Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 18 cze 2007, 15:40
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez clon25 18 cze 2007, 20:31
Troszkę się boję odstawic od razu całośc,z drugiej strony będzie to teoretycznie krócej trwało.To dopiero za 2 tygodnie.Całe wakacje mam na dojście do siebie.Axel jaka była twoja ostatnia dawka( w przyliczeniu na relanium) ?
jak długo się męczyłaś z najgorszymi objawami? Jak długo trwał powrót do normalnego snu ?
Bierzesz coś teraz?
Pozdrawiam Cie serdecznie:)
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez axel 19 cze 2007, 11:17
Objawy takie najgorsze miałam w drugim i trzecim tygodniu.Póżniej było już lepiej ale nawet teraz po 2 i pol miesiąca czuje się nieciekawie.Jak już pisałam bolą mnie bardzo nogi jestem słaba .Nadal mam lęki przed wychodzeniem z domu.spanie wróciło po jakiś 2 tygodniach.No i tyle mam wytchnienia co śpięTeraz biore 3 razy doxepinę.Ale ona na mnie nie działa.A Ty jak teraz się czujesz wychodzisz już bezstresowo z domu.Acha pytales jaka miałam ostatnią dawkę - 2mg relanium.Pozdrawiam iżyczę jak najmniejszych objawów
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez clon25 19 cze 2007, 16:51
Ja wychodzę z domu,czasem na spacer,czasem gdzieś dalej-dzisiaj byłem w supermarkecie i na tabletkach czułem się gorzej,najgorszy u mnie jest nie lęk a zamulenie.Taki stan zawieszki.Nie przeszkadza mi dopóki nie muszę zacząc myślec.Dużo łatwiej mi teraz porozmawiac z kims obcym ,ale tylko przez chwilę bo zwoje mózgowe się przepalają i słabne.
Miałaś przed braniem leków bóle nóg? Bolą Cię mięśnie czy stawy?
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 19 cze 2007, 16:51
Zaciśnij zęby i rzucaj - tak czy inaczej będzie bolała ostatnia dawka, a faktycznie w twoim przypadku nie zostało tego wiele. Czas eliminacji do wartości śladowych to jakieś 3-4 tygodnie. Ja dziś mam trzesiawkę straszną, ale całe szczęście jadę do lekarza wieczorem. Chyba zdecyduję się na większą dawkę seroxatu i wywale trittico, ponieważ większym problemem są lęki, a sen jakby wracał. Narazie wspomagałem się pramolanem, ten z kolei zajebiście zamula. Trzmam kciuki!

Zawsze masz nas i możesz pisać co się dzieje :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:54 pm ]
aha ... co do zamułki hehe mamy ten sam problem ja mam istnego zawiasa, szczególnie jakieś niechciane myśli zaprzątają głowe i momentami to jest tak, że prawie wogóle nie potrafię się skupić :) Zamiast myśleć o tym co się dzieje wokół myślę o czymś zupełnie innym. pozdro
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez clon25 19 cze 2007, 19:19
Fajnie że mam Was:)
Takie wygadanie się do Was,osób które rozumeją co przeżywam pomaga mi bardzo:)
Jeszcze 2 tygodnie... i rzucam całośc...już zdecydowałem.
Pozdrawiam i życzę Wam coraz mniej objawów:)
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 20 cze 2007, 11:47
Chciałem Was zapytać czy występuje u Was depresja?

U mnie obniżony nastrój jest w sumie prawie cały czas pomimo tego, że biorę lek antydepresyjny. Jest to też napewno spotęgowane przez przeżycia, które wróciły i prosiły się o rozwiązanie.

Chciałbym wiedzieć jak to jest u Was z nastrojem.

Dodam jeszcze, że to wszystko faluje są momenty kiedy mogę normalnie myśleć i się uśmichać i takie w których mam dość wszystkiego.

Interesuje mnie jeszcze jak wyglądają Wasze poranki, tzn. dokładnie wstawanie.

Ja mam problemy z budzeniem się. Śpie do oporu jak zabity i bywa tak, że najlepiej zostałbym w łóżku i nigdzie nie wychodził.

Pozdro.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez axel 20 cze 2007, 17:12
Typowej depresji to ja niwe mam ale jak tak żle się czuję to normalne, ze mój nastrój jest kiepski.Co do poranków.Jak wstaję czuję się przez 15minut OK.A póżniej już nie jest tak różowo.Nie odpowiadałam bo czułam się troszkę lepiej i wzięłam się za tapetowanie pokoju.Niestety przeliczyłam siły.Po dwóch dniach remonciku czuję się fatalnie.Nie mam sił Jednak ta odstawka bardzo osłabia.Czy Wy także macie tak mało sił do jakichkolwiek prac.Daniel nasrr u mnie a pewnie i u Ciebie zależy od samopoczucia.Jak czuję się OK to nastr mi się poprawia a jak żle to nastroj od razu jest kiepski.Wczoraj psychiatra zmieniła mi doxepin na seroxat.Ty chyba właśnie na tym jesteś.Boję sie go wziąsc ale nie mam wyjścia.Pozdrawiam i życzę samych dobrych chwil.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez clon25 20 cze 2007, 21:27
U mnie depresji też nie ma,raczej ciągłe zmiany nastrojów,czasem mam strasznego doła żeby na następny dzień miec euforie...cos jak mania;)
Co do zmęczenia to męcze się bardzo łatwo..dlatego Ciężko mi uprawiac sport...nie lubię się oszczędzac np Cwicząc w domu za ostro i za długo..czuję się gorzej niż przed.
Dzisiaj byłem w markecie,w kinie i załatwiałem różne sprawy.Najbardziej dokuczało mi zmulenie....ale ogólnie dałem radę.Jeśli chodzi o lęki to dziwne ale są dużo słabsze niż przed początkiem odwyku....pewnie powiecie że po odstawieniu się troszkę z tym objawem pomęcze.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez DanielG 21 cze 2007, 00:48
Co do tej "depresji" to się zgadza nie mam takiej stałęj tylko pływa, ale są wyaźne dołki, które depresją zalatują.

Seroxat biorę na mnie działa /nie działa sam nie wiem - pewnie coś daje - nie chcę mówić, że pstryk i minie - napewno złagodzi cierpienie - biorę najmniejszą dawkę 20mg, a terapeuta stwierdził iż już nie będzie kombinowania z lekami. Takie stwierdzenie trochę mnie pociesza ponieważ zauważył poprawę również ktoś inny.

pzodro bateria w laptopie mi pada cyyyyaaaa

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:59 pm ]
CO TAM U WAS ?

Jak tam postępy w odwyku?

Ja mam nową jazdę, którą wyraźnie odczuwam t.j. stałęm się strasznym meteopatą, a do tego podczas zmiany pogody na gorszą wracają, badź nasilają się objawy. Paskudne to wszystko strasznie, a od 13tego Maja już trochę czasu minęło. Fakt faktem , że wszystko się zmniejsza kurde tylko dlaczego tak powoli ;/ - chodzi mi o objawy fizyczne, które tez napewno związane są z moją chorobą. Do cholery jasnej to szok jakis syf się ma w głowie po odstawieniu benzyn. Ktoś kiedyś napisał na temat benzo, że biorąc je problemy które skłoniły do sięgnęcia po nie wydadzą się duperelami w porównaniu do tego co stanie się za kilka lat ćpania tego. Osoba ta ma 100% rację. Benzo brane nałogowo zabija powoli, aż pokazuje swoją siłę podczas odwyku.

Ostatnio zacząłem moieć dziwne jazdy ze snem pomimo tego, że trittico biorę sny nasilają się od jakiegos czasu i stają się nieprzyjemne, momentami przechodzące w koszmary.

To wszystko jest do dupy te 7 lat w które wpieprzył mnie lekarz są wycięte z życia jezeli chodzi o jakiekolwiek leczenie.

BENZO NIE LECZĄ I NIE LECZYŁY! to święta prawda, ale pozwolę sobie skorygować to hasło:

BENZO UNIEMOŻLIWIAJĄ PROCES LECZENIA!

dlaczego chyba Sami wiecie - mechanizm prosty jak drut - odporność psychiczną można przyrównać do tej fizycznej i każdą z nich "trenować" z tą różnicą, że odpornośc psychiczną nabywa się w dość powolnym, długim procesie ekspozycji na sytuacje stresowe - benzo dają możliwość przeskoczenia pewnego progu, ale na krótko do tego blokując naturalny rozwój odporności. Więc nie ma co sie dziwić, że wywalając benzo ze swojego życia wszystko będzie ok w dwa tygodnie - to bzdura.
Wiele razy natknąłęm się na takie stwierdzenie - odwyk dwa tygodnie i cyk wszystko jest kolorowo - Niestety wypowiedzi tych osób jeszcze długo można było spotkać na forach, co ciekawe większość z nich brała silne antydepresanty w konkretnych dawkach - ale to chyba nie jest wyjsciem.
Sam zastanawiam się momentami nad przywaleniem 40-60 mg Seroxatu - w jakiś miesiąc postawi mnie to na nogi tylko co dalej? Nawet mój aktualny lekarz nie jest absolutnie za zwiększeniem dawek, a raczej powolnym, restrykcyjnym wychodzeniem. Znów tutaj ujawnia się model leczenia zaburzeń lękowych: psychoterapia + leki, następny etap redukcja dawek i sama psychoterapia. Kurde, że byłem taki młody i w takie gówno trafiłem ehhh szkoda gadać. Znów się rozpisałem... no ale dalej ten sam wniosek psychoterapia jest podstawową formą leczenia nerwic/zab.lękowych. Myślę, że można także samemu poradzić sobie z niektórymi problemami - moje są za poważne, a pozatym moja psycha była "ryta" latami takimi jazdami jak np. brak odpowiedniego wychowania co jest normą u nas w kraju bo trzeba zapieprzać w pracy i nie ma kto się dziećmi zająć - a to najważniejszy okres kształtowania psychiki.

Jak już się rozpisałem to trochę jeszcze dopiszę:

W trakcie psychoterapii nabywam także wiedzę o której nigdy niemiałbym pojęcia. Nowe spojrzenie na świat, na ludzi i ich własne problemy. Terapia pozwala mi znaleść w sobie wiele dobrych cech, które wcześniej zlewały mi gdzieś tam. Mogę dodać, że każdy coś nabroił w swoim życiu ja również - chyba najważniejszym jest zaakceptowanie siebie, pokochanie siebie i odpuszczenie sobie tak jak odpuszczamy drugiemu człowiekowi. W moim życiu było mnóstwo bólu, samotności, izolacji emocjonalnej za wyjątkiem "wybranych" osób. Całe to skrycie, samotność i wiele innych cech spowodowało to że uciekałem w alkoholi narkotyki jako nastolatek. Wiecznie zbuntowany, robiący wszystko na przekór. Traktowałem ludzi przez pryzmat swojej grupy - któś nie spasował był daremny - a sam czułem się w tym najlepszy, lepszy od wszystkich. Nie jestem lepszy,nie jetem gorszy jestem poprostu sobą. Dopiero teraz wiem - nie chcę juz konkurować z innymi, nie chcę konkurować ze sobą. Wiem też, że nie mogę całej odpowiedzialności za wszystko przyjmować wyłącznie na siebie - poczucie winy jest destrukcyjnym uczuciem. Na dany problem składa się mnóstwo czynników - nie tylko my sami. ....

dobra kończę te bzdety, miałęm jakiś dziwny moment refleksi.

Pozdrawiam, dajcie znać co u Was.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez axel 22 cze 2007, 17:00
cześć.Niestety u mnie znów kiepsko.Dwa dni wyjęte z życiorysu.Objawy fizyczne(zawroty głowy kołatanie serca) plus maxymalny dół.Tak mogę opisać te dwa dni a tamten tydzień był całkiem spoko.Masz rację Daniel czemu to wszystko ustępuje tak powoli.Ja mam dość.Na seroxacie wytrzymałam tylko wczorajszy dzień.A dziś po tak złym samopoczuciu spanikowałam i znow wzięłam doxepin który chyba też na mnie nie działa.Co do snów to ja ich nie mam wogóle.Może oglądaj jakieś komedie przed zaśnięciem.Bo ja wiem jak taki sen może zmęczyć Nie wiem ile czasu jeszcze wytrzymam bo nadal lexotanu nie wyrzuciłam.Trzymajcie się.Pozdr
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez clon25 22 cze 2007, 17:18
Witam Was
Chciałbym żeby tak było jak teraz po całkowitym odstawieniu.
Spie coraz wiecej,budze sie wyspany,pokonuje bariery które na benzo były trudniejsze(dziwnie to brzmi bo jeszce nie odstawilem)-np.wyjscie na spacer,do kina,jazda samochodem,wyjscie do sklepu.W takim stanie widzę sens psychoterapi..bo potrafie dostrzec w jakim momencie łapia mnie wkrety.Wogóle jest dobrze:) Powiedzcie jak sie czuliscie przy ostatniej dawce? Pozdrawiam Was serdecznie
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez axel 22 cze 2007, 17:19
chyba dwa tazy wysłała.Sorki.
Daniel a jakie objawy fizyczne Cię teraz nękają.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:22 pm ]
Clon to extra że się tak czujesz.W takim razie nie będę pisać o objawach po całkowitym odstawieniu bo nie chcę Cię straszyć a u Ciebie wszystko przebiega inaczej.Miej takie nastawienie dalej a może będziesz tą osobą która poprosru nie ma objawów odstawiennych Caego Ci ąyczę.Pozdr
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez DanielG 23 cze 2007, 15:53
Dziś fizycznie jest lepiej, zdecydowanie lepiej. Reszta objawów też się odsunęła. Zmęczenie pozostało. Dół jest, ale jestem pewien, że to z innego powodu niż benzo. Powód znam i muszę sporo jeszcze poukładać by żyć w zgodzie z tym wszystkim. Benzo zasłaniały ten problem. Cały ból przez tyle lat. Ponad pięć lat nic nie czułem, teraz czuję i jest mi z tym źle kiedy juz nikt nie pamięta co się stało, a ja sam muszę to układać. Cały czas buduję siebie na nowo.

Co do seroxatu - na początku strasznie nasila objawy i stąd mógło się brać takie samopoczucie. Wiem bo sam to przechodziłem ok. tygodnia, później jest zdecydowanie lepiej. Warto wytrzymać ten tydzień, czasem dwa.

Pozdro , trzymam kciuki
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do