Benzodiazepiny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Avatar użytkownika
przez gusia 02 cze 2007, 21:00
DanielG napisał(a):Taki właśnie jest nałóg - jak nie zażyjesz nie wyjdziesz z domu ...

Wyjdę...sama nie ,ale wyjdę ,aczkolwiek muszę miec przy sobie ,tak ,bywało tak żę nie wyszlam bez ale teraz już nie..
Co do lekarza to jest to już drugi ,pierwszy twierdził ,jak trzeba to trzeba,ta z kolei uważa że skoro biorę pół do jednej dziennie nic wielkiego się nie dzieje i przepisuje..


DanielG napisał(a):Więc może inaczej - najpierw znajdź odpowiedniego lekarza

Tu widzisz właśnie zaczynają się schody
Ta lekarka jest ponoc bardzo dobrym specjalistą ,co więcej ,mam ją pod nosem,widzisz ,jak musialam dojeżdżac niejednokrotnie było tak żę kombinowałam ,wysylalam kogoś ,strach,bałam się .....i nadal tak jest :(
Antydepresant też zmieniałam...
Terapia ,wiem...
Ech,generalnie tchórz ze mnie...co tu dużo mówic...
Jak Ci odpowiedziec na pytanie czego się boję?
Lęku się boję
One są czasem tak silne że....że niewyobrażam sobie byc w danej chwili sama,naprawdę nie wyobrażam sobie,,,,czasem wyjdę,wyjdę ,blisko ,sama ,ale te myśli przyłażą więc unikam tego i koło się zamyka
Swoją drogą już niepamiętam kiedy aż tak pisałam o sobie na tym forum...
Dzięki że mnie słuchasz ;)
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez DanielG 03 cze 2007, 16:40
Jeżeli bardzo zależy Ci na dobrej opiece to może warto spróbować pobyty w Centrum Psychiatrii w Katowicach-Szopienicach. Stosuje się tam głównie intensywną psychoterapię. Sam jestem pod opieką ordynatora wydziału zaburzeń afektywnych tejże Placówki. Nie jest to tanie, gdyż prywatna, indywidualna psychoterapia to koszt 120 zł za spotkanie. Ja na spotkania jeżdżę raz w tygodniu dodając leki robi się naprawdę spora suma. Jednak myślę, że na zdrowiu się nie oszczędza. Dodatkowo traktuję to trochę jak czesne za studia, wiesz taka forma nauki tego co najważniejsze, tego bez czego studia są zbędne, bo jak się realizować. Ja wpadłem w tarapaty z powodu wyznania pewnej tajemnicy dot. tarumatycznego, osobistego przeżycia. Wyznałem coś czego nigdy nie chiałem nikomu mówić. Opowiedziałem o tym czymś przyjacielowi i już zaczęła się jazda. Poźniej jakoś w słabym momencie wydusiłem to matce i zaczęło się nieciekawie. Przepraszam, że nie pisze o co chodzi. Sprawa jest bardzo osobista i dotyczy również innych osób. Niby rozładowałem swój cieżar, ale na może dwa dni. Natychmiastowo zaczęły się nasilać wszystkie objawy - oczywiście cały czas odstawiałem benzodiazepiny. Przechodziłem w takim stanie kilka miesięcy, z dnia na dzień to wszystko bardziej dokuczało. Lekarka, która prowadziła mnie podczas "końcówki" odwyku nie bardzo była w stanie mi pomóc. Szczerze do dzisiaj chodzę podłamany bo już tak blisko było odstawienia tego świństwa bez dodatkowych perturbacji. Niestety takie okoliczności nasiliły objawy odwyku jak i moich zaburzeń.
Już takie mam szczęście. Męczyłem sie z powolnym redukowaniem dawek benzo przez ponad rok, żeby nie było wiekszych sensacji, a tu dupa i tak coś musiało przeszkodzić. Jakiś czas pozostawałem na dawce 2 x 2mg relanium. Stwierdziłem, że ten czas jest zdecydowanie za długi po czym już w trakcie psychoterapii pożegnałem się z tym gównem - wyrzuacjąc tabletka po tabletce wszystkie zapasy do rzeki. Spaliłem opakowania i cóż pozornie stałem się wolnym człowiekiem. Pozornie, ponieważ po ok tygodniu dowiedziałem się czym jest abstynencja od tego świństwa. Już pisałem co się zaczyna dziać z człowiekiem, a najlepiej opisuje to ta publikacja Prof Ashton. Dzisiaj dokładnie 3 tydzień bez relanium.

Dzisiaj nawet w miarę się czuję choć dołek nie opuszcza mnie ani na moment. Jedyne czym się pocieszam to tym, że już nie będzie więcej benzo w moim życiu. Te leki niszczą psychikę. Osłabiają ją blokując naturalne procesy myślowe, mechanizmy obronne. Jestem kompletnie bezradny wobec najmniejszych stresów. Choć widzę w tym wszystkim powolne zmiany np. 7 dni po odstawce to było nie miło. Intensywne zaburzenia wszystkiego, połączone z ogromną agresją. Agresja minęła, percepcja sie cały czas zmienia, pojawiły sie zabrzenia równowagi ciała jak i zborności ruchów. Bóle w okolicach zatok tzn. taki ucisk, "obręcz" na głowie, silne drgawki i wybuchy płaczu to norma. Czuję się trochę jakbym się z rózgą na słońce porwał. Nie wiem jak mam sobie poradzić - póki co czekam , jak nie mam sił mam wszystko gdzieś i kładę się do łóżka. Jest to przykre ponieważ stanąłem w świetle poważnych przeżyć, będąc na tym pieprzonym odwyku. Nie dość, że sam odwyk wyciska siódme poty z człowieka to jeszcze muszę jakoś uporać sie z tym co dręczy dodatkowo. Podejrzewam, że osoby które to przechodziły są w stanie poczuć się w mojej sytuacji. Co jeszcze cały czas czuję się udupiony życiowo i nie widzę zbyt barwnie mojej najblizszej przyszłości. Do takiego "udupienia" przyczyniły się benzo. Olałem wszystko czym miałem się zająć. Nie mam pracy, t.zn. pracuję w mamy, lecz cóż to za praca. Dodatkowo mieszkam z rodzicami mając prawie 27 lat. Co najgorsze chciałbym się z tego wszystkiego wyrwać, ale narazie jak mam to zrobić jak fizycznie jestem usmażony. Gdzie pójdę do pracy jak się na nogach ledwo trzymam. ehhh ... jestem wkurzony na wszystkich, którzy mnie w to wpakowali. Nienawidzę siebie, innych, całego pieprzonego świata! Wiem i żyję tą nadzieją, że kiedys będzie lepiej, bo bez benzo można iść tylko w lepszą stronę. Mam nadzieję, że jeszcze pokaże na co mnie stać, że naprawie wszystko co udało mi się zepsuć. Boże! jestem tak młody, a tyle cierpienia mnie już dotknęło, tyle bólu. Już nie pytam dlaczego, tylko pracuję nad tym, aby o tym piekle zapomnieć.

ups.. się rozpisałem
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

Avatar użytkownika
przez gusia 03 cze 2007, 20:59
Witaj.
Piszesz o Centrum Psychiatrii w Katowicach-Szopienicach,właśnie nad tym myślę ,aby tam właśnie "położyc" się na okres dwóch miesięcy,na indywidualną terapię niestety nie bardzo mnie stac ,ale nie o tym chciałam.Myślę żeby tam pójsc ze względu na agora,myślę tudzież się boję...echhh ,pogmatwane to.
Trzy lata nierobienia NIC,bo właściwie nic,strach przed wyszdrowieniem? Byc może,bo napewno nie zaakceptowanie tego stanu.
Tak więc 16-ego się okaże...(już szczerze powiedziawszy widzę ten koniec świata,tak bo dla mnie dziś Szopienice to koniec świata),nieważne.
Daniel troszkę dziwi mnie żę po wyrzuceniu z siebie czegoś co Cię gryzło wpadłeś w doły,ja generalnie mam odwrotnie ,kiedy wywalę z siebie to co boli ,wszystko puszcza,choc przyznam szczerze że jest jedna rzecz o której chyba nigdy nikt się nie dowie ,zresztą ja sama się nie dowiem,łee plączę......,nieważne.
Dośc długo ,bardzo długo zażywałeś benzo i współczuję objawów odstawiennych,ale widzę że mimo wszystko jesteś bardzo silny i strasznie mocno chcesz o tym zapomniec,a to już wielki krok i wierzę że sobie poradzisz.
DanielG napisał(a):. Nienawidzę siebie, innych, całego pieprzonego świata!

Dlaczego nienawidzisz siebie?Dziwi mnie to co piszesz,siebie,innych,świata,dlaczego?Chyba się nie obwiniasz?Wiesz to najgorsze ,obwinianie się,to tylko nasila stan w którym się znajdujesz.
Piszesz ze wierzysz,żyjesz nadzieją,i brawo-korzystasz z terapii a ona ma Tobie pomóc,zamknąc przeszlośc,i tak pewnie będzie ,jak sam mówisz ,teraz będziesz już szedł w lepszą stronę.
Jesteś silny ,samo to że podjąłeś walkę to już jest duży ,odważny krok który zbliża Cię do wyjscia z tego,a uwierz ,nie każdy ,mimo wielkich chęci potrafi...wywal z siebie tą nienawisc ,ona jest niepotrzebna,w niczym nie pomaga.

DanielG napisał(a):Już nie pytam dlaczego, tylko pracuję nad tym, aby o tym piekle zapomnieć.

Bo to pytanie retoryczne,zbędne,pracujesz nad sobą i Twoja praca już wkrótce mam nadzieję zaskoczy samego Ciebie.
Tego życzę :)
Powodzenia.

Kolejny dzień,dzień "bez"...totalny stan splątania ,zero koncentracji ,siły i chęci do czegokolwiek.
Chyba zaczęłam się temu przyglądac bliżej,chyba poprostu wcześniej o tym nie myślałam,o qrcze,ja chyba gdzieś podświadomie usprawiedliwiałam wpływ benzo na swój organizm,przecież to chore..
Stuknął mnie samochód,lekko,szkoda:/,byc może za wiele myślę ,próbuję...
Echh...

Poszlam do przychodni zapytac kiedy mam wizytę bo....zapomniałam na śmierc :(
Chyba będzie wyglądała nieco inaczej niż dotychczas
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amator 04 cze 2007, 21:16
DanielG napisał(a):Mam nadzieję, że jeszcze pokaże na co mnie stać

Tego bym się trzymał na Twoim miejscu!
Nie będę tu pisał trzymaj się bedzie ok itd, bo wiem, że nie to jest potrzebne kiedy jest się na odwyku i panuje straszna huśtawka nastrojów. Przerzywam praktycznie to samo co Ty z jednym wyjątkiem..... jeszcze nie mam tyle sił aby to swiństwo wyeliminować całkowicie. Tobie gratuluje ogromnej siły. Pomyśl, że my mamy tej siły wiecej od innych, od "normalnych".
Piszesz, że nie możesz pracować, uczyć się, czyli nie możesz robić wszystkiego co innym wydaje się normalne. Ale z drugiej strony ogromny wysiłek to pokonywanie barier jakie stawia przed Tobą/przed nami życie, a to ostatnie w porównaniu do szkoły czy pracy jest o wiele trudniejsze.
Praca nad sobą to straszna robota, ale też na swój sposób ciekawa. Co za ironia.

DanielG napisał(a):Jedyne czym się pocieszam to tym, że już nie będzie więcej benzo w moim życiu.
I wszystko jasne. Nie pasuje tu słowo "jedynie". To, że nie bedzie już w Twoim życiu benzo to WIELKA rzecz, dobrze o tym wiesz.
Pozdrawiam i życze wytrwałości bez benzo!
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez axel 07 cze 2007, 12:18
Ben i Blugirl prosze was o pomoc i odpowiedz na kilka pytan.czy juz nie macie objawow odstawiennych.jak dlugo jeszcze u was to wszystko trwalo.ja 2 miesiace temu odstawilam 6mg lexotanu i nie moge dojsc do siebie.najbardziej bola mnie nogi tysiace badan i nic a chodzic nie moge .poadrawiam serdecznie i prosze o kilka slow
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

Co myślicie o psychoterapii na odwyku od benzodiazepin?

przez clon25 10 cze 2007, 11:41
Jestem w trakcie odwyku od klonazepamu.Została mi cwiartka rano.Przez pierwszy tydzien przy odstawianiu cwiartki czułem sie fatalnie,później z dnia na dzien było coraz lepiej.Ostatnią dawkę planuje brac przez miesiąc.
Wiem że potrzebuję psychoterapii i że jest to jedyna droga do wyzdrowienia,ale mam dylemat czy idąc teraz na psychoterapie nie wydam niepotrzebnie kasy.Czy przeczekac objawy i dopiero pójsc do lekarza?Czy isc teraz,jesli tak to jak rozróźnic objawy odstawienia od nerwicy?
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

przez axel 11 cze 2007, 12:12
Daniel.Ja jestem już dwa i pół miesiąca bez benzo.Brałam ponad dziesięć lat najpierw lorafen a póżniej 6mg lexotanu.Odstawiałam przez ponad 3 miesiace.Choc teraz nie biore czuje sie nadal fatalnie.Siedze w domu bo nie mam na nic siły,napisz prosze jakie objawy somatyczne cie mecza.Pozdrawiam i zycze jak najlepszego samopoczucia
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez DanielG 13 cze 2007, 01:44
Hej Kochani,

Pokrótce co mnie męczy / męczyło ( a może zaraz wróci :) ):

PSYCHOLOGICZNE:
- chwiejność emocjonalna
- lęk, lęk napadowy (ataki paniki)
- "pływająca" depresja ( w momencie kiedy jej nie ma jest OK )
- wyrzuty sumienia, poczucie winy i beznadzieji
- fobie ( te które były są bardzo nasilone - choć w moim przyp. to może być spowodowane zaburzeniami, przeżyciami które były ukrywane przez benzo )
- natrętne myśli - ojjj tu bardzo boli, istna wiertara w głowie
- myśli paranoidalne, obsesje
- agresja, wrogie nastawienie
- myśli, że oszaleję
- apatia, brak apetytu
- derealizacje
- bezsenność, nadmierna senność
- ... itd

FIZYCZNE (tu widać co benzo potrafi robić z organizmem :) )
- sztywność mięśni, bóle mięśni
- zaburzenia równowagi
- nogi z waty
- drżenie rąk, całego ciała
- zmęczenie
- parestezje
- "porażenia pradem elektrycznym"
- konwulsje, spazmy
- zaburzenia rytmu serca, zaburzenia ciśnienia
- problemy trawienne
- niezborność ruchowa
- zaburzenia widzenia
...

To nie wszystkie objawy, ale te najbardziej zapamiętałem. Co do ich występowania: objawy mają charakter przejściowy. Jedne pojawiają się inne odchodzą by znowu wrócić. Taka mieszanka ich wszystkich zmieniająca swoje proporcje z biegiem czasu.

Minął już prawie miesiąc od kiedy połknąłem osatnią dawkę relanium - 4 mg relanium. Nie miałem cierpliwości czekać i schodzić do końca powoli - powiem szczerze jak poczujecie siłe a jesteście na dawce niskiej wywalcie to, bo wiem że takie stopniowe odstwianie do zera może rozczarować. Pychiczna zależnośc pozostanie nawet jak juz nie będzie większego wpływu ilości benzo we krwii na OUN. Nie liczcie też, że po odstawieniu wszystko minie od razu. Nie chcę tym zdaniem zniechęcać, postaram się jakoś zachęcić pisząc tym co stanie się w pierwszych tygodniach po odstawieniu:

- zmysły zaczną się wyostrzać
- kolory, zapachy, barwy będą inne niż kiedyś, dużo bardziej wyraziste
- ludzie wokół i cały świat wydają się bardziej żywi
- zmieni sie postrzeganie wielu spraw i rzeczy
- rozpocznie sie naturalna nauka reakcji na stres
- pamięć zaczyna mnie zaskakiwać , nigdy tyle nie pamiętałem
- powoli zdolność koncentracji zacznie się poprawiać
- sprawność fizyczna pomimo wielu przykrym objawom zacznie powolii wracać do normy

Napewno odczujecie diametralną różnicę w postrzeganiu siebie, świata, swoich problemów. Tutaj rodzi się obawa czy można dać sobie radę samemu. Zdecydowanie polecam psychoterapię. Nie liczcie na to że rozmowy z kimś kto nie ma doświadczenia pomogą. Na początek tak rozmawiałem z bliskimi, ale za duży ciężar musiałem nosić i cóż tylko psychoterapia okazała się przynosić efekty. Poznałem siebie lepiej niż kiedyś, godzę się z wieloma sprawami z którymi sam miałbym problem się pogodzić. Jest jeszcze wiele ciężkiej pracy, ale z całym szacunkiem dla Was polecam znaleść pomoc u bardzo dobrego psychoterapeuty. Dzięki temu nie poddaję się -a już miałem momenty żeby wrócić do punkty wyjścia 2 x 10 mg clroanxenu i pozornie po sprawie. Ważne nie poddawać się, być niezmiernie cierpliwym i starać się w miarę normalnie żyć tak jak z tabletami tylko bez. Warto wysatwiać się na ekspozycje swoim lękom - tak w formie treningu - da się radę jak zna się już mechanizm ich powstawania i powoli nabywa się mechanizmy obronne. Nie uciekać przed tym co wydaje się niemożliwe!

Jeszcze jakieś dwa tygodnie temu bałem się np. dzwonić do obcych ludzi, przebywać u znajomych, robić zakupy. Dziś jest zupełnie inaczej. Wiem, że wiele pomaga terapia i cierpliwość.

Wszystkie dolegliwości, które były i te które nabyłęm w trakcie nałogu zdecydowanie cofają się. Wymaga to wiele czasu, wylanego potu i łez. Momentami myślałem, że to już koniec. Wiem, że takie chwile jeszcze wrócą nieraz. Tylko jest tak bo muszę nadrobić z 7 lat życia, wyprać wiele złego co mi się przytrafiło, wybaczyć jeszcze więcej przedewszystkim sobie.

Reasumując Kochani samo rzucenie benzo to nie wszystko - od razu cudó nie będzie ! Dlatego gorąco namawiam Was do intensywnej psychoterapii.
Nie ma leku, który sprawi, że będzie się całkiem zdrowym. Owszem biorę inne leki Asentre zmienioną mam na Seroxat 20mg, Neurotop /carbamazepine/, Trittico Cr. Prawda taka, że teraz pomagają mi przetrwać, ale nigdy nie uleczyłyby mojej duszy, mojego umysłu. Brać leki, ale tylko pod opieką specjalisty z prawdziwego zdarzenia. Ja już powoli schodzę z dawek, ale są to narazie subtelne różnice. Psychoterapia w moim przyp. potrwa min. rok. To ogromny trud i wydatek finansowy, ale zdecydowałem tak, że to inwestycja na całę życie ważniejsza niż jakiś głupi nabytek, czy wyjazd na wakacje itp.

POZDRAWIAM WAS CIEPŁO i trwajcie w odwyku - BYWA RÓWNIEŻ TAK, ŻE LUDZIE WYCHODZĄ Z TEGO bez dodatkowej pomocy - dowodem na to jest mój znajomy, który "prowadził" mnie przez prawie cały odwyk - DZIĘKUJĘ STARY - TEN CZłOWIEK WYSZEDŁ SAM z narkotyków i benzo - dzisiaj jest naprawdę pełnowartościową osobą i traktuje życie z buta ;).

widzę, że znaleźli się nowi "ocaleni" jak i szukający ocalenia w tym temacie - proszę Was piszcie jak tam samopoczucie itd.

W miarę możliwości będe wpadał na forum wymienić się doświadczeniami.

Jeszcze raz, POZDRO!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez axel 13 cze 2007, 09:56
witajcie
miałeś chyba wszystkie objawy ze znanej stronki.Niestety ja takze.Jak juz pisałam nie biorę nic od ponad dwoch miesiecy ale objawy nadal sa bardzo silne Przedewszystkim bol nog ktory nie da normalnie funkcjonowacPoprostu nie moge chodzic.Potworny lek przed wychodzeniem z domu Pol roku jestem na zwolnieniu lekarskim i niedlugo powinnam wrocic do pracyNiestety jest to niewykonalne.Przez ten proszeczek strace prace.Czy te objawy tak nasilone moga sie dlugo utrzymywac bo ja juz mam dosc.Daniel fajnie ze tobie po miesiacu juz jest lepiej Oby objawy nie powrocily pozdrawiam i zycze wytrwalosci
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez DanielG 13 cze 2007, 14:09
Hej Axel,

Myślę, że twój stan powinnaś omówić z lekarzem. Z tego co wiem taki objaw jak bolące nogi, czy mięśnie taki stricte fizyczny napewno nie jest spowodowany przez stany lękowe. Sam mam podobnie i utrzymuje się niezależnie od natężenia lęku. Co do stanów lękowych te również mają charakter falującu tak jak zaburzenia fizyczne.

Czy zażywasz obecnie jakieś leki po odstawieniu benzo?

Ja napiszę o swoim arsenale, więc:
- antydepresant : obecnie seroxat 20 mg dziennie - chyba najlepszy po tylu latach ładowania w siebie benzyn - choć biorę go dopiero 9 dni zdaje się działać już teraz zdecydowanie lepiej niż 100mg asentry i 150mg efectinu to wcześniej przerabiałem - tutaj muszę ostrzec przed pierwszymi dniami, które są masakryczne takie trochę mnożenie tego co dzieje się bez benzo x10. Warto wprowadzać go bardzo ostrożnie

- antydepresant o działaniu nasennym: Trittico Cr - pozwala mi normalnie spać

- stabilizator nastroju / lek przeciwdrgawkowy - Neurotop /carbamazepine/ to samo co Tegretol biorę obecnie w dawce 600mg, a zaraz po odstawieniu brałem 900mg - myślę, że dość dobrze łagodzi wiele dziwacznych objawów fizycznych jak i psychicznyh - u mnie szczególnie dobrze wpłynął na stany agresji

Powyższe leki biorę ciągle z powolną tendencją zmniejszania dawek.

Dodatkowo czasami wspomagam się doraźnie:

- Pramolan 50 mg - to już w skrajnych momentach jak jest naprawdę źle - choć to stary 3-pierścieniowy antydepresant ma naprawdę dobre działanie przeciwlękowe, niestety powoduje dość sporo skutków ubocznych: głownie przeszkadza straszne zamulenie

- Propranolol 10 mg - jak serce nie wyrabia, bądź drżenie ciała jest na tyle przeszkadzające, że nie można wytrzymać zażywam 10 mg - chyba dość typowy beta-bloker w odstawce benzo

Jak widzisz to sporo leków do tego intensywna psychoterapia i szczerze powiem, że ten ogrom chemii nic by nie dał gdybym nie znalazł się właśnie na terapii.

Po 10 latach brania BZD myślę, że nie można liczyć na powrót do zdrowia w okresie dwóch miesięcy. Z tego co piszesz chyba dość gwałtownie wyrzuciłaś benzo z organizmu co skutkuje bardzo nieprzyjemnymi doznaniami i przedłużeniem złego samopoczucia po ostatniej dawce.
Lexotan to krótkodziałająca BZD o dość silnym działaniu, tak więc prawie jak xanax źle się odstawia. Lexotan powinien być zamieniony na diazepam/relanium/, po czym powinno się powoli zmniejszać dawki diazepamu. Myślę, że objawy byłyby zdecydowanie lżejsze. Teraz juz po ptakach za żadne skarby nie wracaj do BZD. Minęły już ponad dwa miesiące, więc warto szukać co jest dodatkowym źródłem takich zaburzeń. Jeżeli jesteś na jakimś dobrym antydepresancie np. paroxetynie czy fluoksetynie, lęki powinny się cofać. Jeżeli taki stan się utrzymuje może być taka sytuacja, że albo nabawiłaś się przewlekłych objawów odstawiennych. Spróbuj ocenić swój stan sprzed 2 miesięcy, 1 miesiąca i porównać do obecnego - zdecydowanie jeżeli chodzi o samo uzależnienie objawy powinny powoli tracić na swej intensywności. Nie wiem jaki był powód brania BZD w twoim przypadku, ale musisz wiedzieć że przez te 10 lat blokowałaś mechanizmy obronne w walce z codziennym stresem. Dodatkowo, jeżeli istnieje jakaś przyczyna psychologiczna należy ją usunąć. Jeszcze raz powtórze PSYCHOTERAPIA u dobrego specjalisty najlepiej superwizora psychoterapii z certyfikatem np. PTP to jedyne rozwiązanie. Musisz na nowo uporządkować wszystko, całą swoją osobę, a sam wiem jak jest to trudne po odstawieniu benzyn po tylu latach. Nie bój się tego idź do specjalisty, wyspowiadaj się szczerze ze wszystkiego... aha no i BROŃ BOŻE NIE WYBIERAJ ZWYKłYCH PSYCHOLOGóW - byłem u takiej mądrej, dumnej pani po czym wróciłęm z większym dołem niż zanim się tam udałem. Co do pieniędzy np. dobry psychoterapeuta z certyfikatem PTP to również znakomity lekarz psychiatra tak więc płacąc np. tak jak ja 120 zł, płacisz za dwie usługi psychiatra+psychoterapeuta. Dodatkowo taka złożona pomoc jest całkiem inną bajką niż psychiatra+jakiś tam psycholog. Pozdrawiam głowa do góry!

Na motywacje jeden z najpiękniejszych tekstów jaki napisano na tym świecie:

* Desiderata *

Krocz spokojnie wsrod zgielku i pospiechu - pamietaj jaki pokoj moze byc w ciszy. Tak dalece jak to mozliwe, nie wyrzekajac sie siebie, badz w dobrych stosunkach z innymi ludzmi. Prawde swa glos spokojnie i jasno, sluchaj tez tego co mowia inni, nawet glupcy i ignoranci, oni tez maja swa opowiesc. Jesli porownujesz sie z innymi mozesz stac sie prozny lub zgorzknialy, albowiem zawsze beda lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz sie zarowno swymi osiagnieciami jak i planami. Wykonuj z sercem swa prace, jakakolwiek by byla skromna. Jest ona trwala wartoscia w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostroznosc w swych przedsiewzieciach - swiat bowiem pelen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przeslania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dazy do wznioslych idealow i wszedzie zycie pelne jest heroizmu. Badz soba, a zwlaszcza nie zwalczaj uczuc: nie badz cyniczny wobec milosci, albowiem w obliczu wszelkiej oschlosci i rozczarowan jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosa, bez goryczy wyrzekajac sie przymiotow mlodosci. Rozwijaj sile ducha by w naglym nieszczesciu mogla byc tarcza dla ciebie Lecz nie drecz sie tworami wyobrazni. Wiele obaw rodzi sie ze znuzenia i samotnosci. Obok zdrowej dyscypliny badz lagodny dla siebie. Jestes dzieckiem wszechswiata, nie mniej niz gwiazdy i drzewa masz prawo byc tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie watp, ze wszechswiat jest taki jak byc powinien. Tak wiec badz w pokoju z Bogiem cokolwiek myslisz o jego istnieniu i czymkolwiek sie zajmujesz i jakiekolwiek sa twe pragnienia: w zgielku ulicznym, zamecie zycia zachowaj pokoj ze swa dusza. Z calym swym zaklamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciagle jeszcze ten swiat jest piekny. Badz uwazny, staraj sie byc szczesliwy.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez axel 13 cze 2007, 15:23
omówic z lekarzem.ja bylam nawet w szpitalu na neurologii i wszystkie badania były OK.tysiace badan i nie wiadomo o co chodzi.nogi bola i juz.nie wiem czy czytales wczesniejsze wypowiedzi tam jedna dziewczyne tez bolaly nogi moze to jednak od tego odstawienia.A w jaki sposob Ciebie bola miesnie Odstawialam pod okiem psychiatry ale i tak chyba za szybko.obecnie biore 3 raxy doxepin i 3 razy pernazyne 0,25.A psychiatra rozkłada rece.Dzieki za rady pozdrawiam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:29 pm ]
acha i jeszcze jedno moze zle okreslilam To nie jest taki normalny bol.W zsadzie to nie boli.jak siedze lub leze to jest normalnie jak tylko wstane to nogi sa sztywne ciezkie i jakies nie moje Naprzwde nie wiem jak ten stan wytlumaczycPoz.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez DanielG 14 cze 2007, 01:03
siema,

co do typowego bólu to nie bolą mnie dziennie nogi, a czasem pobolewają jak z przemęczenia. W sumie ten objaw jest minimalny za to miewam zaburzenia równowagi, i słabość nóg plus taką spastyczność przy poruszaniu się. Jednak obiaw ten w miarę czasu zanika. Może dlatego, że dzięki psychoterapii nie zamykam się w domu i bardzo mało o tym myślę. Objawy takie nasilają sie podczas sytuacji stresowych. Podejrzewam, że takie "jazdy" mają miejsce podczas bardzo silnych zaburzeń lękowych i dlatego psychoterapia jest tak bardzo polecana szczególnie po odwyku BZD jak i w jego trakcie.

Jeżeli twój lekarz rozkłada ręce i faszeruje Cię doxepinem i pernazyną to nie chcę źle oceniać, ale zalatuje mi to lekarzem starej daty takim co lubi pakować człowieka np. w benzo.

Jak tak jest nie daj się nigdy namówić na benzo.

Poproś go o dobry antydepresant. Seroxat, Asentra, Efectin .... jest wiele dobrych leków które są antydepresantami a nie neuroleptykami jak pernazyna. Nie jestem pewien, ale neuroleptyki typowe chyba silnie obniżają próg drgawkowy. Ten z kolei jest katastrofalnie niski po odstawieniu benzo.

Nie jestem lekarzem, tym bardziej twoim. Taka osoba powinna wiedzieć co robić - sam już przerabiałem takich heh Dzięki takim osobom dalej łykałbym te świństwo.

Jeszcze raz proponuje spróbować psychoterapii. Zdziwisz się jakie będą efekty.

Mam wiele momentów, że czuję sie fatalnie, najgorzej. Wiem, że do normalnej kondycji jeszcze wiele miesięcy. Nie łam się. Myślę, że te objawy napewno wywołane są odwykiem. Sama powinnaś ocenić kiedy się pojawiły, czy wcześniej pojawiały się. Jeżeli pojawiły się po odstawieniu benzo to pewnym jest, że ma to związek z odwykiem.

pzdr
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
05 paź 2006, 01:12

przez axel 14 cze 2007, 09:18
Dzięki za odpowiedż i wsparcie.Co do psychoterapi to bylam prywatnie 3 razy po godzinie i pan psychoterapeuta stwierdził ze na lęk uogólniony po odstawieniu benzo to on niewiele pomoże.No i widzisz koło się zamyka.Sama staram się przełamywać ale jest to bardzo trudne.Robi mi się słabo i nigdy nie dochodzę tam dokąd zamierzam.
Pisałes żebym porównała samopoczucie z przed 2 miesięcy.Jest dużo lepiej ale nadal bardzo fatalnie.Normalnie jem zasypiam i śpię całą noc.Ale juz poranek jest do niczego.Gdybym wiedziała na 100 % ze jak z powrotem wezmę lexotan to chyba bym go wzięła, ale znow szkoda mi półrocznej męki.Pozdrawiam ciepło
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 cze 2007, 12:06

przez clon25 14 cze 2007, 10:35
Hej
Ja jestem na ostatniej wiartce od 1,5 tygodnia.Pierwszy tydzień myślałem że zwariuje.Teraz jest już dużo lepiej.Byłem na zakupach,wyszedłem na space,znowu zaczynam normalnie spac.Powiem Wam że też się wybieram do psychoterapeuty,ale myśle że moje objawy trochę się jescze zmniejszą i wtedy pójde.Przy okazji piję sok z noni.Niewiem czy to dzięki niemu ale mam dużo więcej siły przez cały dzień i objawy troszkę mniej nasilone.Jestem z Wami i Trzymam kciuki
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 20:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do