Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 12 lut 2010, 22:31
Aleksandra posluchaj. Wlasnie dlatego jest wazne znalezc psychiatre ktory zna sie na odwyku od benzos. Nie wiem czy ci to cos da, ale lek zastepczy pozawalajacy przystosowac sie do normalnego zycia nazywa sie proneurin nie wiem jak w polsce, pod nazwa atosil tez ten sam lek.

Wiem jak ciezko jest cos robic , cokolwiek w twoim stanie ale jedyne wyjscie jest sie przelamac. Jezeli to ci sie nie udaje to ten stan bedzie dluzej trwal. Musisz sie zmuszac ja wiem jak to jest, to troche jak z malym dzieckiem. Dzici boja sie wielu sytuacji bo ich nie znaja , rodzice ich wspieraja aby sprobowaly. W przypadku odwyku benzos, rodzicow zastepuje lek zastepczy NEUROLEPTYK.

To co napisalas ze tak dlugo juz to trwa i zadnej poprawy , spowodowane jest bezczynnoscia. Nie neguje ciebie teraz. Musisz sobie to tak wyobrazic. Bylas psychicznie uzalezniona od benzos (fizycznie po 3 latach tez) uwolnilas sie od bezos, ale twoj organizm i psychilka sie upomina. Dlaego masz te leki i objawy aby twoje uzaleznienie znowu mialo wladze nad toba. Jedyna mozliwoscia idroga do poprawy i komfortu samopoczucia jest cos robic. Sprobuj jesli nie mozesz jeszcze wychodzic, zacznij jakas intensywna gimnastyke w domu. Nie wiem czy sie interesujesz np. Qi Gong, jest w tym jedno cwiczenie nazwane "trzesienie sie " pomaga niesamowicie, sprobuj PME wedlug Jacobsen.

I przedewszystkim uswiadom sobie jaka jestes silna. NIe lekcewarz tego. Jestes bardzo silna bo przejsc 5 miesiecy w tym stanie i na dodatego bez opieki i lekow...uchylam czola przed toba, bo ja nie wiem jak ja bym to wszystko przeszla gdyby nie moj psycholog i lek zastepczy.

[Dodane po edycji:]

Moge ci jeszcze napisac ze jest taki maly trik na to co sie w glowie u ciebie dzieje.

Jak zaczynaja sie leki w glowie i mysli tragiczne ...usiadz spokojnie...zamknij oczy ....rece na udach luzno polozone...i zacznij na zmiane , raz prawo raz lewo...wskazujacym palcem pukac w uda ..2 razy prawo..2 razy lewo itd. zobaczysz jak szybko przechodzi lek.

Bardzo proste ale skuteczne. Mozg nie moze jednoczesnie produkowac leku i koncentrowac sie na bodzcach z zewnatrz.

Nauczyl mnie psycholog ..metoda sprawdzona i skuteczna

[Dodane po edycji:]

niesamowicie wazne jest nie plynac z myslami. Ciagle koncentrowac sie na "teraz " "tu" ...no i na sobie samej w teraz i tu.

Plyniecie z naszymi myslami jest bardzo niekorzystne w odwyku.

Na poczatku terapie psycholog tez mnie nauczyl jeszcze jednej metody aby zachamowac moje mysli. Napoczatku myslalam ze bzdura. Ale i tu mial racje. Gdy dostajesz mysli ktorych sie boisz i nie dasz rady inaczej ich zatrzymac...powiedz sobie glosno slowo STOP!!!. Na poczatku zobaczysz ze na bardzo krotko sie zatrzymaja ale jesli bedziesz czesciej mowic stop to beda twoje mysli dluzej dawac ci spokuj.

W obecnym twoim stanie powinnas jak najmniej ogladac telewizor , nie spac przy telewizoze i jak najmniej patrzec na monitory. Dlatego ze (cholera nie wiem jak to po polsku) telewizor i monitor maja takie fale ktore wzmacniaja w mozgu stany podobne do "padaczki" dlatego te twoje uczucie szarpania cie .

[Dodane po edycji:]

I bron boze w obecnym stanie filmow typu horror lub krimi ...sytuacje w tych filmach , twoj mozg w obecnym stanie nie jest przerobic. Za takie filmy zaplacisz tragicznymi snami w nocy i wzmocnieniem leku.

Zero kawy (kofeiny), ogranicz slodycze i jesli palisz papierosy (ogranicz nie zucaj).

No i przedewszystkim miej cierpliwosc ze soba. Daj se czas im bardziej bedziesz chciala aby bylo szybko lepiej tym dluzej bedzie to trwac.

[Dodane po edycji:]

Przypomnialo mi sie jeszcze jedno zdanie mojego psychologa zwiazane z mysla ze zwaruje.


"Dopuki pani mysli i martwi sie ze moze zwarjowac , to nie zwarjuje pani. Bo jesli naprawde pani zwarjuje to nie bedzie pani nawet tego swiadoma i nie zauwazy tego ze zwarjowala. Czyli jesli ma pani przed tym stracha i ciagle o tym mysli to znaczy ze wszystko jest ok z pania. a organizm reaguje zupelnie prawidlowo...ma pani strach ze zwarjuje, daje pani sygnal do mozgu ze sie boji, wiec muzg daje sygnal do miesni , skory itd ze organizm jest zagrozony bo ma pani stracha

Wiec widzisz ze wszystko jest ok z toba i jak latwiej jest przetrwac ten okres majac psychologa u boku ktory cie wspiera.

Pamietam dzien jak wszystko mi przeszlo. Czulam sie w ulamku sekundy jak by ktos zdjol nie tylko z glowy ale calego ciala no i przedewszystkim serca, polonaca zaciskajaca obroze. Czulam sie jak bym nic nie wazyla , nie chodzila tylko plynela w powietrzu. To byl dzien gdy w koncu po tej calej meczarni zostaly w organizm wypuszczone endorfiny..dlatego nie poddawaj sie.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 12 lut 2010, 23:10
ALEKSANDRA1, Nie wiem czy to lekarz zalecił, czy robiłaś to własną rękę w kążdym razie faszerowałaś się lekami któr NIE służą do długofalowego zażywania. To są leki doraźne, ewentualnie do krótkotrwałego brania. Myślę, że jak się zgłosisz do lekarza to dostaniesz jakiś neuroleptyk czy SSRI. A na rozdrażnienie możesz spróbować hydroxyzyne (diphergan). Nie jestem lekarzem, ale takie są moje typy.
Pozatym wyluzuj. Z tym piwem to mały żarcik...
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 12 lut 2010, 23:16
To ze te leki nie sa do dlugotrwalego uzytku to chyba juz ona wie skoro jest po odwyku. Czasami wpada sie w uzaleznienie "nieswiadomie". Nie uwazam teraz komentowanie tego ze faszerowala sie nim na miejscu. Jej pytania sa zwiazane z prosba o pomoc aby przetrwac. Gdyby nie byla swiadoma co robi to w jej obecnym stanie juz dawno znowu by benzos brala. Wiec moze wspierajmy ja a nie krytykujmy przeszlosci i uzaleznienia.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Benzodiazepiny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 12 lut 2010, 23:53
A czy ja krytykuje jej przeszłość? Napisałem, że to co robiła nie było ok, żeby tego nie kontynłowała. Napisałem co mi pomogło przy odstawce benzo. Nie koniecznie musi się to sprawdzić w jej przypadku ale myślę że połącznie leków przeciwdrgawkowych, neurolopetryków, antydepresantów to taki standard w przypadku tego uzależnienia. Być może gdyby przyjmowała jakieś SSRI do tego tranxene było by teraz łatwiej.
Nie wiem. Lekarz niech się wypowie.
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 18:41
Witaj !

[Dodane po edycji:]

ALEKSANDRA1 napisał(a):Pamietam dzien jak wszystko mi przeszlo. Czulam sie w ulamku sekundy jak by ktos zdjol nie tylko z glowy ale calego ciala no i przedewszystkim serca, polonaca zaciskajaca obroze. Czulam sie jak bym nic nie wazyla , nie chodzila tylko plynela w powietrzu. To byl dzien gdy w koncu po tej calej meczarni zostaly w organizm wypuszczone endorfiny..dlatego nie poddawaj


Nie pojmuję jak mogło się coś takiego stać , czy to oznacza , że zrozumiałaś co się z Tobą dzieje i dlatego Ci minęło?

Czy Twoje obiawy trwały całymi dniami czy odpuszczało Cię na chwilę.Kiedy zaczęła się u Ciebie jakaś poprawa ?

Ja niestety zostałam wpuszczona w benzo z własnej głupoty i nieświadomości , oraz chęci zysku lekarza konowała.
O tym co zażywam zaczęłam czytać jak już koszmar się zaczął no ale to trochę za pózno!!
Mój lekarz twierdzi , że wszystko mi minie , no ale skoro tak ładował benzo przez 3 lata to jak matołowi wierzyć?
Dzisiaj cokolwiek zrobiłam , ale stan bez zmian.
Pozdrawiam i dzięki za odpowiedz
Ostatnio edytowano 13 lut 2010, 18:54 przez ALEKSANDRA1, łącznie edytowano 1 raz
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 13 lut 2010, 18:49
Witaj Aleksandra,

jak sie dzis czujesz??

pozdrawiam
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 19:23
Witaj !
sAMOPOCZUCIE- koszmar , proszę przeczytaj poprzedniego posta.
Ala
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 13 lut 2010, 19:25
ALEKSANDRA1, Ty się czujesz tak jak przed braniem tranxenu czy tak się poczułaś po odstawce???
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 19:40
Witaj !
Przed braniem było super , tylko czasem ból głowy taki uciskowy , koszmar rozpoczął się po przerwaniu zażywania , ale w trkcie zażywania były już sygnały że coś nie tak.
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 13 lut 2010, 20:05
ALEKSANDRA1 napisał(a):Witaj !

Nie pojmuję jak mogło się coś takiego stać , czy to oznacza , że zrozumiałaś co się z Tobą dzieje i dlatego Ci minęło?


Tak zrozumialam ale to nie jedyny powod ze sie tak poczolam. Chodzac po odwaku na terapiezrozumialam duzo z mojej przeszlosci, zrozumialam co sie dzieje ze mna w odwyku. Ale najwazniejsze ze nauczylam sie wybaczyc, wybaczyc zlo z mojej przeszlosci, no i wybaczyc sobie (a to bylo kluczowe) moje bledy zyciowe.

ALEKSANDRA1 napisał(a):Czy Twoje obiawy trwały całymi dniami czy odpuszczało Cię na chwilę.Kiedy zaczęła się u Ciebie jakaś poprawa ?


Trwaly calymi dniami bez przerw, az do dnia gdy rano wstalam i juz po obudzeniu zaczelam robic przeglad objawud, aby je jalos zniesc. Az uzylam metody podanej przez psychologa. Przerwalam przeglad objawów, wolajac do siebie STOP. I uswiadomienie sobie ze ojetnie czy juz rano robie przeglad czy nie one beda. A wiec zaczelam je lekcewazyc (moze nie wlasciwe slowo) poprostu postanowilam je zaakceptowac jako chwilowy stan rzeczywisty na ktory nie mam zbytniego wplywu. O dziwo od tego poranka zaczely znikac objawy.

Przedewszystkim zmien lekarza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Samo to ci od tak nie minie bo po odstawieniu benzos moga sie stany lekowe poglebic (obecna sytuacja) Do tego jest potrzebna fachowa pomoc.

No i te rozne male triki ktore ci opisalam pomagaja.

Dzis jestem 8 miesiecy po odwyku i czuje sie super.

Tak ze nie poddawaj sie!!!!!
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 20:29
Cieszę się ,że Tobie się udało.
Po prostu masz w sobie dużo siły , której mnie brakuje.

U mnie najgorsze jest , to że wszystko odczuwam w głowie i nie umiem tego zaakceptować.
Po prostu nie wyobrażam sobie jak coś takiego może minąć i kiedy.

Po odstawieniu benzo przez 2 tygodnie czułam się super , a potem to piekło.
Już nie wiem czy cokolwiek jest w stanie mi pomóc?
Już zupełnie nie pamiętam jak to jest się normalnie czuć.
pozdrawiam
ALEKSANDRA1
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez paradoksy 13 lut 2010, 20:42
jak tak Was czytam, to aż się boję pomyśleć, co będzie, jak będę musiała sedam odstawić :shock: :-|
paradoksy
Offline

Re: Benzodiazepiny

przez BladeM 13 lut 2010, 21:26
Aleksandra prosze nie poddawaj sie bo ja mowie ci ze na 1000000000% sie z tego wychodzi. Uwiez mi ze ty tez masz mase sily bo ostatnie 5 miesiecy bez opieki i pomocy przeszlas. Ja mialam pomoc od psychologa od psychiatra i lek zastepczy a ty masz wiecej sily niz ja bo zobacz sama ile osiagnelas.

To minie kazdy nowy dzien to dzien do "wolnosci". Ja naprawde wiem co przezywasz. Ten koszmar moze zrozumiec i opisac tylko ktos kto przez ta gehenne przeszedl. Ja w tym czasie tego koszmaru pisalam codziennie te mysli co mialam te bole i stany opisywalam. Dzis jak to czytam to sama nie moge uwierzyc ze czlowiek umie 240 dni umierac codziennie na nowo (bo tak sie czulam) aby tego 241 sie znowu urodzic.

Prosze uswiadom sobie ile juz osiagnelas...zmien lekarza...znajdz psychologa...jezeli lekarz ci nie umie pomóc....nie wiem jak to jest w polsce ale zwroc sie do osrodkow odwyku od narkotykow...wiem ze nie bralas ale oni znaja sie najlepiej na odwyku od benzos tez.

Paradoks ..nie obawiaj sie ..uwierz kazdy to przechodzi inaczej, ale jesli mozesz to nie rob zimnego odwyku tylko stopniowo.

Pozdrawiam
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Benzodiazepiny

przez ALEKSANDRA1 13 lut 2010, 22:11
BladeM napisał(a):To minie kazdy nowy dzien to dzien do "wolnosci".


Dziękuję Ci za słowa pocieszenia, mam nadzieję ,że i dla mnie kiedyś zaświeci słońce.
Najgorsze jest to czekanie na lepszy dzień , ale zrezygnować w połowie drogi - jeszcze gorzej.

Nie mogę sobie wybaczyć , że żarłam ten syf , a mogłam dzisiaj żyć normalnie ( nie miałam depresji , lęku itp...tylko ból głowy), ale takie wyjście z reguły jest najprostsze i niestety zdradliwe.

W poniedziałek idę do superwizora mam nadzieję , że coś poradzi , ale wolę już paść niż brać benzo.

Powiedz mi czy u Ciebie objawy też się nasilały jak miałaś coś robić , gdzieś pójść itp.?
POZDRAWIAM

[Dodane po edycji:]

PARADOKSY

Wywal to gówno , bo im dłużej zażywasz tym gorzej potem!!!!
ALEKSANDRA1
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do