Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

przez anoolka 02 sie 2007, 11:47
Sprobuj brać mniejszą dawkę zomirenu, sa tabletki o,25 mg, wiec mozesz wziac połówkę z tego 0,25 -albo zmień lek, bo zomiren jest z grupy przeciwlękowych, moze nie masz potrzeby brania takiego leku?

Ja go uwielbiam, jadłabym go jak dropsy, nie chodzi mi o ilość, tylko o ten blogi stan spokoju, którego nie potrafię osiągnąć "na czysto".
Aha: mam zero senności po nim, prowadze auto po dawce 0.5mg, (co prawda jezdze po miescie,nie w trasę,wiec nie wiem jak na dluzszą metę by podzialal), a w razie czego wieczorem tabletka pomaga spokojnie zasnąć, inaczej papa, zero snu.
No co zrobic, taki urok. Inni zażywają dragi na zgagę, albo żylaki,my na główkę ;) 8)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

benzo a rodzinni

przez kotek11111 03 sie 2007, 20:10
Brałam benzodiazepizy przez 2 lata. Wpakował mnie w nie mój lekarz rodzinny :evil: Na początku przez ponad 1,5 roku faszerował mnie cloranxenem. Nie powiem-pomagał ale tylko na początku. Później jego działanie było jakby słabsze. Brałam 1 tabletkę 5 mg na noc. Po pół roku już mi ta dawka tak nie pomagała. Ale brałam dalej choć starałam się nie przekraczać dawek (no bo wiedziałam że rodzinny nie wypisałby mi więcej niż jednego opakowania clonu na miesiąc). Jednocześnie nie wyobrażałam sobie funkcjonowania bez cloranxenu (pojawiło się uzależnienie psychiczne). Poprostu musiałam mieć go przy sobie. Jednocześnie fakt przyjmowania tych leków ukrywałam przed najbliższymi :cry: Po 1,5 roku rodzinny uznał że jest już OK (choć nie było)i kazał odstawić. Oczywiście po odstawieniu miałam takie jazdy że masakra, w głowie czarna dziura, lęki, obcość do samej siebie. Spanikowałam i poszłam znowu do lekarza (niestety tego samego)który przepisał mi afobam (znowu benzo). Ten to dopiero dał mi popalić. Bezsenność totalna, lęki.....jednym słowem masakra!! Wpadłam w depresję....Nie miałam siły wstać rano....Bałam się być sama. Nawet wyjście do toalety napawało mnie lekiem.Zaczęłam podejrzewać że chyba zaczyna się u mnie schizofrenia. Wtedy powiedziałam sobie DOŚĆ! Poszłam do specjalisty-psychiatry.Strasznie się bałam tej wizyty ale po niej poczułam się jak nowo narodzona :smile: Opowiedziałam mu całą historię swojej choroby od początku do końca (zanudzałam go tak 2 godziny :lol: poryczałam się przy tym okrutnie).I usłyszałam zdanie-ZADNYCH BENZO WIĘCEJ! Gdybym poszła do niego zamiast do rodzinnego prawdopodobnie wogóle nie musiałabym przyjmować leków psychotropowych. W tej chwili biorę Cilon ( lek z grupy SSRI) a mój psychiatra powiedział że choćbym go błagała nie dostane od niego recepcy na żadne benzo. I teraz jestem mu za to dozgonnie wdzęcza! Nie przyjmuję żadnych benzo od 3 miesięcy. Odwiedzam psychiatrę co dwa tygodnie (prowadzi ze mną psychoteriapię) i jest lepiej :D
Załuję że na początku nie poszłam do specjalisty. Zaufałam rodzinnemu. Wpadłam w błędne koło. Byłam jak narkoman na głodzie :(
Po tym co przeszłam wiem jedno-podstawa to psychoterapia!!!! Leki tylko maskują problem! Wiecie że przed pójściem do psychiatry spałam 4 godziny na dobę bo resztę tego czasu pochłaniały lęki( które wywoływały u mnie bezsenność) a po długiej rozmowie ze specjalistą śpię 8 godzin na dobę! Wystarczyła jedna sensowna rozmowa i taka poprawa.
Kiedy rodzinny wpakował mnie w benzo miałam 20 lat. teraz mam 22 i dotarło do mnie że zmarnowałam 2 lata życia. Kiedy czytam wypowiedzi osób młodszych ode mnie którym lekarz przepisał benzo to bardzo mnie to smuci. OK jeśli ktoś jest naprawdę w bardzo złym stanie i nic innego mu nie pomaga (psychoterpaia, SSRI) to widocznie konieczne jest podanie benzo ale uważam że lekarze zbyt łatwo przepisują te leki ludziom który tak naprawdę ich nie potrzebują. I nigdy ale to nigdy nie leczcie się na nerwicę u lekarzy rodzinnych! Mój rodzinny kiedy zapytałam się go czy powinnam udać się do psychiatry powiedział mi:"Po co. On ci przepisze lek tak samo jak ja.Szkoda pieniędzy."
Teraz wiem leczenia tego typu schorzeń są specjaliści. Po coś robili te specjalizację. jak będę w ciąży to też nie będę chodzić do rodzinnego tylko do ginekologa.
Jestem na początku mojej walki z benzo ale wiem że mi się udą. Wierzę w to.
Napisałam tego posta po to aby młodzi ludzie którym dopiero przepisano lek z grupy benzo być może zastanowili się nad zmianą lekarza. Benzo szybko przynosi ulgę ale też szybko uzależnia. Są bezpieczniejsze leki np z grupy SSRI i choć ich działanie ujawnia się dopiero po kilku tygodniach to warto poczekać.
Wiem że ze mną nie było jeszcze tak źle (jak to uznał mój psychiatra nie kwalifikuję się na oddział dzienny leczenia nerwic) ale to co przeszłąm nikomu bym nie życzyła. A przede wszystkim przed połknięciem którejkolwiek z cudownych pigułek warto odwiedzić psychotoga-terapeutę.
Pozdrawiam!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 cze 2007, 19:42

przez DanielG 04 sie 2007, 16:36
"OK jeśli ktoś jest naprawdę w bardzo złym stanie i nic innego mu nie pomaga (psychoterpaia, SSRI) to widocznie konieczne jest podanie benzo "

Trochę zbyt odważne zdanie, a może inaczej ktoś może to źle odebrac i jeszcze bardziej wpieprzyć się w syf! Osoba uzależniona odbierze to jako usprawiedliwienie - DODAM : NIC NIE POMOŻE W TRAKCIE NAŁOGU, jak samo wyjście z niego !!!

Tych leków nie podaje się pod żadnym przypadkiem /jako jedynych/, chyba że lekarz jest tak nikłej wiedzy. Benzo to "pomoc dla tonących", tylko niestety taka "tratwa" szybko tonie, nawet kiedy przyjmuje się "doraźnie". Doraźnie to można zabrać Xanax przed lotem samolotu - heheh choć już kolejny lot przyniesie uzależnienie psychiczne. Lęk przed lotem spowoduje sięgnięcie po pigułe, a piguła uniemożliwi konfrontacji ze stanem lękowym podczas lotu ;) ... jeżeli zaczniemy latać często to finito .... uzal. fizyczne murowane ;) i jest dupa blada

Tutaj właśnie widać po co jest te stopniowe odstawianie ;) metodą dedukcji proszę wnioskować :D wstecz tego co pisałem - czyli wracamy sie do punktu wyjścia - Lot samolotem bez piguły :)

AD jedynie są w miarę dobre, ale bez psychoterapii to też dupa. pozdro ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:03 pm ]
DanielG napisał(a):"OK jeśli ktoś jest naprawdę w bardzo złym stanie i nic innego mu nie pomaga (psychoterpaia, SSRI) to widocznie konieczne jest podanie benzo "

Trochę zbyt odważne zdanie, a może inaczej ktoś może to źle odebrac i jeszcze bardziej wpieprzyć się w syf! Osoba uzależniona odbierze to jako usprawiedliwienie - DODAM : NIC NIE POMOŻE W TRAKCIE NAŁOGU, jak samo wyjście z niego !!!

Tych leków nie podaje się pod żadnym pozorem /jako jedynych/, chyba że lekarz jest tak nikłej wiedzy. Benzo to "pomoc dla tonących", tylko niestety taka "tratwa" szybko tonie, nawet kiedy przyjmuje się "doraźnie". Doraźnie to można zabrać Xanax przed lotem samolotu - heheh choć już kolejny lot przyniesie uzależnienie psychiczne. Lęk przed lotem spowoduje sięgnięcie po pigułe, a piguła uniemożliwi konfrontacji ze stanem lękowym podczas lotu ;) ... jeżeli zaczniemy latać często to finito .... uzal. fizyczne murowane ;) i jest dupa blada

Tutaj właśnie widać po co jest te stopniowe odstawianie ;) metodą dedukcji proszę wnioskować :D wstecz tego co pisałem - czyli wracamy sie do punktu wyjścia - Lot samolotem bez piguły :)

AD jedynie są w miarę dobre, ale bez psychoterapii to też dupa. pozdro ;)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kejcik77 05 sie 2007, 14:39
Witam Was serdecznie
Czytam Wasz wątek i mam do Was pytanie. Od kilku lat choruje na nerwicę (zaburzenia lękowe, somatyczne). Jakiś rok temu choroba sie bardzo rozwinęła. Nie będę sie rozpisywać, w każdym bądź razie po kilku próbach z ssri lekarz psychiarta przepisał mi tranxene:/ (1 tabl. 5 mg dziennie)
Do tego brałam spamilan, a że nie pomagał to lekarz zapisał mi brany przeze mnie kiedyś z dobrym skutkiem pramolan (z tym że kazał brać tylko 1 tablektę na noc). żyłam sobie biorąc te leki 9 miesięcy:( raz było lepiej raz gorzej ale jakiś miesiąc temu zaczęłam sie coraz gorzej czuć. Lęki i złe samopoczucie dawały o sobie znać nawet w domu. Poszłąm do mojego lekarza, a on powiedział, ze mam odstawić tranxene i brać pramolan 3 razy dziennie. Tak też zrobiłam. W pierwszy dzień kiedy odstawiłam tranxene czułam sie dobrze. Dzisiaj mija 6 dzień jak jej nie biorę i jest coraz gorzej:/ I nie wiem czy mogłam sie uzależnić od jednej pastylki dziennie?? Mam lęki, głowa jakby nie moja, boli mnie w klatce piersiowej, zawroty gowy, obraz widzę momentami lekko zamglony. Czy to mogą być objawy po odstawieniu?? Nie wiem co robić, bo mój lekarz wyjechał na wakacje a ja we wtorek też jadę:( I wcale nie mam na to ochoty przy takim samopoczuciu. Poradźcie coś, proszę.
Pozdrawiam
Kasia
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sie 2007, 14:24

przez DanielG 05 sie 2007, 16:24
Tak to już niestety efeky tolerancji na lek - czytaj uzależnienie => objawy abstynencyjne przy odstawianiu.

Pozdrawiam.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:26 pm ]
P.S. Co do 7 dni opóźnienia objawów norma - czas póltrwania tranxene we krwii ok 200 h :). Przykro mi.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez kejcik77 05 sie 2007, 16:29
Dziękuję za odpowiedź. W takim razie sama nie wiem co mam zrobić. Brać jeszcze przez okres wczasów i potem sie męczyć?? Czy już nie brać?? Bo szczerze mówiąc juz nie daję rady:/ - i nie wyobrażam sobie żebym tak sie miała męczyć w czasie urlopu:/ Od wczoraj nie wyszłam z domu, bo nie dałam rady. I jeszcze z nowszych "atrakcji" - mam wrażenie że moja twarz jest zdrętwiała:/ i te zawroty głowy:/ Chyba wezmę tą tranxene - a jak wrócę z wakacji to odstawie znowu.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sie 2007, 14:24

przez clon25 06 sie 2007, 12:50
Czy możliwe że teraz dopiero dorwały mnie najmocniejsze objawy odstawienne?
Nie jestem w stanie wyjść z domu,mało tego nie jestem w stanie od 2 dni wstać z łóżka ...gdy wstaje kręci mną jak na karuzeli. Pojawił się niepokój i ataki paniki nawet w domu.Odrealnienie,słabe poczucie własnego ciała i jescze raz wielka karuzela w głowie.
Najchętniej bym spał cały czas.Myślałem że jak przez 1,5 tyg po odstawieniu benzo nie mam takich objawów to już się nie pojawią i będzie coraz lepiej!!Clonazepam to lek w miarę o krótkim czasie półtrwania,więc powinien być szybko eliminowany z organizmu. Trochę mnie dobiły te objawy.Było tak dobrze:(
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

benzodiazepiny a uczucia i postrzeganie rzeczywistości....

Avatar użytkownika
przez kasztan 09 sie 2007, 04:37
czy zauwazyliście może że po długotrwałym przyjmowaniu benzodiazepin wasze spojrzenie na świat tzn. odbiór bodźców zewnętrznych np. zachowanie na pogrzebie, uczucia wobec bliskich wam osób nieco się zmieniają...?? ja albo jeszcze dojrzewam albo poprostu zmieniają to we mnei te leki bowiem trudno mi już o płacz na pogrzebie bliskiej mi osoby--> nie czuję nic a także trudno mi teraz wyrazić jakiekolwiek uczucia wobec nowo poznanej dziewczyny... wydaje mi się że bardziej zobojętniałem przez przyjmowanie tych leków... :cry:
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

przez małgonia35 09 sie 2007, 07:15
Długotrwałe przyjmowanie benzo uzależnia. KAzde uzależnienie powoduje zobojętnienie na świat zewnętrzny i otępienie uczuć bo koncentrujemy się tylko na tym jednym. Może nad tym warto się zastanowić
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
12 maja 2007, 10:50
Lokalizacja
wrocław

Avatar użytkownika
przez kasztan 09 sie 2007, 07:35
:(
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

.

przez kotek11111 09 sie 2007, 16:32
Hej clon25!
Nie jestem lekarzem więc nie mogę udzielić ci fachowej informacji ale powiem ci że moje objawy odstawienne były niemal identyczne co Twoje!U mnie najgorsze zaczęło się 2 tygodnie po całkowitym odstawieniu benzodiazepiny. Przez pierwsze dni było w miare ok. Myślałam że jakoś to wytrzymam. Po dwóch tygodniach całkowity odjazd :roll:
"...gdy wstaje kręci mną jak na karuzeli. Pojawił się niepokój i ataki paniki nawet w domu.Odrealnienie,słabe poczucie własnego ciała i jescze raz wielka karuzela w głowie". Dokładnie tak się czułam! Nie mogłam zwlec się z łóżka a jak już się podniosłam to czułam się jak po kilku piwkach. Niepokój i lęk tak się nasiliły że towarzyszyły mi nieustannie przez 24 godziny. Najgorsze że towarzyszył mi też w domu, który przecież stanowi dla mnie azyl. Odrealnienie heh to był najgorsze z tych wszystkich uczuć :( Kilka razy miałam takie jazdy że budziłam się w nocy z silnym lekiem i czułam obcość do właśnego ciała :cry: Czułam też obcość do bliskiego otoczenia-do mamy, taty.
Na pocieszenie dodam że te objawy naprawdę mijają. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. U mnie jest już w miarę do wytrzymania. U ciebie napewno stopniowo też będzie lepiej :D najważniejsze to mieć silną wolę i w trakcie odwyku nie sięgać po żadne benzo! (och ile razy chciałam na odwyku łyknąć sobie jakąś tableteczkę benzo, chociaż połówkę....ech).
Co do wypowiedzi kasztana to równiez dostrzegłam że w trakcie przyjmowania benzo moje spojrzenie na świat się zmieniło. Niestety leki z grupy benzodiazepin nie są lekami które leczą ale lekami które mają w nas stłumić lęki. Niestety wielu lekarzy przepisuje je na dłuższy okres zapominając że te leki prawidłowo działają tylko na początku przyjmowania, później ich działanie słabnie a my powoli się od nich uzależniamy. Powinny być przepisywane na początku terapii aby stłumić najgorszy lęk i w miarę łagodniej wejść w psychoterpię. Szybko ale i stopniowo powinny być odstawiane. Tak mniej więcej ujął to mój psychiatra :smile:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 cze 2007, 19:42

przez pierm77 12 sie 2007, 17:15
kejcik77 napisał(a):Dziękuję za odpowiedź. W takim razie sama nie wiem co mam zrobić. Brać jeszcze przez okres wczasów i potem sie męczyć?? Czy już nie brać?? Bo szczerze mówiąc juz nie daję rady:/ - i nie wyobrażam sobie żebym tak sie miała męczyć w czasie urlopu:/ Od wczoraj nie wyszłam z domu, bo nie dałam rady. I jeszcze z nowszych "atrakcji" - mam wrażenie że moja twarz jest zdrętwiała:/ i te zawroty głowy:/ Chyba wezmę tą tranxene - a jak wrócę z wakacji to odstawie znowu.


tutej duzo zalerzy od indywidualnej toleracji na lek.Najlepiej skonsultuj swe objawy i dalszy sposob postepowania ze swoim lekarzem, gdyz scenariuszy postepowania w takim przypadku jest tyle co pacjetow.
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez clon25 13 sie 2007, 16:16
Mineły 3 tygodnie bez benzo.
W tym momencie mam prawie wszystkie objawy odstawienia.
Najbardziej dokucza mi trudonośc myślenia i zawroty głowy.Nie mam oporów przed wychodzeniem z domu.Poza domem czuje się nawet lepiej.
Z nietypowych objawów mam szum w uszach i bzykanie świerszca w głowie. Jak szybko u Was mineły zawroty głowy i ochota na ciągły sen?
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

Avatar użytkownika
przez filson 14 sie 2007, 15:57
Jak to wszystko czytam to zaczynam sie bać bo jestem własnie przed odstawieniem xanaxu. Odkad biorę Anafranil wróciłem do normalnego zycia i boje się co będzie kiedy odstawię benzo i pojade na samym antydepresancie. Lęki wydają się teraz abstrakcją. Oby tak pozostało.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:34 pm ]
Ok, dziśpierwszy dzień z mniejsza dawką benzo i nie SR. Póki co jakos sie trzymam i mam nadzieję, że tak zostanie i nie dopadna mnie jakieś jazdy beznadziejne. Czy ktos z Was odstawiając np. xanax nie miał żadnych skutków ubocznych? czy to jest realne?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do