Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez Paranoja 15 lut 2010, 11:33
BladeM, miałam półroczną przerwę po benzo zanim znów po nie sięgnęłam.

Naprawdę współczujemy i dziękujemy za wasze opinie, uwagi, o waszą troskę. Ale nie każdy MUSI mieć takie objawy odstawienne jak wy.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 15 lut 2010, 11:42
linka napisał(a):
To, że TY się uzależniłaś bo brałaś leki kilka lat, na potęgę bez kontroli lekarza nie znaczy, ze każdy tak skończy......


Bralam pod opieka lekarza i uzaleznilam sie pod opieka lekarza nikomu nic nie wmawiam , jedynie przestrzegam aby o tym Linko nie zapomniec ze tak moze sie stac. Dopuki sie o tym pamieta mozliwoasc uzaleznienia jest troszke mniejsza. Nikomu tez nie pisze ze jest uzalezniony. Ale jesli ktos bierze i rzuca i znowu bierze i znowu rzuca, to chyba ani tobie ani nikomu innemu nie musze mowic jak to wyglada. Ja nikogo tu nie chce atakowac. Ale po tym jak zaatakowano Aleksandre probowalam ja troche oslonic, bo tego obecnie bardzo potrzebuje. I zrobila bym to tez gdybys ty miala takie problemy i ciebie by zaatakowano. Bo w jej obecnym stanie potrzebuje ona niesamowicie chocby jednego dobrego zdania, od kazdego. Fakt ze byla uzalezniona i ze brala 3 lata benzos nie ukrywa wiec nie trzeba jej negowac ona rozpoznala swoj problem i dziala. Prosi tylko o zrozumienie i dobre slowo. Jej intencja jest was ostrzedz..wydaje mi sie ze to raczej szlachetnie z jej strony. A przelamac sie w obecnym okresie aby tu pisac i ostrzegac kosztuje duzo sily. Wiec moze zastanowmy sie choc chwile nad tym a nie piszym w ciaz kto jest a kto nie jest uzalezniony.

Wiesz Linko jak bys tu napisala pomocy ja mysle ze zwarujej i to nie w przenosni, stanela bym aby cie wspierac tak samo jak Aleksandre, bo kazda pomoc nawet tak mala tu w forum jest niesamowicie wartosciowa. Jedno jedeyne slowo "nie martw sie dasz rade" moze choc na chwilke jej koszmar zlagodzic.

Pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

Paranoja napisał(a):[b]BladeM, miałam półroczną przerwę po benzo zanim znów po nie sięgnęłam.

Naprawdę współczujemy i dziękujemy za wasze opinie, uwagi, o waszą troskę. Ale nie każdy MUSI mieć takie objawy odstawienne jak wy.



O tym tez nikt tu nie pisze ze wszyscy tak musza to przechodzic. Ona tu opisuje sama co przechodzi. Ja pisze jak ja przeszlam. Odwyk przechodzi kazdy inaczej, ale zagrozenie uzaleznienia jest rzeczywistoscia ktora grozi kazdemu bioracemu benzos. Ni8e dlatego ze od tak sobie bierze. Benzos biora ludzie chorzy na nerwice, slabi i labilni psychicznie wiec akurat ci ludzie sa poddatni . Jesli uwazasz ze masz to pod kontrola to super. Ale nie zapieraj sie mozliwosci uzaleznienia bo w tym momencie gdy sie wypierasz lekcewarzysz jesgo sile. Labilni, chorzy na nerwice, gdybysmy mieli tak silna wole i tyle sily to nie byli bysmy chorzy i nie zagrazalo by na uzaleznienie. W momentach atakow i kryzysow wie z doswiadczenia , jesli cie strach okropny ogarnia to mozesz mi pisac co chcesz, ale kazdy z nas mysli o boze aby miec taka tabletke ktura natychmiast pomoze. Wiesz a akurat to "sa pierwsze mysli uzalezniajace". Ciesze sie ze tak lagodnie przechodzilas odwyki. Ale uwierz mi branie benzos 6 miesiec lub 3 a lata to niesamowieta roznica tu sie z toba zgadzam . Ale ja na odwyku poznalam pacjetke ktora po 4 miesiaca byla juz uzalezniona i tak odstawiala i znowu brala i odstwiala i brala, az jej organizm siadl i znalazla sie w szpitalu.

[Dodane po edycji:]

Zapomnialam jeszcze napisac ze bylam uzalezniona od diazepamu. Ale to bylo uzaleznianie spowodowane podaniem mi jako pierwszych doraznych lekow TAVOR to jest lek ktury moze cie od pierwszego wziecia uzaleznic. I tak sie u mnie stalo, podano mi go przy pierwszym ataku jak wezwalam karetke . Zmienilam puzniej z tavor na diazepam. I od pierwszego dnia wiedzialam ze juz jestem uzalezniona. Niestety bylam zmuszana brac to przez jakies 5 lat. Nie moglam isc na odwyk i sie oczyscic bo wiedzialam ze dokladnie mnie to czeka co teraz Aleksandra przechodzi. Nie moglam se na to pozwolic aby byc tak slabo, bo byl to okres kiedy walczylam o mojego malego syna ktorego mi zabral ex -moz. Dopiero jak odzyskalam dziecko dopiero w tedy moglam se na odwyk pozwolic , ale tez nie od razu bo moj syn przez nasze rozdzielenie i przejscia, byl tez chory na nerwice i mial ataki , wiec aby jemu najpier pomudz bralam dlalej benzos aby funkcjonowac. Dopiero jak on byl zdrowy moglam sie zajac soba. Dlatego nie przeklinam kompletnie bezos, w ciezkich chwilach mojego zycia w sytuacjach w ktorych juz nie mialam sily, podniosly mnie z ziemi dlay sile aby walczyc , walczyc o najwazniejszego czlowieka w moim zyciu. Zaplacilam co prawda za ich pomoc uzaleznieniem i koszmarem odwyku, ale mam dziecko spowrotem. Dlatego nie neguje kompletnie benzos, jak juz pisalam sa sytuacje w ktorych daja niesamowita ulge , ale jednoczesnie uswiadamiam ze rysyko uzaleznienia z kazdym dniem brania sie zwieksza.

[Dodane po edycji:]

Paranoja a tak do konca nie jest to chyba prawda ze tak latwo jest ci ostawic leki bo pisalas pod koniec stycznia cytuje:
Paranoja napisał(a):Re: Odstawianie leków 24 Sty 2010, 09:41


Od: 10 Gru 2009, 07:07
Posty: 504
Ostrzeżenia: 1
Dobra na początek powiem, że nie chciałam zakładać nowego tematu dlatego ten "wygrzebałam"

Biorę Parogen i Cloranxen z tym , że cloranxem mam powoli odstawiać czyli schodzić z dawki 2 piguły dziennie na jedną. Ok tak też zrobiłam wg zaleceń lekarza i co?

Otóż objawy zaczęły powracać. Mimo, że Parogen biorę, powinien dzaiłać a tylko zmniejszyłam dawkę cloranxenu. Nie wiem co robić, bo męczę się z tym potwornym uczuciem "czegoś" w gardle od dawna, cloranxen pomaga, ale jak go biorę, w momencie odstawienia wszystko wraca. Czy jestem skazana na branie cloranxenu do końca życia? Ja już sama nie wiem. Po co w takim razie brać leki, które pomagają kiedy je się bierze, a po odstawieniu wszystko wraca?

______
~ Ja i moja paranoja ~


Czyli chyba nawet po 3 miesiacach ni8e jest tak latwo odstawic . Co????

[Dodane po edycji:]

Odpowiedzi na twoje pytania z postu z 24 Stycznia:

Paranoja napisał(a):Otóż objawy zaczęły powracać. Mimo, że Parogen biorę, powinien dzaiłać a tylko zmniejszyłam dawkę cloranxenu. Nie wiem co robić, bo męczę się z tym potwornym uczuciem "czegoś" w gardle od dawna,


Noc coz odstawianie benzos powoduje uwolnienie z pod klosza naszych lekow ktore benzos przykrywaly. Dlatego to uczucie "czegos w gardle" to tylko strach.
Paranoja napisał(a):
cloranxen pomaga, ale jak go biorę, w momencie odstawienia wszystko wraca


Bo benzos nie lecza tylko uspokajaja . Nasze leki nadal w nas sa . Dlatego benzos nie jest lekiem na dluzsze uzywanie. Skoro lekarz kaze ci odstawic to znaczy ze uwaza ze jestes obecnie na tyle silna abys mogla powalczyc bez benzos ze swoimi demonami.
Paranoja napisał(a):
Czy jestem skazana na branie cloranxenu do końca życia? Ja już sama nie wiem. Po co w takim razie brać leki, które pomagają kiedy je się bierze, a po odstawieniu wszystko wraca?


Po to sie bierze aby najpierw wrocic do rownowagi aby modz sie leczyc. Ale to co opisujesz swiadczy o tym ze sie do "blogiego" dzialania benzos przyzwyczailas. Nie nie jestes skazana do konca zycia brac benzos, bo mialabys raczej dosc krutkie zycie. Ale poprostu musisz i ty przejsc przez koszmar "czegos w gardle" przez koszmar podwujnego strachu itd.

Jesli wytrzymasz i nie siegniesz juz po benzos to wygralas.

[Dodane po edycji:]

A tu twoja obecna wypowiedz abys porownala co pisalas 24 Stycznia a teraz. Jakos to nie bardzo sie klei. Tu piszez ze bez problemu odstawiasz a 24 Stycznia opisujesz objawy odstawiania z prosba o pomoc.

Paranoja napisał(a):BladeM, owszem bralam już kiedyś benzo, odstawiłam z dnia na dzień, żadnych efektów odstawiennych nie było. I powtórze jeszcze raz, na każdego leki działają inaczej, jeden się uzależni po niewielkiej dawce a drugi będzie brał dużo i odstawi bez problemu.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 15 lut 2010, 17:37
[quote="BladeM"][quote="linka"][b]

Witaj!

Przesłałam Ci wiadomość na emaila.
Przeczytaj.
Ala

[Dodane po edycji:]

Co do reszty , to nie mam zamiaru już nic komentować , każdy niech robi co uważa za stosowne , oby nikt nie musiał przeżywać tego co ja.
Pozdrawiam!
ALEKSANDRA1
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez Paranoja 15 lut 2010, 17:46
BladeM, nie miałam objawów odstawiennych kiedyś gdy brałam benzo. I masz rację, brałam było ok, przestałam wróciło. Benzo działają jak tabletki przeciwbólowe, bierzesz, przestaje boleć, nie bierzesz - boli. Więc jak odstawiłam to wróciło ale nie miałam żadnych koszmarnych objawów. To co teraz zacytowałaś to są objawy teraz, które znikają, w sensie owszem miałam, jak nagle zeszłam z dawki 2 do jednej, ale teraz zwiększyłam inny lek, benzo odstawiam i jest ok.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 15 lut 2010, 17:51
Paranoja napisał(a):ALEKSANDRA1, unosisz się nie potrzebnie. Biorę benzo właśnie ale razem z innym lekiem. Biorę nie że czułam silne uzależnienie od niego tylko lekarz mi przepisał, poza tym brałam też zomiren (xanax) który zupełnie na mnie nie działał.

Powiem tak jak linka, nie każdy kto pije jest alkoholikiem, i nie każdy po imprezie alkoholowej ma kaca.

Dziękujemy za Twoje uwagi i informacje, ale to samo pisze na ulotce, którą kilka razy czytałam i wiem jakie mogą być (co nie znaczy że muszą) skutki uboczne.


Owszem , ale też żaden alkoholik nie powie że jest alkoholikiem.

"JEST NAPISANE"
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez Paranoja 15 lut 2010, 17:58
ALEKSANDRA1, czy mam przez to rozumieć że jestem uzależniona od benzo? no ok, niech wam będzie, nic mi sie nie dzieję, jestem szcześliwa (w porównaniu z tym co było jeszcze 2 miesiące temu), niektóre sprawy zaczynają mi sie układać, nie mam lęków takich nasilonych, dobrze funkcjonuję ale jestem uzależniona bo odstawiam benzo. Ja nawet nie mam takich bóli głowy jak kiedys, nie mam ataków płaczu, nie mam takich ataków agresji i nienawiści.

Dalej będziecie mi wmawiać, że jestem uzalezniona?

Jedyne co mi dokucza to ta kula histeryczna.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 15 lut 2010, 18:05
Sama to wiesz najlepiej , ja tylko chcę ostrzec jak to może się skończyć.Teraz wiem ,że są inne alternatywne metody do walki, niekoniecznie benzo , one zatuszują Twój problem , ale w korzeniu będzie się rozrastał i gdy wyrzucisz leki zaatakuje Cię ze zdwojoną siłą.
Dla mnie już może być za pózno , ale może inni czytając to nie popełnią mojego błędu.
Broń się dziewczyno , bo zażywając to masz więcej do stracenia niż zyskania.
Ostatnio edytowano 15 lut 2010, 18:05 przez ALEKSANDRA1, łącznie edytowano 1 raz
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 15 lut 2010, 18:05
Nikt nikomu nic nie wmawia....objawy o ktorych pisalas 24 Stycznia sa typowe przy odwyku benzos.

A czy nazwie sie delikatnie "odstawianiem leku" czy "odwykiem" to absolutnie nic nie zmienia. Cieszy mnie ze sie dobrze czujesz i mam nadzieje ze jak ostatnia tabletke wezmiesz i zapasy benzos zostana w organizmie zurzyte to ze ci sie nienasila zadne objawy.

Trzymam kciuki.

A skoro nie uwazasz ze te forum nie dotyczy ciebie to poprostu moze omijaj jak tysiace innych uzytkownikow , ktorzy w tym temacie siebie nie widza. Przeciez nikt nikogo do pisania postow lub ich czytanie w tym forum nie zmusza. Nie dotyczy ciebie to poprostu omin.

[Dodane po edycji:]

Aleksandra masz poczte
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez linka 15 lut 2010, 18:10
BladeM napisał(a):A czy nazwie sie delikatnie "odstawianiem leku" czy "odwykiem" to absolutnie nic nie zmienia.

Jednak się mylisz i to bardzo te dwa słowa mają zupełnie inne znaczenie semantyczne.......więc nie, odwyk to nie to samo co odstawienie leku.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 15 lut 2010, 18:12
:lol:

[Dodane po edycji:]

Ale po mojemu niech kazdy bierze ile chce , ile mu dobrze ten lek robi. Ja mam gehenne za soba i wiem ze juz nigdy w zyciu nie wezme benzos...mam poprostu respekt przed tym lekiem (moze i strach) .

Zycze powodzenia
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 15 lut 2010, 18:18
linka napisał(a):Jednak się mylisz i to bardzo te dwa słowa mają zupełnie inne znaczenie semantyczne.......więc nie, odwyk to nie to samo co odstawienie leku.


Zwał jak zwał , ale kwintesencja ta sama !
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 15 lut 2010, 18:19
linka napisał(a):
BladeM napisał(a):A czy nazwie sie delikatnie "odstawianiem leku" czy "odwykiem" to absolutnie nic nie zmienia.

Jednak się mylisz i to bardzo te dwa słowa mają zupełnie inne znaczenie semantyczne.......więc nie, odwyk to nie to samo co odstawienie leku.


Wiesz co. I tak i nie. Miałem brutalną odstawkę alprazolamu ale naprawdę wolałbym jeszcze raz przez to przechodzić niż przez odstawianie wenly. Gdy odstawiałem benzo to czułem, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Natomiast odstawienie wenlafaksyny to horror. Z dnia na dzień jest coraz gorzej i tylko przerażało mnie, kiedy może przyjść punkt kulminacyjny. Najdłużej wytrzymałem tydzień :roll:
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez linka 15 lut 2010, 18:36
ALEKSANDRA1, odstawiać możesz KAŻDY lek a odwyk jesteś od leku od którego jesteś UZALEŻNIONA........
Więc jak jem magnez od roku czasu i go odstawiam i nie mam skutków odstawiennych to nie byłam uzależniona i nie jestem na odwyku......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 15 lut 2010, 18:50
Magnez to suplement diety , a nie lek ,uzupełniasz nim braki pierwiastka w organizmie , i dlatego nic się nie dzieje , a leki typu benzo nie leczą tylko maskują , ale po nich stan się pogarsza .

A co do różnicy między odwykiem a odstawieniem , to alkoholik , któremu odstawimy zródło zaspokojenia i ulgi czy wyślemy go na odwyk i tak jest alkoholikiem. Więc czemu służą te potyczki słowne.
Skończmy już ten temat.
ALEKSANDRA1
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 19 gości

Przeskocz do