Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

przez piniu 05 maja 2008, 13:52
co masz na mysli ? to ze lekarze wciskaja benzo z byle powodu ? cos w tym jest. Tyle tylko ze byl okres kiedy mi naprawde pomoglo. Tyle tylko ze za dlugo biore.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 maja 2008, 12:26

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 05 maja 2008, 21:30
Benzodiazepiny i ich "zgubny" wpływ są demonizowane. Jakoś nikt nie pisze o uzależnieniu od np. fluoksetyny, chociaż ją też trzeba stale brać, żeby nie mieć depresji. Jeśli ktoś cierpi na silne chroniczne lęki, musi stale brać benzodiazepiny lub inne - to oczywiste. A objawy odstawienne można bez trudu złagodzić stopniowo zmniejszając dawkę i wchodząc z innym uspokajającym lekiem - nie benzodiazepiną. Nie demonizujcie problemu. Jeśli lęk jest chroniczny, to i leki trzeba brać stale. Więc co z tego, że ktoś się przyzwyczai, skoro i tak coś brać musi, żeby jakoś funkcjonować w społeczeństwie? Taką propagandą antybenzodiazepinową przynosicie więcej szkody niż pożytku strasząc ludzi, którzy i tak z powodu choroby są strachliwi ;)

Obecnie biorę Chlorprotiksen - podobno nie uzależnia. Ale co z tego, skoro muszę go brać codziennie. Co mi za różnica, czy uzależnia, czy nie? Podobnie Cital - też nie uzależnia a biorę go jakieś 3 miesiące.

Jeśli komuś benzodiazepiny pomagają a jednocześnie nie dochodzi do granicznych dawek dobowych [których przekroczenie mogłoby prowadzić do zatrucia] powinien je brać i nie zamartwiać się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

przez Dust 06 maja 2008, 10:20
mefiboszet napisał(a):Benzodiazepiny i ich "zgubny" wpływ są demonizowane. Jakoś nikt nie pisze o uzależnieniu od np. fluoksetyny, chociaż ją też trzeba stale brać, żeby nie mieć depresji. Jeśli ktoś cierpi na silne chroniczne lęki, musi stale brać benzodiazepiny lub inne - to oczywiste. A objawy odstawienne można bez trudu złagodzić stopniowo zmniejszając dawkę i wchodząc z innym uspokajającym lekiem - nie benzodiazepiną. Nie demonizujcie problemu. Jeśli lęk jest chroniczny, to i leki trzeba brać stale. Więc co z tego, że ktoś się przyzwyczai, skoro i tak coś brać musi, żeby jakoś funkcjonować w społeczeństwie? Taką propagandą antybenzodiazepinową przynosicie więcej szkody niż pożytku strasząc ludzi, którzy i tak z powodu choroby są strachliwi ;)

Obecnie biorę Chlorprotiksen - podobno nie uzależnia. Ale co z tego, skoro muszę go brać codziennie. Co mi za różnica, czy uzależnia, czy nie? Podobnie Cital - też nie uzależnia a biorę go jakieś 3 miesiące.

Jeśli komuś benzodiazepiny pomagają a jednocześnie nie dochodzi do granicznych dawek dobowych [których przekroczenie mogłoby prowadzić do zatrucia] powinien je brać i nie zamartwiać się.



Zgadzam się z Tobą chociaż nie do końca.Odstawienie antydepresantów po nawet kilkuletnim stosowaniu jest stosunkowo łatwą sprawą i zwykle udaje się to po stopniowej redukcji dawek w przeciągu 1-2 tygodni.Jeżeli chodzi o benzo to dla niektórych osób jest to poważny problem.Nieraz objawy odstawienne trwają ok miesiąca i dłużej i są bardzo uciążliwe.
Niemniej jednak dla osób,na które antydepresanty działają słabo lub wogóle jedynym rozwiązaniem pozostaje benzo.Fakt że uzależnia,ale jeżeli to jedyny lek,który pomoże choremu na w miarę normalne funkcjonowanie to chyba sprawa jest oczywista.
Dust
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez toma 06 maja 2008, 10:25
co masz na mysli ? to ze lekarze wciskaja benzo z byle powodu ? cos w tym jest.


Zupełnie na odwrót. mefiboszet- jego wypowiedz całkowicie oddaje mój pogłąd na tą sprawe
Benzodiazepiny i ich "zgubny" wpływ są demonizowane. Jakoś nikt nie pisze o uzależnieniu od np. fluoksetyny, chociaż ją też trzeba stale brać, żeby nie mieć depresji. Jeśli ktoś cierpi na silne chroniczne lęki, musi stale brać benzodiazepiny lub inne - to oczywiste. A objawy odstawienne można bez trudu złagodzić stopniowo zmniejszając dawkę i wchodząc z innym uspokajającym lekiem - nie benzodiazepiną. Nie demonizujcie problemu. Jeśli lęk jest chroniczny, to i leki trzeba brać stale. Więc co z tego, że ktoś się przyzwyczai, skoro i tak coś brać musi, żeby jakoś funkcjonować w społeczeństwie? Taką propagandą antybenzodiazepinową przynosicie więcej szkody niż pożytku strasząc ludzi, którzy i tak z powodu choroby są strachliwi Wink


Od siebie dodam, że biorę od 2 lat xanax i jest to jedyny lek, który działa na mnie, a jego efekty są zauważalne. Gdybym nie brał go nie mam pojęcia jakbym skończył. Zrozumcie, że jeżeli ktoś jest naprawdę w ciężkim stanie to jemu to naprawde za przeproszeniem wali, czy biorąc benzo za kilka miesięcy się uzależni czy nie. Są pewne priorytety. Jego sytuacja jest na tyle cieżka, że potrzebuje doraźnej pomocy. Dlatego proszę nie róbcie tu kampanii w stylu jakież to okropne są te benzo. Zniechęcacie ludzi, dla których te leki mogą być jedynym ratunkiem. I wcale w tym momencie nie przesadzam bo sam brałem wiele leków zarówno antydepresantów(które też niby mają działanie przeciwlękowe), a nawet neuroleptyków i wszystkie okazały sie bezskuteczne. Na czele z tak zachwalanym efectinem w końskiej dawce 300mg.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:24

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 06 maja 2008, 11:22
Zawsze miło słyszeć, że ktoś się zgadza :smile: Sam mam benzo (Xanax) jako ostatnią deskę ratunku, gdy Chlorprotiksen okaże się za słaby (do tego działa na mnie z dużym, 2-godzinnym opóźnieniem). Dlatego nie bronię benzo, żeby zracjonalizować swoją sytuację, bo póki co nawet jednej pastylki Xanaksu nie zażyłem. Kieruję się po prostu tym, co wyczytałem w sieci oraz zdaniem swojej lekarki, osoby z dużą praktyką, której reakcja wręcz mnie zaskoczyła. Podczas ostatniej wizyty przyznałem się jej, że z powodu nasilonych objawów nerwicowych wyprosiłem u babci [nie zmyślam] paczkę Relanium 2 mg i dopiero po 3 pastylkach uzyskalem uspokojenie. Spodziewałem się, że mnie ochrzani itp. a ona powiedziała, że mnie rozumie i dała Chlorprotiksen oraz Xanax :lol:

Tak naprawdę w benzo- może niepokoić nie tyle uzależnienie, co sam fakt zwiększania tolerancji, mogący prowadzić do zatrucia. Ale i tu dobra wiadomość: trafiłem na wyniki badań naukowych, które wcale nie potwierdzają dużego wzrostu tolerancji w każdym przypadku [niestety, nie zapisałem sobie linka].

Po prostu trzeba nauczyć się akceptować swoje ograniczenia, przeciwdziałać lekami świadomie, licząc się ze skutkami ubocznymi i tym, że efekt nie zawsze będzie idealny (poczucie pełni szczęścia, błogostan itp. ;) ) i nie martwić się na zapas. Uważam, że powód do zmartwienia jest wtedy, gdy organizm zaczyna odmawiać posłuszeństwa, np. wątroba nie przerabia dużych ilości substancji chemicznych itp.

Kończę, bo już nic więcej nie mam do powiedzenia :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 06 maja 2008, 20:09
Hm, mnie lekarz powiedział kilka miesięcy temu jak miałam naprawdę silne lęki, że co prawda mogłabym brać doraźnie Afobam, ale w moim wieku a jest on dość młody, ten lek może być za mocny i jego branie dla takich osób za bezpieczne nie jest. Więc brałam hydroksyzynę, potem przeszłam na zioła - i lęki zmalały. Teraz sama się uspokajam, choć czasem jeszcze zdarza mi się coś łyknąć i regularnie ćpam magnez z B6.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 10 maja 2008, 19:52
Magnez z B6 też jem, ale ma on znaczenie pomocnicze. Chlorprotiksen zamiast uspokajać zdecydowanie wzmógł niepokój - był on większy niż gdy niczego nie brałem. Dlatego od poniedziałku zaczynam Xanax i niech się dzieje co chce ;)
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 12 maja 2008, 19:33
Ludzie w tym wątku [dojechałem gdzieś do połowy, potem mnie znużył) mylą przyczyny ze skutkami. Cierpią na chroniczne postacie nerwicy, biorą latami lek, potem go rzucają i są zdziwieni, że objawy się nasilają. To chyba oczywiste. Te "heroiczne" opisy walki z rzuceniem wszystkich leków to bzdury. Równie dobrze można rzucać leki na depresję mając depresję, leki na zgagę mając nadkwasotę, leki na alergię mając alergię. Dziwię się, że na forum, które powinno radzić, dopuszcza się pisanie takich bzdur. Poczytajcie trochę anglojęzycznej literatury naukowej, a nie tylko jedną stronkę o benzodiazepinach. To nie benzo są takie straszne - to nerwica jest straszna. To jest Wasz i mój problem.
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Re:

przez piniu 13 maja 2008, 14:51
Rafik napisał(a):Hmmm...toma, nie zamierzam akurat robić kampanii antybenzowej, bo sam je biorę. Nie innego czegoś, co działało by równie skutecznie i szybko jak Xanax/Relanium etc. No nie ma i już. I masz rację, mam w nosie, czy jestem od nich uzależniony czy nie. Pewnie jestem.



gorzej jak Ci zmienia sklad leku w nowej serii i nie bedziesz mogl ich brac bo beda Ci szkodzic. Co wtedy zrobisz ? ja tak wlasnie mam z estazolamem - tabletki ze starej serii sie skonczyly - a NOWA MI SZKODZI. Ohydnie sie czuje. i musze przymusowo odstawiac. i co wy na to ? stara serie zamawialem jeszcze przez kumpla z innego miasta.
Gdyby mi nie szkodzily bralbym pewnie przez nastepne 2 lata albo i dluzej.

bylem dzis u neurologa i zapodal mi scenariusz odejscia od benzo przez mianserin - spotkal sie ktos z tym lekiem ? jak to dziala ? czego moge sie spodziewac ?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 maja 2008, 12:26

Re: Benzodiazepiny

przez piniu 13 maja 2008, 16:39
no czytalem ze ludzie po tym tyja. kazdy ma inny organizm - inaczej reaguje - ja mam akurat bardzo wrazliwy jak widac.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 maja 2008, 12:26

Re: Re:

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 13 maja 2008, 17:15
piniu napisał(a):gorzej jak Ci zmienia sklad leku w nowej serii i nie bedziesz mogl ich brac bo beda Ci szkodzic. Co wtedy zrobisz ? ja tak wlasnie mam z estazolamem - tabletki ze starej serii sie skonczyly - a NOWA MI SZKODZI. Ohydnie sie czuje. i musze przymusowo odstawiac. i co wy na to ? stara serie zamawialem jeszcze przez kumpla z innego miasta.
Gdyby mi nie szkodzily bralbym pewnie przez nastepne 2 lata albo i dluzej.


Ludzie, myślcie trochę, zanim coś napiszecie. Może jeszcze po smaku tabletki poznajesz rok i miesiąc, z jakiego pochodzi? :lol: Po prostu Twój organizm zaczął inaczej reagować na lek po przerwie albo tak się zasugerowałeś jedną negatywną reakcją, że obwiniłeś za to całą partię leku. Czy jest na tym forum choćby student studiów medycznych, który podobne bzdury będzie weryfikował i prostował?
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Re: Benzodiazepiny

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 14 maja 2008, 10:33
Chyba wszyscy dobrze wiemy, że na to forum zaglądają ludzie z zaburzeniami psychicznymi. Te zaburzenia dotyczą niejednokrotnie lęków. Osoby takie bywają bardzo podatne na sugestie, czego lektura wielu wątków dobitnie potwierdza. Dlatego moim zdaniem należy zdecydowanie przeciwstawiać się ewidentnie dezinformującym poglądom - formę przeciwstawiania pozostawiam moderatorom. Nie dość, że zniechęca się ludzi do brania jednych z najskuteczniejszych leków przeciwlękowych, jakimi sa benzodiazepiny, to na dodatek pojawiają się "kwiatki" np. o tym, że jedna partia leku pomaga, a inna szkodzi.

Podsumowując: za formę mojej wypowiedzi przepraszam, za treść - zdecydowanie nie :smile:

P.S.
Skąd taka wrażliwość na krzywde innych u człowieka, który ma satanistyczne symbole w awatarze? ;)
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Re: Benzodiazepiny

przez piniu 15 maja 2008, 19:46
mefiboszet napisał(a):Chyba wszyscy dobrze wiemy, że na to forum zaglądają ludzie z zaburzeniami psychicznymi. Te zaburzenia dotyczą niejednokrotnie lęków. Osoby takie bywają bardzo podatne na sugestie, czego lektura wielu wątków dobitnie potwierdza. Dlatego moim zdaniem należy zdecydowanie przeciwstawiać się ewidentnie dezinformującym poglądom - formę przeciwstawiania pozostawiam moderatorom. Nie dość, że zniechęca się ludzi do brania jednych z najskuteczniejszych leków przeciwlękowych, jakimi sa benzodiazepiny, to na dodatek pojawiają się "kwiatki" np. o tym, że jedna partia leku pomaga, a inna szkodzi.

Podsumowując: za formę mojej wypowiedzi przepraszam, za treść - zdecydowanie nie :smile:

P.S.
Skąd taka wrażliwość na krzywde innych u człowieka, który ma satanistyczne symbole w awatarze? ;)



a Ty jestes mna ze wiesz lepiej co mi pomaga a co szkodzi ? jestes jednym z tych konowalow ktorzy laduja leki w ludzi bez wzgledu na to czym im szkodza czy pomagaja ? i robisz z nich zombi bez zwiadomosci ? bylem u jednego neurologa ktorego poczekalnia to gabinet zombi - zapraszam do bydgoszczy.

nie jestem idiota tylko siwadomym czlowiekiem po studiach - znam swoje cialo i wiem co mowie - mam po prostu wrazliwy organizm i jestem alergikiem.

czuje roznice nawet przy przejsciu z estazolamu polfy tarchomin na estazolam polfy kutno.
i co Ty na to ?
takze zanim zaczniesz kogos obrazac i wyjezdzac z takimi tekstami mocno sie zastanow albo jeszcze lepiej - doucz.
gratuluje podejscia

bo wrazliwosci to raczej nie masz.
nie pozdrawiam.

jesli leczysz ludzi to wspolczuje byc Twoim pacjentem.
i jesli nie masz nic do powiedzenia to lepiej milcz.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 maja 2008, 12:26

Re: Benzodiazepiny

przez piniu 15 maja 2008, 20:08
aha - misiek - nie mam zadnych lekow - estazolamu nie tknal bym nigdy gdyby nie moj tepy i niedouczony lekarz - jestem po udarze i mialem uszkodzenia przy pniu mozgu ktore powodowany calkowita bezsennosc. Lek mi pomogl ale nikt mi nie uswiadomil ze to gowno mozna brac max 4 tygodnie.

Moj rodzinny stwierdzil wrecz ze moge to brac LATAMi. Gratulacje dla tego pana.
Edit.//Raf

Jestem czlowiekiem przeciwko wszelkim uzaleznieniom - nigdy nie palilem nie pilem a o jakichkolwiek chemicznie zsyntetyzowanych scierwach nawet nie pomyslalem nigdy.
a teraz jestem wje*any w to po uszy.

wszyscy ktorzy maja z tym problem - trzymajcie sie.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 maja 2008, 12:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do