Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

przez clon25 25 lip 2007, 19:10
Dzieki Daniel i Ben za słowa wsparcia:)
Dzisiejszy dzień był senny.Ale wyszedłem z domu,pojechałem załatwić pare rzeczy.Byłem nawet w supermarkecie i wykłuciłem sie o swoje.
Co do snu na jawie też tak mam w ciągu dnia,taki sen jakbym niewszedł w głebszą fazę snu. W nocy śpię jak zabity ...bez snów.Prawie lęki niewytępują-głównym objawem jest otrępienie,zwłaszcza po jedzeniu się nasila. Co do objawów po tygodniu...to mnie trochę przestraszyłeś Danielu.Myślałem ze najgorsze mam za sobą.co do psychoterapi ..hmmm.. zastanawiam się nad nią.Chociaż moje zaufanie do lekarzy drastycznie spadło...jescze nie spotkalem dobrego diagnosty.Dziękuje Wam jescze raz za wsparcie:)
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 25 lip 2007, 21:48
To dobrze, że dobrze zasypiasz. U mnie bezsenność pojawia, pojawiała się jak za mało się poruszam za dnia. Dziś dla przykładu byłem na szkoleniach z pracy, które trwały 8 h. Pewnie będę spał jak trup. Najgorzej jest się rano zawijać z łóżka - pojawia się typowy poranny dołek dla odwyku w postaci takiego zamulenia z negatywnym myśleniem. Co do nastawienia na świat po tyoniu od odstawki miałem silne napady agresji i głodu narkotycznego. Szmaciło mną jak ta lala. Najpierw ogromny gniew, że nie wiadomo co zrobić i nagle płacz. Dla mnie ten okres był trudny, strasznie trudny. Halucynacje :-), zaburzenia percepcji miałem oj.. miałem. Tutaj przestroga dla Ciebie, że coś takiego może się pojawić. Clon ponoć w tej kwestii na zejściu jest gorszy od pozostałych benzyn. Myślę też, że możesz mieć napady narętnych myśli, obsesji i myśli paranoidalnych. Nie bój się tego to nie objaw schizofreni, czy innego szaleństwa. Trzeba to przeżyć. Może być tak, że te objawy nie dotkną Cię, ale napewno po clonie nie będzie tak, że bezobjawowo to przejdziesz. Mogłeś zamienić an substytut w diazepamie, ale szczerze swoje i tak musiałbys przeżyć. Tym czasem zagryźone zęby, zaciśniete pięści i do walki.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez Amator 27 lip 2007, 01:06
Witam ponownie.

Słuchajcie, mam straszny dylemat. Od kilku miesięcy chodzę do psychologa i jak zawsze główny problem to leki czyli benzodiazepiny. Udalo mi się już zejść na dawkę dzienną 0,5mg a nawet 0,4mg (clonazepamum). Od kilku dni znów biorę więcej 0,75mg. Dodam, że mam wszystkie objawy odstawienne ....
Mam klopot. dostałem od terapeutki pewne propozycje/sugestie. Tak jakby trzy rodzaje wyjścia z mojej sytuacji:
1. nie biorę benzo i dostaję od psychiatry inne leki (czyli odwyk ze wspomagaczami)
2. biorę stałą dawkę benzo, czyli np. 0.75 lub 1mg dziennie i staram się funkcjonować "normalnie"
3. sam przestaje brać całkowicie

Najbardziej pasuje mi punkt 1, a jestem na etapie drugiego. Najtrudniej będzie z ostatnim, ale jest najtańszy. Bombarduje się teraz myślami co wybrać..... kurcze, to jest wybór życiowy.... być albo nie być. Mam na karku 30-dziestkę z czego 10 lat przeleciałem na benzodiazepinach. Życie przelatuje mi między palcami a ja nie mogę wiele zrobić

Proszę, doradżcie co mam w tym przypadku robić. Mam tyle spraw do załatwienia, życie stoi otworem ale nie chce czasem dokonywać złego wyboru. Nie wiem, czy iść do ludzi, pracować, cieszyć się, odwiedzić rodzinę ale na benzo.... czy nie wychodzić na świat ale odstawić to. Już miałem raz detoks w domu przez 3 miesią ce i nie bylo znaczącej poprawy, ale wtedy bralem końskie dawki.

DanielG piszesz, aby zdecydować się na nagle odstawienie...... tylko kto za mnie będzie placił rachunki, wychodzić do lekarza, do fryzjera itd. A może niepotrzebnie wybiegam myslami na przód? Jeden dzień całkowicie bez leków jest dla mnie strasznie ciężki, nie wiem czy z czasem będzie lepiej?

Odstawiam te leki już ok 1.5 roku (nie licze dni dokładnie). Zszedlem z dawki dobowej ok. 4mg na 0.5mg clonazepamu.

Czy to już czas aby odstawić to całkowicie? Chyba potrzebuje Waszego wsparcia i porady, bo przez te myśli nie mogę już spać.

Czuję, że albo teraz dam radę, albo nigdy. Jestem calkowicie skołowany :oops:

Jak radzicie sobie z czynnościami dnia codziennego, zalatwianie różnych spraw itp., po odstawieniu? Może to nie moja sprawa pytać o to, ale mi z tym jest bardzo cięzko nawet jak biorę.
Jeszcze jedno: każdy przypadek człowieka po odstawieniu jest trochę inny, więc nie myslicie czasem, że wszystko należy rozpatrywać indywidualnie? Mam tu na mysli to, że u jednego objawy trwają rok a u innego miesiąc....

Pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez clon25 28 lip 2007, 01:16
Dawkę którą teraz bierzesz odstawiałem przez 4 miesiące do całkowitego odstawienia.Teraz jestem 4 dzień czysty i objawy są podobne jak przy ostatniej dawce.Na ostatniej dawce 0,125 mg byłem przez prawie 2 miesiące.
Mnie bardzo pomógł sok z noni.Dodał energii i zmniejszył objawy.
Oprucz tego piłem dużo wody.Nie wpomagałem się żadnymi lekami ,wyłaczając przeciwbólowe w ekstrymalnych momentach.To nie była moja pierwsza próba odstawienia benzo.Jest to 2 próba ,kiedy schodzę z benzo bardzo powoli.Poprzednie próby wyglądały na szybkim wyłaczeniu benzo i zamianie na inne leki.To nie była dobra metoda dla mnie do wyjścia z benzo .Największe objawy miałem jak schodziłem stopniowo z 0,5 mg klonazepamu na 0.
Jeśli chodzi o wysiłki dnia codziennego z dnia na dzień jest coraz łatwiej.Cieszyłem się z każdej czynności którą udało mi się wykonac.Starałem się nie skupiac na trudnych momentach.
Przyświecał mi jeden cel wolny normalny bez leków.Udało mi się i Tobie też się uda.Trzymam kciuki
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

Avatar użytkownika
przez Ben 28 lip 2007, 07:38
Podobie było z redukowaniem dawek i w moim przypadku. Ja się przestawiłem na benzo o dlugim czasie półtrawienia, oczywiście dawka była porównywalna z zachowaniem ekwiwaletu. Jak sobie przypominam to z dawki jaką obnecnie zażywasz też schodziłem ok 4 miesiące. Wspomagałem sie mieszanka ziołową i w krytycznych momentach lekami przeciw bólowymi. Nie jestem lekarzem wiec nie mam prawa udzielać rad, wiec potraktuj moją wypowiedź tylko informacyjnie.
W chwili obecnej jest już od prawie od dwóch lat bez benzo ... troszke mi jeszcze dokucza to czy tamto :? Jednak jak sobie wspomne objawy zaraz po całkowitym odstawieniu to zaraz mi sie nastrój poprawia ;)

Powodzenia ... napewno Ci się uda, mi się udało więc dlaczego ma sie nie udać Tobie :P
pozdrawiam
Ben.
Avatar użytkownika
Ben
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
31 sty 2006, 12:54

przez Amator 28 lip 2007, 15:53
Wielkie dzięki Panowie!
Dziś jestem bez leków, taki test sobie robię. Może jutro też mi się uda. W poniedziałek mam do załatwienia kilka ważnych spraw, więc pewnie wezmę 0.5mg. Postaram się zejść na 0.25 i potem na 0. Teraz jestem nawet zdesperowany, ale nie wiem jak będzie z czasem. Mam nadzieję, że to wytrzymam tym razem.
Ostatnio staram sie czytać na tym forum optymistyczne tematy tak jak tu: http://www.forum.nerwica.com/viewforum.php?f=14 To nawet czasem pomaga.
Myślę o zastosowaniu jakiś technik relaksacji tj. muzyka i medytacja. W okresie odstawiania benzo szczególnie trudne u mnie jest własnie zrelaksowanie się i pozytywne myślenie.

Jak będę mial siły to napisze jeszcze co i jak. Mam ogromną nadzieję na poprawę. Chyba optymizm jest tu najwazniejszy, mam nadzieję, że mi go nie zabraknie.

Jeszcze raz dzięki. Wam też życzę wytrwałości!
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez DanielG 28 lip 2007, 16:41
Hej,

Nie sugeruje nagłego odstawiania dawki - to może skończyć się tragicznie!
Poparłem takie rozwiązanie w przypadku Clon25`a, gdyż dobrze wiedziałem, że i tak idzie szybkimi krokami do przodu i wywali to na dniach... Wiem jedno, iż schodzenie po konkretnych dawkach bedąc już na poziomie np. 2 mg relanium nie ma silnego wpływu na kondycje, gdyz ta i tak już jest kiepska - im mniejsze dawki tym ciężej - dlatego iż rozpoczynają się już konkretne objawy braku bzd we krwi. Dlatego dla wielu osób zejsćie z ostatnich "drobin" staje się barzo trudne. Już pozostają objawy, które z reguły nie odchodzą szybko pomimo kontynuowania zażywania kolejnych dawek - To coś nazywa się ostrą fazą odwyku... Moment kiedy objawy są an tyle wyraźne i pojawiają się problemy z psychą pchającą w strone prochów. Chciał to rzucił, ale było widać że już nie miał ochoty dalej czekać na koniec z tym gównem. pozdro

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:56 pm ]
Amator napisał(a):Dziś jestem bez leków, taki test sobie robię. Może jutro też mi się uda. W poniedziałek mam do załatwienia kilka ważnych spraw, więc pewnie wezmę 0.5mg. Postaram się zejść na 0.25 i potem na 0. Teraz jestem nawet zdesperowany, ale nie wiem jak będzie z czasem. Mam nadzieję, że to wytrzymam tym razem.


Jaki test? Test czego? Czy terapeuta przedstawił Ci jak działają benzo?
Sorki za szczerość, ale temat jest wałkowany już kilka miechów i masz tu multum wiedzy i nie korzystasz. Choć wiem jak ciężko logicznie myśleć na tym gównie. Bierz się od już za scenariusz odstawiania, bo u Ciebie nie moment na takie rzucanie jak napisałeś. Sądzę, że nie jesteś gotowy na to i za bardzo kombinujesz. Szybko się nie da - niestety też chciałbym już przynajmniej nie mieć fizycznych objawów, ale nie da się. Jak tak odstawisz clona jak Ci radzi terapeutka radzi może być naprawdę ciężko - jest jeszcze jedno wyjście o którym nie mówiła - powolna redukcja dawki, jaką masz opisaną w "Ashton Manual" - to jedyny manual jak odstawić benzo i jedyna cała prawda o tym piekle. Rozwiązanie z lekarzem, który wypisze "zamienniki" hmmm.... => nie ma idealnej pomocy przy tym odwyku ... pomóc mogą antydepresanty, betablokery, przeciwdrgawkowe - z tym , że one łagodzą i to delikatnie to co się dzieje - szału nie ma jak się za bardzo szaleje z redukcją. Jak lekarz nie będzie miał pojęcia o tym wjebie Cię w neuroleptyk bo tak mu będzie wygodniej. Sam się tego boję przy tym jak się we łbie pieprzy na odstawce. Intensywna psychoterapia pomaga jedynie, ale to ciężka praca heh ... ironia.

Skoro masz rozmowy z terapeutą pewnie juz dawno dowiedziałeś się dlaczego zacząłeś brać benzo - jak temat tego powodu zostanie przepracowany sam będziesz zmierzał powolutku do odstakwki. Ja się pośpeiszyłem i powiem że niczego nie dało - a w przypadku psychoterapii może jedynie pomóć taka restrykcja co do odstawiania benzo: tak jak postępuje terapia... czyli dość powolnie

Jeszcze raz - nie ma innego wyjścia jeżeli musisz "normalnie" żyć pozostaje tylko powolna redukcja jak w tej publikacji.


pozdro man!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:51 pm ]
Kurde chyba trochę surowo nasmarowałem, ale cóż dobrze wiesz że to nie miejsce na głaskanie - tym bardziej czytając twoje posty zauważyłem, że jest Ci ciężko i jesteś samotny w tym co się dzieje. Pocieszę Cię ja mam wokół wszystkich, ale nie są w stanie dać odpowiedniej pomocy. Dzięki terapii zaczynam wierzyć w siebie i w to że niestety tylko ja sam jestem w stanie poprawić stan w którym się znajduję. Jest coraz lepiej. Choć psychoterapia jest ciężka. Spotkania mam co tydzień i każde pozostawia mój umysł bezkompromisowo w stanie aktywnego myślenia. Nawet nie wiedziałem, że tak może być to męczące. Po benzo moje myślenie po prostu zanikło. Nie byłem w stanie rozwiązywać żadnego problemu, a tutaj chyba jest spora pożywka dla lęków. To najdotkliwsze co zrobiły mi benzyny - zabiły i tak już słaby intelekt. Nie mylcie tego z hmmm.... "głupotą" czy brakiem inteligencji. Nie , nie... to nie to. Jestem inteligentny i chlonę wiedzę jak dziecko, sęk w tym że ostatnio tego natłoku myśli na "dziurze po benzynach" nie byłem w stanie układać. Jest lepiej na dzień dzisiejszy i idzie w dobrym kierunku.

Co do przeżyć z przed ok 3 miechów ciężko mi to opisać ... hmmm... cierpienia piekielne... płacz, ból, agonia.

Olej spotkania, rodzine i spróbuj popatrzeć na siebie. Co się stanie z tego, że będziesz jakiś czas inny, dziwny, albo nie spotkasz się z kimś???
Przecież to twoje dni, to twoje życie ... będzie bolało i wiem że liczysz na jakąś super pomoc od innych - napewno pomogą, ale nie tak jak chciałbyś bo tak nie potrafią i nie są w stanie, nigdy nie brali tego i nigdy nie mieli tego problemu. Walnij tym i przyjmij to na swoje barki. Nie ty wpakowałeś się w coś takiego, tylko los Cię wpakował. Nie wiń siebie i nie wiń innych, a będzie lżej ... Co do takiej stagnacji też mnie to boli, ale jest lepiej zdnia na dzień staję się aktywniejszy - Ty też to przejdziesz. Zagwarantować mogę, że najgorsze są jakieś 4-5 tyg. potem jest łatwiej, tylko trzeba umieć ocenić swój stan w perspektywie czasu.

Pisz do nas, rozwiewaj wątpliwości i uwierz w siebie. Dasz radę... Damy radę chłopie ;)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 28 lip 2007, 21:10
Po benzo moje myślenie po prostu zanikło. Nie byłem w stanie rozwiązywać żadnego problemu, a tutaj chyba jest spora pożywka dla lęków. To najdotkliwsze co zrobiły mi benzyny - zabiły i tak już słaby intelekt. Nie mylcie tego z hmmm.... "głupotą" czy brakiem inteligencji. Nie , nie... to nie to. Jestem inteligentny i chlonę wiedzę jak dziecko, sęk w tym że ostatnio tego natłoku myśli na "dziurze po benzynach" nie byłem w stanie układać.


Danielu mnie najbardziej wkurza ta "dzióra po benzynie"
Jakbym dostawał co chwilę łopatą w głowę :evil: .
Objawy lękowe zanikają, mogę dużo spac,jestem rozlużniony,ale myślec to ja mogę jak dziecko paroletnie:].
Straszne otępienie..pomagają mi kawy ale ile ja mogę ich pic?
W koncu wypłukaja mi magnes i z powrotem będe nerwowy.Chyba nie ma sensu!
Jak można poprawic stan swojego myslenia?
Takiej czystosci i jasnosci?To jedyne co teraz pragnę
Ile taki stan może trwac?
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez Amator 29 lip 2007, 01:04
Kurde chyba trochę surowo nasmarowałem
Spoko, czasem tak trzeba.

Skoro masz rozmowy z terapeutą pewnie juz dawno dowiedziałeś się dlaczego zacząłeś brać benzo

Sęk w tym, że do tego jakoś nie zmierzała za bardzo, nie wiem dlaczego....
Jaki test? Test czego? Czy terapeuta przedstawił Ci jak działają benzo?
Sam dokładnie nie wiem co chcę sprawdzić. Znam podstawy działania tych leków , jednak od lekarzy nigdy się dokładnie nie dowiedziałem. Tak naprawdę oczy otworzyla mi ta w/w strona o powolnym odstawianiu. Odstawiłem juś kiedyś te leki na 3 miesiące, jednak bralem wtedy spore dawki, a odstawiłem z dnia na dzień. Może chcę się przekonać jak będzie ciężko, choć wiem, że dwa dni abstynencji nic mi nie powiedzą.

Jak tak odstawisz clona jak Ci radzi terapeutka radzi może być naprawdę ciężko - jest jeszcze jedno wyjście o którym nie mówiła - powolna redukcja dawki, jaką masz opisaną w "Ashton Manual" - to jedyny manual jak odstawić benzo i jedyna cała prawda o tym piekle. Rozwiązanie z lekarzem, który wypisze "zamienniki" hmmm.... => nie ma idealnej pomocy przy tym odwyku ...

Właśnie ona mi radziła odstawić od razu. A ja się wlaśnie tego najbardziej boję, bo za mną już 3 nieudane próby. Ona wie, ze ja odstawiam teraz bardzo powoli, ale ostatnio trochę się w tym pogubiłem, faktycznie. Myslę, że jedyny sposób to powolna redukcja dawki.

Olej spotkania, rodzine i spróbuj popatrzeć na siebie. Co się stanie z tego, że będziesz jakiś czas inny, dziwny, albo nie spotkasz się z kimś???
Przecież to twoje dni, to twoje życie ... będzie bolało i wiem że liczysz na jakąś super pomoc od innych - napewno pomogą, ale nie tak jak chciałbyś bo tak nie potrafią i nie są w stanie, nigdy nie brali tego i nigdy nie mieli tego problemu. Walnij tym i przyjmij to na swoje barki. Nie ty wpakowałeś się w coś takiego, tylko los Cię wpakował. Nie wiń siebie i nie wiń innych, a będzie lżej ... Co do takiej stagnacji też mnie to boli, ale jest lepiej zdnia na dzień staję się aktywniejszy - Ty też to przejdziesz. Zagwarantować mogę, że najgorsze są jakieś 4-5 tyg. potem jest łatwiej, tylko trzeba umieć ocenić swój stan w perspektywie czasu.

Dzięki za te słowa, trochę mi oczy otworzyłeś.

Właśnie najtrudniejsze jest zostawić to wszystko, co się robiło na benzo. Ta myśl jest nie do zniesienia. Jakiś czas temu miałem pracę, znajomych, jakieś perspektywy i poparcie rodziców. Z drugiej strony zawsz miałem też leki w kieszeni i każdy poranek przypominal mi, że coś jest nie tak. Ostatnio za wiele myśle o tym co mi dolega. Praktycznie to mnie zjada, ta ciągła myśl o samym sobie. Kiedys miałem tyle zajęcia, że nie miałem na to czasu, ale rzeczywistość jest inna.
Własnie zdaję sobie sprawę, że nie jestem w pełni przygotowany do odstawienia tych leków. Ale czy do tego można się przygotować?
Na zmianę terapeuty nie mam już kasy.
Pokładam jeszcze nadzieje w sporcie, bo bardzo lubię aktywność, jednak nie wiem jak to będzie na odwyku.
Ja już się z tym męczę jakieś 10 lat. Przeszedłem wiele, jednak rzadko się żaliłem innym, raczej wszystko dusiłem w sobie. Czuję się tak jakbym przez te 10 lat nagromadził w swojej głowie tyle czarnych i niepotrzbnych myśli, że one zaraz eksplodują. Własnie przy odstawianiu tych leków te myśli gromadzą się i nie mogę znaleść sposobu aby je uwolnić.... ale to tylko jeden z wielu moich problemów przy odstawianiu.

Jak widać jest wiele znaków zapytania i nie wiem jak sobie z nimi poradzić. Wiem, nikt mi niczego nie zagwarantuje, ale gdybym tylko wiedział jak się dokładnie za to zabrać..... eeee, tak sobie gdybam teraz.
Mialem wiele silnej woli, nie bałem się wysiłku, czasem lubiłem wyzwania ale do tego cholerstwa nie mam siły..... to mnie zjada od środka.... Gdybym tylko wiedział, jak w czasie odwyku skierować myśli na coś innego, jak się rozlużnić..... bo ja już jestem cholernie zmęczony, a jeszcze chyba najgorsze przede mną. Ok, rozczulam się nad sobą teraz. Pewnie jeszcze nie wiem ile w czlowieku potrafi być siły.... może znajdę jeszcze w sobie tyle siłe aby to pokonać.

Jeszcze raz dzięki za liczne słowa otuchy. Czasem nie moge się nadziwic, że są ludzie po okropnych przejściach i jeszcze chce im się pomagać.... to wielka rzecz!

Pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Avatar użytkownika
przez rolingstone 30 lip 2007, 11:01
witam, biorę xanax 0,5 sr od miesiąca codziennie rano jedną tabletkę.
jak doradzacie odstawiać?
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez vampirek82 31 lip 2007, 14:51
hehhhh ja leki biore juz co trzeci czwarty dzien (effectin) i jest ok, ale xanaxik zawsze jest w torebce "tak w razie czego", jak dla mnie najlepszy na "nagle wypadki"
"Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać Kochać"
a gdyby tak zaczarować cały świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
309
Dołączył(a)
12 cze 2007, 15:18
Lokalizacja
Wrocław

przez clon25 31 lip 2007, 17:21
Ja bym sobie podzielil na cwiartki i odstawial cwiartke co 2-3 dni.
Dzisiaj pozitiv dzien, po ostatnich dwoch nie za ciekawych.Kupilem sobie duuuzo wody i magne b6.
Pozdro for all:)
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 31 lip 2007, 22:03
Hej,

Drogi "Amatorze" 10 lat to kawał czasu. Ja nie byłem lepszy bo 7 lat :). Trudno odpowiedzieć jest na te wszystkie pytania, tym bardziej jeśli nie jest się specjalistą.
Myślę, że na wstępie warto byłoby przygotować jeszcze trochę pieniążków i zdecydować się na innego terapeute. Podejrzewam, że potrzeba Ci terapi poznawczo-behawioralnej. Bardzo w wypowiedzach przypominasz mi kogoś kim byłem zaraz przed odstawieniem i jeszcze po części jestem. Pierwsze co mnie poruszyło, żeby tak stwierdzić to to iż zbyt bardzo jesteś skupiony na sobie, a przed innymi poprostu się pokazujesz - takie na pokaz z zewnątrz "jest dobrze". Tak samo robiłem. Jednak otwarcie się w pewnym momencie przed ludźmi i opowiedzenie o swoich problemach nic nie dało. Oni nie rozumieli właściwie czym są problemy natury psychicznej, choć nie powiem że część z nich także nadaje się na terapię ;-). Warto zmienić terapeutę na kogoś kto jest w tym temacie biegły. Ja chodzę do najlepszego jakiego mogłem wybrać i powiem, że po 3 miesiącach życie zmieniło się diametralnie.
Nie zakładaj kim będziesz bez benzyn nie ma sensu - Ja mogę dodać, że ja czuję się jeszcze słaby, ale widzę teraz że żyję, otwieram się na cały świat. To tak trochę jak ktoś uwolnił mnie z jakieś pułapki. Co do rzeczy, które robiłem wcześniej wiele się zmieniło w moich planach na lepsze, a to co było jest nieistotne. Gorzko wspominam lata na benzo, choć początkowo też bałem się jak to będzie bez nich żyć. Jedyne co można powiedzieć to to, że jest kompletna zmiana we wszystkich dziedzinach życia. Zmienia się osobowość i zaczyna w końcu ewoluować co było zablokowane przez benzo. Widzisz ja jeszcze w wielu sytuacjach, w świetle różnych problemów reaguję jak 19 letni chłopiec choć skończę niebawem 27 rok życia. Nie mogłem się rozwijać gdyż własnie mając 19 lat pierwszy raz wypisano mi xanax i tak ciągło się latami. Wydoroślałem fizycznie, ale psychicznie pozostało wiele niedomagań. To jest tak, że człowiek cały czas nabywa zdolności na które nie zwraca uwagi np. nowa praca - zestresowany udajesz się do niej i z biegiem czasu nabierasz pewności siebie, brnąc do przodu. Dobrze wiemy jak zmienia się normalny człowiek w tym okresie. Jak nie to poszukajcie kogoś kto był skryty, skromny, a trafił do jakieś prestiżowej roboty. Teraz co ważne on nabył to na trzeźwo, więc jego psychika wykształciła się i wzmocniła na nowe dawki stresu. Niestety na benzo tego nie ma. Ograniczają zdolność uczenia się reagowania na stres prawie do minimum - to burzy wszystko, a moim przypadku emocjonalny rozwój heh ehhh może inaczej od 7 lat prawie wogóle się nie rozwinąłem. Wiadomo wpływ mają także inne czynniki, ale ten jest szczególny - nałog który zaburza naturalne reakcje po czasie nawet pogarszając nasz stan.
Musisz przygotować się na solidną lekcję życia.
Piszesz o negatywnych myślach, emocjach. Jak widziesz jesttego mnóstwo w Tobie. We mnie też jeszcze jest wiele takich "niedomówień". Musisz się tego wszystkiego wyrzec - to klucz do powrotu do zdrowia, klucz do innego, lepszego życia. Problem w tym że w tej naszej samotni nie jsteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Dlatego najlepszy z możliwych terapeutów jest jedyną osobą, która może pomóc. Musisz całkowicie zmienić tok myślenia. Wiem wydaje się to niemozliwe, ale jest możliwe. Taki proces jest powolny, a terapia bezkompromisowa. Jesteś jeszcze młodą osobą, więc będzie łatwiej to naprawić. Czasu nie cofniesz, ale możesz inaczej spojrzeć na to co sie działo w twoim życiu.
Najlepszym wyjściem jest powolna redukcja z leku i na tym etapie katowanie umysłu psychoterapią. Na początek takie rozwiązanie wydaje się być bezsensu - skoro nie potrafisz się uczyć, masz problemy pamięcią i koncentracją podczas nałogu jak i w trakcie odwyku wydaje się to być iracjonalne. Jednak jest trocę inaczej w praktyce. Jeśli spotykasz sie z terapeutą regularnie stopniowo odstawiając benzo twój umysł zaczyna przyswajać nowe wzorce.
Trochę to wszystko jeststraszne, że musimy poznawać takei mechanizmy, ale to jedyna droga. Umysł, mózg są trochę jak maszyna i działają w dość analogiczny sposób.
Co do objawów fizycznych podczas odwyku musisz przygotować się na nowe negatywne doznania. Odwyk w tym wymiarze można uskutecznić własnie sportem i pracą nad włąsną kondycją. Nie bój się, że ona spadnie jeżeli będziesz kontynuował uprawianie sportu napewno będziesz w dość wygodnej sytuacji jeżeli chodzi o te symptomy.

Do Clona25:

Zamulenie pokonuje w trakcie psychoterapii. Terapeuta wyciska siódme poty ze mnie. Mówił mi ostatnio, że dopiero uczę się myśleć. Chyba tak jest, ponieważ myślenie sprawia mi jeszcze wiele problemów i męczy cholernie. Po solidnym układaniu myśli w głowie jestem zmęczony jak po zmianie w biurze przy intensywnej pracy umysłowej.Terapeuta przedstawił to na przykładzie dziecka które uczy się pisać. Początkowo pisanie zabiera wiele energii, dziecko aż wygina się jakby miało pisac całym ciałem. Tak jest ze mną procesy myśłowe są dla mnie tak trudne, że po ostrym "seansie" kończę na dżemce.
Spróbuj również psychoterapii - Podejrzewam, że się nie zamulasz tylko zamula Cię to co masz jeszcze w głowie i narazie nie potrafisz tego rozwiązać po odstawieniu benzo. Dobrze wiesz w jakim jesteś intelektualnym stanie. Ja po odstawieniu wyglądałem tragicznie. Generalnie nie mogłem rozwiązywać żadnego problemu.
Co do czasu trwania takich objawów to myślę, że stopniowo w ciągu roku będzie dobrze, lecz wszystko zależy od tego czy starasz się uczyć nowych zachowań i nabywać nowe wzorce myślenia.
Jeśli wydaje Ci się to niemożliwe to spójrz jaki tekst dzisiaj napisałem będąc niecałe 3 miechy po odstawieniu benzo. Jednak chyba wraca do stanu nawet lepszego niż kiedykolwiek.
Musisz ternowac swój intelekt, aby zrehabilitować go tak jak rebhabilituje się np. nogę po złąmaniu. Co z tego że się zrosła jak jeszcze jest problem z chodzeniem.
Co do tego zamulenia przyczynia się również depresja będąca wynikiem zaburzonej biochemii mózgu - taka depresja ustępuje w ciągu kilku miesięcy, stopniowo.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Daniel
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 31 lip 2007, 23:37
Stary rozwaliłeś mnie tym textem...bardzo pozytywnie.
Sam bym nie wymyślił lepszego ;)
Takiego terapeuty właśnie szukam ,który nie tylko będzie mnie strofował,ale też doda energii gdy będe jej potrzebował.
Mam niemiłe doświadczenia z terapeutami, może wtedy do tego jeszcze nie dorosłem.Narazie jestem tydzień bez leków,udaje mi się wyjśc do sklepu(co wcale nie było łatwe na benzynie),czasami wydaje mi się że mogę już wszystko..wtedy zostaje sprowadzony na ziemię przez objawy.
Przeczytałem dzisiaj Twoje posty Danielu na początku odstawienia z przed 2 miesięcy.Powiem tylko tyle że te objawy, które mam nie są najgorsze.Jeszcze dłuuga droga przedemna do całkowitej wolności umysłu.Pozdrawiam
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do