Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Piórko 30 paź 2006, 20:05
Moje natręctwa często wiążą się z tym, by "czemuś zapobiec". Zdażyło się może z raz przez całe życie i jedyny objaw to był fakt, że dostałam w końcu tego kataru czy coś w tym stylu. Pewnie stało się tak, że i tak była paskudna jesień a ja tak męczyłam się z rytuałami i zamartwianiem się, by nie zachorować, że sama osłabiłam sobie odporność.
Ciągle jednak mam "jazdy", że szczęście całej rodziny, świata etc. zależy od wypełniania moich natręctw :/
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 maja 2006, 00:12
Lokalizacja
Kielce

Moja historia, proszę o pomoc

przez artemis00 14 lis 2006, 01:33
Witam, o nerwice zacząłem się podejżewać gdy ktoś mi o niej wspomniał lecz nie mam pojęcia czy moje problemy mają jakiś związek z tą chorobą i proszę was o pomoc. A więc tak: od paru tygodni nie mogę spokojnie zasnąć dopuki nie ma idealnej ciszy, wszystko mnie denerwuje (telewizor nawet z drugiego pokoju, komputer, tykanie zegara, odgłosy poruszania się domowników, nawet przedłużacz który ledwo buczy) a gdy już nie mogę przez to spać to dosłownie wstrząsa mnie na łóżku ze złości. Następnie mam tak jak niektóre osoby z tego forum że stale boję się chorób i doszukuje się obiawów u siebie i choć na niektóre byłem badany to nadal mnie męczy możliwość chorowania na nie. Mam też obsesje dotyczące tego co inni myślą o mojej osobie (np. gdy ktoś mi powie coś przykrego w żartach to chociaż to nie prawda to jednak zadręczam się tą myślą aż nie wyjaśnię tego). Martwię się też stale o swoją przyszłość oraz mam problemy z samookaleczaniem się.
A więc tak jak wspomniałem na początku proszę was o pomoc i poradę, za, które dziękuję z góry.
Nie ma nic i jest wszystko... co jest rozpaczą.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 lis 2006, 14:38
Lokalizacja
Inowrocław

przez soja 15 lis 2006, 22:09
Całkiem możliwe, że to nn. Nie wiem jak silne są twoje objawy, ale z tego co piszesz to napewno objawy zwiazane z nerwami. Może napiszesz cos więcej. Często masz natrętne mysli?
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
19 sie 2006, 15:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja historia - czyli jak to się zaczło - natrectwo liczb

przez hackthebrain 21 gru 2006, 15:39
Moja historia
Czyli jak to się zaczelo że jestem taki hm „oryginalny” :twisted:

Od jakiegoś czasu należę do oryginalnych ludzików którzy maja nn.

Jestem z rocznika 1976 czy jak wiadomo najlepszego.I jestem typowym cholerykiem.
Mam nadludzkie poczucie humoru cos jak Chendler w serialu „Przyjaciele” – kto ogladał ten wie o co chodzi.Jestem raczej „user freindly”, ale czasem nie odpuszczę, choć by nie wiem co :)

Mam kochającą żonę której powiedziałem o tym „oryginalnym niedociągnięciu”
Moje slonko wpsira mnei ile może i za to kocham ja jeszcze bardziej
Ja na jej miejscu dawno bym się już pewnie zwinoł

Jak to sie zaczło u mnie.

Pamiętam że parę lat temu oglądałem film coś w stylu atostrada do nieba i był tam taki mały umierający chłopiec, w każdym razie film się kończył tym że chłopiec umarł. Pod koniec filmu popatrzyłem na zegarek była godzina i minut 53.
Od tego czasu zacząłem sobie kojarzyć :roll: tą liczbę z tym incydentem.
Potem doszedłem jakoś dziwnie do wniosku że liczba 3 jest złem czyli evil i tu zaczęły się problemy z nn. Gdy coś nie udało mi się zrobić za 1 razem albo podczas tego miałem czarne myśli robiłem drugi a jak znowu powracało to następny raz i tu sławne „aleeeeeeee” kolejny raz jest 3 wiec idę dalej do 4 bo wiadomo 4 jest lepsze od 3

Później zacząłem to rozgryzać :roll: ze jeżeli 3 jest złe to później jest cztery a w dół to znowu 3 wiec bezpieczniejsza jest liczba 5

Czasem też nasunęło się liczenie 4 x 4 plus extra 4 plus dla pewności 1

Bałem się w sumie nadal się boję choć to irracjonalne że jak to pomine to stanie się coś złego mnie albo rodzinie.

Jeżeli np. byłem w miejscu publicznym to przecież zawsze :roll: można policzyć w pamięci.
Potem zaczęło się nasilać np. zapalne światła i gaszenie (ale nie wszędzie)
Potem nałożyło się że trzeba wracać z kądś tą samą droga jaka się przyszło np. (z domu do sklepu ze sklepu do domu)
Zauważyłem też, że chce albo chciałbym mieć nad wszystkim katrolę
np. strzepuje kołdrę a róg kołdry się podwinoł więc próbuję prawie do skutku oczywiście licząc próby aż się uda – albowiem ja jestem pan i żadna głupia kołdra nie będzie mi robić tak jak ona chce – jak to pisze to właśnie widzę jak to komicznie brzmi - zaczynam się złościc wkurzać i wyzywać ja albo w pamieci albo na głos , albo mam chęć to zniszczyć (czasem to robie) – teraz to zabrzmiało jeszcze komiczniej :)

Tak samo jak cos robię i kończę to robić a tw w tym momencie sa jakieś reklamy odcinków typu kriminalne sprawy LA czy cos w tym stylu że kogoś tam pobili to się zaczynam wkurzać i myśle tak „dlaczego akurat w tym momencie leci to w tv czy tam w radiu czy nie mogło pieć minut pożniej” no i zaczynam robić to prawie od nowai zaczyna się liczenie L pracuje jako informatyk i to jest wkurzajace ze cos musz erobic jeszcze raz do skutku rodzaj zapetlenia – oczywiście licząc

Zauważyłem też ze denerwuje mnie liczba 33 „bo to jest wiek kiedy zmarł Jezus” do tego dochodzi , że jak denerwuje mnie lietar „t” bo to przypomina krzyż no i litery „sp” bo to na pewno od „świętej pamięci”.

Jest to o tyle uciązliweże jak coś tam zaczynam czytać to w pewnym momencie przełączam się na tryb myślenia literowego i obok np. zadowolenia z lektury jest analiza literowa albo jakiś atak zlych mysli. No i powtarzam czytac zdanie a jak jest to zdanie w 3 wersie to od poczatu albo od poprzedniego akapitu jeżeli ten nie był 3.
Troche mnie to irytuje bo hobbistycznie staram się pisać scenariusze (staram bo na razie prace stoja w miejscu choć all jest już gotowe w głowie tylko przepisać)

Ja wiem że to irracjonalne , próbuje sam z tym walczyć nie chce prochów bo uważam ze powinno się mi udać alo fajnie by było gdyby sie udało z godnie z hasłem „Jestem – mogę”.

Zauważyłem także że są okresy przejściowe.
Oraz nasilenia jak chce cos kupic nowego wtedy zaczyna się swoisty rytuła kupienia zawiezienia do domu rozpakowania.
Zacząłem sobie to tłumaczyć też tak :roll: ze jak cos kupuje to tylko na wypróbowanie i z później kupie coś podobnego ale o wiele bardziejszego.
No nie daj boże ze następnego dnia coś będzie nie tak albo cos będzie nie tak to od razu się irytuje wkurzam i jestem w stanie nawet coś wymyśleć żeby to oddać do sklepu.
To jest tak irracjonalne że aż śmieszne.:twisted:

Cieszę się że moja żona mnie wspiera i mogę na nią liczyć.

A wszytsko zaczęło się od niewinnej @#%$@#$%@#$ liczby 53
Malo tego ja staram się ta liczbę w ogóle wykluczyć i jak jest 53 na zegarze to nic nie robie albo przerywam prace. Jak się kogoś zapytam o godzinę to jak powie np. 14 : 53 to czekam chilke i pytam jeszcze raz.
Czasem się wkurzam jak wlaczam tv czy komputer czy komorke czy cos i że akurat teraz jest ta liczba nie za chile nie wczesniej tylko teraz no i już pełno myśli wlaczego akurat pojawiola się teraz. Przeważnie wyłaczam i wlaczam na nowo

Maly przykład ogladam tv leci film zona chce wyciagnąc mnei do tesco. Jak wyłazilem z domu popatrzyłem na zegarek a tam akurat @$@#$$@#$ 53 pomyślałem olać.
Jestemw Tesco stoje z zakupami a tu nagle podbiega jeden z drugim i pach mi z liścia – noto nie byłem dłużny i oddalem troche mocniej az wpadł koles na jakieś pierogi :twisted: a jego kumpel tylko patrzył. Potem jakos to wyjasnilismy.
W drodze do domu zaczolem myśleć i analizować i doszedłem do jakże banalnego ale i genialnego wniosku to prze zto że wyszedłem kiedy było 53
I jak tu być normlanym :twisted:

A teraz cos pozytywnego
Zauważyłem także ze w stresujących sytuacjach nn znika prawie hah totalnie. Tak samo znika jak jestem wśród nowych osób czy coś tam robię z nowymi ludzikami – nowymi w sensie których nie znam albo przed chila poznałem np. ludziki z wycieczki itp. Czy tam ludziki na imprezce.

W sumie da się z tym walczyć da się z tym żyć ale jest ciężko
Nie przyszło łatwo mi to wszystko napisać.


"Najciężej jest wybić sobie z głowy to co sie ubzdurało"

[ Dodano: Czw Gru 21, 2006 2:39 pm ]
hm nie czytac ale i komentowac i pisac swoje historie
Ostatnio edytowano 28 gru 2006, 16:57 przez hackthebrain, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
17 gru 2006, 23:03
Lokalizacja
ze Stolicy czyli z Gdynia

przez Alexandra 23 gru 2006, 21:11
Hej, to typowa nerwica natręctw. Ja też swojego czasu nienawidzilam cyfry 3!! nic nie mogłam robic 3 razy! mnie cyfra 3 kojarzy sie z chorobą nowotworową- a dlaczego- nie mam zielonego pojęcia. Odkąd 4 lata temu zaczęłam brac leki- ani śladu jakis wiekszych natręctw, dlatego szkoda, że nie bierzesz tego pod uwage i mimo wszystko dajesz wygrywać chorobie. Nieraz mnie złapie NN, ale jest ona nieporównywalna z tym co było. Leki działają cuda i nie uzalezniają :smile:
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Kejsi 25 gru 2006, 23:45
Ja mam 'zbiór' znienawidzonych imion i gdy ktoś nosi któreś z nich od razu jest skreślony.
'Na pewno jesteś, bo wierze, ukrywasz skrzydła wtulone...'

Kocham..'

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
15 gru 2006, 22:53

przez grzegpl 27 gru 2006, 01:20
Odpowiedz Aleksandry znowu mnie zaskoczyła (tu przypomina mi się scena z filmu Sexmisja gdy czujesz się źle weź pigułke a jak nie pomaga to jeszcze jedną a jak i to nie pomaga to może ze dwie jeszcze).Skoro możesz obejść się bez tabletek to napewno przy pomocy psychoteapii uda ci się pokonać chorobę.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
15 gru 2006, 01:35

przez hackthebrain 27 gru 2006, 11:23
Jak mozesz to napisz jakie to sa lekarstwa i jaki maja sklad :)
To ze nie uzalezniaja to akurat po czesci wazne dla mnie wazne czy nie otepiaja :)

Na marginesie probuje dojsc przyczyn takiego zachowania sie i takiego toku myslenia.



"Każdy sposob jest dobry by nie przegrać"
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
17 gru 2006, 23:03
Lokalizacja
ze Stolicy czyli z Gdynia

przez Needles 28 gru 2006, 00:20
Przeczytałam Twojego posta i zobaczyłam siebie! Najgorsze jest z cyframi i literami. Jeden złe, bo jest samotne, 2 to połowa z czterech które jest cyfrą śmierci, 3 połowa z 6 czyli cyfry szatana, siedem to przecież 3 i 4, 8 dwie 4, 9 3x3 ... Więc uznałam że najbezpieczniejszą liczbą jest 18 + jeden taki bonus. A robić wszystko 19 razy to naprawdę katorga. Litery też mi się źle kojarzą, dlatego zrezygnowałam prawie w całóści z czytania, które przecież tak uwielbiam. Bo jak czytam jakąś książkę, to zanim przerzuce artkę to muszę zatrzymać wzrok na jakimś pozytywnym wyrazie. W rezultacie czytanie zajmuje mi wiele czasu i nie jest takie przyjemne. Mam tego dosyć.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 gru 2006, 18:48
Lokalizacja
Kraków

przez hackthebrain 28 gru 2006, 13:25
ej ej wlazisz z butami do mojego swiata :) przecie zkazdy wie ze to zla jest lioczba 3 nastepna po niej jest 4 ktora mogaby sie zarazic ale nie zawsze wiec bezpieczna jest liczba 5

napisales ze 18 ale 18 lat moze miec dres ktory bedzie barczystym ksiegowym i poprosi o telefon




"Każdy ma swoje priorytety niesty, kazdy ma swoje wady zalety "
Offline
Posty
250
Dołączył(a)
17 gru 2006, 23:03
Lokalizacja
ze Stolicy czyli z Gdynia

przez Needles 28 gru 2006, 14:01
Wiesz, że długo zastanawiałam się nad 5 ? Myślałam, myśłałam i mój krytyczny, zniewolony umysł ;) powiedział, że 5 to cyfra nieparzysta, więc jak ja to określam samotna (inne skojarzenie 5 koło u wozu), kiedyś myślałam że 4 jest ok. , ale moje dziecięce złudzenie zniszczył odcinek W11 , w którym morderca na swoich ofiatach zostawiał kartki z 4. Wszechwiedzący śledczy doszli do wniosku, że dlatego 4 bo 4 jest liczbą śmierci. A co to ma do 5? Dużo, bo od 4 do 5 niedaleka droga :) . Ja bym nie ryzykowała :P .

Ps: Jeszcze raz przeczytałam mojego posta (staracją się wcielić w postać człowieka bez NN) i stwierdziłam, że niejestem normalna.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 gru 2006, 18:48
Lokalizacja
Kraków

przez asia13 28 gru 2006, 14:12
to ja mam bzika na punkcie liczby6. Boję się że sprowadze jakieś niebezpieczeństwo na mnie i na rodzine, ponieważ sześć to liczba szatana. jeszcze gorzej jak to 3 razy sześć aż żle mi o tym pisać :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 gru 2006, 21:00

przez Needles 28 gru 2006, 14:27
No faktycznie. Rezygnuje z 18. Ale na 20 nic nie macie :P .
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 gru 2006, 18:48
Lokalizacja
Kraków

przez Gringo 28 gru 2006, 15:02
Nie będę się czepiał waszych "wierzen religijnych", czy moze inaczej kultu liczb :P Skad pomysl, ze 6 jest liczba szatana - hmm? Rozumiem, ze 666 moze zle sie kojarzyc, ale tak czy inaczej to tylko liczby/cyfry.

hackthebrain
Napisales, ze kiedy wychodzac z domu do tesco, pomijajac godzine z 53 na koncu, sptkala cie nieprzyjemna sytuacja i wiazesz to z ta liczba. Jak mawial moj nauczyciel, to bylo samospelniiajace sie proroctwo, zapewne w jakis sposob, podswiadomie sprowokowales tych niecnych agresorow, zeby potwierdzic slusznosc swoich natrectw, heh. :P

Sam nigdy nie mialem nn, no moze kiedys przez moment liczylem plytki chodnikowe, stale tez szukam w okolicy liczby 27(na zegarku, rejestracjach samochodow), ale to raczej mnie ni wiezi, czysto hobbistyczne zachowanie ; ) - mam zwykla nerwice (wolalbym byc na waszym miejscu).

Wydaje mi sie, ze przyczyna waszych natrectw jest kryjacy sie za nimi lek, jesli na sile bedziecie starali sie je eliminowac, to zapewne nie uda sie wam na dluzsza mete, a poza tym ujawnia sie ukryte leki (to moja teoria :) )
Lepiej szukac przyczyny, a nie walczyc ze skutkami.
Gringo
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do