Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Benzodiazepiny

przez kasja 13 lut 2010, 22:29
trzymam w ręce afobam i nie wiem czy go wziąść czy wyrzucic po tym co tu przeczytałam,,
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 13 lut 2010, 22:39
ALEKSANDRA1 napisał(a):Dziękuję Ci za słowa pocieszenia, mam nadzieję ,że i dla mnie kiedyś zaświeci słońce.
Najgorsze jest to czekanie na lepszy dzień , ale zrezygnować w połowie drogi - jeszcze gorzej


Nie dziekuj nie musisz, ja wiem co to znaczy byc w twojej sytuacji i bardzo ci wspolczuje, bo sama to pszeszlam.

Mi ulatwilotakie myslenie wytrwac ten koszmar: siedzac i czujac bol i wszelkie objawy dzisiejszego dnia, ogladalam sie do tylu na dzien wczorajszy , aby ujzec ze moze malenko ale jest lepiej. Spojrz prosze na twoj dzisiejszy dzien i porownaj z dniem w ktorym ten koszmar dla ciebie sie zaczol. Zauwazysz ze jest lepiej. Takie spojrzenie jest niesamowicie warzne, bo objawy dorazne przeslaniaja nasze osiagniecia.
ALEKSANDRA1 napisał(a):Nie mogę sobie wybaczyć , że żarłam ten syf , a mogłam dzisiaj żyć normalnie ( nie miałam depresji , lęku itp...tylko ból głowy), ale takie wyjście z reguły jest najprostsze i niestety zdradliwe


Wybacz sobie. Opowiem ci cos co nie moglam na poczatku jakos zrozumiec. Na pierwszych godzinach terapie zapytal mnie psycholog : co bylo pozytywne w moim uzaleznieniu. Moja odpowiedz: nic. Nienawidze tego leku i nie moge se wybaczyc ze go bralam. Therapeuter na to: nie zgadzam sie w kazdym uzaleznieniu jest na poczatku skutek pozytywny. Zastanawiajac sie pare minut powiedzialam: moze i tak, moglam zyc jakis czas bez lekow, moglam i mialam sile aby walczyc o syna. Nie mosialam sie z bolami meczyc. Ale teraz jestem uzalezniona i przechodze przez koszmar odwyku. On na to: tak ale czy byla by pani te 5 lat temu rozgrzebywac swoja przeszlosc, czy miala by pani na tyle sily? no mial racje nie nie mialabym tej sily. Twoje uciskowe bole z przed zarzywania leku najprawdopodobnie byly poczatkiem Panikatakow.

Dlatego nie obwiniaj sie za uzaleznienie ...zrobilas najwazniejszy krok ...odstawilas benzos....a to ze je bralas to juz historia.

Piszesz ze idziesz do superwizora, gratuluje lepszego terapeuty na poczatku po odwyku nie ma. Superwizor jest terapeuta ktory zajmuje sie specyficznymi twoimi indywidualnymi problemami, stosujac nie jedna sztywna metode ale nazwijmy to "skacze" w zaleznosci od bierzacej potrzeby z metody na metode. Bardzo dobrze ci to zrobi, nie krpuj sie nawet o tragicznych obecnych myslach z nim rozmawiac (a wiem ze je masz) rozmawiajac z nim one odejda. Stracisz stracha przed tymi myslami. Przestaniesz sie bac ze mozesz slyszec glosy ktorych nie ma, przestaniesz sie bac ze mozesz cos zobaczyc czego nie ma. Odwagi!!!! Trzymam ci kciuki. Cieszyla bym sie gdybys po wizycie u pschychologa napisala jak sie czujesz.

ALEKSANDRA1 napisał(a):
Powiedz mi czy u Ciebie objawy też się nasilały jak miałaś coś robić , gdzieś pójść itp.?
POZDRAWIAM



Tak ale nie tylko jak mialam gdzies pojsc, bo pomimo objawow chodzilam wszedzie nie rozczulajac sie nad moim strachem. Nie pozwolilam aby choroba opanowala moje zycie, tylko ja opanowalam chorobe.

Niesamowicie wzmacnialy mi sie tez objawy przy np. sprzataniu w domu. Bo wykonuje sie ta prace automatycznie nie urzywajac do tego zbytnio muzgu a wiec sprzatamy a nesz muzg pracuje na wysokich obrotach i albo jest w przeszlosci i rozgrzebuje rany , albo napedza nam strach dzis teraz i tu.

Robiac na drotach to samo. Malujac obrazy to samo. Rzezbiac tez tak mialam.

Zaczelam czytac ksiazki jakie kolwiek ktore mi wpadla w rece. Czytajac glosno. Tylko w ten sposob uzyskiwalam chwilowa ulge. Bo czytajac glosno i koncentrujac sie na tym co czytam nie mogl moj muzg sobie na wysokie obroty we wspomnieniach wejsc.

Po wyjsciu ze szpitala (odwyk 3 tygodnie) poraz pierwszy po 5 latach weszlam do wanny poprostu sie wykapac, bo 5 lat nie moglam, dostawalam ataki paniki w wannie. I tak od powrotu ze szpitala z dnia na dzien odbieralam chorobie po kawalku moja zycie . Wydzieralam Nerwicy moje zycie bo mam je tylko jedno.

Napewno po terapie sama stwierdzisz ze czas uzaleznienia od benzos i przejscie tego odwyku zrobilo ciebie zupelnie innym czlowiekiem. Wolniejszym, szczesliwszym, optymistyczniejszym .

UWIERZ MI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ktos kto tak jak ty ten horror odwyku benzos przechodzi aby zyc, taki czlowiek wie wkoncu co znaczy zyc, co znaczy doceniac dni gdy cie nic nie boli gdy sie mozesz usmiechnac, zycie nabiera zupelnie innych barw. A ty juz masz blisko do tego celu..wiem ze dzis wydaje ci sie to jeszcze tak dalekie , ale nawet sie nie bedziesz spodziewac jak ten dzien nadejdzie.

[Dodane po edycji:]

kasja napisał(a):trzymam w ręce afobam i nie wiem czy go wziąść czy wyrzucic po tym co tu przeczytałam,,


jesli nie musisz brac to nie bierz ale jesli musisz to wez. Najwazniejsze abys zawsze byla swiadoma zagrozenia uzaleznienia.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 22:47
kasja napisał(a):trzymam w ręce afobam i nie wiem czy go wziąść czy wyrzucic po tym co tu przeczytałam,,


NIE BIERZ !!!!!
ALEKSANDRA1
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 13 lut 2010, 22:48
Aleksandra czy dopadaja cie teraz w odwyku mysli natrectw????

[Dodane po edycji:]

Podam ci przyklad:

zaczelam biegac aby pozbyc sie zbednej w nadmiarze produkowanej energi . Biegalam wkolo jeziora az mnie dopadla mysl. A jak teraz zwrjuje i poproszu wejde do jeziora i sie utopie. Zawrocilam i pobieglam do domu. 3 dni nie bylam biegac. Powiedzialam to psychologowi. On mi wyjasnil ze to tylko takie mysli aby odwrocic moja uwage i rozbic moja koncentracje na rzeczywistosci tak sie juz ma przy odwyku. Powiedzial mi ze nie moge opuszczac majac stracha sytuacji ...moge ja opuscic dopiero jak lek przejdzie, bo jesli puszcze w momencie leku to juz nie bede mogla nigdy wracac do tych sytuacji bo muj strach bedzie sie wzmacnial.

Jadac samochodem, dopadla mnie mysl, co to bedzie jak zwarjuje i nacisne na gaz i w jade pod prad na inny pas.

Bedac na zakupach co to bedzie jak zwarjuje i zaczne wrzeszczes, tu w sklepie .

Co bedzie jak zwarjuje a moja kolezanka bedzie u mnie i nie bede mogla ukryc ze zwarjowalam.



To wszystko nigdy sie nie stalo ale te mysli byly tragiczne i bolaly. Tak moje mysli powodowaly bole cielesne.

Wiec widzisz nie zwajujesz odpocznij odetchnij !!!!
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 23:33
Po tym co napisałaś , to przeżyłaś koszmar jakiego nikt nawet nie umie sobie wyobrazić.

Mam dokładnie to samo , myśli przeradzające się w odczucia zwariowania ( jakiś " matrix") , lęk ,że jak zacznę coś robić to wszystko się nasili ( i nasila się), dręczące myśli ze z tego nie wyjdę i mnie to nie minie - no bo niby jak to możliwe?
Ciągły płacz nad zmarnowanym życiem , duszności , zawroty głowy itp...
Już nie wiem po której granicy życia stoję.

Aż dziwi mnie to ,że jeszcze czasem potrafię się śmiać.

Najbardziej martwię się tym , że psychoterapia mi nie pomoże , bo jestem dość uparta - czasem głupio przy swoim.
I co wtedy?
Co do ataków paniki , to mam je teraz ,ale przed zażywaniem benzo nie miałam, nie mam też halucunacji i depersonalizacji, ale co to za pocieszenie.
Nawet nic nie planuję ,
nic mnie nie cieszy , - mam ciągły lęk .

Sama nie wiem jak przeżyłam te miesiące , a najgorsz jest to ,że jutro znów to samo.
Myślę , że u mnie tkwi problem w braku pozytywnego myślenia , analizowaniu złego , dlatego nie umiem powiedzieć czy jest lepiej czy gorzej.

Pozdrawiam
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 13 lut 2010, 23:55
ALEKSANDRA1 napisał(a):Po tym co napisałaś , to przeżyłaś koszmar jakiego nikt nawet nie umie sobie wyobrazić.

Mam dokładnie to samo , myśli przeradzające się w odczucia zwariowania ( jakiś " matrix") , lęk ,że jak zacznę coś robić to wszystko się nasili ( i nasila się)oczekujesz wiec jak mozesz sama siebie zawiezsc. Skoro oczekujesz ze sie nasili to tez tak bedzie. Pomysl jak sie nasili to sie ntym zajme a teraz nie zawracam sobie tym glowy, dręczące myśli ze z tego nie wyjdę i mnie to nie minie - no bo niby jak to możliwe?Dlamnie najgorsza i najprzerazajaca mysla bylo ze zwarjuje i przyjada zapna mnie w pasy i zamkna w domo warjatow. I co wtedy z moim synem , jak on to przezyje. Ale nie zamkneli mnie , nie zwarjowalam..ty tez nie zwarjujesz
Ciągły płacz nad zmarnowanym życiem , duszności , zawroty głowy itp...tu terapie ci niesamowicie pomoze
Już nie wiem po której granicy życia stoję.nadal po tej samaj i dlatego tak sie meczysz, wiec spokojnie bedzie dobze

Aż dziwi mnie to ,że jeszcze czasem potrafię się śmiać.

Najbardziej martwię się tym , że psychoterapia mi nie pomoże , bo jestem dość uparta - czasem głupio przy swoim.
I co wtedy?Aleksandra chyba tak jak jestem uparta zadko sie zadarza. Tu anegdota z poczatku odwyku i pobytu w szpitalu. Jestem na rozmowie u psychologa, opowiadam tak o moim zyciu. On na to ze przezylam traume i nie tylko jedna. Wyszlam z pokoju siedze z innymi pacjetami i tak rozmawiam. Oni mi jeszcze wiekszego stracha nepedzili. Trauma i jej leczenie nie jest zbyt latwe i moze tez i nie wyjsc. Na drogi dzien bez uprzedzenia, na korytarzu zaczepiam psychologa idacego z innym psychologiem pacjeci tez na korytazu, a ja na glos i z grobej rory. Pan mnie nie bedzie leczyl, ja tej terapie nie che, i z ta trauma nich mi pan da spokuj. Patrzyl na mnie a ja se poszlam. Ale zawolal mnie za godzine no i jakos tak mnie przerobil ze robilam przez 6 miesiecy terapie u niego. nie bedac juz w szpitalu extra do niego jezdzilam. nie martw sie jesli uswiadomisz sobie jak masz teraz ciezko to bedziesz za kazda godzine terapi wdzieczna
Co do ataków paniki , to mam je teraz ,ale przed zażywaniem benzo nie miałamnie mialas bo nie mialy czasu sie rozwinac zostaly zaduszone przez benzos, a te bole glowy 3 razy do roku byly poczatkami atakow, mase lekarzy daja w tym stadium benzos, bo szybko opuszczasz ich pokuj i maja swiety spokuj a kase w kieszeni, nie mam też halucunacjija tez nie mam i nie mialam, ale w odwyku mialam przed nimi niesamowity strach kturego nie umialam opanowac i depersonalizacji, ale co to za pocieszenie.
Nawet nic nie planuję , dokladnie tego choroba chce, zacznij palanowac i zacznij robic dokladnie to co choroba strachem chce ci uniemozliwic. Masz stracha jezdzic autobusem, to jedz autobusem, masz stracha wysc z domu, to wyjdz. Jestes uparta to uprzyj sie przeciwko chorobie , uprzyj sie i nie oddawaj jej twojego zycia bez walki. Pisz pamietnik strachu, piszac codziennie co sie dzialo czego sie balas i dlaczego i oceniaj na koniec dnia jak zmienic to. pOLECAM TEZ KSIAZKE DORIS WOLF"LEKI ZROZUMIEC; PROBLEMY ROZWIAZAC" ALBO TEZ DORIS WOLF "ABC MYSLI"[ /color]
nic mnie nie cieszy , - mam ciągły lęk .

Sama nie wiem jak przeżyłam te miesiące , a najgorsz jest to ,że jutro znów to samo.[color=#BF0000]JUTRO NIE JEST TO SAMO; JAK DOKLADNIE SIE PRZYJZYSZ TO WCZORAJ NIE BYLO TAKIE SAMO IDENTYCZNE JAK DZIS: ABY TO ZAUWAZYC ZACZNIJ PISAC PAMIETNIK STRACHU I OSIAGNIEC; NAUCZ SIE NAGRADZAC ZA NAJMNIEJSZE POSTEPY TO BARDZO WAZNE

Myślę , że u mnie tkwi problem w braku pozytywnego myślenia , analizowaniu złego , dlatego nie umiem powiedzieć czy jest lepiej czy gorzej.DLATEGO KSIAZKA "ABC MYSLI"

Pozdrawiam
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez Zachmurami 14 lut 2010, 00:59
ALEKSANDRA1 napisał(a):Nie mogę sobie wybaczyć , że żarłam ten syf , a mogłam dzisiaj żyć normalnie ( nie miałam depresji , lęku itp...tylko ból głowy), ale takie wyjście z reguły jest najprostsze i niestety zdradliwe.



Jak to możliwe, że lekarz na ból głowy przepisał benzodiazepiny? :?

Nonszalancja psychiatrów mnie przeraza - pierwszym lekiem, ktory dostałam na nerwicę był.. własnie Cloranxen. Poczytałam jednak ulotkę i włosy stanęły mi dęba. Nie wiem, co by było, gdybym brała go zgodnie z zaleceniami lekarza...

Mam zjazdy odstawiając leki typu sulpiryd, pramolan - ponoć nieuzalezniające.
Gdyby wierzyć psychiatrom.

Mam wrażenie, że niektórym psychiatrom nie zależy na wyleczeniu pacjentów.
Pewnie chcą, abyśmy do nich wracali po ciągle to nowe recepty...

Aleksandro, trzymam kciuki, aby Ci się udało - Najlepiej bez leków - samą psychoterapią.
Nie łudźmy się, wszystkie uzależniają, jeżeli nie fizycznie, to psychicznie.
Uzależnia sam fakt sięgania po tabletkę.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Benzodiazepiny

przez kasja 14 lut 2010, 12:00
nie chcę brać afobamu ale są dni że nie wyrabiam, jakie leki wam pomagają przeżyć bardzo ciężkie chwile, ja miałam kiedyś spamilan- ale zero reakcji, póznie hydroxyzyna -po tym mogłam tylko spać ,,nie wiem co mam wziąść jak jest zle.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez linka 14 lut 2010, 12:11
kasja, bierz to co przepisał lekarz i to co działa.
To są leki, mają leczyc....nie popadajmy w paranoję, brane z odrobiną rozsądku nie podprowadzą do uzależnienia..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Benzodiazepiny

przez paradoksy 14 lut 2010, 12:20
ALEKSANDRA1 napisał(a):PARADOKSY

Wywal to gówno , bo im dłużej zażywasz tym gorzej potem!!!!

wybacz,ale narazie ufam swojemu psychiatrze ;)
paradoksy
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 14 lut 2010, 12:20
Lekarz nie jest wyrocznią wszechwiedzącą. Pozatym ja raz trafiłem na jednego. Powiedziałem, żeby coś mi dał na uspokojenie. NIe pytając się o nic, zapisał mi afobam (zomiren, xanax). To były moje pierwsze doświadczenia z benzo. Pytam się ''jak to brać, żeby się nie uzależnić?'' ,na co odpowiedział - ''bierz 3 razy dziennie po 1 tabltece i ZA DUŻO NIE GŁÓWKUJ, jak Ci sie skończy to przyjdz po receptę''...
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez paradoksy 14 lut 2010, 12:22
mi nic tak mądrego nie powiedział, a z dnia na dzień potrafię coraz wcześniej wstawać i czuję się coraz lepiej ogólnie więc.. ;)
paradoksy
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 14 lut 2010, 12:25
Następnego razu znacznie bogatszy w nową wiedze poprosiłem o lorafen, sedam (z którym przyjaźnię się do dzisiaj) i tramal. Niezwłocznie to wszystko wypisał. Ale sevredolu nie chciał wypisać mimo że rzuciłem kasę na stół :evil:
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez linka 14 lut 2010, 12:30
Wujek_Dobra_Rada, to świetnie, że trafiłeś na psychiatrę który spełniał twoje zachcianki - gratuluję :lol:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do