Czy leki naprawdę pomagają..?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Avatar użytkownika
przez Virginia 13 kwi 2006, 16:25
Odkopalam ten temat, bo sama sie zastanawiam....

Moj kochany bral Zoloft i potem Asentre, a pozniej ich odpowiednik, bo zmienilismy panstwo. Kiedy bral lek bylo w miare ok to znaczy nie mial lekow. Lekarz do ktorego trafil tutaj praktycznie go zmusil do odstawienia!! Schodzil z dawki przez kilka miesiecy. Teraz nie bierze nic.

I jednego dnia czytal jakas durna ksiazke i lek wrocil. Naszczescie on ma tylko jeden.
Od wrzesnia chodzi na terapie indywidualna, terapia bardzo mu pomaga. Na leku zdazyl wyeliminowac depresje i w miare zorganizowac sobie dzien. Teraz dotarl do sedna problemu- leku.

Jak sie czuje? Mowi, ze ten lek jest stale obecny, ale juz sie nie boi. Jakby staral sobie znalezc inne ujscie, stad moje podejrzenia, ze to natrectwo.

Ehhh.... jedno wiem, ze juz mu nie pozwole zazywac tabletek. Jest w natyle dobrym stanie, ze moze leczyc to na zywca.
I tak jest najlepiej. Teraz przynajmniej wiemy czy to jego naturalne uczucia. Ma dostep do tego leku-natrectwa, wiec moze go leczyc.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

przez toya75 13 kwi 2006, 19:44
A ja wiem swoje.Zażywam pół roku seronil inie mam zadnych lęków,chociaż nie powiem ze czasami udaje mi sie wkrecic.Ale ogólnie jestem zadowolona , ktoś kto pisze ze anty depresanty uzaleznieja nie ma o tym zielonego pojecia i niech lepiej nie podejmuje tematu bo straszy innych którym te leki przywróciły radość życia . Nie podam nazwisk ale znam osoby które wyzdrowiały po samych lekach.Błagam niech na temat leków wypowiadaja sie tutaj najlepiej lekarze lub farmacełci bo gdybanie nikomu nie pomaga.Pozdrawiam
toya75
Offline

Avatar użytkownika
przez towdy 27 kwi 2006, 23:26
a ja kurna nie rozumiem o co chodzi z tym konfliktem wewnętrznym co go trzeba przerobić na psychoterapii... czy ten konflikt to się jakoś odczuwa czy nie??? ja nabawiłem się fobii społecznej po trudnych przeżyciach z dzieciństwa (ojciec alkoholik, rozwód rodziców). nigdy nie miałem żadnych przykrych doświadczeńń z ludźmi, a nagle zacząłem się ich bać. tłumaczę to sobie tak, że w wyniku silnego i długotrwałego stresu zaszły w moim mózgu zmiany które leki są w stanie cofnąć dlatego w nich widzę największą szansę na wyleczenie. o przykrych przeżyciach dawno już zapomniałem. w ogóle o nich nie myślę, nie mam do nikogo żalu, więc nie wiem jaki cel w moim przypadku miałaby mieć psychoterapia
Marzenie jedno mam- osiągnąć błogi stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
10 mar 2006, 16:30
Lokalizacja
Ilkenau

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Hollow 28 kwi 2006, 15:37
Towdy, zapytaj terapeuty, naprawdę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez kratka 28 kwi 2006, 16:16
mnie nie pomagają ani leki ani psychoterapia.
pozdro.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 mar 2006, 22:32

przez Aga1 28 kwi 2006, 17:48
kochani ja na nerwice choruje kilkanaście lat.U lek.pierwszego kontaktu przerobiłam od ziółek, oxazepam, signopam, xanax, pramolan itd. Wszystko owszem działalo przez 2-3 miechy. Byłam tez u neurologa ktory kiedy s stwierdził że jestem za młoda , aby brać coś poważniejszego tylko coś na bazie ziól. Efekt był taki że bałam się gdziekolwiek wyjść sama. Tak organizowałam czas aby mieć męza pod ręką aby cokolwiek załatwić.Owszem wychodziłam do najbliższego sklepu po pieczywo sama i na tym był koniec.I tak hodowałam nadal swoją nerwice . Silne bóle głowy , które wmawiali mi że sa od kręgosłupa.Słabnięcia w autobusach i kościele.Można by o tym jeszce długo co mi dolegało. Niedawno zmarł mój brat i to przechyliło szale by coś ze sobą zrobić , a nie wegetować, bo moje życie to nic innego jak wegetacja.Pogrzeb i pierwsze dni po jego smierci zniosłam dobrze.N awet nie złapał mnie atak w kościele. Dopiero póżniej się zaczęło.Placz za wszystkie nieszczęścia świata. Stałam w oknie płakam i rozmyślałam.I co dzień było ze mną gorzej. Aż uświadomiłam sobie że musze żyć.Mam kochającego mężą i dziecko..DLugo stałam przy telefonie aż zapisałam sie do psychologa a on mnie do psychiatry. Jestem wdzi eczna losowi że tak mną pokierował.Dostałam Paxtin 20. Pierwsze dni to był koszmar, a brałam tylko pół.Zamęt w glowie .Brak snu.dreszcze i rzyganie w dzień i w nocy.Miał wszystkiego dość i to rzucić.I tak trafiłam na forum, bo chcialam dowiedzieć sie cos o lek.Lekarka uspokoiła mnie że jest to lek nowej generacji , nie uzależnia i nie powinnam siego bać.Objawy uboczne minełu lek biorę ponad dwa miechy i zaczynam się czuć normalnie,lbez strachu i lęku ze za chwilę zemdleje. Jak się usamodzielnie będzie terapia .Leczenie ma sie zakończyć pomyślnie.Z tego co wie to wiele osób moja lekarka postawiła na nogi. Ale sie rozpisałam , a niedawno bałam się napisać choćby slowo na forum. A ijeszcze jedno ,gdy mialam złe dni na początku staralam sie otym ni myśleć.Bralam się za porządki itp. Myślęże mi się uda, możę nie od razu wszystko , ale czuje żę wracam do życia POzdrawiam wszystkich na forum.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Amator 02 maja 2006, 12:19
Witam!
Żadko piszę na tym forum,bo jakoś tak nie najlepiej się wtedy czuję tz. w swojej chorobie wole się jeszcze,w pewnym sensie, skrywać.
Wracając do tematu...a ciekawe co na to wszystko lekarze?
Ja właśnie odzwyczajam się od benzodiazepin i jest cholernie ciężko co opisałem już na tym forum.
Ja wiem,że temat uzależnienia od leków jest tutaj jak rzeka.
Brałem Seroxat,Efektim itp. Brałem tyle antydepresantów,że zapomniałem już nazw.żaden mi nie pomagał.Ale chodzi mi o to,jaki sens w ich przypisywaniu mają lekarze,skoro one tak żadko pomagają,a wielu z nas wpędzają w błędne koło.
Widać na tym forum,że coraz więcej ludzi przekonuje się do psychoterapii,ale lekarze pierwszego kontaktu i czasem nawet psychiatrzy, już jakoś nie zawsze.
Ktoś napisał,że powinien się wypowiedzieć tutaj jakiś lekarz-specjalista.Ja mysle,że mało lekarzy wie o takim forum,a jak wie to pewnie nie czyta, bo po co...wystarczy recepta.
Przepraszam za taki pesymizm.Piszę to,bo jak wynika z większości wypowiedzi, leki to gówno.Mi też zniszczyły życie i gdybm 10 lat temu miał internet i trafiłbym na takie forum to sprawy przebiegałyby inaczej.
Czy psychiatrom chodzi tylko o kasę?Ja już nie wierzę w ich uczciwość...
"PRZEBUDZENIE" - Najlepsza prawdziwa historia fabularyzowana jaką widziałem
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez limba 15 maja 2006, 16:26
Ja brałam na początku-afobam,z fluoksetyną,do tego dochodził,deprim, persen,póżniej lekarka przepisała mi sedam, i znowu siedziałam na nim przez rok zmniejszając dawki,miałam potem przeskok na chlorpotixsen(nie wiem dokładnie czy tak się to piszę bo ten lek musiałam odstawić, nie podeszedł)i przeszłam na lexotan aż do kwietnia,w sumie brałam go przez dwa lata zmniejszając dawki- do małej ćwiartki.Odstawiłam wszystko,nerwicę mam zaleczoną, ale gdzieś we mnie tkwi.czasem muszę coś zażyć,czasem mam tydzień bez lęków.W moim mieście niema czegoś takiego jak psychoterapia (no jest owszem prywatna-wizyta 50 zł)więc muszę sobie radzić sama
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez bubo 15 maja 2006, 16:31
Moje wcześniejsze depresje i stany lękowe były całkowicie zaleczone dzięki lekom. Miałam prawie 6 lat bez lęków i teraz niestety wróciły...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

przez limba 15 maja 2006, 19:16
:( :( TO wraca?????????????????????? :( :(
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

przez Aga1 15 maja 2006, 19:26
Mnie lekarka powiedziała że leki to okres przejściowy , psychoterapia dobrze poprowadzona daje efekt że można z tego wyjść. Jeżeli jednak mamy chwile słabości i coś złego wydarzy się w naszym życiu, to może sie zdarzyć że nerwica powróci, ale nie zawsze tak jest.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez limba 15 maja 2006, 21:10
Rafik--dzięki za wsparcie, a miałam taką nadzieję............ :( ,że będę pierwsza na forum bez powrotu :(
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez bubo 15 maja 2006, 21:17
Aga1 napisał(a):Mnie lekarka powiedziała że leki to okres przejściowy , psychoterapia dobrze poprowadzona daje efekt że można z tego wyjść. Jeżeli jednak mamy chwile słabości i coś złego wydarzy się w naszym życiu, to może sie zdarzyć że nerwica powróci, ale nie zawsze tak jest.

Podpisuję się pod tym. Jeśli ciężko się nad sobą pracuje, nerwica moze nie powrócić, ale to naprawdę trzeba zmienic sposób myślenia. Mnie nerwica wracała już kilka razy, zawsze te cholerne ataki lęku plus depresja... Tyle że teraz jestem już trochę mądrzejsza i wiem, w jakich momentach życia te lęki mogą się w moim przypadku pojawić.

Wrażliwi ludzie tak niestety miewają :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

przez Alexis 13 cze 2006, 14:11
Dobre pytanie. Właśnie, co dalej?
Ja biorę już 2,5 roku i końca nie widać. Chodzę na wizyty do swoich stałych lekarek (psycholog i psychiatra przyjmują razem) mniej więcej co 3 - 4 miesiące. Po przeprowadzeniu ze mną wywiadu obie twierdzą, że jeszcze nie jestem gotowa do zaprzestania terapii lekowej. Tym bardziej, że przyczyna, która spowodowała moje dolegliwości nie minęła.
Sama boję się rezygnować z prochów, bo czuję, że nie dałabym rady żyć normalnie i stawić czoła przyczynom. Jednocześnie coraz częściej zadaję sobie pytanie - co dalej?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
09 cze 2006, 10:20
Lokalizacja
z serca Wawy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do