Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez Mahadevi 09 wrz 2008, 20:27
Nie wiem Namiestniku czym to jest spowodowane faktycznie, może nie tym lekiem, ale ale od kilku (5-7) dni czuję mam zwolnione tempo myślenia i prawie zerowa koncentrację a od 3-ech dni łykam efectin. Natomiast o 5 wstałam dziś do pracy po raz drugi w życiu więc nie ma to nic wspólnego ze zmęczeniem. Być moze pogłębiła mi się depresja, próbuję znaleźć przyczynę.
A człowiek, który ma duże problemy ze soba i nie moze obejśc się bez leku który na niego źle działa być moze powinen zastanowić się nad przejściem an chorobowe, lub rentę. Renta nie jest wysoka, ale pozwoli mu się wyleczyć i wyżyć. Nigdy nie jest tak że istnieje tylko jedno wyjście.

---- EDIT ----

Przepraszam od 4-ech dni łykam efectin.
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Re: Fenomen Benzodiazepin

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 wrz 2008, 20:41
Ale lekarze niezbyt chętnie dają chorobowe. Mnie ratował jedynie tak jakby urlop bezpłatny jak już nie mogłem. Prowadziłem własną firmę, a czasami nie byłem w stanie nic zrobić. Jak poprosiłem o zwolnienie to się dowiedziałem, że przecież już gorzej było i jakoś sobie radziłem. To gorzej - to byłem tak zamulony i zdołowany, że było mi wszystko jedno. Dopiero potem pomyślałem jakim nonsensem było choćby jeżdżenie samochodem w takim stanie. Po dwóch piwach czuje się dużo bardziej kompetentny do kierowania niż np. po rispolepcie który brałem. Najczęściej czy da się pracować czy nie to poprostu trzeba. Ew. biorąc urlop bezpłatny jak już ktoś się nie czuje na wpół pijany i zestresowany np. prowadzić autobusu pełnego ludzi.

Natomiast co do tematu głównego - benzodiazepiny na mnie działają bardzo dobrze brane doraźnie. Jak coś złego się dzieje.

Może i Ty poproś lekarza o jakiś Xanax czy Cloranxen do czasu aż effectin nie zacznie działać i na jakieś szczególne sytuacje. Tylko pamiętaj, że to uzależniające leki - nie bierz jak nie musisz. Najlepiej tylko na początek. Wiesz posiadanie przy sobie paru pastylek Cloranxenu już zazwyczaj tak psychologicznie oddziaływuje - jak nie będę mógł/mogła sobie poradzić to wezmę. I już czujemy się bezpieczniej. Jest lepiej. No przynajmniej ja tak mam.


Mahadevi jeszcze raz bardzo Cię przepraszam. Nie chciałem Cię w żaden sposób skrzywdzić ani śmiać się z Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez nariko19 09 wrz 2008, 20:49
Witam gdzie Mahadevi mozna dostac taką rente? Jaki lek przepisali byscie mi na uspokojenie prosze o rade bo nie wytrzymuje już z tym lękiem
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
30 cze 2008, 22:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez Mahadevi 09 wrz 2008, 20:59
Namiestniku,
W porządku, już dobrze, nie potrzebnie się uniosłam... Mam obsesję na pukncie wyśmiewania się ze mnie i krytyki mnie.

Znam benzodiazepiny, też doraźnie biorę takie specyfiki jak Afobam, hydroxizinium, barłam tez rudotel. Bardzo mi pomagają, ale w związku z tym że zaczynam prace nie mogę chodzić taka przymulona bo od razu mnie zwolnią. Też biorę je doraźnie... Raz na miesiąc, a czasem znacznie rzadziej. Dlatego zdecydowałam się na długotrwałą terapię antydepresantem przeciwlękowym, który miał nie usypiac...
A przymulona może chodzę dlatego, że własnie mam kłopoty ze snem i wtedy nie funkcjonuję tak jak powinnam.

Pozdrawiam

---- EDIT ----

Nariko,
Na razie nie myśl o rencie. Spróbuj psychoterapii i może farmakoterapii.
Ja dopiero zaczynam brać lek efectin, jak zacznie działać dobrze podzielę się z Toba i polecę Ci go. Póki co uzbrajam się w cierpliwość.
Pozdrówki
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Re: Fenomen Benzodiazepin

Avatar użytkownika
przez eligojot 10 wrz 2008, 00:09
Droga Mahadevi, niestety lęk wolnopłynący jest zjawiskiem mi dobrze znanym. U mnie występuje najczęściej zaraz po obudzeniu, dlatego na noc rowniez biore uspokajacz, ktory wysyla mnie do snu i zapobiega właśnie temu uczuciu w godzinach porannych. Niestety, ale jedyną radą na lęk wolnopłynący jest uzyskanie stabilności psychicznej, a za nas nie zrobi tego żadna tabletka. Efectin napewno zredukuje ten lęk, ale nie rozwiążę problemów. Gdy przestaniemy być na lekach, problemy znów zaczną się kłębić w naszych głowach i wszystko wróci, tym razem ze zdwojoną siłą.

Lęk wolnopłynący objawiał się u mnie takim wewnętrznym rozdygotaniem, poczuciem, że jakiś bodziec - dzwięk albo zapach, ruch sprawi, że stracę rozum. Rozchwiało się również ciśnianie, a nawet temperatura - raz za niska, raz nieznacznie podwyższona.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez Mahadevi 10 wrz 2008, 15:56
Eligojcie :)
No to możemy sobie podać rekę. W sumie dużo łatwiej żyć z myślą ze ktoś zna to uczucie, chociaż z drugiej strony nikomu tego bym nie życzyła. Ja mam ten lęk od dzieciństwa, i nie potrafiłam go zdefiniować, nie wiedzialam co się ze mną dzieje. U mnie ten lęk zaczyna się tak, że w górnych częściach ciała czuję najpierw zimne dresczse, a potem na przemian ciepłe i zimne, zaczynam się pocić, serce szybko zaczyna bić i tez boję się że zaraz eksploduję czy coś... To jest straszne. Jak ten lek minie czuję się jakby ktoś ze mnie powietrze spuścił.

Zdaję sobie sprawę że tabletka nie wyleczy tych dolegliwości do końca, dlatego mocno wierzę że w naszą wolę przetrwania. Siła jest w nas musimy tylko ją wydobyć.

Dopadł mnie dziś w pracy i bałam się nie wytrzymam. Coś czuję że z tej pracy nic nie będzie. Na razie nic nie dali mi do roboty, ale dziś dostałam hasło do komputera i od jutra mam uczyć się płace liczyć, a kolejną wizyte u psychologa mam dopiero w poniedziałek. Mam nadzieje, że jakoś wytrzymam.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki, jesteś bardzo dzielnym człowiekiem :)
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez ewa88 10 wrz 2008, 22:23
witam was no widzę ze takie objawy jak ty masz mahadewi to aj tez mam tylko u mnie zacztna sie goraczka na ramionach oraz na piersiach potem poce sie i serce wali oraz uczucie ze sie dusze i umieram jest to straszne ale jakos daję rade mam rodzinę muszę walczyć dla nich biorę lorafen oraz floucsetycynę mam nadzieję ze to minie wierzę mocno że minie pozdrawiam wszystkich i życzeżycia w wesołych barwach .........
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
19 lip 2008, 13:33

Re: 15 lat przyjmowania benzodiazepin i potem ciach...

przez damaged 13 wrz 2008, 14:59
Z własnego doświadczenia (właśnie odstawiam benzo po 3latach przepisywania przez lekarza I kontaktu "na zawołanie") mogę poradzić tylko jedno rozwiązanie:
Udać się do najbliższej poradni psychiatrycznej i naciskać na lekarza by wypisał skierowanie do szpitala psychiatrycznego!
Po tak długim okresie zażywania tak dużych dawek konieczna jest detoksykacja pod ścisłą kontrolą lekarza.
Nie zgadzam się, z tymi którzy twierdzą, że odstawienie nie jest już możliwe.
Ludzie serwowali sobie gorszy los, choćby narkotyki i jeśli w tym czasie nie przedawkowali potrafili z tego wyjść.
Nie poddawajcie się !

P.S: o konsekwencjach prawnych pomyślcie kiedy pacjent "wyjdzie na prostą". Teraz szkoda na to czasu. Życie jest najważniejsze !
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez damaged 13 wrz 2008, 15:29
Cześć,
chciałbym dorzucić swoje "3gr" do waszej dyskusji nad "fenomenem" (!?)benzodiazepin.
Otóż, cierpię na nerwicę lękową od ok. 5 lat. Nie będę się rozpisywał jaki był i jest przebiego choroby i ilu lekarzy odwiedziłem. Nie ma to sensu, znajdziecie to na tym forum w dawce tysiąckrotnie większej.
W 2005r. lekarz rodzinny przepisał mi Neurol (alprazolam, odpowiednik Xanaxu) w dawce 0,25mg. Nie wspomniał ani słowem o możliwości uzależnienia się. Ufając lekarzowi (o zgrozo!) nie przeczytałem ulotki do końca. Stało się.
Początkowo zażywałem neurol doraznie, w napadach lęku, kiepskim samopoczuciu etc. Działał rewelacyjnie (to jest jedyny fenomen benzodiazepin).
W związku z dużym stresem, zarówno w pracy jak i wdomu, zacząłem brać go regularnie od około roku.
Jako, że alprazolam (m.in.xanax, neurol) działa dość krótko zacząłem miewać objawy abstynencyjne jeszcze podczas zażywania leku.
W efekcie zacząłem się czuć gorzej zamiast lepiej. Zaniepokojony tym faktem użyłem Dr.Google by dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej substancji.
Włosy stanęły mi dęba :shock:
Zdecydowałem się jak najszybciej z tym poradzić. Odstawiłem lek z dnia na dzień. Jako, że przyjmowałem dość niewielką dawkę (zazwyczaj połowę tabletki 0,25 mg).
Przez pierwsze 3dni jakośwytrzymałem bóle i zaroty głowy. Czwartego dnia zaczął się horror. Nieustanne napięcie mięśniowe, rozchwiany puls, skoki i nagłe spadki ciśnienia, bóle serca sprawiły, że poszedłem (ostatkiem sił do psychiatry). Pokiwał ze zrozumieniem głową i polecił "utzrymanie się na obranej pozycji". Przepisał Depakine Chrono 300 by rozładować napięcie. Mija prawie tydzień jak walcze i obecnie też nie czuję się najlepiej. Wspomagam się melisą, validolem, depakine.
Piszę to wszystko by ostrzec wszystkich przed benzodiazepinami. Jeśli nie znajdujecie się pod stałą opieką sprawdzonego (ważne!) lekarza nie przyjmujcie tych leków :!: Czytajcie wszystkie ulotki leków zaordynowanych przez lekarzy i nie bójcie się dzielić wątpliwościami przed nimi.
Mam nadzieję, że wytrwam (mam dla kogo).
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Re: Fenomen Benzodiazepin

Avatar użytkownika
przez namiestnik 13 wrz 2008, 17:01
No właśnie - a ja zmieniłem Cloranxen na alprazolam (Xanax/Neurol).

Brałem doraźnie Cloranxen. Ale on działał długo po wzięciu. A ja nie chciałem być przez niego przytłumiony (tak odczuwałem m. in. jego działanie). Dowiedziałem się, że Xanax działa krócej. Teraz jego biorę doraźnie (od niedawna - więc wziąłem niezbyt wiele pastylek narazie).

Teraz dowiaduję się, że alprazolam bardziej uzależnia bo właśnie krócej działa. I już sam nie wiem co robić. Wrócić do Cloranxenu? Mam go jeszcze. Nie chce się uzależnić. Z drugiej strony skoro nie biorę kolejnego alprazolamu bo poprzedni przestał działać to może mnie to wzmożone uzależnienie nie dotyczy? Fajne jest to rozluźnienie - ale bardzo boję się, że nie ja a leki będą kontrolować moje działanie - dlatego chciałem coś co nie działa cały dzień czy dłużej a tylko króciutko - jak jest jakaś bardzo zła sytuacja. I staram się nie brać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez damaged 13 wrz 2008, 20:14
Namiestnik: dobrze radzę - z daleka od tego świństwa.

Poczytaj sobie jeszcze tutaj:

http://www.benzo.org.uk/polman/index.htm

ten link już się pojawiał na tym forum
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Re: Fenomen Benzodiazepin

Avatar użytkownika
przez namiestnik 13 wrz 2008, 20:56
czytałem to.

ale czym to zastąpić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Fenomen Benzodiazepin

Avatar użytkownika
przez Reptile 16 wrz 2008, 17:38
Wiecie co, uważam że wszystkie te leki to jeden wielki shit, oprócz benzodiazepin które 95% osób bardzo dobrze toleruje. Z innymi lekami jest tak, że 50% osób dobrze się po nim czuje, a drugie 50% czuje się zupełnie na odwrót, inne leki w ogóle na nikogo nie działają, a firmy farmaceutyczne zarabiają i tak kręci się biznes. Wśród farmakoterapii nie ma panaceum na lęki i depresji, niektórzy staneli na nogi po jakimś leku i biorą go od wielu lat, a inni choćby próbowali już połowę dostępnych leków, to żaden im nie pomaga, albo szkodzi. Myślę żeby nie zakochiwać się w tych wszystkich gównach, bo i tak większość naszych objawów ma podłoże psychologiczne, a nie fizjologiczne. Jeśli psychika została naturalnie "zniszczona" np. poprzez rozwód, utratę przyjaciół, rozpad rodziny itd. to trzeba tą psychikę równie naturalnie odbudować, bo same leki nic nie dadzą. Ja wiele razy będąc na wakacjach nigdy nie miałem lęków, pomimo iż robiłem nawet pzrerwy w braniu leków, nie mialęm także innych doklegliwości, im więcej nienormalnych sytuacji w waszym życiu się zdarza,m tym bardziej objawy się pogłębiają, a im bardziej jesteście szczęśliwi i dzieje się w waszym życiu coraz wiecej dobrych i przyjemnych rzeczy, to lęki i nerwice same pzrechodzą, ja tak miałem wiele razy i wiem ze teraz też się wyleczę nawet bez leków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 19:38

Re: Fenomen Benzodiazepin

przez Mahadevi 16 wrz 2008, 20:02
Reptile,
Bardzo dobrze, ze masz tyle w sobie silnej woli i wiary. Niektórzy już ją stracili, niektórzy upadli i maja trudnosci żeby się podnieść i walczyć i wtedy takie lekarstwo moze pomóc się podneiść i dalej walczyć o swoich siłach naturalnych. Zdarza się też że organizm człowieka moze być wyniszczony przez nerwicę, stres, lęk i człowieknie potrafi się zrelaksować, jest w zamknietym kole - i wtedy trzeba podać jakąś substancję która pozwoli mu wypocząć, wyspać się. Problem pojawia się wtedy gdy człowiek od leków uzależnia tylko swoje szczęście. Faktem jest że powinniśmy szukać jej w sobie.
Mnie kiedyś barzdo pomogła asentra. Dzięki niej, ukończyłam studia, zdobyłam pracę i nauczyłam się fachu. Może własnie nie dzięki niej, ale działanie jej mi wiele pomogło mi zrobić jakiś start w życiu.
osobiście jestem przeciw leczeniu benzodiazepinami, bo działają jak narkotyki, po nich życie staje się oazą spokoju i szczęściem. Czułam się tak po clonazepamie. Za to leki przeciwlękowe działają stymulująco na układ serotogeniczny i nie wpływają na jakies stałe zmiany w mózgu, a jedynie pomudzają neuroprzekaźniki, a dalej radzić musimy sobie sami.
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do