Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

przez Abrakadabra 16 paź 2007, 18:06
clon25 napisał(a):Widze że masz dużą chęc powrotu do tych leków,tez tak miałem przy kilku poprzednich próbach odstawienia ..zostawiałem sobie furtkę powrotu!!
Trochę masz racji w tym że miałem trudności przed braniem tego leku,ale te trudności się zwiększyły i lek nie pomógł w leczeniu ale je uniemożliwił.Uniemożłiwił naturalny proces radzenia sobie ze stresem i emocjami.

Skoro tak jest to czekam na post kogos u kogo minely objawy po-odstawienne. Bo na razie jak czytam watek to wszyscy czekaja az mina
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 paź 2007, 19:26

Avatar użytkownika
przez Ben 16 paź 2007, 18:16
Abrakadabra napisał(a):Skoro tak jest to czekam na post kogos u kogo minely objawy po-odstawienne. Bo na razie jak czytam watek to wszyscy czekaja az mina


Przeczytaj wszystkie moje posty, w nich jest zawarte wszystko. Nadal odczuwam objawy :? a mineło juz 2 lata i miesiąc od zażycia ostatniej dawki benzo. Mogę skomentować to tak - benzo nie leczy tłumi objawy, uszkadza układ nerwowy i ogłupia, samoregeneracja jest bardzo powolna i strasznie dokuczliwa :(
pozdrawiam
Ben.
Avatar użytkownika
Ben
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
31 sty 2006, 12:54

przez Abrakadabra 16 paź 2007, 18:24
Jezeli ktos chce pogadac o odstawianu BDZ to podaje swoje GG: 5311582
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 paź 2007, 19:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez DanielG 19 paź 2007, 18:08
Objawy na benzo były gorsze niż te bez nich.

Jest ciężko, teraz rozpocząłem nową pracę - bez benzo. Nie mam sił na nic jak wracam z roboty i najchętniej położyłbym się spać zakażdym razem. Czegoś takiego nie miałem przed łykaniem benzo. Czego sie jeszcze ostatnio dowiedziałem mam nadczynność tarczycy. No i wszystko łatwe do wyobrażenia sobie jak się mam fizycznie. Co do psychiki jest dużo lepiej z każdym dniem jest lepiej. Męczą mnie cały czas drżenie rąk, palpitacje i potworne zmęcznie - co ciekawe nie ma juz ataków paniki, nie ma lęku przed nie wiadomo czym. Pozostał normalny ludzki stres na który póki co źle reaguje. pzdr
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 20 paź 2007, 14:42
Hej
Myślałem że przynajmniej u Ciebie Danielu jest już wszystko ok,z twoich postów wnioskowałem że super idziesz do przodu jak burza:)
U mnie mineło 3 miesiące bez benzo ,ostatnio nawet się już niczym nie wspomagam,a odwyk boli ciągle..mieszanka objawów :bóle,szumy ,lęki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Czasami wydaje mi się że już jest zajebiście ,żebyna następny dzięń odczówac objawy z początku odwyku.
Mnie najbardziej dokucza w tym momencie bomba w głowie,wróciłem na studia i przydałoby się żebym cos kumał:).
Jak znacie jakies sposoby na szybsze minięcie takich objawów to proszę o posta .Pozdrawiam
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 22 paź 2007, 18:52
Burza,heh no co Ty też chciałbym znać magiczny sposób na takie rozwiązanie. Po prostu się nie poddaję i jest jak jest, ale o wiele lepiej niż było. Jak rozpocząłem nową pracę (dwa tyg. za mną) to dopiero poczułem ile jeszcze brakuje mi do zdrowia. Juz psychiczne objawy niech są, ale ten fizyczny zajob to męka. Co chwile coś się pojawi np. teraz piecze mnie i mrowi pod skórą :).Szczególnie kark i ręce no i ta ciągła senność i zmęczenie. Powaga z tym zmęczeniem to co pisali pozostali ocaleni to prawda. Przez te pieprzone benzo żyłem złym życiem, przykrym życiem, które tak krzywdziło mnie i inne osoby. Teraz wszystko trzeba opłakać, domknąć a to wymaga tyle energii. Tak wiele straciłem przez błędy innych ludzi nie tylko moje. Faktycznie to gdzie ja popełniłem błąd?? jak miałem popełniać błedy bez własnego zdania. Nikt się nie interesował jak ćpałem mając kilkanaście lat. Tak to była tylko "trawka". Niby nic, a tak wiele. 17 lat i tyle bólu, osamotnienia i tak kolejne lata cierpień. Co raz mniej mnie to boli, przyzwyczajam się do tego i wiem że to było częścią mojego życia tak bardzo niepotrzebną, choć istotną. Wyrzucam z siebie tyle nienawiści i bólu, że przechodzi to nawet moje pojęcie. Mam nadzieję że to co mnie w życiu spotykało jakoś przyda się. Może jakoś to wykorzystam. Choć już się tak staje. Widzę jak bardzo zmieniłem się w stosunku do ludzi i do samego siebie. Jak bardzo zaczynam kochać świat i ludzi pomimo jego ułomności. Zdaję sobie teraz sprawę z tego że nie ma niczego idealnego i to też po części było przyczyną, takie właśnie myślenie inaczej, wiara w ideały z bajek. Dziwne to jest, ale momentami już nie czuję lęków. Czuję smutek taki jak odczuwa każdy, którego zraniono. Dzięki psychoterapii zapominam o terminach lekarskich "nerwice, depresje itp.", a zaczynam się przyglądać życiu jakim jest, bez fałszu w oczach. Jeszcze kilka miesięcy temu myslałem o śmierci, a dzisiaj chcę żyć ponieważ wiem jak bardzo jestem tutaj potrzebny. Kończę z tym odgradzaniem się od świata i ludzi. Są jacy są, ale wszędzie można znaleść pozytywne strony. Kurde gdyby nie te fizyczne dobicie to miałbym się całkiem fajnie t.zn. "normalnie". Wiem, że i to kiedyś wróci - może za pół roku, może za miesiąc, może za rok nie wiem ... ale i tak cieszę się ze swojej obecności i w miarę aktywnego życia. Już za bardzo mnie skrzywdził los, świat nazwijcie to jak chcecie i w końcu widzę że dam z tym wszystkim radę, może to właśnie daje siły która we mnie rośnie. Niezależnie od tego co jeszcze się przytrafi. Dzięki temu że odstawiłem benzo poznaję siebie, kogoś kim miałem być. Nie dziwne mi jest, że jestem tak wrażliwy, że mam swoje wady, ale teraz widzę to co naturalne. Uwierzcie mi w jedną rzecz, że kilka miesięcy temu nawet nie byłem w stanie tak pomyśleć. Dzisiaj myślę, czuję tak jak miałem czuć bez tego syfu i to jest najważniejsze. Boli, a jak boleć by nie mogło. 7 lat zamkniętego, swojego świata , bez bodźców z zewnątrz. Wszystko gdzieś, tak nieświadomiem, wszystko tak naprawdę zlewka, trochę jak roślina choć bardziej aktywnie niż teraz. Aktywnie, ale sztucznie, bez bycia sobą, bez uczuć, bez łez, bez szczerych uśmiechów, bez swojego zdania, bez siebie tylko dlatego, że ktoś wypisał nieświadomie benzo, sprzedał narkotyki, lał alkohol, zabrał inne rzeczy i nikt nie widział niczego tym bardziej ja. Dzisiaj nagle zauważyłem i mam tego tak wiele na swoich barkach. Tyle bólu i nienawiści. Choć to odchodzi, ale jest tak ciężkie i tak często płynie łzami.

Nadal chce ktoś faszerować się benzo?? Mam nadzieje, że te słowa choć proste są najszczersze i wierzcie mi nie warto się oszukiwać bo tak naprawdę to i tak wszystko jest na krótką metę, a z prawdą trzeba się kiedyś skonfrontować.

Pozdrawiam Was serdecznie

P.S. Ważne jest to, że nie winię już tak bardzo ludzi za to co się stało. Baa .. nawet wogóle nie winię. Udało mi się poznać ludzkie zachowania i to że człowiek działa tak często nieświadomie.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 25 paź 2007, 17:12
Czy to możliwe że po 3 miesiącach bez "benzynek" pojawiają się dni jak z początku odwyku?
Przykładowo dzisiaj miałem zmiennośc objawów o natężeniu zbliżonym do do początku odwyku.Niemogłem wstac rzucało mnie po ścianach,byłem senny ,odrealniony,z myślami paranoidalnymi.
Położyłem się i ogarnoł mnie błogi spokój.Lecz gdy tylko zebrałem się na jakiś wysiłek to znowu to samo.
Zmęczenie jakbym pracował w kopalni albo kamieniołomach.Już nie mam lęku,który nie był zły bo mobilizował mnie do działania .
Teraz mi się poprostu nic niechce.
ehhh teraz czuje jak ten dwyk boli:(
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez Dust 25 paź 2007, 19:53
Witam!
Dawno nie udzielałem się na tym forum,stąd nie wszyscy mnie kojarzą pewnie.
Od 3 lat cierpię na nerwice lękowo depresyjną z objawami silnej derealizacji i depersonalizacji.Próbowałem już leków ze wszystkich 4 grup (IMAO,SSRI,SNRI i ostatnio TLPD) jednak żaden z tych leków na dłuższą metę nie pomógł.Po początkowej wyraźnej poprawie na początku leczenia każdym z tych preparatów potem następował powolny zanik pozytywnego działania leku i po kilku miesiącach stosowania nie odczuwałem już praktycznie obecności ich w moim organiźmie.Zwiększanie dawek także nie pomagało.
Psychoterapia także nie przyniosła żadnych efektów i pomału zaczynam tracić nadzieję że jest jakieś wyjście z tej sytuacji.
Jedynymi lekami,które naprawdę pomagają sa benzodiazepiny.Zażywam Alprox w razie potrzeby i on pozwala mi na w miarę normalne funkcjonowanie (likwiduje część objawów derealizacji i po części przywraca uczucia).Ostatnio znajoma poleciła mi Clonazepamum i muszę powiedzieć że ten lek naprawdę sprowadza mnie spowrotem "na ziemię" i moim zdaniem to benzodiazepina która najlepiej na mnie działa gdyż likwiduje prawie do zera objawy derealizacji.
Przez tą chorobę straciłem pracę,wszystkie moje zainteresowania i hobby oraz większość przyjaciół i znajomych.

Mam pytanie do osób,które przez dłuższy czas zażywały w/w leki a mianowicie: czy istnieje jakiś sposób zażywania benzo,który zmniejsza lub niweluje ryzyko uzależnienia fizycznego?.
Czy np zażywanie co drugi dzień 1mg clonazepamu może spowodowac wzrost tolerancji i uzależnienie?
Dodam,że od 2 lat zażywam Alprox ok 3 razy w tyg.(i nigdy dzień po dniu) przeważnie po 0.5-1 mg i po odstawieniu tego leku np na 2 tyg nie zauważyłem żadnych fiz. objawów odstawiennych.

Będe wdzięczny za wszystkie Wasze wpisy!

Z góry dziękuję i pozdrawiam!
Dust
Offline

Avatar użytkownika
przez gusia 26 paź 2007, 06:08
Dust napisał(a):Dodam,że od 2 lat zażywam Alprox ok 3 razy w tyg.(i nigdy dzień po dniu) przeważnie po 0.5-1 mg i po odstawieniu tego leku np na 2 tyg nie zauważyłem żadnych fiz. objawów odstawiennych.

Przez prawie trzy lata zażywałam Alprox dokładnie w takich ilościach o jakich piszesz(być może w pierwszym roku leczenia troszkę więcej).
Nigdy nie powiedziałam sobie odstawiam na dobre bo pewnie sam wiesz że przy objawach lękowych trudno z dnia na dzień podjąć taką decyzję.
Napiszę więc jak było ze mną.
W zasadzie stosunkowo niedawno (5 miesięcy) podjęlam decyzję o "odstawieniu" a to dlatego iż naprawdę zaczęłam czuć się dziwnie nie biorąc przez np tydzień.
Towarzyszyły mi: niepokój,depersonalizacja, poczucie nierealności,halucynacje wzrokowe,zaburzenia postrzegania własnego ciała,zaburzenia równowagi,zaczęłam również źle sypiać. Pewnie jeszcze by się tego uzbierało.Jestem pewna że to zasługa odstawienia benzo,ponieważ kiedy brałam "regularnie" nie czułam tego.
Trudno z nich rezygnować ,ale skoro wytrzymujesz np 2 tygodnie ,czy naprawdę są Ci niezbędne? Wiesz co ja zrobiłam? Redukowałam dawkę jak się tylko dało,nawet ten malutki alproxik dzieliłam na 6 ;),w końcu stwierdziłam że przecież właściwie niewiele mi to daje,i zastąpiłam benzo wodą ,tzn ,jeśli coś się zaczyna,łyk wody (zawsze mam przy sobie) i spokojnie tłumaczę sobie ze dam radę ;)
No ,żeby nie było ze taka twarda jestem....zawsze mam je przy sobie ;)
Ale co chcę powiedziec..
Te wszystkie objawy stopniowo zaczęły się zmniejszać,właściwie już (poza zaburzeniami wzroku) nie odczuwam nic.
To mój skromny przypadek ;)
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez lodzia 26 paź 2007, 19:35
przed godzina wzielam xanax, mam straszna chec na 1 piwko, czy jak je wypije to cos mi sie stanie?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 paź 2007, 22:14

przez clon25 26 paź 2007, 21:46
:))
Witam Was wszystkich.
Pogoda jednak ma ogromnne znaczenie.
Słonko obudziło mnie rano przez szybę,cudownie się czułem od rana.
Pełna realnośc i czucie rzeczywistości,dużo pozytywnej energi:)
Jak będę narzekał to mi przypomnijcie że było dobrze.Pozdrawiam Was
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez lodzia 26 paź 2007, 22:46
clon jak ma byc?
jest, bylo i bedzie Dobrze.
Bo jest dobrze.
dobrze ze jest dobrze. oj glowa mnie , chyba nie jest az tak dobrze.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:46 pm ]
boli.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 paź 2007, 22:14

przez clon25 27 paź 2007, 15:28
oj chyba xanaxik z piwkem to niebylo dobre połączenie;p
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

Benzodiazepina, odstawienie i sztywność mięśni :(

przez Pawel84 29 paź 2007, 23:03
Witam,

brałem xanax przez 9 dni, 2 x 0,5, a potem po 0,25mg, lekarz mnie nie uswiadomil przy dawaniu tego leku ze moze uzaleznic organizm:/
Dopiero po przeszukaniu netu natchnelo mnie dlaczego nie moglem usnac przez 3 dni i musialem znowu zazyc xanax.
Hmm teraz jest taka sprawa, chcialem go odstawic juz na dobre, wczoraj wzialem dawke 0,1, niestety nie spalem przez noc, do tego musialem wziac apap na sztywnosc i co za tym idzie bol miesni - do wytrzymania byl ale nie dawal usnac... no ale jednak apap nie pomogl na sen :(

Dzisiaj kolejna noc, benzo juz nie wezme, pytanie tylko co moge zrobic z ta sztywnoscia i bolem ? jutro mam wizyte u gastrologa i zastanawiam sie czy on moglby przepisac cos lightowego na rozluznienie, czy specjalnie zapisywac sie do neurologa na srode?

a moze jakies domowe sposoby mozna na to zastosowac? Winko, apap noc ?
boje sie sam cokolwiek brac, bo nie znam skutków, wiem ze duzo ludzi z duuuuzo wiekszych dawek wychodzili, wiec pewnie mieli taki efekt i jakos z tym radzili.

Prosze o pomoc :( i z gory dziekuje

ps. Ile mozna nie spać? po 2 nocach bezsennych czulem sie wymeczony na maxa, ale moze odpowiednie jedzenie, picie, odpoczynek potrafi przedluzyc ten czas (zeby np. ta sztywnosc przeszla sama)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 paź 2007, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do