Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez thedoglov 03 gru 2011, 23:36
Serena niestety ale bez recepty nie dostaniesz leków na tą chorobę , jedynie tabletki właśnie ziołowe które i tak nie pomagaja :/ tabletki typu Deprim to ściema , równie dobrze można sobie wziąć cukierka :/ ja jestem 5ty dzień na asertinie i szczerze mówiąc czuje sie okropnie i tu jest problem bo .... moze zaczne inaczej , jakis czas temu stwierdzono u mnie nerwice lękowo depresną i brałam jakis rok czasu xetanor , od paru miesięcy brałam już tylko połówke tabletki ale objawy całkowicie ustały , nie miałam lęków ani innych dokuczliwych problemów ale za to zaczeły sie problemy depresyjne , z obsesyjnym powtarzaniem czynnosci ale to chyba juz pisalam , teraz jak bylam na wizycie u mojego psychiatry odstawił mi całkowicie xetanor a przepisał asertin i problem polega na tym że nie wiem czy tak źle czuje sie bo odstawiłam xetanor czy dlatego ze zaczęłam brac asertin hmmmm mam mdłości , jest mi słabo i te dziwne omdlenia w głowie nie umiem tego opisac ale czuje jak by mi mózg mdlał , wiem ze to dziwnie brzmi ale własnie tak sie czuje :/ powtarzam sobie cały czas ze dam rade chociaz juz powoli wymiekam :| nie wiem jak dam rade iść w poniedziałek do pracy i pracowac 8 h na pełnych obrotach ale biore to świnstwo bo wiem ze mi pomoże !!!!!!!!!!!! dlatego mimo tego wszystkiego Serenaidz do lekarza !!!! nie zadreczaj sie !!!!!!!!!! jest nas dużo nie jesteś sama !!!!!

-- 04 gru 2011, 20:44 --

Już wiem ! olśniło mnie ! juz wiem do czego porównać moje samopoczucie po odstawieniu xetanor-u a po zaczęciu brania asertin-u , czuje sie jak bym miała bardzo wysoką temperaturę !!!! identycznie !!!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 lis 2011, 18:44

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Zirael 06 gru 2011, 20:27
Wiecie jak wygladanasz problem?ludzie którzy nie doświadczyli takiej choroby nie wiedzą jak bardzo jest uciążliwa, jak potrafi wpłynąć na nasze życie. przez te nasze natrectwa można tak znienawidzic zycie ze nie dziwie się że ktoś tutaj probowal targnąć na swoje życie cyz coś takiego... to przeklestwo to cos tak okropnego że nikt poza tymi ktorzy tego doswiadczyli nie moze sobie wyobrazic. nawet lekarze ktorzy teorie maja w malym paluszku nie moga wiedziec jak to jest bac sie wstawac kazdego dnia... nerwica natrectw to nie jest normalna nerwica... to przeklęstwo... to piekło na ziemi... a my jesteśmy twardzi dajemy rade i chwytamy sie kazdej pomocy... nie jestesmy zwyklymi ludzmi bo kto to przetrwal jest zwyciezca kazdy kto podjął chociaż najmniejszą walkę z tym czymś...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 paź 2011, 19:21

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Serena 10 gru 2011, 16:13
"nie jestesmy zwyklymi ludzmi bo kto to przetrwal jest zwyciezca kazdy kto podjął chociaż najmniejszą walkę z tym czymś..." Zirael ładnie powiedziane. Dzis mam dobry dzien,wiec pomyslalam,ze podziele sie moimi przemysleniami.Oczywiscie uprzedzam,ze to tylko moje zdanie i nie chce nikogo obrazic czy urazic.Wiec, poniewaz jestem nowa ciekawi mnie jak wygladaja Wasze zycia,tzn.jak wyglada Wasz dzien z natrectwami.Ja ogolnie jestem optymistka.Zdarzaja mi sie jak kazdemu ciezkie dni,kiedy mam dosc wszystkiego lacznie z sama soba ale jednak wiekszosc mojego zycia to pozytywy.A tu podczytuje troche rozne watki i mam wrazenie,ze wiekszosc jest smutna :( Moze ja za krotko na to choruje (choc z drugiej strony jest to juz pare,parenascie lat),moze nie mam jakiegos zaawansowanego stadium,niewiem ale wkurza mnie mysl,ze przez NN mialabym rezygnowac z normalnego zycia i nie cieszyc sie nim.Jak sie czlowiek zastanowi to inni maja gorzej,jakies nowotwory,kalectwa itp to czy jest w porzadku narzekac tylko dlatego,ze sie wykonuje jakies czynnosci po pare razy?jestem typem wojowniczki,nie lubie sie poddawac i po dniach kiedy mam dola zawsze przychodzi mysl,ze dlaczego mam ustepowac i dawac rzadzic w moim zyciu chorobie?chce sie nim cieszyc i czerpac pelnymi garsciami zanim bedzie za pozno.Wiec wyglupiamy sie z Mezem,wychodzimy do ludzi,mamy znajomych,ktorzy uwazaja,ze jestem pozytywnym freakiem,nie przeszkadzaja im moje jakies schizy i dziwactwa.Nie chce zamykac sie w czterech scianach i dolowac,ze cos zemna nie tak,bo w czym mi to pomoze?jak mam gorszy dzien mysle o pojsciu do lekarza po fachowa pomoc odnosnie NN ale jak mam lepszy (a tych jest wiekszosc) to nie chce.Boje sie,ze dostalabym leki,po ktorych przestalabym byc soba.Zabilyby moja kreatywnosc,stracilabym ta energie,ktora mam i nie umialabym sie cieszyc tak zyciem jak teraz.Troche to bledne kolo,bo jak NN mnie wyjatkowo meczy to nie mam ochoty cieszyc sie niczym.Ale coz,nie mozna miec wszystkiego.Wiem,ze NN lubi wracac.Teraz mam okres wzglednego spokoju i jakos tych wszystkich powtarzanych czynnosci jest mniej ale kto wie co bedzie jutro?w najgorszym wypadku trzeba bedzie zapalic lolka i sie wyluzowac ;) pozdrawiam Was wszystkich,uszy do gory! ide umyc rece,bo dzis za malo razy je mylam :D
Serena
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez thedoglov 12 gru 2011, 13:48
To pewnie jeszcze zależy od tego w jakim stopniu jest rozwinięta choroba , ja tez mam dni kiedy nie przejmuje sie swoimi dolegliwosciami i nawet nie powtarzam czynnosci bo wiem ze to głupie i wcale nie musze tego robić , ale sa dni kiedy nie moge sie powstrzymac i musze powtorzyc czynnosc bo boje sie ze cos zlego sie stanie kiedy tego nie zrobie :/ ale nie to jest najgorsze , mi najbradziej przeszkadza to że przejmuje sie wszystkim , i ze caly czas mam wrazenie ze zle cos zrobilam , ze zle cos powiedzialam , ze zle sie na kogos spojrzalam i ze w ogole ja jestem odpowiedzialna za zlo calego swiata , albo przesiedze wolny czas przed kompem a pozniej mam wyzuty sumienia ze np moglam ten czas poswiecic swoim zwierzakom ( mam ich sporo) albo pomoc mamie w opiece nad siostry dzieckiem albo spedzic czas z narzeczonym itd
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 lis 2011, 18:44

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Michał1990 15 gru 2011, 02:56
Witam! :smile:

Już tu kiedyś napisałem parę postów, nie mniej jednak piszę rzadko (częściej czytam) :smile: Postanowiłem że opiszę swoje obecne objawy(piszę obecne bo to cholerstwo lubi ewoluować). Jeszcze rok temu moim głównym problemem były lęki i myśli że mógłbym zrobić krzywdę swojej dziewczynie którą Kocham nad życie. Dziś te myśli znacznie osłabły ale pojawiły się inne. Takie np. że jestem pedofilem (to okropieństwo tyczy się głównie dwunastoletniej siostry mojej dziewczyny)...największym problemem jest jednak przejmowanie się wszystkim i analiza wszystkiego o czym się pomyślało lub tego co się zrobiło przed chwilą (lub ma się zamiar zrobić). Za każdym razem gdy np. coś o kimś źle pomyślę to mam przymus zastanawiania się nad tym czy miałem powód tak pomyśleć czy to tylko mój wymysł i jestem złym człowiekiem że tak myślę. Muszę sobie wręcz to konkretnie w myślach uzasadnić że: "Mogę sobie tak pomyśleć bo X,Y,Z i inni w mojej sytuacji też by sobie tak pomyśleli więc to uzasadnione" Jeśli tego w skupieniu nie przeanalizuję w ten sposób to odczuwam dyskomfort. Jest to szczególnie uporczywe w sytuacji przebywania w towarzystwie. Nie wyjdę przecież na chwilę specjalnie po to żeby sobie przeanalizować jakaś myśl po to żeby wrócić i po pomyśleniu czegoś następnego znowu wychodzić...Czasami daje to taki skutek że takie nie przeanalizowane myśli piętrzą się podczas spotkania i narastający dyskomfort powoduje ostatecznie znaczne obniżenie nastroju. Tak jest praktycznie ze wszystkim :? . Jeśli mam jakąś myśl natrętną (np. że chciałbym kogoś zabić) to znowu pojawia się przymus powiedzenia do siebie w myślach tekst w stylu:"To jest tylko nerwica natręctw, w rzeczywistości bym tak nie zrobił" jakby to miało coś zmienić....Kiedy sobie ustalę że np. w danym dniu coś zrobię np. to że w jakimś tam dniu zacznę pisać pracę licencjacką, to jeżeli z jakichkolwiek, choćby nie wiem jak obiektywnych powodów tego nie zrobię tylko przełożę na dzień następny to odczuwam przymus uzasadniania i tłumaczenia się przed samym sobą dlaczego zrobiłem tak a nie inaczej i zapewnianie się, że pomimo tego iż początek pisania pracy przełożyłem to i tak zdążę i będzie ok, zaliczę studia itd. .Ogólnie odczuwam potrzebę planowania jak ja to nazywam "głównych zadań" do wykonania w danym dniu i potrafię co kilkadziesiąt minut powtarzać je sobie w myślach żeby nie odczuwać dyskomfortu że coś mogłem pominąć. I jak wyżej, jeżeli czegokolwiek nie zrobię to znowu muszę się samemu sobie tłumaczyć dlaczego i analizować co z tego wyniknie...bywa i tak że od tego wszystkiego pojawia się myśl że skoro tak robię to znaczy że jestem nienormalny i mnie odwiozą do psychiatryka albo mam guza mózgu... Strach przed zwariowaniem pojawia się również bez powodu. Czasem przy wykonywaniu niektórych czynności, zastanawiam się jak to robią inni, czy to że ja robię tak a inni tak nie jest dowodem na to że jestem nienormalny itp. Najgorsza w tym strachu przed zwariowaniem nie jest perspektywa zwariowania samego w sobie, tylko myśl że jak zwariuję to nie będę kontaktował z rzeczywistością i już nigdy normalnie nie spędzę czasu ze swoją dziewczyną i bliskimi, że nie zdążę do tego czasu udowodnić dziewczynie że ją kocham i mi na niej zależy, że nie przeżyjemy tych wszystkich chwil które moglibyśmy w czasie naszego dalszego życia przeżyć... :( mógłbym tak długo pisać (jak każdy kto ma nerwicę). Ogólnie staram się myśleć optymistycznie, czasem są dni tragiczne ale są i dni kiedy jest spoko :D Byłem już na wizycie u psychoterapeutki (prywatnie) ale powiedziała że żeby zacząć psychoterapię powinienem mieć jakieś własne dochody (a tych na razie brak) a nie od rodziców i że to dla dobra terapii żeby się po jakimś czasie nie okazało że mnie nie stać i trzeba przerwać terapię itd. Dlatego też jestem w trakcie poszukiwania pracy. Czy ktoś ma podobne objawy? Przepraszam za tak długi wpis ale chciałem to w miarę dokładnie opisać.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
28 lis 2007, 19:49

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez tahela 15 gru 2011, 04:12
Michał1990,
Moze jutro coś napisze bo dzisiaj jestem zmęczona bardzo.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Serena 15 gru 2011, 14:47
Michał1990 napisales: "Muszę sobie wręcz to konkretnie w myślach uzasadnić że: "Mogę sobie tak pomyśleć bo X,Y,Z i inni w mojej sytuacji też by sobie tak pomyśleli więc to uzasadnione" Jeśli tego w skupieniu nie przeanalizuję w ten sposób to odczuwam dyskomfort."
Ja mam dokladnie to samo tzn.to analizowanie w myslach.Nie zawsze ale dosyc czesto.Jak przeczytalam Twoj post troche mi ulzylo,ze nie tylko ja tak mam,choc oczywiscie nikomu tego nie zycze,bo to meczace i uporczywe.
Napisales tez,ze:"Jest to szczególnie uporczywe w sytuacji przebywania w towarzystwie. Nie wyjdę przecież na chwilę specjalnie po to żeby sobie przeanalizować jakaś myśl po to żeby wrócić i po pomyśleniu czegoś następnego znowu wychodzić..."
W takich sytuacjach ja nie wychodze tylko po prostu mowie "Czekajcie musze sobie cos przemyslec" :D Rodzina,Maz i przyjaciolki wiedza o co mi chodzi i na ta sekunde czy dwie po prostu milkną :smile: Ja robie w myslach szybka analize i wracamy do rozmowy.Jest to jakis sposob i zadne mysli mi sie nie piętrzą.
Jesli nie chcesz mowic tak jak ja to mozesz mowic "Sorrki,musze sie nad czyms zastanowic przez sekunde" albo "Musze sobie cos przypomniec" albo cos w tym stylu.Sprobuj jesli masz ochote,mi to pomaga.
Pozdrawiam.
Serena
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Michał1990 16 gru 2011, 02:58
Serena Cieszę się że Ci nieco ulżyło, mnie też, zawsze jest lepiej kiedy człowiek się dowie że nie jest jedyny na świecie ze swoim problemem :smile: Dlatego też lubię czytać to forum, najczęściej czytam właśnie o objawach :smile:
Jeśli chodzi natomiast o Twoją poradę to u mnie by to nie przeszło, zdecydowana większość osób w moim otoczeniu nie wie o moich zaburzeniach, wiedzą tylko "wybrańcy", nie wiem nawet czy kiedykolwiek będę w stanie choćby części z nich tego wszystkiego ujawnić. Druga opcja również nie wchodzi w grę, czuł bym się zbyt dziwnie. No ale potrzeba matką wynalazków i również wymyśliłem swój sposób, po prostu staram się tego wszystkiego w myślach w towarzystwie nie powtarzać. Przed wyjściem obiecuję sobie żelazną konsekwencję, że choćby nie wiem co się działo to nie będę nic analizował. Nie zawsze się udaje, w praktyce nerwica mocno ciśnie z byle powodu, trzeba dużego samozaparcia, ale jednak jakoś to działa :smile: Czasem wyjście do toalety za potrzebą jest tym momentem w którym można nieco odsapnąć :D

Pozdrawiam.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
28 lis 2007, 19:49

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez nazwaużytkownika 17 gru 2011, 15:42
Słuchajcie paradoksalnie najgorsze jest to, że przy tych wszystkich schizach pozoztajemy normalnymi ludźmi. Ja mam wrażenie, że czasami już nawet wolałbym mieć jakiś atak z pianą w ustach etc, ale żeby w taki sposób odzyskać wewnętrzny spokój. I móc funkcjonować normalnie.

A mózg serwuje coraz nowsze intelektualne tortury. Robienie bezsensownych kroków, niepotrzebne powtarzania jakichś zapewnień, także szeptem, że jestem chory i muszę mieć chorobę w głębokim poważaniu. I do tego najlepiej jakąś określoną ilość razy. Nie znam bardziej bezsensownej i głupiej choroby . I tych idiotyzmów, żeby iść określoną stroną ulicy. I tych wszystkich DURNYCH pseudoskojarzeń typu " autobus nr Y jedzie do szpitala, więc "lepiej" nie wydawać w sklepie Y złotych . Głowa trzeszczy od zapamiętywania tych kłamliwych pseudoregułek. Czasm mam tych bzdur aż tyle w jednym czasie, że NIE NADĄŻAM z "obsługiwaniem" każdej z głupot.

Nie wiem jak wy, ale ja już mam czasami lęk przed wpisywaniem literek albo wyrazów. Muszę wpisywać, często kopiując literki z innych stron. I ciągle elektryzujący lęk, który zdaje się że za chwilę wysadzi mózg.

Boję się wizyty u psychiatrów, bo nie chcę mieć żadnej historii choroby w archiwach czy innych papierach. Jestem tylko ciekaw czy należałby się jakiś stopień niepełnosprawności ?




Wcale mi nie zależy na świadczeniach, ale dzięki stopniowi może łatwiej bym znalazł pracę. I był traktowany jak człowiek anie robol, który nie ma prawa na chwilę stanąć i poukładać w głowie natłok bzdur lub chociaż odetchnąć ?
Posty
12
Dołączył(a)
17 paź 2011, 18:01

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Serena 22 gru 2011, 15:05
nazwaużytkownika "Czasm mam tych bzdur aż tyle w jednym czasie, że NIE NADĄŻAM z "obsługiwaniem" każdej z głupot." Mi sie tez to zdarza.Blogoslawione sa dla mnie chwile kiedy moge zresetowac mozg i "wylaczyc myslenie".Nie zawsze sie jednak da.Przed snem mam natlok mysli,kiedy wreszcie uda mi sie zasnac jest jakas ulga.Ale nie bardzo ja odczuwam,bo przeciez spie,wiec nie jestem w stanie swiadomie sie tym cieszyc.Jak tylko wstaje-mysli od rana, na "dzien dobry".Jednym sposobem dla mnie na reset jest alkohol ale pije bardzo rzadko,moze 3-4 razy w roku i nie do zgonu :D tylko do lekkiego upojenia.Ale jestem wtedy tak zrelaksowana,usmiechnieta,no jak nie ja.Malo co mnie wtedy dreczy,co najwyzej mycie rak ale to jakos moge zniesc.Ogolnie nie polecam leczenia sie alkoholem i absolutnie tego nie stosuje,po prostu jak jest jakas impreza i przy okazji zdazy mi sie maly reset to spoko.Jako drugi (i czesciej stosowany przeze mnie) sposob na reset mozgu polecam joge.Czlowiek tak sie skupia na prawidlowym oddychaniu i prawidlowym wykonywaniu cwiczen,ze nie ma kiedy myslec o natretnych duperelach :smile: Oczywiscie najlepiej dziala cwiczona systematycznie ale kazde nawet pojedyncze wyciszenie daje ulge.Pozdrawiam!
Serena
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez high 22 gru 2011, 17:29
Cześć :)
Jestem tu nowy, wczoraj poczytałem troszkę i fajne wiedzieć że jednak nie jest się całkiem samym.

Z problemami walczę od hmmm 4-3 lat? Zaczęło się od sprawdzania wtyczek w akwarium (czy są podłączone itp) Potem włączanie i wyłączanie światła.
W końcu wylądowałem u psychologa, były hipnozy, ćwiczenia.. Później zostałem skierowany do psychiatry. Chodzę do tej pory. Przyjmuję Setaloft.

Wydaje mi się, że natręctwa mają różne nasilenia zależnie od sytuacji, stanu zdrowia.
Towarzyszą mi natręctwa na tle religijnym, a także...zdrowotnym?

Muszę się zastanawiać, czy nie skłamałem mówiąc, żartując, a także pisząc na forum ;) . Takie zachowania towarzyszą bardziej po spowiedzi (akurat mamy okres świąteczny :mrgreen: )
Jako, że jestem nastolatkiem towarzyszy mi popęd seksualny, a co za tym idzie masturbacja (dość częsta), A więc później dręczą mnie myśli, że gdzieś jest moje nasienie, może się do kogoś "dostać" itp itd.
Nie wiem czy zalicza się to także do nn, ale mam także uporczywe myśli dotyczące akceptacji ze strony rówieśników. Niestety nie aż tak często spędzam czas po szkole ze znajomymi, (przynajmniej zostałem zaproszony na sylwestra :P )


pozdrawiam i Wesołych Świąt !

-- 22 gru 2011, 19:54 --

o jeszcze można dodać, że zastanawiam się, czy dana sytuacja się wydarzyła, analizuję moje czynności.
do tego czasami modlę się więcej razy (albo zastanawiam się czy się już pomodliłem czy też nie), zamiast przeżegnać się raz przed posiłkiem robię to minimum 2. itp.
Przynajmniej tak mi się zdaje że tak jest.. :)

Wg mnie Setaloft pomaga, nie odczuwam jakichś skutków ubocznych (odczuwam dyskomfort (ból?) szyi itp, ale to raczej z racji wysokiego wzrostu oraz noszenia plecaka na jednym ramieniu ;p )

Dawniej było strasznie, obecnie zwiększyłem dawkę do 150mg i jakoś sobie radzę
"Zawsze warto być człowiekiem,
Choć tak łatwo zejść na psy..."

Fluoxetinum
Avatar użytkownika
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
22 gru 2011, 17:12
Lokalizacja
Śląsk, Tarnowskie Góry

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Michał1990 23 gru 2011, 02:14
nazwaużytkownika Ja mam inne podejście, cieszę się że pomimo tego wszystkiego potrafimy pozostać normalnymi ludźmi :smile: Cieszę się że się głupio nie zachowuję w towarzystwie i właściwie niemalże prawie nic po mnie nie widać :smile: Paradoksalnie to co po mnie widać nie jest spowodowane nerwicą, lecz raczej czymś w rodzaju fobii społecznej przez co czasem potrafię się trochę ośmieszyć...Czasem też przez nerwicę jestem nieco poirytowany i mam niższy jakby to powiedzieć próg frustracji. To ostatnie praktycznie zauważa tylko moja dziewczyna :smile:
"A mózg serwuje coraz nowsze intelektualne tortury. Robienie bezsensownych kroków, niepotrzebne powtarzania jakichś zapewnień, także szeptem, że jestem chory i muszę mieć chorobę w głębokim poważaniu. I do tego najlepiej jakąś określoną ilość razy. Nie znam bardziej bezsensownej i głupiej choroby . I tych idiotyzmów, żeby iść określoną stroną ulicy. I tych wszystkich DURNYCH pseudoskojarzeń typu " autobus nr Y jedzie do szpitala, więc "lepiej" nie wydawać w sklepie Y złotych . Głowa trzeszczy od zapamiętywania tych kłamliwych pseudoregułek. Czasem mam tych bzdur aż tyle w jednym czasie, że NIE NADĄŻAM z "obsługiwaniem" każdej z głupot."
Fakt, wybitnie irracjonalne zaburzenie z wyjątkowo dużym zagęszczeniem bredni na które zwykły człowiek w życiu nie zwróciłby uwagi. Jeśli chodzi o ilość problemów to przeciętny nerwus ma ich w ciągu godziny zapewne więcej niż przeciętny człowiek w ciągu całego dnia. Na 99% z nich sam nigdy nie zwracał uwagi kiedy jeszcze nie był nerwusem...i ta delikatna niepewność ciągle towarzysząca człowiekowi wtedy gdy ma poprawę nastroju i wręcz promienieje radością, czy czasem za chwilę nie wydarzy się coś co spowoduje nawrót obsesji, wątpliwości, wyrzutów sumienia i grobowych nastrojów. A zagrożenia czyhają na każdym rogu, w każdym domu i pokoju, na każdej stronie internetowej.... :( Mnie bardzo wkurza właśnie to, ciągła niepewność tego co będzie za 10 minut...
Jeśli chodzi o nienadążanie z obsługiwaniem głupot to mnie też się zdarza, wtedy przemożne uczucie że czegoś nie zrobiłem, nie przemyślałem dokładnie do końca ciągnie mój nastrój na dno i wtedy zdarza się że pomaga tylko płacz, potem nastrój ulega poprawie.

Robal95

Hmmm: "Muszę się zastanawiać, czy nie skłamałem mówiąc, żartując, a także pisząc na forum ;)" a później "Przynajmniej tak mi się zdaje że tak jest.. :)" Nie wiem czy to dobrze interpretuję Twoje wypowiedzi ale ja mam tak że często do swoich wypowiedzi dodaję "O ile dobrze pamiętam" i inne tego typu zwroty a to dlatego że jeśli powiem coś czego prawdziwości nie jestem na 100% pewien to mam dyskomfort psychiczny związany z ryzykiem tego, iż mogłem powiedzieć nieprawdę lub nie do końca prawdę. Wypowiedzenie magicznych słów właśnie typu:""O ile dobrze pamiętam" jest sposobem na zabezpieczenie się przed lękiem, wtedy w świadomości pozostaje fakt, że niejako ostrzegłem wszystkich przed możliwością swojej pomyłki więc nie mam się czym martwić... :D Czy o to chodziło czy o coś zupełnie innego?

"Jako, że jestem nastolatkiem towarzyszy mi popęd seksualny, a co za tym idzie masturbacja (dość częsta), A więc później dręczą mnie myśli, że gdzieś jest moje nasienie, może się do kogoś "dostać" itp itd." Ja miałem trochę inaczej, odczuwałem lęk związany z faktem samej masturbacji, było to związane z obsesjami religijnymi, bo to przecież religia zakazuje itp. Obecnie często mam natomiast lęk związany z możliwością zapłodnienia a zdarza się on w sytuacjach które nie bardzo chcę opisywać publicznie ;) Obsesje typu modlenie się po 3, 5 i więcej razy też miałem, bluźniercze myśli o Bogu? A jakże:D To było dawno, później nerwica niemal całkowicie zniknęła a zanim wróciła to w międzyczasie zostałem ateistą i od tamtego czasu po obsesjach religijnych ani śladu ;) Typowe w NN jest właśnie to że atakuje w sferach z którymi wiążemy najsilniejsze uczucia, których się boimy itp.

To się rozpisałem :D Mam nadzieję że nikt nie będzie mi miał tego za złe ;)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
28 lis 2007, 19:49

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez tahela 23 gru 2011, 02:29
W sumie modlenie sie zawsze wieczorem tez przechodziłam, w sumie nigdy nie byłam relgijna w tym wypadku u mnie bardziej chodziło o lęk przed czyms innym, ze ja tego nie zrobę to się wydarzy przykra rzecz w sumie to nie była modlitwa tylko strach przed przykrym wydarzeniem, ze ktos umrze czy wybuchnie nagle wojna atomowa i będzie koniec cywilizacji, czy coś takiego, obecnie to nie mam jazd nawet z gaszeniem światła czyli czyms co mnie męczyło najbardziej od zawsze niemal ,ale z nerwcą natręctw mozna sobie i bez leków poradzić
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 23 gru 2011, 14:42
,ale z nerwcą natręctw mozna sobie i bez leków poradzić


no to dodaj jeszcze tylko jak,jakimi sposobami i na ile skutecznie.Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do