Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

przez DanielG 24 wrz 2007, 22:44
hej,

Po większym wysiłku faktycznie objawy się nasilają, albo "wyglądają" inaczej. Chyba nie ma co się forsować. Ja nie uprawiam sportu póki co. Tymczasem spaceruję :) Na wakacjach sporo pływałem ... naprawdę sporo i to chyba jedyny rozsądny wysiłek w naszej sytuacji. Sporo energii pochłania "wewnętrzna" praca ze sobą. Myśli i połączony z nimi stres zabiera sporo energii. Co do porannego wstawania z łóżka też jest lepiej niż np. 1,2 miesiące temu. Gdyby nie psychoterapia napewno nie dałbym sobie rady z moimi problemami, a są dość dramatyczne i bolesne.

Cały czas biorę inne leki. Myślę, że zdecydowanie łagodzą objawy odwyku jak i zaburzeń. Spory arsenał, ale z kolei one też "dają" po kondycji. Powoli je odstawiam. Zaraz po odstawieniu brałem: asentre 100mg, trittico 150mg, neurotop/tegretol 900mg; obeznie biorę: paromerck/seroxat 20 mg zamiast asentry choć i tak nic nie przynosił więcej niż wcześniejsza asentra /jak palcebo :D na mnie działa/ więcej dało trittico którego obecnoie biorę 50mg /z wcześniejszych 150mg/, neurotop/tegretol 450mg jutro zmniejszam na 400mg... Doraźnie biorę pramolan 25-50mg i propranolol 10mg czasem dwa, trzy razy dziennie. Jak widać ogrom tego, chyba równomierny do tego całego cierpienia na benzo. Neurotop mam na złagodzenie objawów i stabilizacje nastroju po benzo. Seroxat miał być skuteczny przeciw lękowy, ale biorę taką dawkę że wiele nie daje i nie chcę więcej. Trittico - świetny lek - też jak widać odstawiam... Dziwi mnie, że porwałeś się na odstawkębenzo bez leków tym bardziej jak masz problemy, które musisz rozwiązać. Może być tak, że w takim stanie nie nadajesz się na psychoterapie i lekarz zaleci Ci przyjmowanie jakiegos leku. Nie ma co się bać leków innych niz benzo - też uzależniają choć chyba bardziej psychicznie, też przynoszą ulgę, ale nie znieczulają tak starsznie jak benzo, a odstawianie ich nie jest takim piekłem - sam kiedyś odstawiłem 150mg Efectinu i po 2 tygodniach już nie czułem dolegliwósci z jego przyjmowaniem przez 5 lat ;) . W większych dawkach bardzo dobrze usuwają objawy zaburzeń jakie nas męczą - ale nie tędy droga , przynajmniej ja takiej nie wybrałem i cały czas dawki są takie, że nie chodzę naćpany - choć w moim przypadku i tak są dość kosmiczne - niestety benzo przez 7 lat się brało to później są takie jazdy :D. Szkoda, że nie usuwają przyczyn, ale od tego jest psychoterapia.

Jakieś 5 miechów temu myślałem, że to już koniec i wyląduje gdzieś w psychiatryku. To co przeżyłem to najgorsze co może być... depresja, lęki. Ehhh... dzisiaj już o tym nie myślę, ale to tylko dzięki fachowej pomocy.

W moim życiu miałem sporo przykrych osobistych przeżyć.

WIESZ CO TERAZ: żałuję, że nigdy wcześniej nie trafiłem na terapię a te 7 lat na benzo to lata rzucone w błoto jeżeli chodzi o kondycję psychiczną. jako dziecko dostałem benzo i sruuu... leciało dzień po dniu w próżni i znieczuleniu - dlatego proponuję Ci nie wracać nigdy do tego syfu, tylko zabrać się za pracę nad sobą pod okiem specjalisty... tak, tak ciężką pracę.. pscyhoterapia, taka dobra i szczera to ogrom wkładu własnego.

Pozdro
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 25 wrz 2007, 13:22
Hej
Wiem o tym że psychoterapia to podstawa.
Przeszedłem dwie psychoterapie na benzo.Pomogły mi w jakiś sposób radzic sobie ze stresem i wyciagnely mnie z oszolomienia,ale to ciagle bylo na benzodiazepinach.Gdy odstawieałem benzo wszystko wracało do poprzedniego stanu nawet pod opieką psychoterapeutki.
Odwiedziłem tuzin psychiatrów,psychologów,hipnotyzerów i innych którzy mieli mi pomóc.
Niestety na oszołomienie pomagało mi tylko clonazepam, a wierz mi próbowałem wielu leków...po wszystkich miałem skutki uboczne i więcej szkodziły niż pomagały.
Było to zbawienie i jednoczesnie przekleństwo.Na clonazepamie nabawiłem się fobii społecznej,dużo poważniejszych lęków i tuzina objawów których wcześniej nie miałem.
Teraz wpomagam się tylko sokiem noni i niechcę się pchac w żadne leki.
Pije tylko sok noni. Twierdzę że zmniejsza objawy odstawienne i polecam go w trakcie odwyku.
Popieram psychoterapia to jedyna droga do wyleczenia z takich zaburzeń!!
Pływanie..hmmm dla osoby która uprawiała ten sport "zawodowo" a teraz nie może przepłynąc 50 kraulem...troche dobija.
Pozdrawiam Serdecznie
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez Amator 26 wrz 2007, 17:00
Witam
Ja widzę, że Wy sobie całkiem nieżle radzicie bez benzodiazepin. Szukanie pracy w moim przypadku bez leków nie jest możliwe. Ja narazie uczę się zakupy robić. Największy mój problem to wciąż lęki i czasem bezsenność.
Przykładowo wczoraj miałem niezly dzień. Był rowerek, spacer i pogadałem trochę z ludzmi. A dziś calkowita odmiana, nie przespałem nocki i caly się trzęsę. W dzień nigdy nie zasypiam, nie mogę bo jestem za bardzo roztrzęsiony.
W moim przypadku najlepszym lekiem okazuje się sport. Od razu po wysiłku nie jest najlepiej, ale za to ok 20-30 min po, czuję się o wiele lepiej, bardziej rozlużniony, jakiś procent zgromadzonego we mnie stresu gdzieś znika. Jednak czasem do sportu muszę się zmusić, ale wielkiej motywacji mi nie trzeba, wystarczy, że się wyśpię.
Natomiast najgorzej czuję się w domu nic nie robiąc.

Przydala by mi się teraz terapia, ale to niestety kosztuje za wiele. Chcę odstawić inne leki, a biore teraz Lerivon i Ketrel. Nie wiem czy one mi pomagają czy wręcz przeciwnie. Może bez nich będzie lepiej podczas wysiłku.

W sumie nastawiłem się przed odwykiem na to, że najgorszy będzie 2-3 tydzień bez leków. I nie potrzebnie, bo najgorszym był chyba 1 tydzień, a potem do dnia dzisiejszego wszystko idzie falami... raz fatalnie, a potem stosunkowo nieżle.

Jak widać objawy nie u wszystkich są identyczne, może podobne ale nigdy nie jednakowe. Widzę, że Wy nie macie oporów przed załatwianiem spraw, ja natomiast mam przed tym ogromne lęki! Aha... dodam jeszcze, że ja zszedłem z dawki dziennej 0,5mg clonazepanu na 0,25mg a potem już odstawiłem całkowicie. Początkowo dzieliłem nawet 0,25mg, ale potem wracałem znów do większej dawki. Tak więc przyjmuję, że 0,25mg to była największa dawka przed całkowitym odstawieniem. Benzo już ze sobą nigdzie nie zabieram, dość zniszczyły mi życia. Mieliście też takie lęki w pierwszych tygodniach odwyku? I mam drugie pytanie: czy moje lęki mogą być spowodowane nagłym odstawieniem?

Pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez clon25 27 wrz 2007, 12:21
Odstawiłem ostatnią dawkę dwa miesiące temu i powiem Ci że różnie bywa z samopoczuciem.Dalej mam sinusoide objawów,co prawda zmniejszających się.
Ze snem na szczęście nie mam już problemów. Śpię bardzo dużo i ok 22 jestem już nieprzytomny.
Ja z dawki 0,25 do 0 schodziłem jakieś 2 miesiące.
Odwyk boli ,ale jest nadzieja że to wsyzstko z czasem się usablizuje:)
Objawy się zmnejszają,postępy są...troche brakuje cierpliwości rodziny,ale nie można miec wszystkiego.
Kup sobie sok noni....naprawdę pomaga zmniejszyc objawy i działa przeciwbólowo.
A co do lęków to dalej jescze się pojawiają...czasami przez 3 dni czuję totalną pustkę,żadnych emocji i wszystko mnie wali, żeby na następny dzień miec lęki wszędzie.To przejdzie,ale jak napisał Daniel i sprawdził to na sobie tylko psychoterapia pomoże nam rozwiązac nasze prawdziwe problemy.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 29 wrz 2007, 13:48
Z benzodiazepinami to jest tak co do lęków:

- te co Cię męczyły w efekcie tolerancji się zwiększą
- w trackie brania tego syfupojawiają się nowe fobie.. itd.. też efekt tolerancji

Ja to widzę tak: benzo dosłownie kasują odporność na stres, stąd biorą się nowe przypadłości których nigdy nie było jak już organizm zaczyna tolerować ten syf. Pozostaje spora dziura jak się je odstawi. Po odstawce zaczyna się nowy etap nauki reakcji na to co stresuje. Więc tak naprawdę ponad objawami stricte fizycznymi związanymi z lękiem /zab. hormonów i neuroprzekaźników/ zostaje ogromna psychologiczna "dziura".

np. w moim przyp. 7 lat na benzo spory okres. Teraz wyobraźcie sobie np zakupy w tym samym miejscu przez te 7 lat - np. jakiś tam real ... przez pierwszy rok było w miarę ok /xanax 3x0,25/, tolerancja stopniowo, dość szybko wzrastała, a lęki zamaist maleć rosły, pojawiały się nowe dolegliwości... i tu te całe bagno... jakbym rzucił w tym momencie mając świadomość, że to szkodzi przeżyłbym świadome męczarnie, ale zaczęłaby się powolna nauka reakcji na stres ... lekarz był mądrzejszy, całe szczęście na tyle kumaty, że dostałem długodziałającą benzo ... sam nie wiem czy to jest lepsze jeszcze gorzej bo się wydawało, że leczy plus ad i mieszanka, która kompletnie stłumiła objawy jeszcze bardziej kryjąc przyczyny :) ... Po 7 latach życia które było dla mnie cały czas dramatem ... stało się nie ma benzo i cieszę się ... po ponad siedmiu latach zaczynam uczyć się życia na nowo. Chodząc po realu czuję się jak nigdy i z biegiem czasu jest co raz to lepiej, ale to wymaga najważniejszego trenigu dużymi czy małymi kroczkami nieważne jak ... ważne żeby się uczyć... wyjść z domu iść tam gdzie się boimy wytrzymać chwile i mieć satysfakcję i tak powoli znowu iść znowu spróbować trochę dłużej ... To daję naprawdę dużo. Jeżeli do tego zmusimy się do psychoterapii usuniemy to co nas tak pierwotnie wcisnęło w ten syf.

Ja ostatnio aż pcham się w miejsca gdzie mogę odczuwać lęk. Wszędzie się kręcę - nienawidzę siedzenia w domu, bo się już w nim nasiedziałem. Szukam jak najwięcej "atrakcji" póki nie mam nowej pracy, ale w starej też zaczynam żyć na nowo - jestem agentem ubezp. , więc chyba wyobrażacie sobie ile to wymaga, nawet od "zdrowej" osoby. :) Tylko trzeba chcieć ;) pozdro

a to dopiero 4,5 miecha bez benzo i ok 6 miechów terapii.

Dlatego cały czas tak gorąco namawiam :)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 02 paź 2007, 11:42
Depersonalizacja, poczucie nierealności. Odczucia takie związane są z odstawianiem benzodiazepin, choć – jak poprzednio – również i one mogą wystąpić w innych stanach lękowych. Zdarzają się najczęściej przy zbyt gwałtownym odwyku, i – co ciekawe – zaznaczają się najbardziej przy odstawianiu clonazepamu. W stanach takich, chory wydaje się wręcz oddzielony od swojego ciała i zdaje się obserwować je z zewnątrz. Podobne doznania znane są z opisów śmierci klinicznej, gdy pacjent ma odczucie unoszenia się nad własnym ciałem, wyłączony z realności, dziejącej się „pod nim”. Były również opisywane przez osoby poddane torturom. Tak więc, nie są one specyficzne dla benzodiazepin.

Oto co znalazłem na stronie www.benzo.org.uk
A zaczołem się martwic ze cos ze mna nie tak ;)
A tak serio jest to w tym momencie najbardziej dokuczliwy objaw po odstawienny i co ciekawe najbardziej wystepuje przy odstawieniu clonazepamu.Ehhh.
Zaczolem walczyc z tym objawem roznymi metodami:od ruchu,przez zimny prysznic,po rozne witaminki.Niestety nic nie pomaga.Sam przychodzi sam odchodzi,nawet niewiem jak i kiedy.Powiem Wam że wolę czuc lęk niż nie czuc nic.
Byłem wczoraj u psychoterapeuty...nawet dwoch.
Jeden to kompletne nieporozumienie.Drugi a raczej druga:) to psychoterapeuta którego szukałem.Wyrozumiały znający się na swojej pracy i zaangażowany.
Jeśli możecie opiszcie przeżycia z tym objawem.
Pozdrawiam J
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 04 paź 2007, 22:17
hej,

depersonalizacja to norma - ch**jnia starszna - tym debilom co tekei leki produkują i wypisują bez mózgu przydałoby się trochę takiej jazdy ...

z tymi objawami nie da się walczyć, po prostu w trakcie powrotu do zdrowia zaczną się zmniejszać.

Dobrze że zdecydowałeś się na terapię. Dalsze branie benzo zniszcyło by twoje życie.

żczę powodzenia
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

Avatar użytkownika
przez gusia 04 paź 2007, 23:03
Odczówam te dziwne stany,nieprzyjemne to ,straszne ...ale nie biorę benzo już dłuuuugo :)Czasem mam ochotę sięgnąć ale zapala się kontrolka,NIE.
Jestem ciekawa ile wytrwam.. :roll:
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez clon25 05 paź 2007, 13:06
DanielG napisał(a):hej,

Dobrze że zdecydowałeś się na terapię. Dalsze branie benzo zniszcyło by twoje życie.


Już nie biorę ponad dwa miesiące :)
Czasem wydaje mi się jednak że wcale nie zmniejszyły się objawy...jazdy jak na początku po odstawieniu. Zwłaszcza ten pie... "zawias".
Już wolę umiera z bólu niż nie czuc nic.Pozdro 4 all
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez Amator 07 paź 2007, 15:41
Witam ponownie
Już prawię 2 miesiące nie biorę clonazepamu. Mało tego. Nie biorę żadnych leków! Bralem przez 12 lat benzo, a teraz jedynie magnez i witaminy.
Samopoczucie się poprawia, stopniowo i wolno. Choć najwięcej zależy od nastawienia psychicznego. To jak szybo poprawi się moje zdrowie zależy tylko i wyłączne ode mnie, żadne leki mi nie pomogą. Jeśli bym siedział cały czas w domu to moje samopoczucie było by fatalne. Kilka lat temu przy mojej pierwszej próbie odwyku dopiero po 2 miesiącach zacząłem robić po sobie łóżko i prawie nie wychodziłem z domu, a po 3 miesiącach nie wytrzymałem i wróciłem do benzo.
Dziś chęć do bycia poza domem bez leków jest ogromna, tak wielka, że po przespanej nocy w domu praktycznie nie mogę usiadzieć. Nerwy wciąż są w strzępach ale jest o niebo lepiej. Robie sobie zakupy, byłem u fryzjera, na poczcie, sporo spaceruje po mieście wsród ludzi. Może z czasem odnowie stare znajomości, bo mi tego bardzo brakuje!
Ja przez te leki straciłem bardzo wiele. Kiedyś miałem dziwczynę, samochód i pracowałem na 3 zmiany. W domu nie było mnie od rana do wieczora. Ale jednak nawet na odwyku nie zmieniła się moja osobowość i pozostały marzenia, dla których warto żyć. Może kiedyś zacznę znów pracować... tzn zacznę na pewno, to tylko kwestia czasu.
Jedno jest pewne... to co przechodziłem przez te 12 lat i to całe cierpienie spowodowane odwykiem dały mi większą wiarę w siebie. Jeśli bowiem wyszedłem z takiego nałogu i potrafię robić tak wiele rzeczy to chyba jest po co żyć. Teraz jak mam coś do zrobienia to staram się nie zastanawiać, nie rozmyslać, staram się to robić i skończyć.

Aha: clonazepamu ani żadnych innych leków nigdy przy sobie nie noszę, nigdzie nie zabieram. Przestałem mysleć o ich istnieniu. Jak bowiem można myśleć o zażywaniu czegoś co "zmarnowało" mi 12 lat życia. Teraz z objawami walczę w inny sposób, naturalnie. Wierzę w to, że mózg jest na tyle plastyczny, że da się go "wyćwiczyć". Bliscy, czyli rodzice, dali mi czas na powrót do zdrowia i to ja decyduje ile tego czsu mi trzeba.

PS: cieszcie się tym co macie... praca, dzieci, rodzina... ja mam "tylko" Siebie.

Pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez Abrakadabra 16 paź 2007, 09:22
Prawda jest taka ze nie ma tak skutecznego i pomocnego leku w nerwicy jak benzo! (IMHO)-a druga strona medalu jest taka ze te leki uzalezniaja i trzeba ich brac coraz wiecej dla uzyskania tego samego efektu albo robic sobie przerwy.
Wszyscy o tym wiedza-mam nadzieje.
Im bardziej skuteczny lek tym bardziej uzaleznia.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 paź 2007, 19:26

przez clon25 16 paź 2007, 15:56
Skuteczny lek w nerwicy to psychoterapia!!
Clonazepam uzależnia potwornie....skutki odwyku czyli objawy mogą trwac nawet rok i dłużej.W twoim przypadku to nic innego jak objawy odstawienne,jesli mozesz to niewracaj do benzo.Jestem 3 miesiące czysty bez clonazepamu i nadal miewam ciężkie objawy odstawienne a mineło juz tyle czasu.
Pozdawiam i życzę zdrowia
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez Abrakadabra 16 paź 2007, 16:54
Wszyscy tak gadaja ze ooo to objawy odstawienne. BYc moze nie wiem, ale czy to na pewno objawy odstawienne? moze po prostu czujecie sie tak samo jak przed rozpoczeciem terapii lekiem? przeciez nikt nie siega po takie leki bez przyczyny...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 paź 2007, 19:26

przez clon25 16 paź 2007, 17:40
Widze że masz dużą chęc powrotu do tych leków,tez tak miałem przy kilku poprzednich próbach odstawienia ..zostawiałem sobie furtkę powrotu!!
Trochę masz racji w tym że miałem trudności przed braniem tego leku,ale te trudności się zwiększyły i lek nie pomógł w leczeniu ale je uniemożliwił.Uniemożłiwił naturalny proces radzenia sobie ze stresem i emocjami.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do