało w mordę, ale ból fizyczny przy tym to pikuś. Płakałem bodajże z godzinę i prosiłem Boga oraz wszystkich innych bożków by zabrali to ode mnie. Miałem jeszcze myśli, ale kontrolowane w których zastanawiałem się dlaczego dany chłopak podoba się dziewczyną, a dlaczego inny nie, zastanawiałem się w jakich aspektach kobieta określa atrakcyjność faceta i pytałem sam siebie dlaczego koleżanka woli chodzić z kolegą który chcą ją tylko puknąć, a nie ze mną, osobą która ją naprawdę kocha. Te myśli skończyły się tak szybko jak się skończyły, skończyłem szkołę, chodziłem do roboty, siedziałem w domu, w końcu poszedłem na studia .
W połowie października zaczyna się kolejny etap mojej nerwicy, mianowicie bardzo drastyczny. Podczas oglądania jakiegoś filmu na Internecie, naszła mnie myśl jak gość wykorzystuje mnie analnie. Od tego momentu przez około 3-4 tygodnie nękały mnie myśli że każdy spotkany facet, każdy spotkany znak drogowy, obiekt architektoniczny w kształcie prostokąta czy nawet litera L w logo sklepu wykorzystywała mnie analnie. Za każdym razem chciało mi się wymiotować, pluć, płakać, ale trzymałem się twardo by nikt z otoczenia nie widział że mam jakiś problem. Lecz gdy zachodziłem do domu to zamykałem się w pokoju i płakałem, zwijałem się w kłębek owijałem się kocem czy kołdrą i płakałem, z ust ciekła mi ślina, czasem miewałem nawet odruchy wymiotne i uczucie jakbym się krztusił. Kolejny etap, kolejny miesiąc połowa listopada, gdy zobaczyłem jakiegoś faceta od razu głos w głowie mówił mi patrz jaki ładny, ładny, ładny, nawet jak by typ miał wylany kwas na twarzy mój umysł mówiłby mi że jest ładny, myśli z poprzedniego etapu były, ale znacznie słabsze niż wcześniejsze. Kolejny etap gdy siedziałem na uczelni mózg ukazywał mi obrazy jak bym zabawiał się z członkami kolegów którzy siedzieli obok mnie na zajęciach, efekty tych myśli był taki sam jak poprzednich, obrzydzały mnie te myśli, wykręcały moje ciało. Później pojawiły się głosy w głowie że jestem gejem, a jak mówiłem że nie jestem, to mózg cały czas mi powtarzał ze nim jestem, cały czas podniecały mnie tylko kobiety, nigdy nie podniecali mnie faceci. Natomiast mój pojebany mózg podczas zwodu, czy masturbacji czy fantazji na temat kobiet mówił mi ze jesteś gejem wiec czemu myślisz o kobietach? Nakazywał mi wręcz krzyczeć, drzeć mordę w domu, na uczelni na przystanku i mówić każdego że jestem gejem (nikomu o tym nie mówiłem bo nie jestem). Postanowiłem zrobić test wszedłem na tumblr wpisałem Gay gif, Gay nude, boy nude, Kiss Gay i obejrzałem kilka zdjęć z każdym kolejnym czułem coraz większe obrzydzenie do siebie że to oglądam, nie czułem żadnego podniecenia, a gdy odpaliłem zdjęcie nagiej Ava Addams i od razu up, up, up. Lecz myśli mnie nie opuszczały więc w wigilie Bożego Narodzenia postanowiłem że jakoś postaram z tym walczyć, nawróciłem się na wiarę chrześcijańską oraz przeszukałem Internet w celu znalezienia informacji na temat mojej przypadłości, znalazłem coś o hocd. Powiem szczerzę że nawet bałem się szukać informacji na ten temat w Internecie ponieważ balem że ktoś odkryje że szukałem na ten temat informacji. Po przeczytaniu kilku wątków na temat hocd płakałem z 2h, ale poczułem się szczęśliwy gdy po przeczytaniu jednego z postu wiedziałem że jestem 100% hetero i że to co mówi mój umysł to tylko nerwica, więc miałem spokój na kilka dni, a nawet tygodni czasem nachodziła mnie myśl, ale uciekała z mojego umysłu jak bańka na wietrze, nie raz na koniec dnia mówiłem łał Maciek chyba już z Tobą dobrze nie miałeś natrętnych myśli dziś. No i jakoś pod koniec stycznia wróciło, myśli typu że jestem homosiem, gdy zobaczyłem jakiegoś gościa to znów umysł mówił mi że ładny, ładny. Gdy zobaczyłem na Internecie to musiałem się na typa popatrzeć przez kilka minut, a mnie to nie podniecało wgl, zastawiałem się dlaczego muszę się na niego gapić. Automatycznie pokasowałem wszystkie obserwacje znajomych by nie oglądać ich zdj przypadkiem, ale wystarczyło że przeglądałem wp czy TV i automatycznie. Miałem wizje że z każdym się przytulam, a jak widziałem goły tors faceta to musiałem się na niego gapić. Ostatnio miałem natręctwo by gapić się na zdj przytulających się facetów oraz ich napakowanych ciał oraz gołych torsów, postanowiłem więc rozebrać się do naga i odpalić Gay porno, obejrzałem bodajże 2-3 kilku minutowe porno dla Gayów i nic mnie nie podniecało, nic mnie nie ciekawiło, odrzucało mnie to, więc wiedziałem ze nie jestem gejem bo jak bym nim był to bym miał zwód gdy pomyśle o facecie czy zobaczę go nago. Wtedy kładąc się spać pomimo tego że wiedziałem że nie jestem homo, umysł kreślił mi historie jako homoseksualisty, już nawet sam uwierzyłem ze nim jestem, próbowałem nawet masturbować się gdy nachodziły mnie w głowie obrazy gołych torsów, ale to tak jak bym próbował masturbować się nie osiągnąwszy zwodu, szybko się opanowałem I przestałem to robić, dostałem metaforycznie wiadrem zimnej wody. Gdy zamykałem oczy miałem od razu wysportowanego faceta w gaciach przed oczami, ale to już minęło miałem te obrazy bodajże tylko dwa dni gdy zamykałem oczy. Teraz jest nawet dobrze, przeglądałem facebooka i jak pojawił się jakiś gość z gołym torsem to nawet nie zainteresowałem się tym, ale nadal mam myśli w głowie patrz ładny facet.
Najgorsze jest to że teraz chyba z powodu częstej masturbacji (masturbowałem się tylko na damskie porno i tylko to mnie podnieca) przestałem mieć wzwód na widok ładnej kobiety, nawet teraz podczas oglądania zdjęć na którym jest dziewczyna i facet, patrze na faceta i mózg mówi ładny ładny ładny, a o kobiecie mój mózg zapomina chociaż gdy widziałem to zdj miesiąc temu gapiłem się na kobiete, a jej nogi, cycki, twarz i czułem popęd, teraz nic nie czuję. Chyba się wypaliłem, mózg mnie oszukuje wmawia mi że gdy widzę faceta mam wzwód, albo zaczynam go mieć a gdy spojrzę w dół wręcz maleje w oczach niż stawał się większy natomiast gdy zobaczę ładną kobietę i mam ten wzwód mózg mówi mi że go nie mam, a widzę to bardzo dobrze że go mam. Nie wiem co się ze mną dzieje, ostatnio umysł zabrał mi nawet fantazje z kobietami, obecnie umysł nie narzuca mi fantazji z facetem, ale gdy już wyobrażam sobie seks z kobietą to gdy ściągam jej majtki widzę shemale, gdy fantazjuje że robie jej min*** mój umysł pokazuje w tej fantazji że babka ma penisa nad cipką. Chore!! To co mnie rozwala to że umysł sam kopie pod sobą dołek, wcześniej gdy widziałem zdj. Koleżanki to czułem podniecenia, za każdym razem nawet gdy dotknęła mojej ręki czułem podniecenie, a teraz nic, a tutaj gdy widzę zdjęcie Domino Presley (shemale) w ubraniu czy z gołymi piersiami mam wzwód, gdy oglądałem porno z shemale to podniecało mnie tylko wtedy jak nie było widać penisa, a i tak patrzyłem się wyłącznie na twarz która musiała wyglądać kobieco, bo tak to ani rusz. Wnioskują skoro mam wzwód gdy widzę tylko twarz i cycki ladyboya, a nie mam gdy widzę zdj ladyboya z penisem to znak że nie jestem gejem. Od kilku dni czytam Wyjść na prostą oraz Podróż ku pełnej męskości , odwiedziłem też czat dla gejów i mnie obrzydziło i utwierdziło mnie w przekonaniu że jestem hetero. A co do książek to czytam je, ale czuje że książka jest nie dla mnie ponieważ nie byłem nigdy wykorzystywany seksualnie przez kogoś, nie czuje urazy do rodziców, ani do nikogo.
Proszę o pomoc, jak pokonać tą nerwice, nie mogę z tym żyć moi mili chce być znów tą osobą którą była rok temu, podniecały mnie kobiety, podniecają mnie i będą mnie podniecać tylko chce się pozbyć tych natręctw. Przez tą nerwice nie mogę oglądać ulubionych seriali bo od razu myśle o każdym gościu z serialu, nie mogę oglądać youtuberów bo mam takie same obiekcje oraz nie mogę oglądać piłki nożne, futbolu, nba, nie mogę ćwiczyć na siłowni, ani oglądać porad treningowych bo od raz obiekcje w głowie mi umysł tworzy. Nie chce już tego nie wytrzymuje psychicznie. Mam dni że jest ok, jestem szczęśliwy chce śpiewać BOŻE KOCHAM CIĘ!!! Dziękuje że mnie stworzyłeś, a na drugi dzień mam depresje, nerwice natręctw, od tych kilku miesięcy schudłem ok. 8kg, czuje się ciągle zmęczony, smutny, pogorszył mi się wzrok, czuje się jak ostatni śmieć, nie chce mi się żyć, mam myśli samobójcze, mam bóle głowy, nabawiłem się żylaków odbytu (ojciec też je miał oraz przez ostatnie 7 miesięcy mam siedzący tryb życia). Jak zjem śniadanie (dwie kanapki ) to przez kolejne 2 dni nic nie muszę jeść bo nie odczuwam głodu, jestem blady, pogorszyło się u mnie z ocenami, odrzucam znajomych, unikam z nimi kontaktu, najlepiej jak zamknę się w pokoju i będę siedział sam w 4 ścianach. Jestem wrakiem człowieka, a najgorsze jest to że od małego chciałem iść do wojska lub policji, interesowałem się bronią, survivalem, historią oraz jestem patriotą, a te natręctwa mi to uniemożliwiają bo boje się że będzie jeszcze gorzej .
Proszę o pomoc, oraz odpowiedz na pytanie, a raczej utwierdzenie jej jestem homo czy to nerwica zwana HOCD?

PS. Odkąd pamiętam podnieciły mnie tylko kobiety, chce mieć żonę oraz dzieci, byłem w związku z kobietą, kochałem kilka kobiet, byłem zazdrosny o kobiety, wiec dlaczego to mi się dzieje dlaczego! nie chce mi sie żyć jest ze mną co raz gorzej

https://www.youtube.com/watch?v=zXh-EHpB23A
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
21 lut 2015, 21:35

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 lut 2015, 02:13
MaciejMarkowski, Witaj na forum.
Masz obsesje i kompulsje. Powód tego zaburzenia jakiś jest. Ja Tobie nie powiem jaki. Musisz chcieć poddać analizie Twoją historię życia, przemyślenia, relacje z rodzicami, otoczeniem etc. na psychoterapii. Gdy poznasz powód-przyczynę i nauczysz się nowych mechanizmów, zaakceptujesz, albo odrzucisz stare, przepracujesz na psychoterapii parę spraw to zapomnisz, że masz nerwicę natręctw... to tak w skrócie :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez MaciejMarkowski 22 lut 2015, 09:14
Dziękuje za odpowiedz i utwierdzenie mnie w przekonaniu, nawet nie wiesz jak to podnosi na duchu. Podczas czytania książki pt. "Wyjść na prostą" mój umysł dyktował mi że mam się z tą książka utożsamiać, ale po przeanalizowaniu swojego życia to nigdy nie byłem wykorzystywany, uprawiałem sport nawet jak nie potrafiłem grać w jakąś grę to grałem bo fun z gry. Nigdy nie bawiłem się lalkami, nigdy nawet nie zakładałem damskich ubrań, biłem się z ludźmi ze szkoły, dwóch lewych rąk też nie mam bo potrafię zrobić coś czy naprawić w domu, pracowałem na budowlance tak samo pomagałem ojcu przy wykończeniu domu więc wcale nie uważam że mam jakieś braki. Porównuje to z treścią książki.
Może, to zemsta Boga, za wybór swobodnej myśli, może wystawia mnie na próby jak Hioba? Nie wiem, może to kara za to że odwróciłem się od niego i przez kilka lat czytałem i kilka razy praktykowałem okultyzm, byłem ateistą oraz obrażałem kościół, Boga i wszystko związane z religią.
Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź :)

https://www.youtube.com/watch?v=zXh-EHpB23A
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
21 lut 2015, 21:35

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 lut 2015, 20:13
MaciejMarkowski, Możesz gdybać... snuć domysły dlaczego spotkało Cię to czy tamto... to bez sensu. Sam niczego nie wymyślisz. Tu trzeba działać. Idź na psychoterapię :smile:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez MaciejMarkowski 23 lut 2015, 00:49
O dziwo, ale wyrzucenie tego wszystkiego z siebie, pomogło mi w jakiś sposób. Miałem podczas tego dnia może z 5-6 myśli które trwały z 2 sek i znikały, oglądałem dzisiaj Rocky'ego i zero obiekcji, nawet teraz gdy to piszę mózg żadnych czarnych myśli mi nie narzuca.

https://www.youtube.com/watch?v=zXh-EHpB23A
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
21 lut 2015, 21:35

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez lockheed 23 lut 2015, 23:38
Jak się leczyć? Wyjdź z forum, zajmij się pasją, hobby, inne zajęcie. Coś co choć na chwilę odciągnie Cię od tego. Swego czasu ja robiąc cokolwiek innego, myślałem wręcz o tym, że jestem gejem. Robię coś innego, żeby nie myśleć, ze jestem gejem = myślałem, ze jestem itp. Ciągła analiza. Musisz przerwać łańcuch, na początku i tak będziesz myślał, ale jak się czymś zajmiesz to powoli samo odejdzie, aż w pewnym momencie pomyslisz. Kurcze! Już o tym prawie wcale nie myślę itp. Wchodząc tutaj pogarszasz swoją sytuację, bo analizujesz.

Pozdrawiam, mnie się udało Ty też dasz radę!
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
30 lis 2011, 21:22

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez MaciejMarkowski 25 lut 2015, 16:08
lockheed, od 3 dni jestem wolny od myśli :) Zrobiłem tak jak mi radziłeś, wyszedłem do ludzi, wróciłem do treningów, zabrałem się za naukę bo poczęci to też moje hobby. Dziękuje!! :great:

https://www.youtube.com/watch?v=zXh-EHpB23A
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
21 lut 2015, 21:35

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez nutka19 28 lut 2015, 15:49
Witam serdecznie,

mam prawie 20 lat i jestem studentką na wymarzonym kierunku. Mam wspaniałych rodziców i rodzeństwo. Nigdy niczego mi nie brakowało, zawsze ktoś się o mnie troszczył, w szkole nie miałam problemów z nauką. To dlatego nie mogę zrozumieć, skąd u mnie nerwica natręctw myślowych. I to jakich - codziennie męczą mnie myśli o tym, żeby zrobić krzywdę, zabić - trudno było to napisać, bo już przez sam fakt, ze męczą mnie takie myśli czuję się jak morderczyni i osoba, dla której nie ma nadziei. Myśli te odnoszą się w szczególności do mojej rodziny ale również do obcych ludzi. Pojawiają się same lub wywołane irytacją czyimś zachowaniem lub po kłótni z tym człowiekiem. W momencie gdy przychodzi ta myśl czuję taki ból, jakbym dostawała po twarzy - bo przecież tak bardzo chcę się od tego uwolnić a mimo wszystko jest i męczy. Próbowałam już różnych metod - od analizowania i tłumaczenia sobie samej, że to absurd co myślę, przez dyskusje w głowie (już wiem, że od nich Boże uchowaj, nie wolno, to pogarsza sprawę okropnie), rozmowy z rodzicami. Aktualnie jestem na 4 tabletkach dziennie fevarinu, próbowałam psychoterapii, ale nie wiem, jaki to był rodzaj, grunt, że pani absolutnie mi nie pomogła, to była pomyłka. Teraz powoli myślę o terapii poznawczo-behawioralnej, bo słyszałam z różnych źródeł, że to ona jest najlepsza.
Pomaga najczęściej wyjście na zajęcia, rozmowa ze znajomymi, oglądanie filmu, czytanie książki, modlitwa przez wstawiennictwo św. Rity i św. Judy Tadeusza lub do samego Jezusa. To mnie wycisza, tak jakby "utula". Zdecydowałam się już nie dzielić się z rodziną tymi rzeczami - wywołuję tym smutek w domu, wykańczam rodziców zdrowotnie przez ich zamartwianie się. Często kłamię, że czuję się spoko, bez większego poczucia winy, bo wiem, że w końcu nadejdzie czas, gdy właśnie spoko przez kilka dni będzie. O tak, miewam dni spokoju, ostatnie trzy dni były piękne. No, piękne, może nie, bo myśli były ale czułam się na tyle silna by je na bieżąco odpierać.
Niektórzy radzą, by z myślami nie walczyć, nie zwracać uwagi, myśli mają płynąć. Ale czasem nachodzi mnie zniecierpliwienie "ile można? Chcę mieć wolny umysł". No i czuję też paraliżujący strach przed samą sobą, sama myśl, że mogłabym jakąś myśl zrealizować, jest nie do zniesienia.
Są momenty, że martwię się o moją przyszłość. Mam konkretny plan na życie - skończyć studia, spotkać wybranego mi przez Boga człowieka, który mnie obdarzy miłością i ja jego, wyjść za niego za mąż (wcześniej przecież będę miała przeprawę sama ze sobą żeby mu powiedzieć, że żeni się z chorą dziewczyną), mieć dzieci (podczas ciąży nie można brać fevarinu, nie wiem, co wtedy będzie), starać się być najlepszą żoną i matką na świecie, znaleźć pracę. I wszystko mi sprzyja, tylko nie choroba, bo praktycznie w każdym momencie życia muszę być gotowa na to, że znowu mnie, jak ja to mówię, "ściśnie" i poczuję się znacznie gorzej. A mam przecież silną ambicję bycia dojrzałą i dorosłą osobą...
Dziękuję, jeśli ktoś dotarł do końca i przeczytał moją historię. Będę wdzięczna za każdą poradę, może jakieś spostrzeżenia, co źle robię.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 lut 2015, 15:01

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez warrior11 28 lut 2015, 16:15
nutka19,
Myślę,że do wesela tej nerwicy się pozbędziesz,więc jedyna rzecz,którą robisz źle,to przekonanie,
że wyjdziesz za mąż jako chora ;)
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez MaciejMarkowski 28 lut 2015, 22:08
nutka19, też walczę z nerwicą, jeszcze sporo drogi przede mną w walce z chorą, tak samo jak w Twoim przypadku. Będzie dobrze uwierz, pomodlę się dzisiaj za Ciebie. Mi najbardziej pomaga modlitwa, wyrzucenie wszystkiego z siebie poprzez napisanie na forum czy na kartce papieru oraz przychylne komentarze innych użytkowników które mocno mnie podbudowały. Niech Bóg ma Cię w opiece. Pozdrawiam :))

https://www.youtube.com/watch?v=zXh-EHpB23A
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
21 lut 2015, 21:35

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez nutka19 03 mar 2015, 19:18
warrior11

Bardzo dziękuję za te słowa. Ile razy mi gorzej to sobie je przypominam, że w końcu się to kiedyś skończy...

MaciejMarkowski

Tobie również dziękuję :) Za wspaniały prezent - modlitwa w intencji obcej osoby to piękny gest, dziękuję raz jeszcze.

Jeśli można, chciałabym odnieść się do Twojego problemu - sama przeżywałam kiedyś natręctwa o podobnej tematyce, bo choruję od ładnych paru lat i treść u mnie się zmienia. Więc chciałabym pocieszyć Cię, że jesteś w 100% normalny - miałam te same lęki, a przy tym, ze jeszcze jestem tak jak Ty osobą wierzącą, towarzyszyło mi ogromne poczucie winy i obrzydzenia do samej siebie. Przeszło samo, było więc tylko jednym z wyrazów choroby, lęku, nic więcej nie znaczyło. Mam teraz bliskie koleżanki i absolutnie nic mi nie chodzi już po głowie. Zresztą, jak pisałam wcześniej - mam jak najbardziej zdrowe zainteresowania:)

Natomiast te moje własne obecne natręctwa potęguje jeszcze ostatnio ta cecha, o której pisano w innym temacie - egodystoniczność, czy jakoś tak. Chodzi tu mianowicie o sprzeczność myśli z poglądami i systemem wartości chorego, mogące prowadzić do zwątpienia chorego w swoje wartości (przynajmniej ja to tak rozumiem, poprawcie mnie jeśli coś pomieszałam). Ja ciągle czuję potrzebę uzasadniania: te myśli są złe, bo... i tu sama sobie paradoksalnie tłumaczę, choć już to wiem. To powtarzanie kilkadziesiąt razy dziennie prowadzi do tego, że nachodzą mnie myśli zwątpienia w mój system wartości. Tak bardzo tego nie chcę! Wpadam w panikę bo staram się rozumieć, ze mam w głowie chorobę, że kiedyś byłam zdrowa i tak dalej, ale mimo wszystko nie potrafię, nie jestem w stanie złapać dystansu. Czuję się wtedy bezbronna. A to przychodzi dalej i dalej i powoduje jeszcze większą udrękę. Staram się nie dyskutować z myślami jak pisałam wcześniej - ale co z tego jak to przychodzi, wciąż i wciąż. Teraz jeszcze zbliżają się "cudowne dni miesiąca" w kobiecym życiu i jak zwykle, obserwuję u siebie większe nasilenie tych myśli, lęku, poirytowania. Jest mi znowu gorzej i dziś czuję się paskudnie :(

-- 05 mar 2015, 21:57 --

EDIT: Jak po każdej burzy, znów wyszło dla mnie słońce, pozdrawiam i życzę zdrowia wszystkim! :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 lut 2015, 15:01

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Petek 07 mar 2015, 22:15
Niewiem co mam robić nazbierałem całą siate zżutej bielizny swojej [majtki ,bokserki, skarpety] mam cała siate . I przekładam z szafy to pod biurko moje myśli nie dają mi tego wyrzucić do śmieci dletego żę mi szkoda że badą tam lezec na wyspisku i że to było na mnie a to tam będzie lezec nie wiem co mam zrobić :cry:
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Santiago20 13 mar 2015, 14:35
Witam,

mówiąc w skrócie... Mam nerwicę natręctw oraz fobię społeczną i jeszcze sam nie wiem co... no ale nieważne... :? Biorę leki Wenlafaksynę 300mg/doba od Maja 2013r, i również tak gdzieś od Maja jeździłem na psychoterapię psychodynamiczną która bardzo mi pomagała, lecz mając nadzieję że poradzę już sobie w życiu prywatnym i szkolnym sam, rzuciłem terapię w Listopadzie 2013r, udało mi się pójśc do szkoły do pierwszej klasy Liceum o którym marzyłem we Wrześniu 2013r, przechodziłem cały rok szkolny, nawet zrobiłem prawo jazdy to mój bardzo duży sukces, ale od wakacji mój stan uległ (bynajmniej ja to tak odczuwam) pogorszeniu... Od Września 2014r praktycznie w szkole mnie nie ma! Nie chce mi się tam w ogóle chodzić, sam nie wiem czemu, wolę np. zająć się czyszczeniem samochodu, zrobić zakupy itp. Niż iśc do szkoły, do dnia dzisiejszego byłem tam może ze 20dni i to wszystko, i tu jest problem bo tak... ja chciałbym skończyć tą szkołę ale z drugiej strony coś mi NIE DAJĘ! Wychowawca powiedział mi że w najbliższy Poniedziałek zostanie wysłane do mnie pismo o wykreśleniu mnie z listy uczniów ponieważ nie chodzę do szkoły, mam oczywiście szanse odwołać się od tego w ciągu 7dni jak ich (wychowawce i dyrektora) przekonają moje argumenty za tym abym pozostał w szkole. I mam tu do Was wielką prośbę.... JAK ICH PRZEKONAĆ ABYM POZOSTAŁ W SZKOLE ? Jakich argumentów użyć? Że pójdę na psychoterapię i będzie OK ? Ale ja sam nie wiem czy będzie OK... Tak mówiąc szczerze to jestem w czarnej du..ie, ponieważ jak wszyscy wiemy psychoterapia nie działa tak że dzisiaj na nią pójdziesz a jutro wydarzy się CUD i już jesteś uzdrowiony i jesteś w szkole... Na to trzeba CZASU!

Druga opcja jest taka że...Oleje tą szkołę, zacznę terapię od np. Kwietnia a od Września zapisze się do innej szkoły ale już do szkoły dla dorosłych.. niestety... Bo ja teraz jestem w normalnej szkole Liceum Ogólnokształcącym tylko że w prywatnym no i udało mi się tam zapisać pomimo iż w pierwszej klasie Liceum miałem 20 Lat... a inni 17... Ale nie chciałbym korzystać z tej drugiej opcji.. jest po prostu dla mnie niekorzystna... musiałbym np. jeździć 50km w jedną stronę do Lublina do szkoły co Sobotę i Niedziele, no i wiadomo w takiej szkole to raczej inaczej uczą...

-- 09 kwi 2015, 20:34 --

nikt nie odpisze?!
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
15 lis 2012, 23:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do